Poprzedni artykuł: 10 powodów, dla których Selena Gomez jest najchętniej obserwowaną gwia... Następny artykuł: Jak tanio odmienić dom na wiosnę?

Czego zazdroszczę gwiazdom z Instagrama?

Zawiść nie jest uczuciem chlubnym, ale trudno nie poczuć ukłucia, oglądając na Instagramie zdjęcia plaży na Mauritiusie, paryskich makaroników i idealnych ciał. Jak przekuć zazdrość w podziw, a podziw w działanie?

Instagram, choć oswojony, wciąż pozostaje zwierzęciem egzotycznym. Większości użytkowników wydaje się, że potrafią z niego korzystać, ale tylko nieliczni zdobywają setki tysięcy lajków.

Gwiazdy wykorzystują to medium do promocji, ale największą karierę robią ci, którzy gwiazdami stali się dopiero dzięki Instagramowi (koniecznie polubcie nasz profil wizazpl). Mniej dziwiłam się zawsze tym, którzy zdjęcia wrzucają, bo przecież nie ma nic przyjemniejszego niż chwalenie się swoim okiem, pracą i talentem, niż tym, którzy kadry innych oglądają, lajkują i komentują.

Dlaczego tysiące serduszek zdobywają fotki parującej kawy? Dlaczego obcy ludzie z zachwytem komentują czyjąś sukienkę? Dlaczego podoba im się kolorowy świat, który nawet jeśli istnieje, to bardzo daleko? Blogerki, marki i magazyny traktują Instagrama jako podstawowe narzędzie marketingu, ale także edukacji estetycznej. Jest bowiem niezerowa szansa, że oglądając wycięte z rzeczywistości kadry, lajkujący sam zacznie dostrzegać w rzeczywistości więcej piękna.

Instagram działa też jak wirtualny przewodnik po miastach, miejscach, modzie. Poczucie partycypacji w najważniejszych wydarzeniach dostępne za dotknięciem smartfona niejako łagodzi brak możliwości realnego bycia na pokazie mody Chanel, w samolocie nad Atlantykiem czy w londyńskim pubie. Co nie zmienia faktu, że delikatne ukłucie zazdrości towarzyszy lajkowaniu zdjęć pocałunków Taylor Swift i Calvina Harrisa na rajskiej plaży.

Zazdrościć można każdego z osobna i wszystkiego naraz – wyćwiczonego ciała, markowego bikini, przystojniaka u boku, miłości, podróży. Lista braków w nas samych zdaje się nie mieć końca, a nawet jeśli nie idealne, ale idealnie sfotografowane, życie z Instagrama, wad jest pozbawione. Coraz bliżej mi jednak do uczucia bezinteresownego podziwu. Bo Taylor i Calvin zamiast popijać drinki z palemką, pozują w palącym słońcu do idealnego zdjęcia. Bo żeby mieć takie ciało, muszą ćwiczyć pięć razy w tygodniu. Bo narażają się na niewybredne komentarze. Bo nigdy nie są sami ze swoją miłości. Poświęcenie prywatnego życia dla sławy może budzić skrajne reakcje.

Może więc zamiast uczyć się od gwiazd ekshibicjonizmu, zamiast pokazywać miłości na plaży i zamiast z utęsknieniem oczekiwać na lajki, które potwierdzają naszą wartość, lepiej zacząć działać.

Zakochaliśmy się w zdjęciu Seleny Gomez z Paryża? Może warto kupić tanie bilety na wakacyjny weekend. Oblizujemy się na samą myśl o kolorowych makaronikach? Można przecież sprawdzić, czy da się je upiec w domu. Kylie Jenner wygląda w bikini jak seksbomba? Czas zapisać się na trening.

Instagram staje się wtedy nie tylko miejscem bezmyślnego scrollowania, utajonej zawiści i pozornej partycypacji, ale staje się inspiracją instant. A to już dobry punkt wyjścia do tego, żeby zmienić swoje życie.

Anna Konieczyńska

Czytaj też: Czy naszej garderobie wciąż potrzebna jest baza? (Felieton)

zdjęcia: Free

Polecany film

Not found

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

20 sierpnia 2018, 09:18

Nasze propozycje