Poprzedni artykuł: Agnieszka Chylińska zmieniła fryzurę. Gwiazda dawno nie wyglądała tak.... Następny artykuł: Marcelina Zawadzka już nie jest blondynką! Po długich włosach też nie...

TEST redakcji: linia Luxurious Volume Core Restore marki John Frieda

Fryzury,
,
, tagi: cienkie i delikatne włosy, John Frieda
Macie cienkie, oklapnięte włosy? To tak, jak my! Sprawdźcie, co nam pomogło w walce z nimi, a Wasza fryzura już nigdy nie będzie taka sama.

Testerka Agnieszka:

Jestem osobą doskonale znającą problem oklapniętych, pozbawionych życia włosów. Na dodatek są cienkie i mają tendencję do wypadania. Z zazdrością zawsze patrzę na koleżanki, które mają długie, bujne włosy, z których mogą tworzyć wymyślne fryzury. Okazuje się jednak, że jest ratunek dla moich włosów. 

W moje ręce trafiła linia Luxurious Volume Core Restore marki John Frieda. Na pierwszy rzut oka zauroczyły mnie opakowania. Piękna szmaragdowa zieleń przywodzi na myśl wakacyjne wojaże. Produkty, które testowałam, czyli odżywka i szampon zamknięte zostały w poręczne tubki. Z kolei termoaktywne mleczko znajduje się w doskonale wyprofilowanej buteleczce, którą wygodnie trzyma się w dłoni.

Jak działają kosmetyki z linii Luxurious Volume Core Restore marki John Frieda?

Ich zadaniem jest wzmocnienie włosów od środka, aby jak najdłużej utrzymywały swoją objętość. Zaczęłam od szamponu. Jego zapach jest bardzo świeży. Niewielka ilość wystarczyła, aby doskonale zapienił się na moich krótkich włosach. W informacji od producenta można przeczytać, że w jego formule zawarto kompleks białkowy, uzupełniający brakujące proteiny, co wpływa na polepszenie kondycji włosów, a co za tym idzie, zwiększenie objętości włosów. 

John Frieda, Luxurious Volume Core Restore Szampon z proteinami, cena: ok. 39 zł/ 250 ml

Kolejnym krokiem było nałożenie odżywki. Ona również została wzbogacona o kompleks białkowy. Rozprowadziłam ją na mokre włosy i pozostawiłam dosłownie na minutę, po czym dokładnie spłukałam dużą ilością wody. Włosy nie były posklejane, a odżywka doskonale w nie wniknęła. Skąd to wiem? Dało się to wyczuć już podczas rozczesywania - włosy były delikatne, bez uczucia szorstkości. 


John Frieda, Luxurious Volume Core Restore, Przezroczysta odżywka z proteinami, cena: ok. 39 zł/ 250 ml

Następnie zastosowałam kurację z kompleksem Protein-Strength Complex. Choć producent zaleca trzykrotne wyciśnięcie produktu, ja nabrałam tylko połowę tej porcji na swoje krótkie włosy. Produkt najpierw rozprowadziłam na rękach, a potem na całej długości osuszonych ręcznikiem włosów. Następnie przeszłam do suszenia włosów i codziennej stylizacji. 


John Frieda, Luxurious Volume Core Restore Advanced Protein Volumiser Termoaktywne mleczko z proteinami, cena: ok. 53 zł/60 ml

Obawiałam się, że pomimo właściwości linii, moje włosy po takiej ilości kosmetyków mogą być obciążone, ale nic z tego! Już podczas suszenia miałam wrażenie, że moich włosów jest nienaturalnie dużo jak na mnie. Kiedy zobaczyłam się w lusterku, miałam afro na głowie. Co akurat w moim przypadku jest wymarzonym efektem:). Na dodatek włosy były bardzo miękkie i gładkie. Bardzo mi się spodobał także ich piękny blask. 

Codziennie przed wyjściem z domu utrwalam swoją fryzurę sporą ilością lakieru. Aby test był wiarygodny, postanowiłam, że tym razem tego nie zrobię i wiecie co? Ku mojemu zaskoczeniu objętość została ze mną do późnych godzin popołudniowych, co przy mojej tendencji do szybkiego przetłuszczania i utraty objętości, to prawdziwy fenomen. 

Muszę jeszcze przyznać, że mam bardzo wrażliwą skórę głowy, która często ulega podrażnieniom na skutek testowania różnych produktów. Tym razem jednak zupełnie nie zareagowała, więc spokojnie po tę linię mogą sięgać tzw. "wrażliwcy":) 

Wizualny efekt możecie ocenić same. Ja jestem zachwycona. 

