Poprzedni artykuł: Agata Duda w niemal identycznej sukience jak Melania Trump. Pierwsze D... Następny artykuł: Doda i Małgorzata Rozenek-Majdan pokochały czerwone buty na obcasie. W...

Rozmiary ubrań nic nie znaczą? Ta dziewczyna udowadnia, że to jedno wielkie... oszustwo

Moda,
,
, tagi: viral, sieciówki, body positive
W popłochu ukrywasz metki na swoich ubraniach? Niesłusznie - zobacz, dlaczego nie powinnaś więcej się tym przejmować.

Czy rozmiary na metkach ubrań mają jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości? Z pewnością nie raz zadawałaś sobie to pytanie, stojąc przed lustrem w przymierzalni. Jak to możliwe, że nie mieścisz się w M, skoro dopiero kupowałaś S? Pewna dziewczyna postanowiła pokazać, dlaczego nie należy się tym przejmować - te zdjęcia stały się viralem!

Jak oszukują nas producenci ubrań...

Michelle Elman należy do ruch jest jedną z blogerek należących do ruchu body positive - pomimo, że jej ciało jest dalekie od ideału promowanego przez media, dziewczyna eksponuje je bez cienia wstydu i namawia inne kobiety do porzucenia kompleksów. Kilka dni temu o Michelle zrobiło się głośno za sprawą jej publikacji na Instagramie, zatytułowanej znacząco "Rozmiary NIC nie znaczą".

Blogerka pokazała dwa zestawione ze sobą zdjęcia, na których jest ubrana w tę samą sukienkę. Co w tym niezwykłego? Fotografie dzieli 5 lat i... rozmiary noszone przez dziewczynę. W 2012 roku Michelle nosiła rozmiar 12 (czyli duże M), z kolei dzisiaj - jak twierdzi - musi kupować w sklepie ubrania w rozmiarze... 20 (XL). Sukienka ze zdjęcia jest w rozmiarze 14 (L) - na obu zdjęciach leży identycznie. Zobaczcie same:

Jeśliby sugerować się rozmiarem, który obecnie nosi Michelle, sukienka sprzed 5 lat powinna być na nią zdecydowanie za ciasna. Tymczasem pasuje jak ulał, a na zdjęciach nie widać, by sylwetka dziewczyny się zmieniła - ma bardzo podobne kształty (na zdjęciu z 2017 roku wygląda nawet nieco szczuplej). Czego to dowodzi? Zdaniem Michelle, jednej prostej rzeczy: nie należy wierzyć w oznaczenia producentów i przejmować się numerami na metkach.

Elman opatrzyła zdjęcia długim komentarzem, w którym przekonuje wszystkie kobiety, że nie powinny się przejmować, gdy ich "zwykły" rozmiar okazuje się nagle za mały. Jak pokazuje jej przykład, wcale nie musi to oznaczać, że przytyły! Rozmiarówki w sieciówkach są bardzo zmienne i wypadają różnie w zależności od sklepu, a nawet kolekcji w obrębie tej samej marki. Tymczasem wiele kobiet czuje się upokorzonych, gdy ma kupić sukienkę w rozmiarze XL zamiast M czy L - wiele z nich nawet nie będzie chciało jej przymierzać, już planując w myślach program odchudzający. Jak się okazuje - często niepotrzebne...

Zainteresowanie, jakie wywołała publikacja Michelle pokazuje, że "problemy" z rozmiarówką to bolączka wielu kobiet. Warto więc mówić głośno o tym, że cyferki lub literki na metce często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Pamiętajmy o tym, zanim następnym razem wpadniemy w rozpacz w trakcie zakupów :)

Zgadzacie się, że rozmiarówki w sklepach bywają nieadekwatne? Jakie są wasze doświadczenia?

Zobacz też: Od płaskiej pupy do kształtnych, jędrnych pośladków - zobaczcie, jak ona to zrobiła!

Źródło zdjęcia głównego: Instagram

Zapisz

Eksponując nogi w sukience, pamiętaj o nawilżeniu skóry :) Polecamy balsamy z KWC:

Polecany film


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

20 października 2018, 02:39

Nasze propozycje