Poprzedni artykuł: Zbyt długo przebywałaś na słońcu? Wiemy, co przyniesie ci szybką ulgę... Następny artykuł: Zapomniała ponownie nałożyć kremu z filtrem i... te zdjęcia pokazują,...

Dlaczego Phillips Lumea stało się moim ulubionym urządzeniem do depilacji?

Pielęgnacja, , tagi: Philips, depilacja IPL
Jak każda kobieta dążę do tego, aby mieć gładkie i jędrne ciało. Za jędrność będą odpowiadały dieta, ćwiczenia i zdrowy tryb życia. O gładkość można dbać na różne sposoby: od zwykłych maszynek jednorazowych, przez bolesne plastry z woskiem czy mechaniczne depilatory, aż po naszego dzisiejszego bohatera – urządzenia IPL do domowej depilacji Phillips Lumea Prestige model BRI956/00.

Podrażnienia, krostki, wrastające włoski.. znasz to, prawda? Nie dość, że wyglądają nieestetycznie, to na domiar złego potwornie bolą i zostawiają po sobie przebarwienia. Są też takie partie ciała, które są szczególnie wrażliwe, mają cienką skórę i te obszary byłam w stanie ogolić wyłącznie maszynką, bo ból wyrywanych z cebulką włosków był nie do zniesienia. Dodatkowo zniwelowanie krostek potrafiło trwać nawet do kilku dni. Długo szukałam dobrego i nieinwazyjnego sposobu domowej depilacji, który nie tylko da mi oczekiwane efekty, ale i nie będzie powodował, że podczas wykonywania zabiegu non stop zaciskam zęby. Na ratunek przyszło urządzenie Phillips Lumea Prestige, które już po kilku użyciach zdobyło moje serce :) 

Co to jest i jak działa Phillips Lumea Prestige?

Phillips Lumea Prestige to urządzenie oparte o zastosowanie światła (IPL) do bezpiecznej depilacji, którą wykonuję sama w domowym zaciszu. Dzięki delikatnym impulsom światła kierowanym wprost do cebulek włosów, włos ulega osłabieniu i po prostu wypada. Początkowo nastawiałam się do urządzenia nieco sceptycznie, bo reguły się tak nastawiam – wolę być pozytywnie zaskoczona, niż zawieść się danym produktem. Na szczęście Lumea sprawdziło się na tyle, że śmiało mogę nazywać je moim ulubionym urządzeniem :). 

Zacznijmy od wyglądu urządzenia, bo to zdecydowanie dyktuje pierwsze wrażenie i może dodatkowo zachęcić do zakupu. Lumea spodobała mi się od początku: eleganckie urządzenie w kolorze biało-różowym, dużo lżejsze niż poprzednie wersje, dzięki czemu ręka mi nie mdleje podczas wykonywania zabiegu. Posiada wbudowany czerwony filtr, który chroni naszą skórę już na wstępie. Do zestawu dołączona jest elegancka kosmetyczka do przechowywania sprzętu oraz mini ściereczka dla delikatnego, ale i dokładnego czyszczenia. W pudełku znajdziemy także instrukcję obsługi i ładowarkę.  

Ma także 4 wymienne końcówki, które zakładamy w zależności od miejsca, które poddajemy zabiegowi:

- nasadka do twarzy: posiada dodatkowy, najmocniejszy filtr ochronny dla większego bezpieczeństwa stosowania, jest też najmniejsza, bo rozmiar okienka to 2 cm2

- nasadka do obszarów pod pachami: specjalnie wyprofilowana, aby lepiej przylegała do kształtu tej okolicy (a ta nie jest idealnie prosta, więc jej kształt jest zdecydowanie na plus i pozwoli dotrzeć w trudno dostępne miejsca), rozmiar okienka 3 cm2

- nasadka do okolic bikini: posiada rozmiar okienka 3cm2, posiada dodatkowy przezroczysty filtr, który skupia światło na mniejszej powierzchni, dzięki czemu golenie jest jeszcze bardziej skuteczne, jest także odpowiednio wyprofilowana do tych obszarów

- nasadka do ciała: czyli nic innego jak nasadka na większe partie typu łydki, uda, brzuch czy ramiona; posiada największy rozmiar okienka 4,1 cm2, co zapewnia szybką i sprawną depilację.

