Poprzedni artykuł: Wiecie, że Dakota Johnson ma... siostrę? Poznajcie piękną Stellę! Następny artykuł: Niebezpieczne wyzwanie w sieci - lepiej sprawdź, czy twój facet też TO...

„Czas burzy” – kolejna część namiętnej miłości Polaka i Ukrainki na tle wojny

Kobieta,
,
, tagi: książki, książka, czas burzy, książka dla kobiet, wojna
Historia namiętnej miłości łączącej Polaka Piotra i Ukrainkę Swietę w trudnych czasach wojny na długo pozostaje w pamięci. Trudno uwierzyć, że pełne emocji „Czas tęsknoty” i drugą część „Czas burzy” napisał… mężczyzna! To Adrian Grzegorzewski, którego koniecznie musicie poznać – twardy mężczyzna, który kocha piłkę nożną, ale też pisze emocjonalnie o trudnej historii, która bezpośrednio dotknęła też jego rodziny, dając dowód, że faceci, podobnie jak my kobiety, są bardzo uczuciowi i wcale się tego nie wstydzą.

19-letni Piotr i 21-letnia Swieta – kochankowie, których uczucie było skazane zagładę. Gdy poznali się w upalne lato w 1939 i nad Kresy nadciągnęła brutalna wojna, ich związek nie mógł zostać zaakceptowany. Uczucie było silniejsze – mimo rozdzielenia trwało z nimi przez całą wojnę. Na początku 1944 spotkali się ponownie – o tym opowiada druga część historii „Czas burzy”, która właśnie pojawiła się na rynku nakładem Wydawnictwa Znak. Doświadczenie rzezi wołyńskiej i innych tragicznych wydarzeń wojennych zmieniło ich na dobre. Czy ich uczucie jest w stanie przetrwać w obliczu okupacyjnej grozy?

Autorem „Czasu tęsknoty” i nowego „Czasu burzy” jest Adrian Grzegorzewski, na co dzień pracujący jako listonosz w Wielkiej Brytanii. Książka, choć opisująca faktyczne, tragiczne wydarzenia historyczne, jest przede wszystkim opowieścią o wielkiej miłości, namiętnej, narażonej nie tylko na trudności wojny, ale też czyhających z wielu stron okazji do zdrady ukochanej osoby. Z Adrianem rozmawiamy o motywacji stworzenia takiej historii i przede wszystkim o tym, skąd w mężczyźnie tyle emocji, by stworzyć książkę, której odbiorcami są przede wszystkim kobiety.

Agata Olejniczak: 3 lata temu, gdy na rynku pojawił się „Czas tęsknoty”, byłeś „no name’em” – nikt nie słyszał o Adrianie Grzegorzewski, emigrancie mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Mimo to twoja książka okazała się bestseller. Jak to się stało?

Adrian Grzegorzewski: Na pewno pomógł mi prestiż samego wydawnictwa – Znak kojarzy się z dobrą literaturą i wydaje niemal same bestsellerowe tytuły. Mam cichą nadzieję, że sukces pomogła mi w dużej mierze odnieść sama opisana przeze mnie historia. Uważam, że każda książka powinna zawierać wątek międzyludzki. Niekoniecznie chodzi o gorące uczucie pomiędzy kobietą i mężczyzną, ale może to być też miłość rodzicielska i przyjacielska.

Dlaczego?

Bo miłość jest najważniejsza!

Wciąż gdzieś mamy jednak z tyłu głowy, że faceci nie mówią o tym głośno…

Ale pomału zaczynają. Mężczyźni są bardzo kochliwi. Uczucia i emocje to nasza słabość, choć na co dzień tego nie pokazujemy.

Zapewne za sukcesem książki przemawia też bardziej przyziemny powód…

Wiem, do czego zmierzasz (śmiech) Nie jest tajemnicą, że to kobiety kupują więcej książek, więc założyłem, że jeśli powieść będzie kierowana do płci pięknej, to mam większe szanse na powodzenia. Tak po prostu.

