Poprzedni artykuł: Nasączne rękawiczki - prawdziwy hit dla suchej skóry! Następny artykuł: Czy mgiełka do twarzy faktycznie działa?

W Korei Południowej pielęgnację anti-aging zaczynają już w podstawówce

Jak dotąd wystarczająco szokujący wydawał się fakt, że w Korei Południowej do operacji plastycznej przyznaje się co piąta kobieta. Dzisiaj częściowo je rozumiem, a częściowo nie mogę wyjść z szoku. To, że obsesję na punkcie działań anti-aging wpaja się tam od dziecka, wyjaśnia ich wybory, ale sam fakt wklepywania składników przeciwzmarszczkowych w skórę kilkulatki czy nawet 11-latki brzmi zatrważająco.

W Korei Południowej, jak wiadomo, salony kosmetyczne są na każdym kroku. Jeśli komukolwiek wydaje się, że z tego dobrodziejstwa korzystają kobiety w wieku od 20 lat wzwyż, jest w ogromnym błędzie. Jak się okazuje, na topie są tam też maseczki dla maluchów. Tak, z usług kosmetyczek, najczęściej dzięki swoim mamom, korzystają również kilkuletnie dzieci.

Koreańska pielęgnacja dzieci

Alicia Yoon, założycielka sklepu internetowego z azjatyckimi kosmetykami Peach&Lily, urodziła się w Seulu i kilka lat dzieciństwa spędziła w USA. Przed ukończeniem szkoły podstawowej wróciła z rodzicami do Korei Południowej i to w tym kraju ukształtowały się jej pielęgnacyjne nawyki. Dzisiaj widać, że cera trzydziestokilkulatki jest nieskazitelna, a na jej twarzy nie widać ani jednej zmarszczki. Tylko pozazdrościć. Jednak czy same byłybyśmy skłonne dbać o nią tak, jak Koreanka? Mimo coraz większego nacisku na pielęgnację anti-aging wydaje mi się to wątpliwe.


Pielęgnacja jest nieodłączną częścią jej życia. Jak przyznała w rozmowie z serwisem Byrdie, kiedy miała 11 lat, pielęgnacja anti-aging była już czymś ważnym. Co tydzień lub dwa odwiedzała z mamą rodzinną kosmetyczkę. Jakby tego było mało, wciąż pamięta, jak jako trzyletnia dziewczynka wlokła się za mamą do kosmetyczki, a ta nałożyła jej później maseczki. Czy potrzebnie? Nie nam to oceniać, ale nic dziwnego, że Alicia Yoon poświęciła azjatyckiej pielęgnacji także swoje życie zawodowe.

Pielęgnacja skóry – powód do dumy

Jak się okazuje, koncepcja rodzinnych kosmetyczek jest w Korei Południowej dość powszechna. Alicia Yoon kobietę, która przez dekady zajmowała się pielęgnacją skóry jej oraz mamy, uważa za najlepszą kosmetyczkę na świecie. Mimo, że przekroczyła 60-tkę, podobno wciąż wygląda niesamowicie. Ekspertka od azjatyckiej pielęgnacji zaznacza jednak, że koncepcja rodzinnych kosmetyczek jest czymś innym niż SPA – nie wymaga umawiania się z wyprzedzeniem, zwłaszcza, że salon odwiedza się zwykle co tydzień. - Rodzinna kosmetyczka zna każdy intymny szczegół twojej skóry – podkreśla.

Koreańczycy myślą o pielęgnacji skóry tak, jak my o sprawności i żywieniu, które mają istotny wpływ na ogólny stan zdrowia. - W Korei pielęgnacja nie jest postrzegana jako przejaw próżności, ale jako sposób dbania o siebie – twierdzi Alicia Yoon.

W Polsce kogoś, kto miałby w łazience kilkadziesiąt produktów do pielęgnacji, nazwałybyśmy powierzchownym. Jednak w Korei Południowej brak wypracowanego systemu rutynowej pielęgnacji jest widziany tak, jak u nas jadanie fast foodów czy unikanie ćwiczeń. Może niektórzy nie zwracają na to uwagi, ale taki jest fakt – spożywanie śmieciowego jedzenia i brak aktywności fizycznej świadczą o zaniedbywaniu swojego zdrowia.

Alicia Yoon zastrzega, że nacisk na pielęgnację skóry, w tym także dzieci, kładzie się w Korei od wieków. Pomysł dostosowywania maseczek do potrzeb skóry jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Trend nie jest więc wymysłem współczesności, jednak nadal może budzić pewne zastrzeżenia.

Czy nie wystarczyłoby, gdyby pielęgnację anti-aging wśród dzieci ograniczać do nawilżania i ochrony przeciwsłonecznej? Co myślicie o tak wczesnym zapobieganiu zmarszczkom? Potrzebne czy nie?

Fot. Instagram Alicii Yoon

Czytaj też: Sekrety urody Koreanek – 5 rzeczy, których powinnyśmy się od nich nauczyć

Polecany film


Komentarze

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz

Użytkownik niezalogowany

18 lipca 2018, 22:18

Nasze propozycje