Poprzedni artykuł: Znamy sekret idealnej figury Kourtney Kardashian! Chodzi o zdrową prze... Następny artykuł: Instagram vs. rzeczywistość - Veronica Bielik wcale nie ma tak imponuj...

'Dietetyk z fałdkami i bez kraty na brzuchu'. Polska trenerka pokazuje prawdę o fit-sylwetce

Fitness,
,
, tagi: mięśnie brzucha, odchudzanie brzucha
Marzysz o sześciopaku? Zanim podejmiesz walkę o kratkę na brzuchu przeczytaj, dlaczego nie każda z nas może ją mieć.

Niejednokrotnie przekonałyśmy się o tym, że zdjęcia publikowane w internecie mocno odbiegają od rzeczywistości. Mimo to nadal panuje dość silny kult idealnej sylwetki. Na szczęście coraz więcej kobiet pokazuje, że żyjąc zdrowo i trenując, też można mieć fałdki na brzuchu, a nawet cellulit. 

Zobacz także:Chodakowska i Lewandowska nie przekonały was do ćwiczeń? Ten góral to zrobi!

Głos w tej sprawie zabrała trenerka personalna i dietetyk, Karolina Gruszecka. Mogłoby się wydawać, że kratka na brzuchu powinna być jej znakiem rozpoznawczym. Nic bardziej mylnego. Sama nazywa się dietetykiem z fałdkami oraz trenerką bez kraty na brzuchu.

Fałdki na brzuchu mimo zdrowej diety i treningów

Karolina Gruszecka w jednym z najnowszych wpisów na Facebooku podkreśliła, że wielokrotnie starała się dojść do perfekcji i zbudować sześciopak. Dopiero po jakimś czasie zdała sobie sprawę z tego, jaką krzywdę sobie robiła. Jak sama napisała, w każdym takim okresie wzmożonej pracy nad ciałem, była najmniej szczęśliwa i nabawiła się w dodatku poważnych problemów zdrowotnych.

Gdy miałam najniższy poziom tkanki tłuszczowej i ćwiczyłam dużo za dużo byłam… najmniej szczęśliwa. I kompletnie nie akceptowałam siebie, swojego ciała. W dodatku po tym okresie siadły mi hormony, nabawiłam się niedoczynności tarczycy i insulinooporności, z którymi musiałam potem długo walczyć. Pierwsze sygnały takie jak sucha skóra, wypadające włosy, problemy ze snem, przemęczenie niestety lekceważyłam... Trening i "czysta micha" były priorytetem. A to nie my mamy być dla diety, a dieta dla nas - zdradziła trenerka.

Karolina Gruszecka napisała mały apel do wszystkich, których owładnęła chęć posiadania perfekcyjnego ciała. Sama nie jest fanką publikowania półnagich zdjęć w internecie, bo praktykuje inne sposoby na motywowanie. Pisze, że trafia do niej coraz więcej naprawdę wspaniałych kobiet, które nie akceptują swojego wyglądu.

Zobacz także: Znana trenerka fitness skrytykowana przez fanów - wszystko przez... cellulit

Musi walczyć nie tyle z ich wagą, co z zaniżonym poczuciem własnej wartości. Jak mówi trenerka, niestety większość z nich nieustannie porównuje swoje ciała do tego, co widzą w gazetach, w telewizji, na Instagramie. Nietrudno się domyślić, że Gruszeckiej chodzi o koleżanki po fachu, które zamiast rzeczywiście motywować do działania, doprowadzają do nieustannego porównywania się oraz niezdrowej walki.

Już nie tylko jako psychodietetyk, ale przede wszystkim jako kobieta informuję: to nie jest rzeczywistość! Nie mówię nawet o Photoshopie, ale już sama poza, odpowiednie światło itd., mogą sprawić, że ciało wygląda zupełnie inaczej! - pisze Gruszecka.

Kompleks odstającego brzuszka

Karolina Gruszecka, przyznała, że kiedyś sama walczyła z zaniżonym poczuciem własnej wartości. Bardzo przejmowała się swoim brzuchem. Przecież tyle czasu poświęcała zdrowemu odżywianiu oraz treningom, a jej fałdki na brzuchu ani drgnęły. Za nic w świecie nie chciały się zamienić w wyrzeźbioną kratkę mięśni. Obserwowała konta trenerek personalnych na Instagramie, które wpędzały ją tylko w kompleksy.

Po co oglądałam takie zdjęcia? Chciałam się "zmotywować" do jeszcze cięższej pracy nad swoim ciałem. Jakie przynosiło to efekty? Byłam sfrustrowana. Starałam się, dużo ćwiczyłam, dobrze się odżywiałam, a mój brzuch nigdy nie zaznał czegoś takiego jak sześciopak. Co więcej - wkurzałam się okrutnie, że podczas siedzenia robią mi się fałdki. A te wszystkie fit motywatorki, w przeciwieństwie do mnie, po prostu zawsze wyglądają jak miliony monet! Postanowiłam zrobić detoks. Od tamtej pory nie obserwuję już profili tych wszystkich wysportowanych kobiet, które tylko prezentują swoje ciało (przepiękne zresztą!). Dlaczego? Bo wcale nie czułam się bardziej zmotywowana - oglądanie takich zdjęć powodowało u mnie kompleksy. I to była jedna z moich najlepszych decyzji! Przestałam porównywać się do innych i wymagać od swojego ciała zbyt wiele - wyznała Gruszecka.

Pod tym postem pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy oraz słów wsparcia dla trenerki. Jak widać budowanie fałszywego obrazu swojej sylwetki dotyczy również tych, których często stawiamy sobie za wzór. 

Zdjęcie główne: Facebook.com/KarolinaGruszeckaDietetyk

Polecany film

Rozgrzewka przed treningiem Fitness team Polki.pl


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

23 lutego 2018, 21:53

Nasze propozycje