Poprzedni artykuł: Kokosowe włosy podbijają Instagram. Przypominają ombre, ale różnią się... Następny artykuł: Test redakcji: seria keratynowa Cameleo od Delia Cosmetics

W 7 dni poradziłam sobie z problemem wypadania włosów. Dzięki tym dwóm kosmetykom

Do tej pory włosy wypadały mi garściami. Ale zupełnie przypadkiem odkryłam połączenie kosmetyków, które świetnie temu zapobiega.

Wypadanie włosów, to problem, z którym boryka się większość osób - zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Znalezienie skutecznego lekarstwa to długi proces, wymagający cierpliwości i przede wszystkim niepoddawania się. Jeżeli chcesz sobie tego zaoszczędzić sprawdź, co pomogło mi zahamować wypadanie włosów.

Co może powodować wypadanie włosów?

Jedni mówią, że kręcone włosy nie są wymagające, bo przecież wystarczy je dobrze wysuszyć dyfuzorem i mamy piękne loki, których każda kobieta może pozazdrościć. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że prawdą jest tylko połowa z tego - i to w dodatku ta druga. Pielęgnacja kędziorów wcale nie należy do najłatwiejszych, bo są po prostu bardzo kapryśne. Wystarczy kiepskie cięcie albo użycie źle dobranego kosmetyku, aby zaczęły się falować zamiast zwijać w sprężyny. W dodatku są z natury bardzo suche i mają tendencję do puszenia się. Okiełznanie tego bywa naprawdę trudne. Ale mimo to kocham swoje loki i nie chciałabym mieć prostych włosów.

Obecnie moje loki wyglądają tak:

Problem polega jednak na tym, że z natury wypada ich również znacznie więcej. Nigdy się aż tak bardzo tym nie przejmowałam - dla mnie było to zupełnie normalne. Ale od co najmniej pół roku wypadało mi tyle włosów, że aż się przeraziłam i zaczęłam szukać powodu. Pierwsza moja myśl - włosy są za długie i obciążają siebie nawzajem. Zmiana długości pomogła tylko na tydzień. Drugie podejście to przypatrzenie się pielęgnacji. Jedną rzecz wyeliminowałam, gdy tylko przeczytałam o błędach w nakładaniu masek. Zauważyłam poprawę, jednak nie taką, jakiej oczekiwałam, dlatego szukałam dalej. Zmieniłam nieco dietę (co było strzałem w dziesiątkę), ale dopiero kiedy odkryłam moją własną kombinację kosmetyków przeciwko wypadaniu włosów, problem ustał niemal całkowicie. I to po zaledwie kilku dniach!

Jak zahamować wypadanie włosów?

Jakiś czas temu dotarły do naszej redakcji maski jednej z najpopularniejszych w Polsce marek - L'Biotica Biovax. Wśród nich znalazła się regenerująca maska z maliną moroszką i Baicapilem. W drugiej paczce natomiast były nowości marki Rene Furterer, a wśród nich linia Forticea oraz Lotion Wzmacniający. Połączenie tych dwóch kosmetyków sprawiło, że po trzech dniach włosów podczas kąpieli wypadało tyle, co dawniej, a po 10 dniach jeszcze mniej. Co sprawia, że te dwa kosmetyki są tak skuteczne?

Zacznę może od maski. Do jej używania nikt nie musiał mnie namawiać - jestem wielką fanką produktów Biovax i zawsze z ogromną przyjemnością otwieram kolejne słoiczki. Wszystkie te, które do tej pory testowałam, nigdy nie zrobiły moim włosom krzywdy. Pięknie pachną, są bardzo poręczne, a na dodatek naprawdę wydajne i kosztują niewiele. Połączenie maliny moroszki i Baicapilu sprawiło jednak, że ta wersja wylądowała u mnie na pierwszym miejscu ulubionych masek.

