Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: 5 genialnych produktów do pielęgnacji włosów za mniej niż 20 zł! Następny artykuł: Test redakcji: testujemy nowy hit w rozczesywaniu włosów! Szczotki Mic...

Najgorsze wizyty u fryzjera. Traumatyczne przeżycia Wizażanek

Fryzury,
,
, tagi: wizyta u fryzjera
Problemy z oszacowaniem długości, nieudane koloryzacje i brak reakcji na prośby klientki – to chyba największe grzechy fryzjerów, które sprawiają, że często przez długi czas obawiamy się ponownej wizyty w salonie. Tak się składa, że zmiana fryzury dla niejednej z nas jest ostatnią deską ratunku, kiedy chcemy poprawić sobie nastrój. Tymczasem od fryzjera potrafimy wyjść z płaczem. Z pewnością przekonały się o tym Wizażanki, które od kilku lat dzielą się swoimi traumatycznymi doświadczeniami u fryzjera na forum.

Wątek poświęcony najgorszym wizytom u fryzjera ma już ponad dekadę, a mimo to wciąż żyje. Lektura sprawia, że odnosimy wrażenie, iż od 2005 roku niewiele się zmieniło. Nieudana wizyta w dzieciństwie czy brak szczęścia w poszukiwaniu dobrego fryzjera potrafią na dobre zniechęcić do kolejnych prób zmiany fryzury. Jakby tego było mało, czasami odratowanie nienależycie potraktowanych włosów wymaga wielu zabiegów pielęgnacyjnych, albo i lat zapuszczania.

„Dwa lata temu miałam chyba najgorsze doświadczenie w życiu. Miałam włosy do pasa, poszłam do salonu na koloryzację i podcięcie końcówek. Kolor owszem, wyszedł ładny, ale fryzjerka obcięła mi 20 cm włosów zamiast 3-4. W ramach rekompensaty dostałam karnet na darmowe strzyżenie... Masakra, jak o tym myślę, to nadal aż mnie rzuca” - napisała użytkowniczka o nicku tuskaroz. Jak nietrudno się domyślić, takiego karnetu raczej nie wykorzystała. Szybka lektura wątku pokazała, że jej przypadek nie jest odosobniony i ścinanie kilkudziesięciu centymetrów zamiast kilku zdarza się wśród fryzjerów częściej.

Sprawdzony opatrunek na rozdwojone końcówki - sprawdź koniecznie!

„Mi się tragedia u fryzjera przydarzyła tuż przed Sylwestrem. I pomyśleć, że poszłam do fryzjerki tylko dlatego, bo była moją znajomą i nie chciałam, by było jej przykro, że zrezygnowałam z wizyty w Sylwestra (chciałam loki, a miała czas uczesać mnie tylko o 9 rano, no to gdzie to tak długo by mi loki wytrzymały). Chciałam delikatne cieniowanie końców, bo zapuszczałam włosy i miałam już długie. Tymczasem fryzjerka, chyba z czystej złośliwości, ścięła mi jakieś 30 cm włosów. Płakałam kilka dni, całe kilkuletnie zapuszczanie wymarzonych, długich włosów poszło na marne” - opisuje swoją historię Anetka08.

Zobaczcie także:  Innowacyjne szczotki do włosów

Wizażanki zauważają, że w trakcie kolejnych wizyt u fryzjera nie pomagają nawet zdjęcia. W salonie ich prośby traktuje się niestety po macoszemu, czego efektem jest chociażby popularność omawianego wątku. Już kilka lat temu na forum napisała użytkowniczka, która twierdzi, że z fryzjera nigdy nie wychodzi zadowolona.

„Prawdę mówiąc chyba jeszcze nie zdarzyło mi się wyjść od fryzjera z uśmiechem od ucha do ucha. Coś musi być we fryzjerach, co sprawia, że mają problemy z szacowaniem długości. Albo ścinają mi dwa razy tyle, ile bym chciała, albo robią to tak, że w ogóle nie widzę efektów strzyżenia. Co gorsza, dzieje się tak bez względu na to, jak dokładnie wytłumaczę, co chcę mieć na głowie. Ostatnio przekonałam się, że nawet zdjęcie nie pomaga” - napisała vretka.

Wydawałoby się, że takie przygody czekają na nas tylko i wyłącznie w małych salonach osiedlowych. Nic bardziej mylnego – przykrą niespodziankę sprawiają nam niekiedy i „renomowane” salony, od których wymagamy znacznie więcej niż prostego podcięcia końcówek. Tym samym okazuje się, że efektowność pracy fryzjera zależy od jego wyczucia i umiejętności, a nie od cennika czy wystroju salonu fryzjerskiego.

„Ja nie byłam u fryzjera od 2 lat. Wszystko przy włosach robię sama, przycinanie, cieniowanie, grzywki etc. A to dlatego, że 2 lata temu poszłam do pewnego "renomowanego" salonu, do którego weszłam z włosami prawie do pasa, a wyszłam do ramion, bo fryzjer powiedział, że miałam postrzępione, zniszczone, przesuszone, rozdwojone włosy... A NIE MIAŁAM. Od tej pory trzymam się od fryzjerów z daleka” - tłumaczy swoją niechęć do fryzjerów Cassi. Na forum nie brakuje także użytkowniczek, które fryzjerów omijają pod wpływem wspomnień z dzieciństwa. Któż w końcu nie pamięta tak popularnych fryzur na grzybka? Dla dziewczynek były one zmorą, której nie są w stanie zapomnieć przez wiele lat.

„Jak miałam 7 lat to miałam iść na wycięcie migdałków. Miałam całkiem długie włosy. Mama wymyśliła, żeby je skrócić tak do końca ucha (taki grzybek), bo kto w szpitalu będzie mi włosy ogarniał, a ja w tym wieku się nie przejmowałam za bardzo. No i poszłyśmy do fryzjerki. Obcięła mnie, ale... do innego końca ucha. Do tego górnego :| W tym czasie byłam bardzo chuda, więc z tak krótkimi włosami wyglądałam jak chłopak. A pielęgniarki w szpitalu opierniczyły moją mamę, że przecież po to one są, żeby rozczesywać włosy (i się nimi bawić, hyhy). Przez długie lata omijałam fryzjerów i dopiero w gimnazjum pierwszy raz poszłam” - wspomina na forum moniaobcy.

W ostatnim czasie coraz więcej użytkowniczek zwraca także uwagę na fryzjerów, którzy z uporem maniaka posługują się degażówkami. Jak dobrze wiadomo, tego typu nożyczki na tyle strzępią włosy, że jeśli którakolwiek klientka ma problem z elektryzującą się fryzurą, po wizycie w salonie na pewno będzie miała nie lada problem. Cóż, wychodzi na to, że odnalezienie dobrego fryzjera jest niemal tak trudne, jak poszukiwania idealnego endokrynologa. Niektórym się udaje, innym nie.

Zobaczcie także:  Ta maska regenerująca zniszczone włosy to prawdziwy hit!

zdjęcia: Free

Zobaczcie polecane szampony do włosów

Polecany film

Polki w mieście - Detoksykacja włosów


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

18 stycznia 2017, 23:18

Nasze propozycje