Coś, za co cenię to urządzenie to bezpieczeństwo dla oczu. Zazwyczaj wszystko co jest związane ze światłem wymaga użycia dodatkowych okularów ochronnych. W tym urządzeniu filtr został tak skonstruowany, że nie potrzebuję dodatkowej ochrony oczu, jest w 100% bezpieczny dla oka. Oczywiście, przy ,,wystrzale” jest lekki rozbłysk, ale bezinwazyjny.

Producent wyszedł naprzeciw konsumentom i wprowadził dodatkową funkcję SmartSkin, która w zależności od odcienia naszej skóry sama potrafi dobrać nam intensywność wykonywanych zabiegów. W moim odczuciu to rewelacyjne rozwiązanie, bo nie jestem specjalistką w tej dziedzinie i nie chciałam dobrać na początek zbyt mocnego impulsu światła. To urządzenie dopasowało je za mnie :). Po włączeniu urządzenia klika się na lupkę widoczną na panelu, po czym przykłada się do miejsca, które chcemy poddać zabiegowi. Dosłownie w kilka sekund urządzenie pokazuje nam wskazaną intensywność. Po 2-3 zabiegach wiedziałam już mniej więcej jaką intensywność dobrać samodzielnie.  

Plusów tego sprzętu mogłabym z pewnością wymieniać wiele, ale skupiając się na tych najważniejszych nie mogę nie wspomnieć o jednej bardzo ważnej rzeczy, mianowicie możliwość używania urządzenia w trakcie ładowania. Nie obawiam się więc, że akumulator rozładuje się w trakcie pracy, a nawet jeśli to mogę podłączyć go do prądu i kontynuować zabieg. Dzięki temu nie mam obaw, że czas zabiegu wydłuży mi się, a ja jak zwykle będę gdzieś spóźniona ;). Możliwość podłączenia sieciowego jest w tej sytuacji nie lada wygodą. Zabieg na wszystkie 4 partie trwa nie więcej niż 20 minut. Producent mówi, że jest to możliwe nawet w 15 minut – w sumie wierzę w to, jak dojdę w pełni do wprawy to myślę, że zamknę się w 15 minutach :). 

A teraz najważniejsze .. Jakie są moje odczucia w trakcie zabiegu? Jakie po zabiegu? Czy to naprawdę działa?

Otóż tak! Działa. Widziałam na stronie producenta procentową skuteczność urządzenia mierzoną na grupie osób, ja powiem jak to było w moim przypadku, ponieważ efekty stosowania są bardzo indywidualne i skuteczność zabiegów będzie zależała od koloru skóry czy koloru włosów. Jest mi więc znacznie łatwiej ocenić skuteczność tylko na własnym przykładzie, w końcu przeżyłam to na własnej skórze :). 

Urządzenie zadziała najszybciej na jasnej skórze przy ciemnych włosach. Ja mam jasny kolor skóry na całym ciele, ale kolor włosków w zależności od obszaru różni się. Oczywiście musiałam spróbować, bo jak miałabym się przekonać? Z uwagi na intensywność koloru włosków na różnych partiach ciała, widzę różne efekty i może opowiem po krótce o każdej.

TWARZ

Nie zostałam obdarzona przez naturę zarostem – co bardzo mnie cieszy. Nie znam jednak kobiety, która przynajmniej nad górną wargą nie posiada takiego jasnego ,,meszku” widocznego tylko przy odpowiednim świetle. Ja też takowy posiadam, więc postanowiłam spróbować i mimo tego, że producent wspomina, że na jasnych włoskach może to się nie udać – u mnie wystarczyły 4 zabiegi, żeby praktycznie całkowicie pozbyć się tego malutkiego meszku. Jeśli więc posiadasz delikatnie ciemniejsze włoski na twarzy – ten sprzęt jest dla ciebie :)

PACHY

To wrażliwa okolica z bardzo cienką skórą, która w moim przypadku była skłonna do podrażnień stosując inne metody depilacji, szczególnie te z wyrywaniem włosa z cebulką. Philips Lumea stało się dla tego obszaru niemal wybawieniem. Nie dość, że pierwsze efekty zauważyłam już po 2 zabiegach (posiadam tu czarny odcień włosa), to zapomniałam już co to znaczy mieć podrażnioną skórę pod pachami. Pierwsze 3 zabiegi wykonywałam na poziomie 4 (urządzenie samo mi wybrało), późniejsze natomiast robiłam już na 5. Poczułam różnicę między poziomami, bo od razu czułam ciepło podczas ,,wystrzałów”, ale absolutnie nie było to bolesne. Po 5 zabiegach pozbyłam się około 90% włosków. Będę kontynuować, aby pozbyć się tych, które właśnie odrastają.