L'biotica Biovax, Botanic - maska stymulująca wzrostu włosów

Ma 98 procent składników pochodzenia naturalnego, co już zapowiada się bardzo obiecująco. O malinie moroszce słyszałam dużo i w zasadzie powinnyście wiedzieć tylko tyle, że intensywnie nawilża włosy suche, zniszczone, wymagające regeneracji, ponieważ wnika głęboko w ich strukturę. Nieoceniony jest tutaj skład samego ekstraktu. Zawiera witaminy A, E i C, które stymulują odnowę komórkową skóry głowy i przyspieszają wzrost nowych włosków.

Zagadką było dla mnie natomiast słowo "Baicapil". W opisie producenta czytamy, że to otrzymywany z natury składnik, będący połączeniem trzech roślin: tarczycy bajkalskiej, kiełków soi i pszenicy, które redukują utratę włosów, stymulują ich wzrost i zwiększają gęstość. Baicapil poprawia kondycję komórek mieszków włosowych, a składniki w nim zawarte sprawiają, że są bardziej aktywne. Pobudzony zostaje rozwój włosa, zwiększa się ich gęstość, a faza wzrostu ulega znacznemu wydłużeniu. Dla mnie po prostu bajka!  

Do tego mamy jeszcze kompleks oleju i ekstraktu z róży oraz olej z owoców dzikiej róży, które poprawiają krążenie krwi w skórze głowy, łagodzą podrażnienia, wzmacniają cebulki i przyspieszają wzrost włosów. Te wszystkie cudowne składniki po prostu musiały ze sobą zadziałać!

Rene Furterer Forticea - lotion wzmacniający włosy

Ten kosmetyk to kolejny dowód na to, że produkty dla mężczyzn mogą działać tak samo skutecznie na kobiety. Jestem na to żywym przykładem :). Lotion został zamknięty w butelce z atomizerem. Ma bardzo lekką konsystencję, która przede wszystkim nie obciąża moich loków, nie przetłuszcza ich, ale też nie powoduje swędzenia skóry głowy, czego się bardzo obawiałam. Ma za to delikatnie mentolowy zapach i chłodzące działanie, które na początku nie podobało mi się za bardzo, ale podczas fali upałów okazało się nieocenione. 

Za działanie tego kosmetyku odpowiada guarana. Od setek lat ceniona jest za swoje niezwykłe właściwości energetyczne i pobudzające. Z jej nasion Indianie przyrządzali pobudzający napar, który niwelował głód oraz zmęczenie. I tak też właśnie lotion Rene Furterer działa na włosy. Ziarna guarany zawierają nawet czterokrotnie większe stężenie kofeiny niż kawa. Ponadto, w ich składzie znajdziemy cenne mikroelementy oraz minerały. W połączeniu z nimi, kofeina działa jako naturalny środek energetyzujący oraz wzmacniający, który stymuluje wzrost włosa oraz stymuluje rozwój cebulek. 

W dodatku formuła serii Forticea została wzbogacona o trzy olejki eteryczne – pomarańczy i rozmarynu, znanych ze swoich właściwości stymulujących oraz olejku lawendy, który ma działanie tonizujące i oczyszczające. W połączeniu z guaraną to prawdziwa bomba pobudzająca włosy do wzrostu.

Za maskę zapłacimy 22 zł, a za lotion 73 zł. Ceny są bardzo zróżnicowane, ale kosmetyki są warte każdej wydanej złotówki. Zauważyłam, że miejsce, w którym wypadanie włosów było szczególnie widoczne, zaczęło pokrywać się mnóstwo nowych baby hair. Pojawiły się także przy skroniach - i to w tak krótkim czasie! Z pewnością jeszcze przez bardzo długi czas będę testować to połączenie, bo już niedługo mi się skończą i będę musiała zakupić nowe - zrobię to z ogromną przyjemnością :).

Testowałyście te kosmetyki wcześniej? :)

Zdjęcie główne: istockphoto.com

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

16 listopada 2018, 15:11

Nasze propozycje