Testerka Marta:

Mam długie, cienkie włosy. Jest ich nawet całkiem sporo ;), ale... nie chcą się układać, zawsze wyglądają na oklapnięte i "zmęczone". Nawet po umyciu i wystylizowaniu efekt "push-up" jest u mnie widoczny zaledwie pół godziny. Dlatego najczęściej spinam włosy w koczka lub kucyka. A szkoda, bo lubię się w rozpuszczonych. 
Dlaczego już od dłuższego czasu testuję szampony i odżywki, które zwiększają objętość włosów. Efekt? Niestety marny... Najczęściej moje włosy są tak obciążone, że wyglądają na nieświeże. Na szczęście wszystko się zmieniło, kiedy usłyszałam o linii Luxurious Volume Core Restore marki John Frieda. Chciałam sprawdzić, czy produkty wzbogacone o kompleks białkowy, który uzupełnia brakujące proteiny, naprawdę działają. 

Szampon + odżywka z Linii Luxurious Volume Core Restore marki John Frieda

Przez dwa tygodnie myłam włosy wyłącznie produktami Johna Friedy. Codzienną pielęgnację zaczynałam od szamponu Luxurious Volume Core Restore. Ten produkt od samego otwarcia tubki zachwyca zapachem. Nawet mąż pytał mnie, czego używam, bo tak pięknie pachnie :). Konsystencja szamponu jest bardzo lekka, łatwo się rozprowadza na włosach, lekko się pieni, świetnie spłukuje. Moje kosmyki przez cały dzień pięknie pachną. I tu ciekawostka - od razu po umyciu włosów miałam wrażenie, że mam ich więcej! Ale to dopiero początek...

Zawsze po umyciu włosów, nakładałam odżywkę Luxurious Volume Core Restore. I znów miła niespodzianka - piękny zapach. Muszę przyznać, że te produkty nie tylko pięknie wyglądają na półce w łazience, ale sprawiają, że czuję się od razu "bardziej luksusowo". Jak działa odżywka? Rozprowadzałam ją na całej długości włosów, a następnie dokładnie spłukiwałam. Bałam się, że moje kosmyki mogą być nią obciążone, ale nic takiego się nie działo. I najważniejsze - moje włosy okropnie się plączą podczas mycia i mam zawsze problem z rozczesaniem ich (szczególnie na końcach). Z odżywką  Luxurious Volume Core Restore mój codzienny koszmar z rozczesywaniem się skończył. Zaraz po umyciu moje kosmyki są gładkie - jakby nawilżone od środka. 

Muszę przyznać, że po zastosowaniu zaledwie tych dwóch produktów moje włosy "odżyły" - dosłownie! Nawet, kiedy ich nie suszyłam suszarką (schły naturalnie), były gęstsze, lżejsze i piękniejsze. Miałam wrażenie, patrząc na siebie w lustrze, jakbym miała ich po prostu więcej. Zobaczcie same:

Termoaktywne mleczko Luxurious Volume Core Restore marki John Frieda

Ale moim prawdziwym "złotym Graalem" okazał się trzeci produkt z nowej linii John Frieda. Mleczko Luxurious Volume Core Restore to preparat, który nakłada się już na umyte i osuszone ręcznikiem włosy. Wystarczy odmierzyć trzy "porcje" (dokładnie tyle potrzebuję na moje długie włosy) i delikatnie rozprowadzić - najlepiej użyć szczotki, żeby preparat równomiernie dotarł do każdego kosmyka. Produkt ma bardzo lekką formułę, pięknie pachnie i nie obciąża włosów. Ale jednocześnie działa jak... magiczna pompka :).


Kiedy zaczynasz suszyć włosy, pod wpływem ciepła uaktywniają się składniki zawarte w kuracji Luxurious Volume Core Restore. Lakier do włosów, tapierowanie czy bardzo mocne wyciąganie włosów na szotkę jest już niepotrzebne. Włosy po użyciu tego kosmetyku układają się idealnie - są uniesione u nasady, gładkie, odżywione i mają maksymalną objętość. I co najważniejsze efekt utrzymuje się cały dzień.
Zobaczcie same: 

Od czasu kiedy mam linię produktów Luxurious Volume Core Restore Johna Friedy na mojej półce jest zdecydowanie mniej preparatów do stylizacji włosów. Wystarczy dobra, okrągła szczotka, 7 minut suszenia i... jestem gotowa :). 

Kosmetyki Johna Friedy, które warto przetestować:


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

26 kwietnia 2018, 23:17

Nasze propozycje