trądzik różowaty - Strona 13 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Zdrowie i Medycyna > Dermatologia

Notka

Dermatologia porady i dyskusje związane z problemami ze skórą. Uzyskasz tutaj informacje na temat leczenia trądziku, atopowego zapalenia skóry (AZS) oraz innych schorzeń i problemów związanych ze skórą.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2018-08-02, 06:02   #361
pulmone
Przyczajenie
 
Avatar pulmone
 
Zarejestrowany: 2018-08
Wiadomości: 14
Dot.: trądzik różowaty

Odkąd skończyłam 25 lat to zaczął się mój problem z trądzikiem różowatym i męczyłam się z nim długi czas. Na początku to były niewielkie zmiany, jakieś małe pękające naczynka, czasem pare krost, ale później już tylko gorzej. Stosowałam wiele kosmetyków, czasem trochę pomagało, ale często nic, zamówiłam Acnerose, bo oponie miał całkiem dobre i w końcu mój problem się skonczył, po ok 2 miesiacach wyleczyłam się całkowicie
pulmone jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-21, 15:23   #362
Ariana38
Przyczajenie
 
Avatar Ariana38
 
Zarejestrowany: 2018-08
Wiadomości: 8
Dot.: trądzik różowaty

Cytat:
Napisane przez pulmone Pokaż wiadomość
Odkąd skończyłam 25 lat to zaczął się mój problem z trądzikiem różowatym i męczyłam się z nim długi czas. Na początku to były niewielkie zmiany, jakieś małe pękające naczynka, czasem pare krost, ale później już tylko gorzej. Stosowałam wiele kosmetyków, czasem trochę pomagało, ale często nic, zamówiłam Acnerose, bo oponie miał całkiem dobre i w końcu mój problem się skonczył, po ok 2 miesiacach wyleczyłam się całkowicie

całkowicie? to miałaś wielkie szczęście, mojej mamie powiedziała pani doktor, że różowatego nie można się pozbyć przez całe życie. Też używa tych kosmetyków co Ty. Dalej ma lekko różową buzię, ale już nie tak jak kiedyś. Pomagajmy sobie naturalnymi sposobami i produktami a nie nie daj Boże jakąś chemią!!!
__________________
Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu.
Ariana38 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-29, 11:34   #363
pulmone
Przyczajenie
 
Avatar pulmone
 
Zarejestrowany: 2018-08
Wiadomości: 14
Dot.: trądzik różowaty

Cytat:
Napisane przez Ariana38 Pokaż wiadomość
całkowicie? to miałaś wielkie szczęście, mojej mamie powiedziała pani doktor, że różowatego nie można się pozbyć przez całe życie. Też używa tych kosmetyków co Ty. Dalej ma lekko różową buzię, ale już nie tak jak kiedyś. Pomagajmy sobie naturalnymi sposobami i produktami a nie nie daj Boże jakąś chemią!!!
No krost już nie mam, czasem tak jak Twojej mamie wraca zaczerwienienie ale to od razu smaruje i po dniu przechodzi, oczywiście też staram się trzymać dietę, bo jak sobie pozwole na wiecej, np zjem coś za bardzo ostre to zaraz zaczerwienienia wracają.
pulmone jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-09-08, 19:31   #364
LazyDancer
Przyczajenie
 
Avatar LazyDancer
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Krk
Wiadomości: 27
Dot.: trądzik różowaty

Ja jako dziecko zostałam źle zdiagnozowana i przepisano mi maść robioną na zamówienie w aptece właśnie na trądzik różowaty. Oczywiście na moja przypadłość nie pomogła, ale jakos dwa miesiące później moja mama zaczęła się zmagać właśnie z t. różowatym i między innymi zaczęła stosować to lekarstwo; jej bardzo pomagało - wiadomo, ze to tylko leczenie objawów, a nei przyczyny,a le zawsze to jakaś ulga.

Niżej wrzucam zdjęcie składu maści.
Pamiętam, że później w zasadzie wypisywał jej na tę maść receptę zwykły lekarz rodzinny, kiedy termin do dermatologa byl odległy, a maść się kończyła.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg skład leku.jpg (91,4 KB, 10 załadowań)
LazyDancer jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-09-12, 15:04   #365
Koczanka223
Przyczajenie
 
Avatar Koczanka223
 
Zarejestrowany: 2018-09
Wiadomości: 8
Dot.: trądzik różowaty

Jakich kremów ochronnych używacie? Jestem po zabiegu i kosmetolog kazała mi użyć dobrego kremu, ale głupia zapomniałam spytać jaki na przykład bo żadnego nie znam. Jakaś maść witaminowa się nada czy niekoniecznie bo z tego co pamietam to ona sie tak nie wchłania a chciałabym makijaż na to nałożyć
Koczanka223 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 08:18   #366
martynowy
Przyczajenie
 
Avatar martynowy
 
Zarejestrowany: 2018-02
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1
Jak wyleczyłam trądzik różowaty

Cześć!

