Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Jaką torebkę warto kupić tej wiosny? Następny artykuł: Najpiękniejsze suknie z Tygodnia Mody Ślubnej w Nowym Jorku

Czy wiesz (i chcesz wiedzieć), skąd pochodzą twoje ubrania?

Moda,
,
, tagi: #whomademyclothes, etyczna moda, slow fashion
Właśnie zakończył się Fashion Revolution Week, wydarzenie, które ma uświadomić konsumentów, skąd pochodzą ich ubrania. Czy w trzy lata po tragedii w fabryce odzieży w bangladeskiej Dhace branża mody działa bardziej etycznie?

„Wierzymy, że ubrania mogą być szyte w bezpieczny, czysty i piękny sposób. Tam, gdzie równie wysoko ceni się kreatywność i jakość, środowisko i ludzi”, głosi manifest organizacji Fashion Revolution, która narodziła się trzy lata temu po tragedii fabryk odzieżowych kompleksu Rana Plaza w mieście Dhaka w Bangladeszu, w której zginęły  1133 osoby, a około 2500 zostało rannych.

Główną przyczyną tej największej katastrofy budowlanej ostatnich lat była, nagminna w krajach Trzeciego Świata, praca w warunkach narażających zdrowie i życie pracowników. „Celem Fashion Revolution jest zbudowanie przyszłości, w której wypadki takie jak ten w Bangladeszu nigdy już nie będą miały miejsca.

Wierzymy, że dostęp do informacji o tym, kto produkuje nasze ubrania, to pierwszy krok na drodze do transformacji branży odzieżowej. Udzielenie takich informacji wymaga od marek przejrzystości, a to wiąże się z otwartą komunikacją, odpowiedzialnością i uczciwością”, mówi pomysłodawczyni Fashion Revolution, Orsola de Castro.

W czasie rewolucyjnego tygodnia także w Polsce można było zapytać projektantów, gdzie szyją swoje ubrania. Opublikowano też listę Fashion Transparency Index, która wskazuje marki, ujawniające łańcuch dostaw swoich produktów. Do rewolucji można było przystąpić, publikując na Instagramie Fashion Revolution z hasztagiem #whomademyclothes swoje zdjęcie z metką ubrań, wskazując na to, że zna się pochodzenie swoich ubrań.

Ta chwalebna inicjatywa to kolejna cegiełka, którą branża dokłada do budowy muru ochronnego dla pracowników, którzy w krajach Trzeciego Świata szyją ubrania dla bogatego Zachodu. Temat etycznej mody, slow fashion i fair trade, nie jest jednak nowy.

O bangladeskich fabrykach pisze w swojej książce „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo” Marek Rabij, wskazując na to, że dylemat szycia w Trzecim Świecie, to kwadratura koła – z jednej strony koncerny wymuszają na fabrykach zatrudnianie pracowników za minimalne stawki, bo jeśli lokalne firmy zażądają więcej, Zachód przeniesie się do konkurencji.

Z drugiej jednak, przemysł odzieżowy stanowi w wielu krajach Trzeciego Świata podstawową gałąź gospodarki, więc gdy zostanie im odcięta, pracowników czeka bieda, bezrobocie, a nawet głód.

Po tragedii w Rana Plaza głośno mówiło się o wielkich sieciówkach, także polskich, które przymykają oko na warunki higieniczne, bezpieczeństwa i sanitarne w fabrykach, wykonujących dla nich zlecenia. Chociaż sytuacja w Bangladeszu nieznacznie się poprawiła, od tragedii minęła wystarczająca ilość czasu, żeby Zachód zapomniał o jej ofiarach.

Zmiany zadziały się jednak w skali mikro. Konsumenci zaczęli zwracać większą uwagę na metki, sprawdzać, skąd pochodzą ich ubrania, a nawet unikać odzieży, pochodzącej z nieetycznych źródeł. Przychylniejszym okiem klienci spojrzeli na ubrania szyte lokalnie, przez rodzimych rzemieślników, w małych manufakturach.

Chociaż moda „Made in Poland” jest często droższa niż oferta sieciówek, w dobrym tonie jest nosić ubrania, które noszą indywidualne piętno projektanta. Nawet klienci, którzy nie wierzą, że zmienią świat na lepsze, odmawiając sobie T-shirtu za 19 złotych z tej, czy owej sieciówki, zaczynają myśleć o modzie inaczej. Dostrzegają, że produkt nie pojawił się na sklepowych półkach znikąd, tylko ma konkretnego projektanta, pomysłodawcę i wykonawcę.

Na fali buntu przeciwko żarłocznemu neoliberalizmowi wiele osób, które do niedawna zachłystywało się konsumpcją, deklaruje ascetyzm, umiar, samoograniczenie. Mniej znaczy więcej, teraz nie tylko w kwestii stylu, ale także w zakresie ilości gromadzonych dóbr.

Nawet ci, którzy nie dysponują dużym budżetem, wolą kupić sobie jedną porządną rzecz, wspierając rodzimy rynek niż roztrwonić pieniądze na dziesięć anonimowych produktów.

Rewolucja dokona się wtedy, gdy moda będzie fair na wszystkich szczeblach – od świadomych tego, co kupują klientów przez projektantów, skłonnych wydać więcej na produkcję, aż po lokalnych producentów, troszczących się o godną płacę, warunki pracy i życie swoich pracowników.

Czytaj też: Świat mody wita profesjonalnego modela plus size! Ma szansę na karierę?

zdjęcia: Fotolia

Polecany film

Polki w mieście odc. 07 Lewanowicz


An Error Occurred: Internal Server Error

Oops! An Error Occurred

The server returned a "500 Internal Server Error".

Something is broken. Please let us know what you were doing when this error occurred. We will fix it as soon as possible. Sorry for any inconvenience caused.

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

25 kwietnia 2017, 20:49

Nasze propozycje