Poprzedni artykuł: Pełne i gładkie usta bez zastrzyków? Zobaczcie, jak wypadło w teście r... Następny artykuł: Usuwanie maseczek peel-off bywa bolesne. Ale ta kobieta straciła przy...

"Potworna" maseczka ściągająca pory - przetestowałyśmy ją na własnej skórze! Czy działa?

Pielęgnacja,
,
, tagi: maseczka do twarzy, koreańskie kosmetyki, test redakcji, A'PIEU
Monster Masks to kolejny hit prosto z Korei, który niedawno odkryły zachodnie gwiazdy. Sprawdziłyśmy, jak działa jedna z takich maseczek - zobaczcie nasz test!

Pamiętacie dziwaczną maseczkę Drew Barrymore, w której jej twarz wyglądała na kilkanaście lat starszą? Aktorka wyznała, że to jeden z jej ulubionych kosmetyków, dzięki któremu jej skóra jest piękna i gładka. Wspomniana maseczka Hanacure to ściągający produkt koreańskiej marki, który po aplikacji tworzy na twarzy charakterystyczny "potworny efekt". Jako fascynatka azjatyckich rozwiązań pielęgnacyjnych nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała zdobyć podobnego produktu (maseczka Drew jest niestety bardzo droga). Powiem więcej: znalazłam taki i przetestowałam, a teraz chcę się z wami podzielić wrażeniami.

Okazuje się, że tzw. "monster masks" są ostatnio w modzie - w ofercie koreańskich producentów nie brakuje ściągających produktów, które oprócz oczyszczającego działania, tworzą na buzi dziwaczny efekt "zdeformowania". Mój wybór padł na ORC Pack marki A'PIEU - maseczkę zawierającą składniki, takie jak ekstrakt ze skórki kasztana jadalnego, białko kurze, pantenol oraz sfermentowane aspergillus (rodzaj grzybów, polska nazwa to kropidlak).

Nazwa ORC Pack z góry sugeruje, jakiego efektu możemy się tutaj spodziewać - jeśli należycie do fanów trylogii Tolkiena (albo po prostu fantasy), to z pewnością wiecie, w czym rzecz :) Opakowanie również jest specyficzne - czarno-zielona tubka, a na niej "potworna" czcionka. Pomijając aspekt wizualny, taka forma przechowywania produktu jest bardzo wygodna i higieniczna - w sam raz do wielorazowego użytku.

W tubce o pojemności 60 g znajduje się gęsty, przeźroczysty żel o delikatnie żółtawym zabarwieniu. Jego konsystencja jest bardzo zbita, kosmetyk jest też mocno klejący - błyskawicznie "przywiera" do skóry, co sprawia, że trzeba go raczej sprawnie aplikować na buzię. Bardzo szybko zaczyna też zasychać, co widać na poniższych zdjęciach na ręce.

Zgodnie z wytycznymi producenta, ORC Pack należy nałożyć na oczyszczoną i stonizowaną skórę twarzy, po czym odczekać ok. 15 minut do całkowitego wyschnięcia produktu. Muszę przyznać, że w przypadku tej maseczki czas oczekiwania nie należy do nudnych - tutaj naprawdę... sporo się dzieje. Po aplikacji kosmetyk tworzy zwartą, błyszczącą powłokę, która stopniowo zaczyna ściągać i napinać skórę - gdy zostanie osiągnięty "moment krytyczny" maseczka pęka, tworząc bruzdy. Cały proces spróbowałam zwizualizować na poniższych zdjęciach.

Wygląda to trochę, jakbym owinęła sobie twarz folią, prawda? :) W rzeczywistości to "tylko" efekt ściągnięcia, który jest nie tylko widoczny, ale także namacalny - naprawdę czuć, że skóra się "naciąga", a maseczka po prostu "trzeszczy w szwach". Przy pierwszym użyciu byłam nawet trochę zaniepokojona i ledwo wytrzymałam przepisowe 15 minut.

Na szczęście kosmetyk łatwo się zmywa przy pomocy letniej wody - nie potrzeba wiele wysiłku, by pozbyć się całkowicie "potwornej" maski. A co pod spodem? Według producenta mamy prawo oczekiwać wygładzonej, napiętej skóry ze zwężonymi porami. Jestem skłonna się zgodzić - po sesji z ORC Pack moja twarz na pewno jest jędrniejsza i gładsza w dotyku, pory również są mniej widoczne. Ale po kilku pierwszych użyciach nie było do końca idealnie - moja skóra była lekko zaczerwieniona, zapewne wskutek dość brutalnego mechanizmu działania maseczki. Ten problem zniknął przy czwartej aplikacji. Poniżej porównanie "przed i po".

ORC Pack jest bez wątpienia interesującym kosmetykiem - ma ciekawy skład (skórka kasztana i białko kurze to bardzo cenione w Korei składniki zwężające pory) i zapewnia wyjątkowe wrażenia podczas stosowania. Efekt jest być może trudny do uchwycenia na zdjęciach, ale moim zdaniem skóra po użyciu maseczki jest odczuwalnie bardziej napięta i gładka - po prostu idealnie przygotowana do nałożenia makijażu.

Zaletą tego produktu jest jego stosunkowo przyjazna (zwłaszcza w porównaniu do Hanacure) cena - maseczkę można kupić w zagranicznych sklepach internetowych za ok. 14$ (czyli ok. 60 zł). Jest bardzo wydajna - spokojnie wystarczy na kilkanaście użyć. Ja stosuję ją maksymalnie dwa razy w tygodniu i wciąż jeszcze jest to dla mnie pewien rodzaj rozrywki ;).

Jak wam się podoba "potworna" maseczka? Chciałybyście wypróbować taki produkt?

Zobacz też: Test redakcji: maseczka bąbelkowa krok po kroku

Polecany film


Zobacz także

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

21 czerwca 2018, 12:34

Nasze propozycje