Poprzedni artykuł: Prostujesz włosy? Dzięki temu produktowi za 8 zł zapomnisz o spalonych... Następny artykuł: Myślisz, że pasemka są niemodne? Błąd! Teraz wracają w bardzo modnym w...

Nowy wymiar kręcenia włosów, czyli relacja z testowania lokówki Philips StyleCare Prestige

Philips StyleCare Prestige to nowoczesne urządzenie do domowego tworzenia loków, które całą pracę wykonuje za nas. Nie trzeba mieć zdolności fryzjerskich i ja zdecydowanie zaliczam się do tych osób. Dzięki Philips StyleCare Prestige wykonywanie loków przestało być problemem!

Philips StyleCare Prestige wygląda bardzo profesjonalnie i elegancko. Urządzenie jest wykonane z tworzywa, które dobrze leży w dłoni. Nie widzę możliwości, aby przypadkowo wyślizgnęło się z rąk. 

Lokówka automatyczna daje możliwość wyboru spośród 3 ustawień czasu, 3 ustawień temperatury i 3 ustawień kierunku kręcenia. W zbliżeniu wygląda to tak jak na zdjęciu poniżej. Według mnie Philips StyleCare Prestige to bardzo proste w używaniu i intuicyjnie skonstruowane urządzenie. Jak najbardziej na plus. 

Wałek lokówki umieszczony jest w specjalnej komorze, która jest świetną formą ochrony przed przypadkowym oparzeniem. Na wałku umiejscowione są specjalne klamry przytrzymujące loki, których zadaniem jest równomierne nawijane włosów, a dzięki ustawieniu klamer w kierunku pionowym ryzyko ich splątania jest bardzo niewielkie. Bardzo mi ulżyło, bo tego obawiałam się najbardziej.

W praktyce okazało się, że nawijanie włosów zgodnie z załączoną instrukcją gwarantuje wygodne i przede wszystkim bezpiecznestosowanie lokówki, nie tylko bez splątania włosów, ale i bez przypaleń. Dzięki przestrzeganiu zaleceń producenta, nic złego nie ma prawa się wydarzyć. Philips StyleCare Prestige to naprawdę proste w obsłudze urządzenie!

Technologia tak poszła do przodu, że czasami ciężko za nią nadążyć, ale dzięki niej jestem w stanie ułatwić sobie życie, a już na pewno zrobić ładne fale. Philips stworzył lokówkę, której wałek został pokryty ochronną powłoką ceramiczną z keratyną, która zapewnia lepszą ochronę włosów przed zniszczeniem. Dla mnie to ważne, ponieważ ostatnie czego bym chciała, to zniszczyć sobie włosy wysoką temperaturą. Na co dzień dołączam także odpowiednią pielęgnację, aby włosy były maksymalnie odporne - nie tylko na działanie sprzętów termicznych, ale i na czynniki środowiska zewnętrznego. Dodatkowym atutem lokówki automatycznej jest sygnał dźwiękowy, który informuje, że czas kręcenia minął, dzięki czemu nie muszę sama odmierzać czasu. Proste i wygodne.

Jeśli chodzi o mnie, to jestem raczej zwolenniczką nieregularnych fal i w mojej ocenie całość wygląda bardzo fajnie. Pokręcenie wszystkich włosów z podziałem na pasma zajęło mi jakieś 25-30 minut. Początkowo pasma dzieliłam dołączonym do zestawu separatorem, ale po kilku jego użyciach mniej więcej już wiedziałam jakiej grubości pasmo powinnam sobie oddzielić. Pewnie z biegiem czasu nabiorę wprawy i czas kręcenia włosów skróci się do 15-20 minut, bo już z każdym kolejnym lokiem szło mi coraz sprawniej. 

Philips StyleCare Prestige oceniam bardzo dobrze. Cena może początkowo odstraszać, ale biorę poprawkę na to, że technologia idzie do przodu i takie rozwiązania też kosztują. Nie tylko dla nas konsumentów, ale i dla samego Producenta. Według mnie lokówka automatyczna to prawdziwy przełom w kręceniu włosów i polecam urządzenie wszystkim, którym zależy na uzyskaniu pięknych, trwałych loków.

Efekty przed i po:

zdjęcia: własne

materiał sponsorowany


Zobacz także

Nasze propozycje