Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Beata Kempa wydała córkę za mąż. Wśród gości... para prezydencka! Następny artykuł: Kolejne bardzo szczere wyznanie Agnieszki Chylińskiej! "Nie złożyłam w...

TYLKO U NAS Jak przestać marudzić? Ta blogerka zmienia życie na lepsze :)

Kobieta,
,
, tagi: optymizm, blogerka, blog
Małgosia Dawid-Mróz, autorka bloga Manufaktura Radości, zaraża optymizmem. Brzmi banalnie? Wcale nie - ona przekonuje, by wziąć swoje życie w garść. Specjalnie dla Wizaz.pl Gosia podpowiada, jak to zrobić. Więcej przydatnych porad znajdziecie na jej wyjątkowym blogu.

Na swoim blogu piszesz - "Jestem optymistką z konieczności" - co to dokładnie znaczy?

Jestem optymistką z konieczności, bo życie bez uśmiechu i spojrzenia pełnego nadziei, byłoby nie do zniesienia. Dla mnie takie podejście do życia jest optymalnym wyborem. Dzięki niemu mam energię i motywację do działania, nawet kiedy nie wszystko idzie tak jak zamierzałam.

Po co w ogóle być optymistą?

To znaczy wiedzieć, że zawsze „jakoś” będzie. Trudności są integralną częścią życia. Optymiści o tym wiedzą i niekoniecznie lukrują świat na różowo, przynajmniej ja tego nie robię. Dla mnie jest to pewna postawa, która pomaga w osiąganiu celów, w codzienności, w macierzyństwie, właściwie we wszystkim. Jeśli coś nie idzie, to mówię sobie: „Poczekaj, popróbuj, zajrzyj od zaplecza, może jest jakaś inna droga”, a nie „Tego się nie da zrobić, to bez sensu”. Nawet jeśli z różnych miejsc czy życiowych sytuacji przyszło mi się wycofać, to nie traktowałam tego jako porażki, ale jako lekcję. I tym się różnię od pesymisty, który w tej sytuacji pewnie stwierdziłby, że jest do dupy, a będzie jeszcze gorzej.

Zobacz również: Tylko dla Wizażu - Anwen zdradza, kto namówił ją do pisania bloga!

Czy pesymista może stać się optymistą? Jak to osiągnąć?

A czy można przestać narzekać? Marudzić? Gadać o pogodzie? Można! Co prawda nastawienie do życia jest w pewnym sensie czymś z czym się rodzimy (jedni będą pogodniejsi, inni bardziej skłonni do melancholii), ale o naszym nastawieniu decyduje głównie to, co myślimy i jak żyjemy. Dobrze pamiętać, że to my mamy mózg, którym możemy kierować, a nie on ma nas. Więc jeśli pojawia się myślenie wyłącznie w czarnych barwach, to dobrze się zastanowić ,co można sobie zaproponować w zamian. Czy narzekanie naprawdę nam służy? Czy spodziewanie się najgorszego na pewno chroni przed rozczarowaniem? Oczywiście nie namawiam do huraoptymizmu, ale między nim, a negatywizmem i pesymizmem jest jeszcze cała paleta możliwości i można z niej wybierać.

Dlaczego ludziom tak trudno uwierzyć w to, że każdy jest kowalem swojego losu? A może łatwiej jest myśleć, że na nasze życie wpływa głównie ślepy los?

Ja widzę co najmniej kilka czynników. Pierwszy to z pewnością uwarunkowania historyczne, rodzinne. Trochę w nas ciągle PRL- u i podejścia życzeniowego. Niech mi dadzą, niech coś zrobią, świat jest zły, co ja poradzę, nic nie mogę. Wiele osób tak ciągle myśli -  uważa że w istocie na mało rzeczy ma wpływ.

Drugi powód, to pewna wyuczona bezradność, kolejny określony sposób edukowania, w którym nie premiuje się inicjatywy, kreatywności, otwartości, a raczej to tępi. Spotykam często młodych ludzi, którzy nie mają pojęcia, co chcą w życiu robić, wiedzą tylko że chcą zrobić „jakąś” karierę, dobrze zarabiać i mieć dobre życie – cokolwiek to znaczy. Pytani o szczegóły nie bardzo wiedzą, jak dojść do tego miejsca. Tymczasem kiedy się nie wie gdzie się idzie, to trudno tam dojść. W pewnym momencie pojawi się po prostu wypalenie, zniechęcenie, rozczarowanie. Wtedy faktycznie łatwiej jest zrzucić na ślepy los niż stwierdzić: „Cholera, sam/sama tu doszedłem/doszłam”.

Jak nauczyć się cieszyć codziennością? Albo... jak zacząć się nią cieszyć?

Od początku: od porannej kawy, zapachu perfum, miękkiego swetra, dobrego obiadu, tego wszystkiego co nas cieszy. Zwykle tego nie zauważamy, ale kiedy zaczniemy, szybko poczujemy różnicę i znajdziemy nowe powody do codziennej radości. Sprawdziłam, to działa :)

Foto: Paweł Kotas

Gosia wypełniła również nasz blogowy kwestionariusz :) Sprawdźcie jej odpowiedzi!

Kim chciałaś zostać w przyszłości, gdy byłaś małą dziewczynką?

Pisarką. Składałam własną książkę z papieru. Spełniłam to marzenie, a teraz piszę kolejną książkę.

Jaki był Twój ulubiony przedmiot w szkole?

Do szkoły mam stosunek ambiwalentny, ale zawsze dobrze się uczyłam. Uwielbiałam też czytać, więc lubiłam między innymi polski.

Znak Zodiaku

Byk

Ulubiony kolor

Różowy

Ulubiona pora roku i ulubiony miesiąc

Wiosna/maj

Ulubiona potrawa

Lubię jeść (co widać) i łatwiej mi powiedzieć czego nie lubię, bo lubię wiele rzeczy :)

Ulubiony deser

Mus czekoladowy

Hobby

Ostatnio kolorowanie i rower

Ulubiony film

"Amelia"

Ulubiony serial

Nie oglądam…

Ulubiony aktor

Hmm... Nie bardzo...

Ulubiony muzyk/zespół

Ostatnio zauroczył mnie Kortez, uwielbiam też Dianę Krall

Ulubiona piosenka

"Narrow Daylight"

Ulubiony pisarz

Jako nałogowa czytelniczka mam problem z odpowiedzią.

Ulubiona książka

"Biegnąca z wilkami", Clarissy Pinkoli Estes

Ulubiona dyscyplina sportowa

Rower

Ulubione miejsce na ziemi

Morze - byle w miarę ciepłe :)

Ulubiony cytat

„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi” – Albert Einstein

Jeśli masz zwierzę (zwierzęta), to jakie i jak ma (mają) na imię?

Mam kotkę, która odkąd mamy córkę, często zmienia imiona, ale najczęściej jest KICIĄ.

Jaka jest najlepsza rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?

Że zmienia życie na lepsze :)

Jaka jest najbardziej absurdalna rzecz, jaką usłyszałaś na temat swojego blogu?

Że nawołuje do terroryzmu (napisałam, że każdy ma prawo dbać o siebie i stawać po swojej stronie)

Ulubiony styl ubierania

Musi być wygodnie

Twój KWC (Kosmetyk Wszech Czasów)

Perfumy Alexandra McQuinna, których niestety nie można już kupić ;(

Sprawdź także:  Tylko dla Wizaz.pl - wywiad z Chujową Panią Domu!


Zobacz także

Polecany film

Macademian Girl radzi: jak przetrwać cały dzięn na szpilkach

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

2 grudnia 2016, 23:17