Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: TOP 8 kremów przeciwsłonecznych dla dzieci! Następny artykuł: 10 kultowych zabaw na plaży!

Nie chcę mieć dzieci. Czy to egoizm?

Dziecko,
,
, tagi: dziecko, kobieta, macierzyństwo
Kilka dni temu do internetu trafił spot Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Rozpętał burzę. Zarówno czytelnicy jak i portale internetowe krytykują kampanię. Negatywne uwagi skupiają się na płytkim przekazie. Czy za brakiem potomstwa rzeczywiście stoi egoizm i silna potrzeba samorealizacji?
Macierzyństwo

Na stronie „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” czytamy: „Na początku lat 90 kobiety w momencie urodzenia pierwszego dziecka miały ok. 23 lat. Obecnie statystyczna Polka zaczyna macierzyństwo, gdy ma ponad 27 lat.”

Owszem zmiany są widoczne gołym okiem, tylko czy wolno za ten fakt obwiniać kobiety?

Dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci? Czy rzeczywiście stoi za tym egoizm i silna potrzeba samorealizacji? Czy młode Polki nie myślą o założeniu rodziny? I w końcu- czy do bycia mamą wystarczą tylko dobre chęci? Poznajcie kilka historii kobiet, które żyją obok Was.

Iga, lat 30, nauczycielka

Im jestem starsza, tym częściej słyszę pytania o ciążę i dzieci. Te pytania wywołują u mnie frustrację, bo mam poczucie, że jeśli miałabym się zdecydować na macierzyństwo, to pod wpływem właśnie takich sugestii i presji otoczenia, że to czas najwyższy, bo wiek, bo lata uciekają, bo trzeba się ustabilizować, bo na coś w końcu się trzeba zdecydować. Zarzucają mi egoizm, wygodnictwo i że myślę tylko o sobie. Nie wychodzę z założenia, że moją życiową rolą jest rodzenie dzieci i powinnam to zrobić mimo wszystko. Nie uważam, że coś stracę, jeśli się nie zdecyduję, chociaż nie wiem, co zyskam, jeśli jednak. Instynktu macierzyńskiego nie mam i jak sięgnę pamięcią, nigdy dotąd nie miałam. Na pewno jest to suma wielu czynników, które nie pozwalają mi myśleć inaczej. Jesteśmy z partnerem już ponad 5 lat. Wiem, że chciałby mieć dzieci, ale nie naciska. Od niego też nieraz słyszałam, że jestem samolubna, bo chcę żyć tylko dla siebie, że kto mi na starość szklankę wody poda. Odpowiadam, że zawczasu postawię sobie na stoliku przy łóżku. I to od razu ze dwie. (..) Kwestie finansowe w naszym związku są bardzo skomplikowane. Wszystko dzielimy 50/50. Zapytałam go przy okazji jednej z rozmów na ten temat, co by się ze mną stało, gdybym po urodzeniu dziecka nie odzyskała pracy i nie miała przez to środków do życia. Niestety nie odpowiedział. Temat się urwał. Sądzę, że byłby to tylko mój problem. Martwi mnie sytuacja polityczno – ekonomiczna. Niepewność jutra. Nie rozumiem tych, którzy decydują się na powiększenie rodziny z przekonaniem, że „jakoś to będzie”. Nie może być „jakoś”. Sama wychowałam się w rodzinie, w której nawet nie było „jakoś”, ale „byle jak”. Boję się, że nie podołałabym finansowo i nie byłabym w stanie zapewnić własnemu dziecku podstawowego bytu. I że nasze państwo też w razie potrzeby nie udzieli jakiejkolwiek pomocy. Poczucie bezpieczeństwa jest niezwykle ważne. Owszem, lubię dzieci, ale cudze i na chwilę. Nie jestem przekonana, czy byłabym dobrą matką. Czy umiałabym wychować młodego człowieka. Czy umiałabym zapewnić mu wszystko do prawidłowego rozwoju. To spora odpowiedzialność. A jeśli nie urodziłoby się zdrowe, czy umiałabym je kochać. Żebym zdecydowała się na posiadanie dzieci, musiałyby się rozwiać wszystkie moje wyżej omówione wątpliwości i obawy. Tak więc nie mówię nie. Gdyby w moim życiu niespodziewanie pojawiło się dziecko, z całą pewnością byłabym najszczęśliwszym ale i jednocześnie najbardziej zestresowanym człowiekiem na świecie.

Marta, 24 lata, studentka

Bycie mamą to rola, na którą czekam najbardziej. Jestem z osobą, z którą chcę stworzyć rodzinę i wierzę, że uda nam się stworzyć szczęśliwy, dobry i spokojny Dom dla naszych dzieci. Może moje podejście nie jest standardowe, ponieważ zamierzam tak pokierować swoim życiem, by móc spędzić z pierwsze lata życia dzieci z nimi w domu, pokazując im świat i dając jak najwięcej miłości, ale wierzę, że mi się to uda. Przez kilka ostatnich lat byłam po tej "drugiej stronie". Jako niania malutkich dzieci, spędzając z nimi po dziesięć godzin dziennie, widziałam, jak bardzo potrzebują rodziców i kontaktu z nimi, jak tęsknią i jak trudno znoszą tak długą rozłąkę. Widziałam też, jak wiele rodziców omija, pierwsze słowa, pierwsze kroki, czy chociażby pierwsza samodzielnie zrobiona kanapka. Dlatego też nie chcę, żeby późnym popołudniem ktoś, nawet najbliższy mojemu dziecku, opowiadał mi o jego radościach i smutkach. Chciałabym to wszystko przeżyć z moimi dziećmi. Mogę mieć tylko nadzieję, że los będzie na tyle łaskawy, a ja na tyle mądra, że to wszystko się spełni.

