Poprzedni artykuł: Masz trądzik? Pewnie unikałaś tego produktu. A to prawdziwa kuracja ud... Następny artykuł: Stosujesz go na żołądek, a działa cuda na trądzik! Ten lek kupisz już...

To urządzenie zwalczyło pryszcze! Gdy je odstawiłam - cera oszalała

Pielęgnacja,
,
, tagi: oczyszczanie twarzy
Czy 799 zł to za dużo za kawałek silikonu? Przekonałam się na własnej skórze, że to dobra inwestycja w cerę bez wyprysków!

Szczoteczkę Foreo Luna 2 testowałam ponad miesiąc. Nigdy wcześniej nie używałam sonicznych szczoteczek do oczyszczania cery. Wolałam stosować raczej bardzo delikatne peelingi lub żele micelarne. Ale przyszedł czas na zmiany i chciałam jednak odrobinę lepiej zadbać o skórę twarzy. Koleżanka z redakcji od dawna zakochana jest w szczoteczce Clarisonic i to właśnie ją mi polecała. Przyjaciółka z kolei testowała pierwszą wersję FOREO Luna i była nią zachwycona.

Ostatecznie jakiś czas temu do mojej codziennej pielęgnacji dołączyła nieco ulepszona FOREO Luna 2. Niedługo po tym zaczęłam ją stosować zamiennie również z soniczną szczoteczką FOREO Luna play. Na początku byłam raczej sceptycznie nastawiona do urządzenia. Trudno było mi uwierzyć w ich dobroczynne dla skóry działanie. Bo niby jak kawałek silikonu z wypustkami może oczyścić cerę? Teraz już wiem, jak bardzo się myliłam :).

Typ cery a szczoteczka FOREO Luna 2

Najpierw oczywiście musiałam dopasować urządzenie do typu cery. Mamy do wyboru wersję do skóry mieszanej (ciemno niebieska), normalnej (różowa), tłustej (jasno niebieska) i wrażliwej (fioletowa).

Mam cerę mieszan i przetłuszczająca się „strefa T” od zawsze daje mi się najbardziej we znaki. Gdyby tego było mało, moje pory często wymagają oczyszczenia, więc problemy z zaskórnikami również nie są mi obce. W dodatku kiedy zbliża się miesiączka, moja skóra po prostu wariuje...

Niestety najbardziej cierpią na tym okolice brody i czoła, gdzie już widoczne są drobne przebarwienia, a także płatki nosa. W tych miejscach pojawia się w moim przypadku najwięcej wyprysków. To był też jeden z powodów, by poeksperymentować z pielęgnacją.

Jak stosować szczoteczkę FOREO Luna 2?

Szczoteczka z jednej strony posiada silikonowe wypustki, które oczyszczają twarz, a z drugiej wypukłe paski z funkcją anti-aging. Urządzenie emituje wibracje o różnym stopniu intensywności, którą można zmieniać przyciskami na urządzeniu.

Od kiedy mam FOREO Luna 2, używam jej zgodnie z zaleceniami, czyli rano i wieczorem. Poranna pielęgnacja wygląda tak, że przemywam twarz zimną wodą, stosuję delikatny peeling, zmywam go i włączam szczoteczkę środkowym przyciskiem. Urządzenie zaczyna wibrować i przez 15 sekund oczyszczam policzek oraz podbródek wykonując koliste ruchy. Po upływie tego czasu (szczoteczka oddaje mocny impuls) przechodzą na drugą stronę twarzy, dalej masuję całe czoło, a na koniec nos oraz okolice pod oczami.

Po upływie jednej minuty ponownie wciskam środkowy guzik na szczoteczce, dzięki czemu na chwilę przechodzi w tryb czuwania. W tym czasie tonizuję twarz. Następnie znowu wciskam środkowy guzik i tym sposobem włączam funkcję anti-aging. Na każdą część twarzy poświęcam 12 sekund. Szczoteczkę przykładam do miejsc podatnych na zmarszczki, czyli: w strefie między brwiami, zewnętrznej części prawego i lewego oka, prawej oraz lewej fałdy nosowo-wargowej. Po tym czasie szczoteczka daje znak energicznymi trzema impulsami, że to już koniec i sama się wyłączy.

Kiedy już zakończę ten rytuał, nakładam serum, później krem do twarzy i krem pod oczy. Wieczorem natomiast najpierw zmywam makijaż żelem micelarnym (nie używam już wtedy peelingu) i kiedy mam go jeszcze na twarzy, oczyszczam skórę FOREO, a później powtarzam pozostałe czynności.

A tak prezentuje się mój zestaw pielęgnacyjny:

Jak działa szczoteczka FOREO Luna 2?

FOREO Luna 2 używam codziennie od  grudnia ubiegłego roku. Minęło zatem już sporo czasu, aby wreszcie ocenić, czy szczoteczka spełnia obietnice producenta. I muszę przyznać, że na początku praktycznie nie widziałam różnicy. Moja cera akurat była w dobrej kondycji i myślałam, że taki gadżet wcale nie jest mi potrzebny. Dlatego pomyślałam, że po miesiącu odstawię FOREO na jakiś czas, aby sprawdzić, czy coś się zmieni. I zmieniło się. Na gorsze...

Moja cera nagle zwariowała. Stan skóry na brodzie i w okolicach nosa wcale nie przypominał tego sprzed kilku dni. Zaskórniki wróciły razem z wypryskami, które zaczynały budować się pod skórą  (i bolały!). Dość długo musiałam z nimi walczyć. Wszystko wróciło do normy, kiedy znowu zaczęłam używać FOREO. Wtedy cera ponownie nabrała blasku, pory były oczyszczone, a po resztkach makijażu nie było nawet śladu.

Zauważyłam również, że kremy, których używam wchłaniają się dużo lepiej niż wcześniej, a więc cera jest lepiej odżywiona. Przez to też stała się bardziej elastyczna oraz miękka w dotyku. Mam również wrażenie, że podkład trzyma się dużo lepiej niż wcześniej. To pewnie kwestia tego, że skóra nie wydziela już tyle sebum, ile wcześniej.

FOREO Luna 2 a FOREO Luna play

Normalnych rozmiarów szczoteczka FOREO Luna 2 kosztuje 799 zł. Jest to duży wydatek, ale przecież każda z nas zbiera grosik do grosika na coś wymarzonego – kosmetyk kolorowy czy ten do pielęgnacji. Jeżeli masz chęć poznać działanie tej sonicznej szczoteczki, wcale nie musisz przepłacać. Mniejsza wersja, czyli FOREO Luna play kosztuje 99 zł i możesz jej używać do momentu aż wyczerpiesz limit 100 zastosowań. Później po prostu przestanie działać. Na szczęście ma takie same funkcje oczyszczające jak starsza siostra, a przy okazji nadaje się również do zabrania w podróż. Nie ma jednak wypustek anti-aging. Nie uważam tego raczej za minus.

Dla mnie oba te urządzenia tworzą zgrany duet. Jeśli miałabym się zastanowić nad ich zakupem, zapłaciłabym za nie bez wahania

Zdjęcia: Własne

Polecany film

Patrol kosmetyczny nowości


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

18 sierpnia 2017, 01:53

Nasze propozycje