Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Pięć rzeczy, które powinnyście wiedzieć o kubeczkach menstruacyjnych Następny artykuł: Bridezille i ich kosmetyczno-urodowe żądania. Ciebie też doprowadziły...

Jak pokochać siebie w czasach Kardashianek?

Kobieta,
,
, tagi: Kendall Jenner, kim kardashian
Nie mam problemu z tym, żeby przyznać się do lekko niezdrowej fascynacji Kim i jej siostrami. Przeglądając codziennie rano zdjęcia na Instagramie, jeszcze przed prysznicem, nie mówiąc już o makijażu, zastanawiam się, czy kiedykolwiek będę wyglądała tak idealnie jak one. I czy w ogóle chce mi się próbować.

Można się zżymać, że do rangi newsa urosły dzisiaj niezmieniające biegu historii informacje o tym, że Khloé ścięła włosy, Kylie wypuściła na rynek czarną pomadkę do ust, a Kourtney ćwiczy brzuszki. Ja z fazy niedowierzania już dawno przeszłam do akceptacji. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy fundowanie sobie codziennie nowej dawki niedoścignionych ideałów dobrze wpływa na moją samoocenę.

Najbardziej bawi mnie, gdy Kardashianki wychwalają „naturalne piękno”. Kim rezygnuje z konturowania na rzecz non touring, a Kendall robi selfie bez makijażu. Cóż, naturalność w pojęciu Kardashianek odbiega od tego, co do tej pory pod tym pojęciem rozumiałam. „Naturalna” uroda zakłada brak ingerencji skalpela, to, że spędza się przed lustrem minimalną, a nie maksymalną ilość czasu, nie doczepia włosów itp. itd.

O naturalności trudno natomiast mówić w przypadku dziewczyn, które zarabiają na tym, że wyglądają perfekcyjnie. I tu znów pojawia się problem z terminologią. „Perfekcyjnie”, czyli w zgodzie ze współczesnymi kanonami piękna, które wykreowały, a potem ucieleśniły właśnie Kardashianki. Zaczyna się od bujnych włosów – mogą być blond, mogą być nawet siwe, byle raczej rozpuszczone i idealnie wypielęgnowane.

Brwi wyglądają jak rysowane pędzlem artysty. Usta są całuśne, wypełnione kwasem hialuronowym. Oczy wydają się wielkie dzięki pięciu warstwom makijażu. Nos za to wąski. To zasługa konturowania. I dalej – skóra powinna być oliwkowa, talia jak u Barbie, pupa i piersi wystające.

Favorite Person

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika King Kylie (@kyliejenner)

Tysiące postów na Facebooku, które dają słynne siostry za przykład, próbują pomóc ich fankom wyglądać tak jak panny K. Nagłówki krzyczą: „testujemy kosmetyki Kylie”, „makijażysta Kim zdradza jej sposób na idealną kreskę”, „Kendall poleca produkty do włosów”.

Mogę się jednak założyć, że nawet gdybym przeczytała każdą z tysięcy porad, wydała tysiące złotych na kosmetyki, których używają Kardashianki, a nawet codziennie chodziła do fryzjera i makijażysty, nie osiągnęłabym efektu zbliżonego choćby do tego, co widzę na ich zdjęciach. Bo nie mam na to czasu, bo pracuję, pisząc, a nie wyglądając, bo nie mam w sobie determinacji wystarczającej do tego, żeby poświęcić życie temu, żeby z mojej twarzy i ciała uczynić projekt. Ale patrząc na żywe lalki, trudno nie poczuć ukłucia zazdrości.

Czytaj też: TOP 5 z KWC: najlepsze wodoodporne tusze do rzęs

Też chciałabym obudzić się, a raczej zasnąć po całym dniu ćwiczeń, fryzu i makijażu, czując, że wpisuję się w kanon. Jednak zamiast starać się do niego zbliżać, wiedząc, że go nie osiągnę, chociażby dlatego, że jestem przeciwna operacjom plastycznym, wolę się bezkrwawo zbuntować. Pewność siebie czerpię więc nie z tego, że blisko mi do Kardashianek, a raczej, że tak daleko. I cieszę się tym, że nie muszę wyglądać idealnie, bo nikogo to nie obchodzi.

Mogę pozwolić sobie na bad hair day, pójście sauté na spacer, czy pizzę zjedzoną po 22. A relaksuje mnie sama myśl o tym, ile czasu oszczędzam, nie próbując upodobnić się do Kardashianek. Tylko trochę wkurzam się, że nawet kobiety, które nie proszą o to, żeby być traktowane przez pryzmat swojej urody, nie unikną efektu Kim.

Maisie Williams z „Gry o tron” wkurzyła się ostatnio na prasę, gdy zobaczyła nagłówek „Maisie na balu nie włożyła pod przezroczystą sukienkę stanika”. Zasugerowała, żeby zmienić go na: „Aktorka pomogła zebrać tysiące dolarów na cele charytatywne”. Bo nie wszyscy chcą być widziany tylko przez pryzmat perfekcyjnie wyrysowanych brwi.

Zobaczcie także: Kiedy warto posłuchać rady chłopaka, który mówi ci, że powinnaś coś zmienić w swoim wyglądzie?

Foto: Instagram

Polecany film

Kim Kardashian ma łuszczycę


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

22 stycznia 2017, 11:19

Nasze propozycje