Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Podsumowanie niezależnego testu Therm Line Fast! Następny artykuł: Największe polskie przeboje w nowej aranżacji. Premiera #WszystkoGra j...

Oznaki starzenia się – walczyć z nimi czy je polubić?

Kobieta,
,
, tagi: starzenie się skóry, zmarszczki grawitacyjne
Zmarszczki się wygładza, siwe włosy farbuje, rozstępy usuwa. Oznaki starzenia należy niwelować, gdy tylko się pojawią albo jeszcze lepiej – zapobiegać im na długo przed trzydziestymi urodzinami. A co jeśli nie wyznaje się kultu młodości?

W mojej okolicy jak grzyby po deszczu wyrastają gabinety medycyny estetycznej, które najchętniej sąsiadują z salonami piękności i spa. Omijam je szerokim łukiem, uznając, że na wszelkie ingerencje w moje ciało, skórę i twarz mam jeszcze czas.

Nie oceniam jednak moich rówieśniczek, trzydziestolatek, które powiększają usta, spłycają bruzdy wokół ust, czy usuwają kurze łapki. Ich prawo. A już na pewno nie dziwię się kobietom starszym ode mnie o dziesięć czy dwadzieścia lat, które chcą wyglądać młodziej, a więc, w swoim pojęciu, bardziej atrakcyjnie.

Kult młodości to żadna nowość. Nie wywołały go nastoletnie modelki, dwudziestoletnie gwiazdy czy trzydziestoletnie perfekcyjne panie domu. Ze źródła wiecznej młodości chciały też pić nasze babki, prababki i prababki. W przeciwieństwie do nas, nie miały jednak skutecznych sposobów na cofnięcie wskazówek zegara. Jeśli my możemy w swoim ciele zmienić praktycznie wszystko – od koloru włosów po kształt stóp – trudno, żeby z możliwości metamorfozy nie skorzystać. Pytanie tylko, gdzie leży granica.

Czy pięćdziesięciolatka powinna wyglądać jak swoja własna córka? Czy trzydziestolatka na pewno potrzebuje skóry nastolatki? A czy dwudziestolatka musi się już martwić zmarszczkami? Chociaż boimy się upływu czasu, ucząc się akceptować oznaki starzenia się, oswajamy się z myślą, że dorosłość przeradza się w dojrzałość, a dojrzałość w starość. Właśnie, „starość”. Słowo, które zniknęło z naszych słowników, obwarowane silnym tabu. Nie wypada o nikim powiedzieć, że jest stary.

Wiek określa się, używając łagodnych eufemizmów: „dojrzały”, „doświadczony”, „w kwiecie wieku”. Lęk przed starością nie jest mi obcy. Ale z oznakami starzenia się pogodziłam się już w niezbyt dojrzałym wieku. Pierwszy siwy włos znalazłam na głowie na IV roku studiów. Rozpłakałam się, a potem natychmiast go wyrwałam, starając się zatuszować ślad po niechcianym gościu. Rok później zrozumiałam, że bez regularnego farbowania włosów się nie obejdzie. Postanowiłam przymus przekuć w przyjemność, zmieniając kolor na marchewkowy rudy. Eksperymentowałam jeszcze z czernią, kasztanem, ciemnym blondem, ale na platynę odwagi mi nie starczyło.

Ustatkowałam się już i od kilku lat pozostaję wierna odcieniowi o dwa tony jaśniejszemu niż mój naturalny. Siwe włosy były forpocztą zbliżającej się trzydziestki, a gdy przekroczyłam tę magiczną granicę, zaczęłam dostrzegać drobne zmarszczki – te od śmiechu wokół ust i oczu. Polubiłam je od razu, bo świadczą o charakterze. Co nie znaczy, że nie używam kremów. Jeszcze nie dla skóry dojrzałej, ale już silniejszych niż pięć lat temu.

Z powodu okrągłego kształtu twarzy, pyzatych policzków i niewinnego spojrzenia, osoby, które mnie nie znają, zazwyczaj oceniają mnie na pięć lat mniej. Nie narzekam, ale zazwyczaj wyprowadzam rozmówcę z błędu.

Tak jak nie mam problemu z moją metryką, tak lubię myśleć, że na mojej twarzy widać moje doświadczenia – szczęśliwe i mniej szczęśliwe miłości, łzy i uśmiechy, dni spędzone na plaży i na nartach. Wierzę w to, że znacznie starzej wyglądają kobiety, które udają, że ich wyprasowana twarz należy do niedoświadczonej nastolatki.

W dbaniu o urodę łatwo przesadzić, krem zamieniając na laser, laser na igły, a w końcu igły na nóż. Ale czy po tych wszystkich zabiegach z lustra spogląda na nas wciąż ta sama osoba?

Czytaj też: Czego zazdroszczę gwiazdom z Instagrama


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

19 stycznia 2017, 09:54

Nasze propozycje