Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Vis-a-vis z Wizaz.pl - "Agata Ma Nosa" Następny artykuł: Viva! Moda - co na was czeka w najnowszym wydaniu tego luksusowego mag...

Kiedy warto posłuchać rady chłopaka, który mówi ci, że powinnaś coś zmienić w swoim wyglądzie?

Kobieta,
,
, tagi: związki, mężczyzna, jakie kobiety podobają się mężczyznom
Co do zasady nie warto tolerować w swoim najbliższym otoczeniu mężczyzn, którzy wytykają nam błędy w ubiorze, komentują boczki, których nabawiłyśmy się po zimie albo wysyłają nas na crossfit w celu zrzucenia zbędnych w ich mniemaniu kilogramów. Ale czasami warto spojrzeć na siebie męskimi oczami, żeby wyglądać jeszcze lepiej.

Mężczyźni nie znają się na modzie. To jeden z najbardziej krzywdzących dla płci brzydkiej stereotypów. Mężczyźni nie są zdolni do dostrzegania kobiecych atutów innych niż biust i pupa. Kolejna bzdura. Mężczyźni wolą blondynki, brunetki albo rude. To też nikomu niepotrzebne szufladkowanie.

Prawda jest taka, że na szczęście każdemu mężczyźnie podobają się inne kobiety. Jedni zakochują się w kolejnych wcieleniach Brigitte Bardot, inni wolą Sophię Loren. Zdarzają się miłośnicy supermodelek, ale równie często podobają im się krągłe kształty.

Można spotkać takich, dla których dziewczyna w dżinsach i trampkach jest symbolem seksu, podczas gdy inni nie odwracają się za dziewczyną, która nie kręci pupą, bujając się na dwunastocentymetrowych obcasach. Przypadkowo napotkanych mężczyzn nie ma sensu pytać o ich preferencje, bo kiepski to sposób na zdobycie tajnej wiedzy o chłopięcych fantazjach. Warto rozmawiać z mężczyznami najbliższymi – tym ukochanym i kilkoma przyjaciółmi. Od tych naprawdę wartościowych nie usłyszy się słów: „ale się spasłaś”, „Karolina nosi sukienki, a ty?”, czy też „nie wychodź z domu bez makijażu”.

Można się za to dowiedzieć całkiem przydatnych rzeczy na temat tego, jak postrzegają nas inni. Ukochany mężczyzna z uwagą śledzi każdą naszą minę, z entuzjazmem wybiera z nami sukienki, a nawet dopytuje o ulubione kolory lakierów do paznokci.

Ja słucham rad mojego męża w wielu kwestiach – od decyzji o podjęciu nowej pracy przez plany wakacyjne aż po dylemat: mała czarna czy mała biała. Nie oczekuję od niego, że będzie bezkrytyczny. Gdy nie podobają mu się moje nowe boyrfriendy, nie zawaha się przyznać, że woli mnie w rurkach. Gdy użyję szminki w odcieniu fuksji, zwróci uwagę, że ta w odcieniu wina lepiej współgra z moją oprawą oczu. Gdy zastanawiam się nad grzywką mówi, że ładniej mi z odsłoniętym czołem. Słuchanie rad otwiera nas na męską perspektywę, która często znacząco różni się od naszej.

My, dziewczyny, oddychamy trendami, rzadko poddając je surowej ocenie. Mężczyźni uznają, że modne jest to, co nam pasuje. W sklepie, przed wieczornym wyjściem, a nawet przed pracą chętnie wcielą się w rolę stylistów, wskazując na to, że fuksja niekoniecznie nadaje się do biura, czarny jest trochę za smutny na ślub przyjaciółmi, a supermodne poszarpane u dołu dżinsy teściowa może uznać za niechlujne.

Podobnie sprawa się ma z makijażem. Większość mężczyzn nie zastanawia się nad tym, czy to, jak wygląda ich ukochana dziewczyna, jest rezultatem wielogodzinnych zabiegów, rytuałów i ćwiczeń przed lustrem. Interesuje ich efekt końcowy. Dlatego najbardziej kochają naturalność – tę prawdziwą, którą obserwować można zaraz po przebudzeniu, i tę lekko upiększoną, gdy cerę mamy rozświetloną, oczy podkreślone, a usta muśnięte błyszczykiem albo pomadką.

Wbrew obiegowym opiniom mężczyźni nie lubią plastiku. Z łatwością dostrzegą, że wydęte usta to zasługa chirurga plastycznego. Jeśli więc mężczyzna mówi, że jesteś piękna taką, jaką jesteś, niekoniecznie chce się przypodobać. Uważa, że zakochał się w prawdziwej kobiecie – z niedoskonałościami, zmarszczkami i fałdkami, a nie w wytworze własnej wyobraźni, dmuchanej lalce czy gwieździe kina.

Mężczyźni łatwiej niż kobiety akceptują dodatkowe kilogramy, niewielkie odrosty, sukienki sprzed kilku sezonów. Dla nich nie liczą się drobne detale, tylko suma szczegółów, które tworzą niepowtarzalną całość. Dlatego zwrócą prędzej uwagę na to, że różowa sukienka z falbankami po prostu do ciebie nie pasuje niż na rozmazany pod okiem tusz do rzęs.

Słuchajmy więc tych rad, które odnoszą się do całościowego obrazu. My w pogoni za metamorfozami często zapominamy o tym, kim naprawdę jesteśmy, kiedy wyglądamy najpiękniej i co do nas pasuje. O tym przypominają nam mężczyźni, dla których tymi samymi osobami jesteśmy w rozciągniętej piżamie i sukni do ziemi, w makijażu i bez, z hollywoodzkimi falami i koczkiem pod prysznic. Byle nie próbować na siłę zostać kimś innym. Kompleksy mężczyźni zauważą bez pudła i wypunktują bez litości.

Czytaj też: Czy wiesz (i chcesz wiedzieć), skąd pochodzą twoje ubrania?

zdjęcia: Fotolia

Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

10 grudnia 2016, 21:35