Laura, lat 22, studentka

Na chwilę obecną słowo "macierzyństwo" wywołuje u mnie dreszcze niepokoju. Jest paradoksalnie synonimem końca - mnie, moich planów, studiów, przyszłej kariery. Nie jestem gotowa na dziecko, jednak gdyby teraz pojawiło się w moim życiu, to dałabym radę, a właściwie - dalibyśmy radę z moim partnerem. Co nie znaczy, że byłabym z tego powodu szczęśliwa. Chciałabym mieć dziecko ok. 30. Jedno. Za dużo wiem o ciąży i porodzie od biologicznej strony, że nie zniosłabym tego stresu drugi raz. Przynajmniej tak mi się wydaje. Poza tym stricte naukowym podejściem i cynizmem, dominują też względy ekonomiczne i zawodowe. Po pierwsze, jeśli będę pracowała w firmie, to jest bardzo źle postrzegane szybkie odejście na urlop macierzyński. Ponadto, jeśli będę pracowała jako chemik w laboratorium, to muszę zaprzestać pracy od początku ciąży - zwłaszcza jeśli będę w chemii organicznej - wszystkie substancje negatywnie oddziałują na płód. Musiałabym zostać przeniesiona do mniej niebezpiecznego działu, albo iść na urlop tak wcześnie. Co, jak wiadomo, jest źle postrzegane. Wydaje mi się też, że gdzieś około 30 wyrabia się mniej więcej stabilność finansowa, która jest ważna jeśli chce się posiadać dziecko. Czasem też wydaje mi się, że jeśli urodzę dziecko, to bardziej ze względu na partnera (on w ogóle chciałby dwójkę lub trójkę), niż samą siebie. Mój partner nawet stwierdził, że chętnie poszedłby na tacierzyński, natomiast ja bym chętnie uciekła do pracy, więc idealnie się dogadaliśmy. Boję się też, że byłabym rodzicem, który nie umie stworzyć ciepła, który tylko dba o prawidłowy rozwój intelektualny dziecka, ale jest całkowicie wyzuty z emocji. Szczerze powiedziawszy, nie wydaje mi się też, że instynktu macierzyńskiego nabiera się z wiekiem. Większość moich koleżanek mogłoby mieć dziecko nawet teraz, zachwycają się małymi ubrankami i "słodkimi dziećmi". Ja tego nie czuję.

Joanna, 26 lat, 5 rok studiów lekarskich

Raczej chciałabym mieć dzieci- na pewno nie zanim skończę studia. Na moich studiach nie da się pracować, jestem przez to w całości zależna finansowo od rodziców i częściowo męża. Nie jest sztuka zrobić sobie dziecko a potem mieć same problemy. Gdy zacznę staż/prace, zacznę dostawać pieniądze i wtedy moja niezależność się zwiększy i tez będziemy z mężem mieć wystarczająco środków by móc myśleć o powiększeniu rodziny. W tym momencie nie wyobrażam sobie mieć dylemat w rodzaju "albo zapłacę ratę kredytu, albo ubiorę dziecko". Póki nie zacznę pracować, nie możemy sobie tak drastycznie zwiększać wydatków. Czyli najpierw skończenie studiów i dostanie pracy (tutaj mam taki plus ze swoim wykształceniem, ze o brak pracy nie będę musiała się na 99.9% martwic), potem myślenie o dziecku.
Osobną kwestią jest dla mnie fakt, że rozmawiając ze znajomymi, którzy są dziećmi lekarzy, zawsze słyszę, że rodzice mieli dla nich bardzo mało czasu i źle to wspominają. Jest to też powód, przez który boje się, czy decyzja na dziecko w moim przypadku to dobra decyzja. Całe życie poświęciłam na przygotowywanie się do ratowania ludzkiego życia a jego nieodłącznym elementem są dyżury - nocne albo 24 godzinne (lub dłuższe, ale to kwestia tego, jak w praktyce to wygląda, a chyba prawnie jest to niemożliwe). Nie chce krzywdzić dziecka swoją nieobecnością. Tak więc jedna kwestia to możliwości finansowe, zaś druga to możliwości czasowe i emocjonalne, czy będąc lekarzem będę w stanie dać tyle czasu i miłości dziecku, ile powinno dostać.

Motywacje każdej z tych kobiet są silne i prawdziwe, a one same mają prawo do własnych decyzji. 

Według Was- czy każda kobieta ma obowiązek bycia matką? Czekamy na Wasze opinie!

Przeczytaj też: Późne macierzyństwo- konieczność czy moda oraz Matki- nastolatki. Przyczyny i skala problemu. Sprawdź też czy kobieta musi wybierać między karierą a macierzyństwem?

zdjęcia: Fotolia

Zobacz także

Polecany film

Walka mam

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

9 grudnia 2016, 22:23
babyonline.pl