Poprzedni artykuł: Jak usunąć plamy po samoopalaczu? Ten sposób za grosze świetnie sobie... Następny artykuł: Odkryj siłę uśmiechu i wygraj wymarzone wakacje!

TEST redakcji: zielona rewitalizacja - czy warto wypróbować maseczkę typu rubber?

Pielęgnacja,
,
, tagi: maseczka do twarzy, test redakcji, rubber mask, rau cosmetics
Odmładzający zabieg niczym z gabinetu w domowym zaciszu? Dlaczego nie! Zobaczcie redakcyjny test maseczki peel-off z roślinnymi komórkami macierzystymi.

Maseczki modelujące typu rubber to jeden z ostatnich pielęgnacyjnych hitów. Chociaż moda na tego typu produkty - tradycyjnie - zaczęła się w Korei, maseczki w formie zastygającej na twarzy masy można już kupić w Polsce. Postanowiłam wypróbować jedną z nich - mój wybór padł na Stem Cell Shaker Mask z roślinnymi komórkami macierzystymi marki Rau Cosmetics.

Stem Cell Shaker Mask - jak to działa?

Maseczka Rau Cosmetics ma postać proszku, który zapakowano w srebrną saszetkę. W zestawie dostajemy plastikowy kubeczek-shaker, ułatwiający jej rozrobienie. W maseczce znajdują się komórki macierzyste pochodzące z roślin, które przeciwdziałają oznakom starzenia. Kombinacja składników aktywnych, takich jak ekstrakt z winogron i korzenia morwy białej, pozwala rozjaśnić skórę i ujednolicić jej koloryt.

Wykonanie maseczki jest bardzo proste - należy wlać 100 ml wody do kubeczka i wsypać do niej zawartość saszetki. Następnie zakładamy szczelnie przykrycie i energicznie potrząsamy shakerem, by wymieszać składniki.

Gotowa maseczka ma jasnozielony kolor i gęstą, ciągnącą się konsystencję. Najlepiej aplikować ją za pomocą pędzla, ponieważ od razu przywiera do skóry i oblepia palce. Warto się też pospieszyć, ponieważ stosunkowo szybko zaczyna zastygać na twarzy.

Szczerze mówiąc, zaskoczyła mnie ilość produktu - maseczki po rozrobieniu z wodą jest naprawdę dużo i pomimo nałożenia grubej warstwy nie byłam w stanie zużyć jej całkowicie. Moim zdaniem jedno opakowanie spokojnie wystarczy dla dwóch osób - można zrobić sobie taki zabieg np. razem z przyjaciółką :)

Po aplikacji producent zaleca trzymanie maseczki na skórze przez ok. 15 minut - do jej całkowitego zastygnięcia. Proces ten następuje dość szybko, kosmetyk w ciągu kilku minut zaczyna zyskiwać konsystencję przypominającą gumę, dopasowując się do kształtu twarzy. Zabieg jest bardzo przyjemny - towarzyszy mu lekkie uczucie chłodu. Zdjęcie maseczki okazała się banalnie proste - zeszła bez problemu w jednym kawałku.

Powiem wprost: cała procedura, począwszy od przygotowania maseczki do jej aplikacji to niezła zabawa ;) Nie jest to może kosmetyk, który zapewnia natychmiastowy, widoczny efekt "wow", ale bez wątpienia działa. Po 15 minutach ze Stem Cell Shaker Mask na twarzy moja skóra stała się bardziej napięta i gładsza oraz wyraźnie odświeżona. Niedoskonałości stały się nieco mniej widoczne, a cera delikatnie rozjaśniona. Poniżej zdjęcia przed i po użyciu kosmetyku:

Czy warto wypróbować Stem Cell Shaker Mask?
 

Maseczka, pomimo, że wymaga większego zaangażowania niż np. sheet mask, bez wątpienia zasługuje na uwagę - formą i działaniem naśladuje profesjonalne zabiegi, które wykonuje się w salonach SPA. Z uwagi na bogaty skład zawierający komórki macierzyste z jabłek i skoncentrowane działanie cena jest raczej wysoka (ale typowa dla rubber masks) - za opakowanie Stem Cell Shaker Mask zapłacimy 44 zł. Warto jednak zauważyć, że - tak jak wspominałam - kosmetyku jest na tyle dużo, że jedna sztuka spokojnie wystarczy na zabieg dla dwóch osób. To ciekawy wybór np. na domowy wieczór SPA w kobiecym gronie :)

Używałyście maseczek typu rubber? Ciekawią was tego typu produkty?

Zobacz też: Powiedz stop świecącej się twarzy! Domowa maseczka ukoi skórę i nada jej zdrowego blasku

Polecamy też inne maseczki typu peel-off z KWC:

Polecany film

Klinika ambroziak - zabiegi na wiotczenie skóry


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

19 stycznia 2018, 06:45

Nasze propozycje