Uczucie Piotra i Swiety wybucha na tle II wojny światowej. Wiem, że fascynujesz się historią, a twoi rodzice pochodzą z Kresów. Miałeś więc poprzez „Czas tęsknoty” do opowiedzenia coś bardzo ważnego. Nie boisz się, że namiętność rodząca się pomiędzy tą dwójką młodych ludzi przyćmiła to, co naprawdę chciałeś przekazać?

Nie, myślę, że nie. Trudno przejść obojętnie obok opisanych przeze mnie wydarzeń historycznych. Choćby sama rzeź wołyńska…

Podobno opisałeś to i tak bardzo lekko…

Nie było moim zamiarem przedstawiać prawdziwej rzezi, która miała miejsce na Wołyniu. Choć dochodziły mnie słuchy, że pomimo „lekkiej” wersji i tak czytelniczki często przekładały kartki, nie będąc w stanie tego czytać. Nie możemy zapomnieć o tym, co się wtedy wydarzyło, jesteśmy winni pamięć tym, na których dokonano tych niewyobrażalnych aktów ludobójstwa i barbarzyństwa.

Jak twoi bliscy zareagowali na fakt, że ty – listonosz, kibic Legii Warszawa, „twardy facet”, napisałeś tak emocjonalną książkę?

Wielu było zdziwionych, że zmierzyłem się z czymś, co jest przypisane kobietom – pisanie o emocjach itd. Wielu było pod wrażeniem, choć koledzy często dawali do zrozumienia, że zainteresowały ich głównie fakty historyczne, a nie miłość Piotra i Swiety (śmiech) Zabawne było jak po jednym ze spotkań towarzyskich znajomy stwierdził: „Kurde, a może ja bym też coś napisał?”. Skoro ja mogę stworzyć książkę, to pewnie każdy może (śmiech). Wielka Brytania nauczyła mnie dystansu do siebie, więc nie przejmuję się takimi rzeczami.

Krytyką też nie?

Teraz już nie, biorę sobie ją do serca i pracuję nad warsztatem. Po „Czasie tęsknoty” jedna z pierwszych recenzji brzmiała mniej więcej tak: „Miłość Piotra i Swiety bardzo przesłodzona, no ale tak to jest, jak się facet zabiera za pisanie literatury w stylu Danielle Steel”. Na początku poczułem się okropnie, ale potem zorientowałem się, że dziewczyna, która to napisała jest bardzo młoda, musi jeszcze dojrzeć do prawdziwej miłości (uśmiech) Zresztą potem pojawiły się inne recenzje, bardzo pozytywne, to było świetne uczucie – wiedzieć, że własnymi rękami stworzyłem coś, co przyjęli ludzie. To w pewnym sensie zaspokoiło moje ambicje. Nie jest tajemnicą, że na co dzień pracuję jako listonosz – oczywiście, żadna praca nie hańbi, ale chciałem zrobić coś większego. Udało się.

Pierwotnie miałeś napisać książkę w stylu politicial fiction, czyli „co by było gdyby” Powstanie Warszawskie nie wybuchło. Skoro lubisz rozmyślać, co by było gdyby, to powiedz proszę, jak ta sama historia mogłaby być opisana przez kobietę?

To bardzo dobre pytanie! W tej chwili zachwycam się książkami historycznymi pani Elżbiety Cherezińskiej. Opisuje polskie wydarzenia, ale robi to w taki sposób, że wydaje ci się, że czytasz coś w stylu „Gry o tron”. Więc pewnie gdyby tę samą opowieść ubierała w słowa pani Cherezińska, to sceny historyczne byłyby przedstawione na wyższym poziomie (śmiech). Pisarka tworząca powieści kobiece może bardziej wyłuszczyłaby wątek Swiety i Piotra. Może akcja potoczyłaby się inaczej – w końcu w mojej wersji prowadzę tych bohaterów przez wojnę osobno.

Na koniec życzę ci kolejnych dobrych powieści i oczywiście sukcesu "Czasu burzy". Ja sama nie mogę się doczekać - byłam pod wrażeniem "Czasu tęsknoty".

Dziękuję za miłe słowa i oczywiście za trzymanie kciuków też.

Dowiedz się więcej o książce "Czas burzy" i możliwościach zakupu.


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

17 lipca 2018, 17:52

Nasze propozycje