Logowanie
Logowanie. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Przypomnij hasło
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Poprzedni artykuł: Te kremy to prawdziwi pogromcy cellulitu! Już od 12 zł :) Następny artykuł: Ten trend pokochały już Emma Stone i Jennifer Aniston - na czym polega...

TEST redakcji: niebieski lifting twarzy? Sprawdziłyśmy, jak działa ten kosmetyk!

Pielęgnacja,
,
, tagi: maseczka do twarzy, test redakcji, GlamGlow
Czy ta kosmiczna maseczka działa równie efektownie, jak wygląda? :) Sprawdźcie nasz test!

Maseczki GlamGlow mają rzeszę wielbicielek, które zachwycają się ich spektakularnym działaniem i... oryginalnymi formułami. Postanowiłam sprawdzić, jak to naprawdę wygląda i przetestowałam na własnej skórze odmładzającą Gravitymud z limitowanej edycji Sonic Blue :)

Każda z maseczek GlamGlow jest ukierunkowana na jeden, konkretny aspekt działania - w przypadku Gravitymud jest to widoczne ujędrnienie skóry twarzy, określane też przez producenta "efektem liftingu". Ponadto na opakowaniu znajdziemy obietnicę napięcia i wygładzenia cery - po prostu wizualnego odmłodzenia. Chyba przyznacie, że brzmi to bardzo dobrze :)

Maseczka jest zamknięta w charakterystycznym dla marki ciężkim, eleganckim słoiczku z gwiazdą. Ponieważ to edycja limitowana, na opakowaniu widnieje Sonic X - niebieski jeż dobrze znany fanom gier komputerowych (Sonic jest oficjalną maskotką firmy Sega). Wbrew pozorom, jego obecność nie jest tutaj przypadkowa - Gravitymud ma zapewniać "błyskawiczny efekt", a jeż Sonic słynie ze swojej z naddźwiękowej prędkości :)

Tym, co robi duże wrażenie po otwarciu słoiczka, jest intensywnie niebieski, połyskujący kolor maseczki. Konsystencja jest ciężkawa, zwarta, z tendencją do "ciągnięcia się" - w połączeniu z nietypową barwą nasuwa skojarzenia z farbą. Maseczka ma też specyficzny, trudny do określenia zapach, który jednak nie jest nieprzyjemny. W zestawie z Gravitymud znajduje się też elegancki pędzelek do nakładania produktu.

Z pomocą pędzelka maseczka jest bardzo łatwa w aplikacji, jednak trzeba robić to sprawnie - produkt szybko tężeje na twarzy i ewentualne próby dołożenia kosmetyku mogą skutkować "ścieraniem się" pierwszej warstwy. Biorąc pod uwagę fakt, że maseczka ma tendencję do "przyklejania się" do skóry, nakładanie jej palcami może być nieco trudniejsze.

Według instrukcji na opakowaniu, maseczkę Gravitymud należy pozostawić na twarzy na ok. 20-30 minut, do całkowitego zastygnięcia. Ponieważ jest to produkt typu peel-off, po upływie tego czasu zdejmujemy ją ze skóry jednym pociągnięciem. Ewentualne resztki zmywamy ciepłą wodą.

Trwa głosowanie na kosmetyczny Hit Wizażanek! Zagłosuj na swojego ulubieńca i wygraj paczkę kosmetyków!

Nie będę ukrywać - po nałożeniu kosmetyku przez dobre kilka minut nie mogłam się nacieszyć niecodziennym efektem kolorystycznym :) Połyskująca, niebieska Gravitymud upodobniła mnie do postaci z filmu "Avatar" lub kosmitki z teledysku do jednej z piosenek zespołu Touch and Go (starsze czytelniczki będą wiedziały, o jakim klipie mowa).

Mając maseczkę na twarzy czułam przyjemny, delikatny efekt chłodzenia - tak, jak wspominałam, Gravitymud dość szybko zgęstniała, ale nie powodowała uczucia ściągnięcia. Po upływie wymaganego czasu bez problemu mogłam zdjąć ją ze skóry - co spróbowałam pokazać na poniższych zdjęciach.

Co z działaniem? Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem. Z oczywistych względów nie sposób oddać to na zdjęciach, ale skóra była wyraźnie napięta i niesamowicie gładka - aż chciało się ją dotykać :) Późniejsza aplikacja makijażu była przyjemna i prosta, jak nigdy wcześniej - Gravitymud idealnie przygotował moją skórę. Oprócz wyczuwalnego ujędrnienia, zauważyłam też delikatny efekt ukojenia i rozjaśnienia cery - niedoskonałości stały się mniej widoczne. Rezultat spróbowałam uchwycić na poniższych zdjęciach przed i po:

Maseczka GlamGlow Gravitymud nie należy do tanich - koszt opakowania 40g to 229 zł, podobnie jak w przypadku innych produktów tej marki. Trzeba jednak przyznać, że w tej cenie otrzymujemy bardzo atrakcyjny kosmetyk, który wyróżnia się na tle konkurencji nie tylko wyglądem (ten kolor!), ale także działaniem - osobiście nigdy wcześniej nie spotkałam się z maseczką, która w ciągu 30 minut tak wyraźnie poprawia strukturę skóry. Producent rekomenduje stosowanie jej dwa razy w tygodniu, jednak muszę przyznać, że chyba wolę ją sobie zostawić na specjalne okazje, gdy będę potrzebowała efektu "wow" :)

Jak wam się podoba niebieska maseczka GlamGlow Gravitymud? Lubicie produkty tej marki?

Zobacz też: "Potworna" maseczka ściągająca pory - przetestowałyśmy ją na własnej skórze! Jak działa?

Polecamy też wysoko oceniane maseczki ujędrniające z KWC:

Polecany film

DIY ekologiczny spray do czyszczenia


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

23 kwietnia 2017, 18:01

Nasze propozycje