Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Największe polskie przeboje w nowej aranżacji. Premiera #WszystkoGra j... Następny artykuł: Hit czy kit: dwukolorowe tatuaże 3D

Czy wiosną warto się odchudzać?

Kobieta,
,
, tagi: dieta, odchudzanie
Nieubłaganie zbliża się sezon bikini. Już za dwa miesiące rozbierzemy się na plaży, odsłaniając ciało, któremu po długiej zimie gdzieniegdzie przybyło dodatkowych centymetrów. Czy warto te kilka tygodni poświęcić na powrót do formy, czy bezpieczniej z góry założyć, że trzy trójkąty w stylu Aniołków Victoria's Secret zamienimy na jednoczęściowy kostium w klimacie retro, który ukryje figurę, której trochę do sylwetek supermodelek brakuje?

Zimę zawsze spisuję na straty. Gdy temperatura spada poniżej zera, otulam się swetrami XXL i wkładam spodnie z dresu, nie przejmując się trendami. Konsekwencją sezonu abnegacji są boczki, motylki, muffinki i wszystkie inne eufemizmy, określające zdobyte zimą kilogramy.

Do rozmiaru zero, a nawet naszego polskiego, całkiem standardowego, rozmiaru 36 nie pretenduję już od dobrych kilku lat. W okolicach studiów podjęłam bowiem decyzję, że wolę jeść niż nie jeść, a więc tyć raczej niż chudnąć, bo jak wiadomo, z wiekiem ciało staje się mniej jędrne, metabolizm zwalnia, a do ćwiczeń zmusić się trudno. Co nie znaczy, że wywiesiłam białą flagę, poddałam się i podpisałam akt kapitulacji.

Miewam dietetyczne przebłyski, zwłaszcza gdy oglądam się w lustrze przy bezlitosnych promieniach wiosennego słońca. Na zrzucenie tych dwóch, trzech kilogramów, a w efekcie zmniejszenie obwodu w newralgicznych miejscach, mam dwa proste sposoby: lekki detoks i regularna joga.

Diety próbowałam w życiu tylko jednej, takiej, która nie zakłada ograniczeń ilościowych, a jedynie wyłącza z jadłospisu poszczególne grupy produktów.

Dieta South Beach nie wymaga zbyt wielu poświęceń. Można jeść chude mięso, ryby, sery, jajka i warzywa, odmawiając sobie chleba, makaronu, ryżu, oraz, co oczywiste: słodyczy, przegryzek i alkoholu. Po dwóch tygodniach takiego menu spokojnie można zmieścić się w sukienki, które pamiętają flirty minionego lata.

Nie kupuję jednak postanowień wiosennych typu: zmienię swoje życie, schudnę o trzy rozmiary, zacznę jeść tylko warzywa. Wszelkie radykalne rewolucje nie dość, że powodują frustracje, gdy nie udaje się spełnić obietnic złożonych samej sobie, to jeszcze kuszą buntem przeciwko reżimowi, który samemu się sobie narzuciło.

Zasada złotego środka ma zastosowanie także do ćwiczeń i diet, a co za tym idzie, do stosunku do własnego ciała. Nie kocham moich boczków, nie afirmuję moich ciężkich ud, nie zachwycam się pupą godną Kardashianek. Ale staram się nie potępiać siebie za słabości, a jedynie nagradzać za sukcesy. To warunkowanie pozytywne pozwala mi zachować równowagę psychiczną, gdy nie dopinam się w spodniach.

Unikam też porównywania się do innych, doskonalszych ciał. Traktuję moje z szacunkiem – pozwalam mu odpoczywać, śpię osiem godzin, ćwiczę jogę, bo relaksując, ładuje akumulatory, jem zdrowo, czyli domowo. W przeciwieństwie do wielu dziewczyn nie mam ambitnego planu na nadchodzący sezon bikini. Ale staram się żyć zgodnie z rytmem natury, więc zimowe comfort food zamieniam powoli na lżejsze dania, oparte o produkty, które mogę kupić na lokalnym bazarku.

Może więc zamiast liczyć kalorie, rozpisywać menu na dwa tygodnie naprzód i odmawiać sobie tego, co nam smakuje, warto ulegać kaprysom w granicach zdrowego rozsądku. Zamiast odchudzania tematem wiosny można więc uczynić odkrywanie nowych smaków. Na bazarze pyszni się zielony jarmuż? Wyjdą z niego pyszne smoothie albo chipsy. Melon aż ocieka sokiem? Chociaż ma dużo cukru, świetnie nawilża i poi, więc można użyć go jako przystawki, przekąski albo elementu dania głównego.

Za chwilę rozpocznie się sezon szparagów, z których można robić wszystko – od kremów po koktajle. Taka dieta, bazująca na eksperymentach, a nie sztywnym trzymaniu się reguł, przekona zwłaszcza niepokorne dusze, które czują się ograniczone przez schematy. Jeśli odczuwamy lekkie problemy z trawieniem, pomogą nam śliwki, naturalne wsparcie metabolizmu. Zjedzone przed śniadaniem gwarantują skuteczniejsze i zdrowsze działanie niż czarna kawa. Nie można też zapominać o wodzie mineralnej.

Zimą chętniej pije się herbatę z miodem i cytryną albo imbirowe napary. Teraz potrzebujemy co najmniej butelki wody dziennie. Z ciepłych napojów pozostaje nam zielona herbata, która równie skutecznie jak kawa podkręca metabolizm, a jest z pewnością zdrowsza niż piąta tego dnia filiżanka espresso, chyba że na wakacje wybieramy się do Włoch. Wiosną zdecydowanie łatwiej zmobilizować się do ćwiczeń, co nie oznacza, że po miesiącu trzeba być gotowym do startu w maratonie. Wystarczą joga, pilates albo jogging. Najlepiej na świeżym powietrzu, a nawet w lekkim słońcu, bo pocąc się, szybciej spalamy kalorie.

Czy warto więc odchudzać się przed wakacjami? Warto, jeśli nie czujemy się dobrze w swoim ciele. Warto, jeśli zakumulowana po zimie energia aż krzyczy, żeby ją spożytkować.

Warto, jeśli odchudzanie oznacza zdrowe żywienie, kulinarne poszukiwania i korzystanie z lokalnych, sezonowych, pysznych produktów. Nie warto, jeśli chudniemy dla kogoś, a nie dla siebie. Nie warto, jeśli porównujemy się do dziewczyn, których pracą jest to, żeby dobrze wyglądać. Nie warto, jeśli oznacza to rezygnację z miłości do jedzenia, jednej z najpiękniejszych miłości, jakiej w życiu zaznamy.

Czytaj też: Tanie odchudzanie


Zobacz także

Polecany film

Dieta oczyszczająca na wiosnę

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

9 grudnia 2016, 10:48