Poprzedni artykuł: Jak wyleczyć trądzik w zaledwie cztery dni? Wystarczą te trzy składnik... Następny artykuł: Jedwabiście gładka skóra bez cellulitu może być twoja! Zacznij się szc...

Magiczna różdżka na pryszcze. Dzięki temu gadżetowi przestaniesz wyciskać krostki!

Pielęgnacja,
,
, tagi: trądzik, trądzik dorosłych, Foreo
Wygląda jak wodoodporna latarka, ale to supernowoczesne urządzenie do redukowania zmian trądzikowych. Jak działa i czy działa naprawdę?

Marka Foreo pochodzi ze Szwecji, ale zasięg ma ogólnoświatowy, między innymi dzięki wsparciu gwiazd i blogerek. Ostatnio wyszło na jaw, że szczoteczek sonicznych Foreo używa nawet Kim Kardashian. Nic dziwnego - zapewniają doskonałe oczyszczenie i złuszczają skórę na tyle delikatnie, że nie wywołują podrażnień i na tyle mocno, że pozwalają zupełnie pozbyć się "suchych skórek" (więcej informacji w naszym teście redakcji).

Sekret popularności marki to także doskonałe wstrzelenie się w moment. Technologia z każdym rokiem staje się coraz wyraźniej obecna w pielęgnacji urody, a coraz to nowsze gadżety dokonują małych przełomów w pielęgnacji. Na rynku jest już np. miernik wilgotności cery, maszyna do maseczek w płachcie czy... odkurzacz do wągrów. Jak działają te gadżety dowiesz się z rozdziału "Smart Beauty" nowego Trendbooka Wizaż.pl na 2018 r (POBIERZESZ GO TU).

Espada - magiczna różdżka na pryszcze

Jak to działa? Espada wykorzystuje technologię niebieskiego światła LED, które zabija bakterie powodujące trądzik — P. acnes. Sama technologia nie jest niczym nowym, ale dostępne dotąd urządzenia były bardzo drogie i wymagały regularnego wymieniania głowicy, co jeszcze powiększało koszty. W dodatku urządzenie Foreo używa jeszcze jednej "sztuczki" - opatentowanych pulsacji T-Sonic. Mają one zagwarantować przenikanie światła do głębszych warstw skóry i stymulować jej regenerację.

Jak używamy "magicznej różdżki"? Urządzenie ma wbudowany akumulator, który wystarcza na ok. 50 cykli naświetlania i ładuje się przez USB. Po włączeniu urządzenia, głowica emituje czerwone światełko, które pomaga namierzyć wyprysk, a samo światło z pulsacją uruchamia się dopiero po przystawieniu do skóry. Jeden cykl trwa 30 sekund, a w trakcie zabiegu czujemy, jak intensywność pulsacji się stopniowo zwiększa. Urządzenie stosujemy oczywiście na oczyszczoną skórę, a po użyciu myjemy wodą z mydłem.

Na polskiej stronie Foreo przeczytacie, że jeden cykl wystarczy do leczenia jednego obszaru, ale każdą krostkę można potraktować światłem nawet 4 razy! Na te drobne wystarczą 1-2 cykle, 3-4 zalecane są przy większych niedoskonałościach. Nie wolno przekraczać tej liczby, bo grozi to uszkodzeniem naskórka! Nie używajcie też Espady częściej niż 3 razy dziennie, zachowując odstęp co najmniej 4 godzin.

Espada na pryszcze - czy to działa?

Espada ma certyfikat FDA, wyjątkowo restrykcyjnej, amerykańskiej agencji żywności i leków. Oznacza to, że prestiżowa instytucja nie tylko potwierdziła bezpieczeństwo stosowania urządzenia, ale także jego skuteczność. Różdżkę na krostki poleca też Wayne Goss, prawdziwy urodowy guru. Na YT tłumaczy on, że gadżet Foreo to doskonałe rozwiązanie dla osób, które są nadwrażliwe na nadtlenek benzoilu - popularną substancję czynną kosmetyków do punktowego leczenia trądziku.

Nic dziwnego, że miałam ochotę wypróbować Espadę! Na stronie Foreo znalazłam informację, że zabieg jest najskuteczniejszy na pryszcze w fazie początkowego rozwoju ("wyeliminuje krostę w jej najbardziej początkowej fazie, uniemożliwiając jej przedarcie się na powierzchnię skóry). Ambitny plan - która z nas nie przegapiła tego momentu, pozwalając wypryskowi rozwinąć się do stanu drażniącej widoczności?

Na szczęście jest nadzieja - ja bez skrępowania naświetlałam wszystko, od drobniutkich żółtych krostek, do zaczerwienionych pryszczy. Rzeczywiście różdżka najlepiej działała na te mniej podrażnione i wypukłe wypryski, ale efekty naświetlania zauważyłam we wszystkich fazach rozwoju.

Dlaczego w tytule wspomniałam, że Espada "leczy" z wyciskania? U mnie najlepiej sprawdziła się przy żółtych krostkach, wypełnionych kropelką ropy. Dotąd po prostu je naciskałam i wychodziły z łatwością, niestety pozostawiając zaczerwienienie i naruszoną barierę naskórka. Po minucie naświetlania ropa jakby się "wchłania", a krostka staje się mniej wypukła. Nie muszę chyba wspominać, że taki spłaszczony wyprysk znacznie lepiej daje się ukryć pod warstwą korektora i pudru.

Dzięki tym natychmiastowym efektom, miałam motywację, żeby stosować Espadę nawet rano, przed makijażem, kiedy jestem w chronicznym niedoczasie. Dłuższe cykle naświetlania stosowałam wieczorem, już stricte leczniczo, żeby rano obudzić się z bardziej jednolitą i gładką cerą.

U kogo nie sprawdzi się Espada?

Jak słusznie zauważył Wayne Goss, zabieg ze światłem nie spodoba się osobom z bardzo rozprzestrzenionym trądzikiem. po prostu naświetlanie 25 wyprysków zajęłoby za dużo czasu... Sam producent zaznacza, że zabieg pomaga na lekkie i średnie postacie trądziku. Zaleca go przy zaskórnikach, otwartych i zamkniętych, różowych krostkach bez ropy i tych z żółtym czubkiem, czyli najbardziej klasycznych pryszczach. Nie sprawdzi się za to w leczeniu bolesnych cyst, położonych w głębokich warstwach skóry. Dlatego jeśli cierpisz na trądzik torbielowaty (cystowy), musisz zdecydować na leczenie pod okiem dermatologa (np. kuracje retinoidami).

Niestety, jak przystało na nowinki technologiczne w służbie urody, Espada nie należy do najtańszych. Kosztuje aż 649 zł, ale za to zwalnia nas z kupowania żeli punktowych na krosty na całe 10 lat (na tyle obliczona jest trwałość głowicy produktu).

Pamiętaj też, że skóra z niedoskonałościami kocha złuszczanie. Oto kilka wypróbowanych produktów o działaniu złuszczającym:

Zdjęcie główne: Instagram

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

22 kwietnia 2018, 05:04

Nasze propozycje