BIKINI

To obszary również bardzo wrażliwe i czasem bywają problematyczne u kobiet, gdyż wyrywanie włosków w ,,tym” miejscu potrafi bardzo boleć. Podobnie jak w przypadku pach mamy do czynienia z okolicą w zgięciu, gdzie skóra jest tu cienka i podatna na podrażnienia. Na domiar złego włos w tym miejscu jest bardzo głęboko osadzony, nawet na kilka milimetrów, dlatego inne metody mogły zawodzić. Philips Lumea dociera na tyle głęboko do cebulek, że włos spokojnie wypada. Osoby z jasną karnacją z ciemnymi włosami mogą się spodziewać bardzo zadowalających efektów. Pierwsze efekty widziałam po trzech zabiegach, po pięciu natomiast zauważam już tylko pojedyncze włoski. Pozbyłam się około 95% włosków i oczywiście będę zabieg powtarzać dla pozbycia się ich do końca oraz podtrzymania efektu. Dla mnie niezwykle istotny jest brak podrażnień oraz wrastających włosków, skóra jest gładka i jednolita. Chyba już z przyzwyczajenia sięgam po łagodzące kosmetyki po depilacji, gdyby jednak zdarzyło mi się zapomnieć – z pewnością nic złego by się nie stało. 

NOGI

Tu efekt niespodziewanie mnie zaskoczył. Na udach bowiem mam tylko pojedyncze blond włosy, zależało mi więc na pozbyciu się włosów z kolan i łydek, ale i tu nie były czarnego koloru i także nie były zbyt grube i gęste. Gdyby tak było to pewnie po 4 zabiegach nie miałabym już żadnych włosków. Jest to jednak kolor przypominający bardziej ciemny blond, więc miałam początkowo pewne obawy czy urządzenie w ogóle tu zadziała. Dobry efekt zobaczyłam po czwartym zabiegu. Jak go zauważyłam? Wystarczyło dokładnie obserwować te okolice i kiedy przejeżdżałam po nich dłonią to czułam, że jest ich znacznie mniej. Łydki miałam już praktycznie gładkie i pod palcami czułam tylko te pojedyncze, które nie załapały się ostatnio na dawkę światła i dopiero odrastają :). Myślę, że wypadną przy kolejnym, maksymalnie przy dwóch następnych zabiegach. Oczywiście będę podtrzymywała efekt, bo ten mnie naprawdę zadowala: zero podrażnień, zero bólu i zero problemu. Jeśli posiadasz ciemne włoski na nogach to Philips Lumea z pewnością się nimi zajmie :).

W mojej ocenie Philips Lumea Prestige zapewnia skuteczne działanie, jest łatwe w obsłudze i bezpieczne w użyciu. Wcale nie jest powiedziane, że zadziała tylko na kruczoczarnych włosach - jestem żywym przykładem na to, że urządzenie jest skuteczne w przypadku różnych odcieni włosów (ciemny blond, czarny), z pewnością zadziałałaby też na brązowe włosy.

To innowacyjne, szybkie i bezbolesne pozbywanie się niechcianych włosków razem z cebulką. Dzięki Philips Lumea zapomniałam już czym są podrażnienia po goleniu i wrastające włoski. Cena sprzętu może wydawać się wysoka (około 2500zł), ale po wypróbowaniu biorąc pod uwagę skuteczność i komfort wykonywanych zabiegów, to dobra inwestycja.
Ze swojej strony serdecznie polecam, ja już nie wrócę do wosku czy tradycyjnych mechanicznych depilatorów, Lumea Prestige zostaje ze mną na długo :). 

Zobacz także: Jak Lumea Prestige wypadł w teście redakcji?

Urządzenia Philips Lumea w rankingu KWC:

Polecany film


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

21 kwietnia 2018, 15:37

Nasze propozycje