Poprzedni artykuł: Wizażanki oceniły kosmetyki do stylizacji włosów Wellaflex. Poznaj wyn... Następny artykuł: Najmodniejsza fryzura roku! To wcale nie blond, ani brąz

Odśwież fryzurę po zimie z Wellaflex! Te kosmetyki przywrócą jej objętość i zwalczą puszenie

Fryzury,
,
, tagi: wella, Wellaflex, układanie fryzury
Stylizowanie włosów produktami Wellaflex to czysta przyjemność – Skutecznie utrwalają fryzurę nadając naturalny efekt. Nie sklejają włosów, łatwo się wyczesują i ładnie pachną. Dlaczego wybrałam kosmetyki Wella z linii Wellaflex

Moje włosy od dłuższego czasu przeżywają kryzys. Zamiast pięknych kędziorów pojawiają się na nich trudne do okiełznania fale. Często brakuje im przez to objętości (szczególnie w górnych partiach), ponieważ są grube, a przez to ciężkie.

Zwykle się nie puszą, ale bardzo szybko reagują na jakąkolwiek zmianę temperatury, przez którą zaczynają mi nagle fruwać nad głową. Zimą jest to szczególnie widoczne... W tym okresie nie lubię ich również po myciu zostawiać do samodzielnego wyschnięcia, więc wspomagam się suszarką. Robię to codziennie, dlatego musiałam się skupić na odpowiedniej ochronie pasm, aby ich nie zniszczyć. Zwłaszcza, że przyszła już wiosna i zamierzam przestać chować moje loki pod czapką!

Dlatego postanowiłam przetestować trzy zestawy do stylizacji włosów od marki Wella z linii Wellaflex. I to był strzał w dziesiątkę! Efekt? Dwudniowa objętość, przy jednoczesnej kontroli puszenia oraz odnowie zniszczonych pasm :).

Wellaflex 2nd Day Volume

Zacznijmy od tego, co dla mnie było najważniejsze do osiągnięcia, czyli od objętości. Na początku wcale nie wierzyłam w to, że efekt uniesienia włosów od skóry głowy może utrzymać się na moich włosach aż dwa dni. Tak jak pisałam, są ciężkie i często niezdyscyplinowane. Na szczęście zestaw Wellaflex 2nd Day Volume zdał egzamin. Posiadaczki cienkich włosów bez objętości mogą użyć pianki i lakieru lub spray'u i lakieru z tej serii.

Ja akurat użyłam trzech dostępnych produktów i wcale nie miałam wrażenia obciążenia, a pasma nie były sztywne i oblepione kosmetykiem. One po prostu pracowały przez cały dzień razem z włosem. Co więcej nie zauważyłam, aby nieestetycznie wysuszały się i wykruszały przez to z kosmyków.

Nie noszę grzywki, a jedynie przedziałek, którym lubię się bawić w ciągu dnia i przekładać włosy z jednej strony na drugą. Seria 2-Days-Volume świetnie utrzymała poranną objętość na wiele godzin. Najpierw na osuszone ręcznikiem włosy rozpyliłam spray i dokładnie go wczesałam. Następnie wgniotłam dwie porcje pianki i wysuszyłam włosy suszarką z dyfuzorem. Całość spryskałam lakierem - najpierw przekładając włosy na prawą stronę, a później na lewą. Po takim utrwaleniu moja fryzura przetrwała nawet silny wiatr!

Wellaflex Frizz Control i Wellaflex Style & Repair

Seria Frizz Control, która ma za zadanie kontrolować puszenie włosów, składa się tylko z pianki i lakieru, ale te dwa kosmetyki w zupełności wystarczą, aby ujarzmić nawet bardziej niesforne pasma. Ciągłe zmiany temperatur już nie powodują odstawania pojedynczych kosmyków, z czym wcześniej miałam ogromny problem. Zawarta w tych produktach keratyna chroni powierzchnię włosa, dbając jednocześnie o sprężystość fryzury. Pozbyłam się również elektryzowania, co przy noszeniu szalika jest czasami wręcz niemożliwe do uniknięcia. Myślę, że nawet latem opanuje nieład, który zwykle o tej porze roku panuje na mojej głowie :).

Podobny zestaw mamy w serii Style & Repair, która odbudowuje i wygładza zniszczone włosy już podczas stylizacji. Ja stosuję przeważnie albo piankę, albo lakier, ale w duecie świetnie radzą sobie chociażby, jeżeli prostujemy włosy lub kręcimy je na lokówkę. Dlaczego? Ja akurat używam tylko suszarki z dyfuzorem, ale zauważyłam, że regularne stosowanie pianki zabezpiecza i w pewnym sensie odnawia oraz "skleja" moje włosy do tego stopnia, że końcówki wygląją tak, jakby niedawno zostały podcięte. A już do jakiegoś czasu nie widziały nożyczek :). Oba produkty nawilżają włosy, dodając im blasku i sprężystości, zapobiega złamaniom włosów podczas czesania.

Obie serie testowałam tak samo, czyli na mokre włosy nakładałam najpierw piankę, a dopiero później po wysuszeniu, utrwalałam pasma lakierem. I tutaj ponownie mile się zaskoczyłam, ponieważ kosmyki nie sklejały się ani również nie stawały się sztywne.

Przetestowałam każdą serię osobno, ale również wszystkie razem. I tak sprawdziły mi się równie dobrze - żadna z właściwości się nie wyklucza, a kontrola, którą zyskałam nad włosami, dzięki takiemu miksowi, pozwala mi na zabawę fryzurą w ciągu dnia. Jak łączę te kosmetyki ze sobą?

Na mokre włosy nakładam piankę Wellaflex Style & Repair, następnie delikatnie suszę włosy. Kiedy są jeszcze wilgotne spryskuję całość (szczególnie u nasady) spray'em 2nd Day Volume i ugniatam pasma. Ponownie suszę czuprynę, a gdy wreszcie osiągnę takie efekt, jaki chciałam, utrwalam wszystko lakierem Frizz Control.

Ogromną zaletą wszystkich tych kosmetyków jest dla mnie to, że naprawdę ładnie pachną, a lakiery nie są duszące. Nakładanie ich jest czystą przyjemnością. Co więcej, nie zauważyłam, aby kosmetyki powodowały wypadanie włosów, co w przypadku niektórych tego typu produktów miało już w moim przypadku miejsce. Stosowanie ich to czysta przyjemność zwłaszcza wtedy, kiedy muszę je również zabrać ze sobą w podróż. Mieszczą się w każdym bagażu ze względu na smukłe buteleczki. 

Najbardziej jednak podoba mi się efekt końcowy :). Połączenie tych trzech produktów sprawia, że włosy zyskują nawet delikatnego skrętu.

Zdjęcia: Własne

Szukacie pomysłu na fryzurę podkreślającą objętość włosów? Wypróbujcie to proste upięcie:

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

25 kwietnia 2018, 18:38

Nasze propozycje