Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: 10 lat historii Dr Irena Eris Ladies' Golf Cup - wyjątkowy finał wyjąt... Następny artykuł: Szokująca „spowiedź” Dawida Ozdoby – najlepszego tancerza erotycznego...

Jak naprawdę odpocząć w wakacje?

Kobieta,
,
, tagi: wakacyjny makijaż, pielęgnacja latem, letni makijaż
Na urlopie łapię się na tym, że próbuję planować przyjemności równie precyzyjnie jak dni pracy. Nie potrafiąc sobie odpuścić, nie wracam z wakacji wypoczęta, tylko wyczerpana, więc znowu potrzebuję wypoczynku. Jak wyjść z błędnego koła?

Przed wyjazdem na wakacje do ostatniej chwili siedzę przy komputerze, żeby zdążyć odpowiedzieć na wszystkie maile, napisać teksty na zapas i przekazać niezbędne informacje współpracownikom.

Pakuję się potem w popłochu, drugą ręką goląc nogi, nakładając maseczkę na twarz albo robiąc paznokcie. Gdy uda mi się zatrzasnąć za sobą drzwi domu, samochodzie, samolocie albo pociągu, które mają mnie dowieźć w wymarzone miejsce, gorączko zastanawiam się, czy aby niczego nie zapomniałam. Pierwszą rzeczą, o której myślę, gdy szczęśliwie docieram na miejsce, jest moc sieci wifi.

Czytaj też: Letnie smoky eye: czym zastąpić mroczny makijaż?

Przecież nie ma szans, żebym odcięła się od poczty na tydzień. Wiadomości i tak pojawiają się na ekranie mojego smartfona, bo instytucję autorespondera mało kto szanuje. W efekcie zaczynam każdy dzień wakacji nie od leniwego przeciągnięcia się w pachnącej hotelowej pościeli, tylko od żmudnego zawiadamiania wszystkich zainteresowanych, że nie, nie jestem dostępna.

Potem wcale nie jest lepiej. Trzeba przecież wymyślić wakacyjną stylizację. Gdy szczęśliwie wybrałam wakacje w Andaluzji, ten problem mam z głowy. Wkładam bikini, na górę narzucam jedną z kwiecistych sukienek, małych białych albo lnianych tunik. I mknę na plażę.

Czytaj też:  Przedłużanie rzęs: dlaczego chcemy na co dzień wyglądać jak gwiazdy czerwonego dywanu?

Gorzej, jeśli w przypływie patriotyzmu zdecydowałam się na kilka dni nad Bałtykiem. Wtedy zaraz po mailach przychodzi czas na rytualne sprawdzanie prognozy pogody – o 12 zapowiada się 40 proc. szansy na deszcz, godzinę później już 80 proc. Trzeba korzystać ze słonecznego okienka między piętnastą a siedemnastą, żeby wrócić do Warszawy z opalenizną. Mnożą się problemy z ubraniem – kurtka puchowa, czy wystarczy bluza, dżinsy, czy można odsłonić nogi, wziąć szalik, czy dać się zawiać.

Nie jest łatwo także w kwestii pielęgnacji. Chociaż w wakacje co do zasady daję sobie przyzwolenie na chodzenie bez makijażu i z włosami zwiniętymi w koczek, bo i tak woda, wiatr i piasek zrobią swoje, na wieczór trzeba już wyglądać odrobinę mniej naturalnie.

A tu nos czerwony od słońca, od okularów przeciwsłonecznych na oczach robi się tzw. „panda”, czyli połacie białej skóry, a włosy wysuszone, zmierzwione, wypłowiałe. Masz babo placek, a właściwie placków, czyli problemów, co najmniej kilka. A to dopiero początek rozkminki.

Czytaj też:  5 częstych błędów w nakładaniu bronzera

Na co dzień jestem przyzwyczajona do tego, że moje życie chodzi jak w zegarku. Mam stałe pory karmienia, czas dla przyjaciół, przestrzeń wydzieloną na pracę. W wakacje trzeba codziennie zagospodarować 24 godziny. W odpowiednich proporcjach. Dużo snu, mnóstwo słońca, jeszcze więcej wina, odrobina sportu, pokaźna porcja lektury. Spontan nie wchodzi w grę, gdy w kilka zaledwie dób upchnąć trzeba zwiedzanie, opalanie, pływanie itp. itd.

Narzucam więc sobie tempo szalone, gnając ze śniadania na plażę, z morza na lunch, z lunchu na promenadę. Ani się obejrzę, a już jest siedemnasta. Normalnie wychodziłabym dopiero z pracy, czując, że cały dzień przede mną. Na wakacjach do tej godziny dopada mnie poczucie straconego czasu, więc jeszcze podkręcam sobie śrubę. Jak nie dać się zwariować wygórowanym oczekiwaniom wobec siebie?

Należy przestawić się na wakacyjny tryb. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać, zwłaszcza że pierwsze trzy dni w nowym miejscu trzeba poświęcić na stresującą aklimatyzację. Dalsze dni trawię na stresowaniu się tym, że nie dość się odstresowuję.

Czytaj też:  TOP 5 z KWC: najlepsze kosmetyki po opalaniu

Zdarza mi się potem z ulgą wrócić do klimatyzowanego biura, w którym wszystko przebiega zgodnie z planem, a ja nie muszę spędzać połowy dnia na wymyślanie harmonogramu drugiej połowy. Uff, nareszcie można wrócić do spokojnej pracy. Przerywanej sprawdzaniem lotów na kolejne wolne dni, bo przecież po tych męczących wakacjach należy się odpoczynek.

I jak, udało mi się pocieszyć te z was, które jeszcze odliczają dni do urlopu? 


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

17 stycznia 2017, 20:22

Nasze propozycje