Poprzedni artykuł: Weronika Książkiewicz dalej twarzą Wibo Następny artykuł: Wpadka, przełamana nagroda, łzy Beyonce... Cały świat mówi dziś o Adel... Advertisement

Sprawdź, jak redakcja oceniła podkład True Match od L'Oreal Paris

Makijaż, , tagi: podkład L'Oréal, loreal paris, true match
Poszukujecie podkładu, który doskonale dopasuje się do Waszej skóry? Zobaczcie, czy warto wypróbować True Match od L'Oreal Paris.

Podkłady potrafią nam uratować życie, kiedy cera płata figle, ale mogą też nadać nam karykaturalny wygląd, kiedy są nieodpowiednio dobrane zarówno pod względem koloru, jak i formuły. Czy podkład True Match nareszcie rozwiązuje ten problem? Oto zdanie naszych redakcyjnych testerek. 

Testerka Agata

Podkład jest płynny - wielki plus za opakowanie z pompką, która dozuje odpowiednią ilość produktu. W moim przypadku na pokrycie całej twarzy wystarczyło jedno naciśnięcie. Ponieważ z natury mam bardzo bladą karnację, wybrałam najjaśniejszy odcień Ivory o neutralnej tonacji - okazał się bardzo odpowiedni, bezproblemowo stapiając się z moją skórą.

Podkład nakładałam na dwa sposoby: palcami oraz gąbeczką. W obu przypadkach nie miałam problemów - produkt bezproblemowo się rozprowadza, nie tworząc smug. Podoba mi się, że można stopniować krycie - dzięki temu łatwo zakryć drobne niedoskonałości, nie tworząc efektu maski.

Jak kosmetyk sprawdził się na dłuższą metę? Na pewno nie zaszkodził mojej skórze - nie spowodował wysuszenia, ani pogorszenia jej stanu. Jego trwałość jest bardzo dobra - bez problemu wytrzymuje na twarzy przez cały dzień, bez ściernia i poprawek. Ponieważ mam cerę mieszaną, czasami musiałam go nieco przypudrować, by zniwelować delikatne świecenie strefy T pojawiające się po kilku godzinach. Na szczęście True Match świetnie współpracuje z pudrem, więc tego typu dodatkowe matowienie nie stanowi żadnego problemu.

Chociaż z podkładami rozstałam się parę lat temu (przechodząc na kremy BB), to jestem zadowolona, że w przypadku True Match zrobiłam wyjątek. Kosmetyk bardzo mi się spodobał - udało mi się wybrać idealny odcień, który świetnie współpracuje z moją cerą i wydobywa z niej to, co najlepsze.

Testerka Agnieszka

Podobnie jak koleżanka, również wybrałam odcień Ivory. Mam jasną cerę i niestety często mi się zdarza, że podkład jest dla mnie za ciemny i tworzy na mojej twarzy efekt maski. Na szczęście tym razem nic takiego nie miało miejsca. 

W opisie producenta przeczytałam, że "To pierwszy tak doskonale dopasowujący sie podkład od L'Oréal Paris. Udoskonalona formuła z olejkami eterycznymi i składnikami nawilżającymi dopasowuje się do odcienia i struktury skóry", więc śmiało zabrałam go ze sobą na weekend ze znajomymi, na który zapomniałam gąbeczki. Aplikacja zatem odbywała się za pomocą palców.

Najpierw nałożyłam krem nawilżający, a potem przeszłam do podkładu. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to fakt, że jest on rzadki i zaczęłam się obawiać, czy aby na pewno poradzi sobie z moimi niedoskonałościami. Doskonale się rozprowadzał i był niebywale wydajny. Po nałożeniu dwóch warstw zniknęły także obawy o krycie - bardzo dobrze sobie poradził, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Utrwaliłam go pudrem i... wytrzymał ze mną cały dzień! Dokładnie w takim samym stanie był po upływie kilku godzin. 

Jak już wspominałam, moja skóra obecnie jest sucha, ale mimo wszystko rzadko mi się zdarza, abym nie musiała sięgać po bibułki matujące, a tym razem mogłam zapomnieć o ich istnieniu. 

Dodatkowym jego plusem jest eleganckie, szklane opakowanie, które pozwala nam na obserwowanie ile produktu jeszcze nam zostało. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze lubię wiedzieć, kiedy warto udać się po kolejne opakowanie, a po ten podkład na pewno sięgnę jeszcze nie raz:)

Testerka Milena

Jestem posiadaczką cery mieszanej, dlatego też nie wymagam od podkładu, aby sam trzymał się cały dzień na twarzy. Dopiero w połączeniu z pudrem powinien tworzyć zgrany duet. Postanowiłam zatem sprawdzić, jak na mojej skórze będzie utrzymywał się ulepszony L’Oreal True Match. Wybrałam odcień 2N Vanilla. 

Jak zapewnia nas na wstępie producent, podkład L’Oreal True Match potrafi dopasować się do koloru i struktury cery. To rozwiązanie, które wiele obiecuje zarówno mieszanym typom skóry, jak i tłustym oraz suchym. Nigdzie nie znalazłam informacji o tym, aby produkt zawierał połyskujące drobinki, ale kiedy spojrzymy na flakon pod światło zauważymy, jak potrafią się mienić. Na szczęście po nałożeniu kosmetyku na twarz nie widać ich. Otrzymujemy za to efekt bardzo zdrowiej i pięknie rozświetlonej skóry. Ale to nie wszystkie jego zalety.

Komfort i higiena stosowania kosmetyku są dla mnie bardzo ważne. W przypadku tego podkładu, produkt został zamknięty w szklanej butelce z pompką, co dla mnie jest najlepszym rozwiązaniem. Dzięki temu mam pewność, że kosmetyk nigdzie się nie rozleje nawet wtedy, gdy będę go nosić w torebce lub zapakuję do walizki na wakacje.

Kosmetyk wydaje się być suchy, ale to nie ma wpływu na rozprowadzanie. Jedna warstwa wystarczyła, aby zakryć kilka niedoskonałości. Na wszelki wypadek postanowiłam dołożyć w problematycznych miejscach jeszcze odrobinę kosmetyku. Dość szybko przekonałam się o tym, że łatwo można nim stopniować krycie.

Nie zauważyłam, aby podkład po upływie kilku godzin podkreślał miejsca, w których było go odrobinę więcej. Zebrał się jednak przy płatkach nosa. Nie jest to raczej wina podkładu, bo w ciągu dnia dość często dotykam tych okolic. Tutaj też moja skóra wydziela duże ilości sebum, co wpływa na rozpuszczanie się kosmetyków.
Z całą pewnością mogę stwierdzić, że L’Oreal True Match nadaje się do dziennego makijażu, kiedy staramy się uniknąć nadmiernego przeciążania cery. Podkład jest lekki i prawie nie czuć go na skórze.


Nasze propozycje