Poprzedni artykuł: 8 niezwykłych efektów, jakie osiągniesz za pomocą pędzli do makijażu Następny artykuł: Maść do okolic intymnych zamiast... bazy pod makijaż? Takiego testu je...

Ten kosmetyk kosztuje 15 zł i dzięki niemu porzuciłam doklejanie sztucznych rzęs. Działa cuda!

Makijaż,
,
, tagi: baza kwc, golden rose
Podjęłam decyzję - nie rozstaję się z tą bazą nawet na krok! Jest tania, łatwo dostępna i w dodatku robi to, co obiecuje producent :).

Do wszelkich baz pod mascarę zawsze podchodziłam z pewną dozą nieufności. Mój sceptycyzm brał się głównie z tego, że mam raczej grube, długie i jasne na końcach rzęsy, które w dodatku bardzo łatwo się sklejają. A efekt pajęczych nóżek to zdecydowanie nie to, co chciałabym osiągnąć... Lubię je jednak mocno podkreślać, bo kiedy są w naprawdę bardzo dobrej kondycji, sięgają wręcz do nieba.

Muszę natomiast cały czas pamiętać o tym, że każda dodatkowa warstwa jakiegokolwiek produktu na moich rzęsach zwiększa prawdopodobieństwo sklejenia ich. Postanowiłam jednak zaryzykować i wcale się nie zawiodłam - można powiedzieć, że wręcz zaprzyjaźniłam się z bazą pod tusz Golden Rose Lash Primer i nie wyobrażam sobie bez niej codziennego makijażu :).

Recenzja Golden Rose Lash Primer

Zacznijmy od samego opakowania. Jest dość solidnie wykonane, wygląda elegancko, ale po pewnym czasie może się delikatnie brudzić w kosmetyczce ze względu na swój biały kolor. Szczoteczka do tuszowania jest z kolei chyba jedną z najlepszych jakich kiedykolwiek używałam. Nie jest silikonowa, co mi jak najbardziej odpowiada. Nie każde rzęsy lubią się z takimi, ale gwarantuję, że w tym przypadku nie ma mowy o złym rozprowadzeniu produktu na włoskach. Myślę, że będę wykorzystywać tę szczoteczkę do zamaczania w innych tuszach, gdy zużyję już samą bazę. 

To dlatego, że doskonale zbiera nadmiar produktu, rozprowadzając przy tym jego odpowiednią ilość na rzęsach. Jest to bardzo wygodne przede wszystkim dlatego, że tusz nakładamy na jeszcze mokrą bazę. I wbrew pozorom naprawdę unikamy w ten sposób grudek. Dla mnie to najlepsze rozwiązanie, bo chyba jak wiele z nas, kobiet, żyję w ciągłym niedoczasie i pośpiechu, a rano staram się poświęcać jak najmniej czasu mogę na makijaż.

Zobacz także:Perfekcyjny kształt, całodniowe utrwalenie i jeszcze ta cena. Kochamy te produkty do brwi!

Baza została oczywiście stworzona po to, by zwiększać objętość rzęs, wydłużać je, a przy okazji odżywiać. W składzie zawiera substancje aktywne, nawilżające i wzmacniające kondycję włosków: witaminę E, pochodne białka i prowitaminę B5 (Panthenol). Efekty stosowania widać dość szybko - w moim przypadku już przy pierwszym demakijażu. Na waciku było zdecydowanie mniej rzęs, co mnie bardzo ucieszyło, bo zwykle dostrzegam ich po kilka na każdym płatku. Na szczęście baza schodzi z rzęs gładko, nie wyrywając ich przy tym. Nie było mi trudno pozbyć się jej ani płynem dwufazowym, ani zwykłym płynem micelarnym.

Mam również wrażenie, że baza przedłuża trwałość samego tuszu do rzęs. Przetestowałam go na kilku - zarówno tych ulubionych, jak i znienawidzonych. I będę musiała przeprosić się z niektórymi... :) Zniknęła ich największa wada, a mianowicie osypywanie się. Wcześniej po upływie maksymalnie czterech godzin, tusz z górnych rzęs odbijał mi się na dolnej powiece, a na policzkach zostawiał czarne kropki. Problem rozwiązałam niemal natychmiast po uprzednim pomalowaniu rzęs Golden Rose Lash Primer. 

Czy Golden Rose Lash Primer naprawdę pogrubia i wydłuża rzęsy?

Na to pytanie jest mi nieco trudniej odpowiedzieć, ponieważ mam z natury grube rzęsy. Zauważyłam jednak, że jeżeli rzęsy maluję ruchem zygzakowatym dokładnie od ich nasady bazą a następnie tuszem, obszar przy górnej linii wodnej jest wyraźnie przyciemniony, co optycznie zagęszcza oczywiście rzęsy. Bardzo lubię taki efekt, bo wtedy spojrzenie nabiera charakteru, jest nawet bardziej zalotne. A i makijaż wygląda na zdecydowanie bardziej dopracowany, pełny.

Zobacz także:Domowe sposoby na długie i zdrowe rzęsy!

Pamiętaj, że to nie jest żadne serum na porost rzęs, a jedynie baza, czyli coś w rodzaju klasycznego primera pod cienie do powiek czy podkład. W moim przypadku, mimo że mam długie i jasne na końcach rzęsy, zauważyłam drobną różnicę. Takiego efektu nie pozwolił mi jeszcze osiągnąć nawet żaden tusz. Otóż po skończeniu malowania rzęs widzę, że dotykają obszaru pod brwiami, smyrając mnie w ciągu dnia. 

Prawdę mówiąc jestem zaskoczona, że takie cacko kosztuje jedynie 15 zł. Cena nie jest wygórowana i jeżeli tylko baza mi się skończy, z pewnością skuszę się na kolejne opakowanie.

A czy wy już miałyście okazję testować Golden Rose Lash Primer? :)

Zdjęcia: Materiały własne

Dla osiągnięcia najbardziej spektakularnego efektu, przetestuj te tusze:

Polecany film

Lip Marker - Golden Rose


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

24 maja 2017, 06:06

Nasze propozycje