Poprzedni artykuł: Kożuchowska oddała rolę Olszówce Następny artykuł: Nawet Anna Lewandowska nie ćwiczy codziennie – zobacz, jak odpoczywa w...

5 rzeczy, które doprowadzają do szału… fryzjerów!

Kobieta,
,
, tagi: fryzjer, wizyta u fryzjera, co denerwuje fryzjera
Były już traumatyczne przeżycia klientów w salonie fryzjerskim, więc teraz pora odwrócić kota ogonem! Jak myślicie, jakie ich zachowania doprowadzają fryzjerów do szewskiej pasji? Sprawdźcie!

Jestem córką fryzjerki i nieraz miałam przyjemność (a może i nie) doświadczyć powrotu z pracy mojej mamy, który wyglądał niczym wejście smoka. W dodatku wściekłego smoka (nie wiem wtedy czy uciekać, chować się w szafie czy może próbować ją ugłaskać). Powód nie zawsze był taki sam, ale zdecydowanie dominował jeden – klienci.

Pragnę oczywiście podkreślić, że taka reakcja nie występuje przy każdym kliencie. Absolutnie nie. „Klient nasz Pan”, wiadomo, że każdy szanujący się fryzjer robi co w swojej mocy, aby fryzura wyszła idealna i zgodna z oczekiwaniami. Zdarzają się po prostu czasami ewenementy, których zachowanie potrafi doprowadzić stylistę do szału!

Co mam na myśli?

1. „Zrób mi tak samo”

To, że klient przyjdzie z upatrzoną przez siebie fryzurą na zdjęciu to nic złego. Gorzej jest, kiedy fryzura jest niemalże z kosmosu, a osoba życzy sobie, że chce IDEALNIE TAK SAMO jak na zdjęciu. Oczywiście fryzjer stara się jak może, aby spełnić oczekiwania persony, ale wiadomo, że raczej niemożliwym jest wykonanie fryzury włosek do włoska identycznie (wierzcie, są osoby, które właśnie tego chcą).

2. Spóźnianie się na umówioną wizytę lub nie pojawienie się.

Kiedy ktoś umawia się na wizytę, fryzjer stara się w miarę podporządkować godzinę pod klienta. Zupełnie nie na miejscu jest spóźnianie się bez wcześniejszego uprzedzenia lub nie pojawienie się w ogóle. Może to kompletnie zburzyć harmonogram wszystkich wizyt w danym dniu. Praca z gromadką zniecierpliwionych klientów za plecami jest dość stresująca i wręcz nieprzyjemna.

3. „Ale ja nie mam czasu kiedy indziej, zrób mi to już”

Osobiście byłam świadkiem zaistniałej sytuacji. Przychodzi nieumówiona na wizytę Pani Iksinska i już w progu drzwi do salonu zaczyna swój wywód o tym, że nie ma czasu, i że chciałaby mieć zrobioną fryzurę na już. Gdyby fryzjer miał akurat wolną chwilę – jasne, czemu nie? Problem zaczął się, gdy wspomniana wcześniej Pani, usłyszała, że niestety nie ma wolnych miejsc w danym dniu. O jakież było jej oburzenie i pretensje, że fryzjer nie może jej przyjąć, gdyż ma już najnormalniej w świecie poumawiane wizyty na cały dzień

4. Gdzie te ręce?

W przypływie euforii zachwytu nad świeżo powstającą fryzurą wiele osób zaczyna dotykać swoich włosów podczas pracy fryzjera. Efekty są różne,  a to zburzenie fryzury, a to przeszkadzanie w pracy, a to możliwe zranienie się o nożyczki. Dajcie dokończyć styliście swoją pracę. Takie „zachowanie niespokojnych rąk” potrafi być wysoce irytujące (a nawet niebezpieczne)!

5. „No może być”

„Klient nasz Pan” – racja. Większość (bo niestety nie wszyscy) fryzjerów stara się jak najlepiej spełnić oczekiwania klientów, a nawet je przejść (chociaż nie zawsze wychodzi to na dobre). Podczas stylizacji przyjmują wszelkie uwagi dotyczące fryzur, aby wyszły one jak najlepiej. Rzucone na koniec „no może być” przez klienta jest niezbyt przyjemne. Lepiej jest na bieżąco w trakcie stylizacji omawiać ewentualne poprawki niż widocznie odburknąć na pożegnanie fryzjerowi.

Jak myślicie? Takie zachowania to raczej błahostki czy lepiej jest ich unikać? Dajcie znać!

Zobaczcie także: DZIECKO U FRYZJERA – JAK PRZEZWYCIĘŻYĆ LĘK PRZED OBCINANIEM WŁOSÓW?

Zobaczcie najlepsze szampony do włosów w rankingu KWC


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

28 czerwca 2017, 04:19

Nasze propozycje