Nie wypowiadałam się wcześniej na wizażu, jednak postanowiłam, że napiszę koniecznie, gdy pozbędę się tego cholerstwa.

Mam 28 lat. Na poważnie zaczęło się dwa lata temu, a swoją kulminację osiągnęło rok temu, kiedy męczyłam się tak, że pojawiały się myśli samobójcze. Lekarze nie byli przekonani, co właściwie dzieje się z moją twarzą (i skórą głowy). Pierwsza Pani dermatolog nawet nie spojrzała na zaczerwienienia na twarzy, obejrzała skórę głowy i stwierdziła ze smutkiem w głosie: łojotokowe zapalenie skóry. Wypisała mi cholernie drogie maści, które niestety kupiłam. Kolejnym krokiem było oczywiście czytanie w internecie, oglądanie zdjęć, jak to łojotokowe zapalenie skóry wygląda. Nie przekonały mnie zdjęcia i objawy (nie miałam nigdy nigdzie żadnego łojotoku, skóra głowy po prostu się łuszczyła boleśnie, była zaczerwieniona ale żadnej wydzieliny nie było). Zaczęłam używać szamponu, który poleciła pani doktor (Pirolam) i zdecydowanie mi ulżyło. Problemami z twarzą nikt się nie zajął, bo objawy nie były tak bardzo widoczne (jeden niewielki naczynkowy pajączek w okolicach kości policzkowej), a napady gorąca, swąd, pulsująca twarz męczyły mnie sporadycznie.
W międzyczasie zrobiłam badania na obecność nużeńca ze skóry policzków - wyszło pozytywnie, ale co z tego, kiedy wszyscy to mają, po prostu w różnych ilościach i żyjątko nie zawsze jest kłopotliwe. Przekonana, że o to chodzi (pasowało - skóra głowy, trochę rzęsy, policzki) nakupiłam kolejnych kosmetyków (ukraiński STOP DEMODEX). Nie pomogło.
Poszłam do kolejnego dermatologa, już poleconego przez kogoś. Młody lekarz obejrzał moją twarz (skóra głowy miała się o wiele lepiej, za to twarz mi dokuczała), przyznał szczerze, że nie wie, co to jest, ale wygląda na przewlekłą alergię (testy pokarmowe i na chemię miałam już zrobione - nic nie wyszło, ale wiadomo, że nie zawsze wychodzi). Powiedziałam mu o rumieniu, który mi dokucza (który później nie znikał już w ogóle), na co odpowiedział, że niektórzy się rumienią i tyle . Wyjaśniłam mu, że nigdy nie miałam takiego problemu, co on zbagatelizował. Zalecił mi Soolantrę, w trakcie wypisywania recepty wspomniałam mu o wyniku laboratoryjnym na obecność nużeńca, na co odpowiedział: dobrze się składa, Soolantra działa też na nużeńca.
Okej, używałam Soolantry przez zalecony czas (nie pamiętam, ale nie było to zbyt długo, chyba 6 tygodni). W międzyczasie zaczęły mi się już pojawiać krosty w problematycznych miejscach (policzki, szczególnie prawy). Poszłam do dermatologa, stwierdził, że jest poprawa (której nie było, uwierzcie mi) i żebym smarowała Soolantrą, kiedy coś się będzie działo.
Po tych dwóch próbach (pewnie za mało, ludzie latami chodzą od dermatologa do dermatologa) straciłam całkowicie wiarę w dermatologów. W sumie to może też trochę moja wina, bo miałam od początku nieodpowiednie nastawienie i nie wierzyłam, że są oni w stanie mi pomóc.
O swoim eksperymentalnym leczeniu nie będę opowiadać, bo było tego dużo (m.in. olejek z drzewa herbacianego, tonik z soku z cytryny, okłady z nagietka, octu jabłkowego rozcieńczonego z wodą, który faktycznie uspokajał mi skórę w trudnych chwilach; i wiele innych).
Teraz moja buzia jest niemal idealna, a był moment, że całe policzki i skronie pokryte były jakby pokrzywką, a policzki w czerwonych krostach, które swędziały, piekły i tworzyły rumień.
Co mi pomogło? Nie wiem dokładnie, ale powiem wam, czego używam, czego nie jem itd.

Zacznę od diety.
Po pierwsze staram się jeść rzeczy, które nie zakwaszają organizmu (jest mnóstwo artykułów o tym), ograniczyłam spożycie mięsa, co nie było dla mnie żadnym poświęceniem. Staram się jeść czerwone mięso (lepiej wołowina, po wieprzowinie moja skóra ma się gorzej) 1-2 razy w miesiącu, kurczaka 1-2 razy w tygodniu, podobnie rybę. W pozostałe dni wcinam orzechy, pestki (migdały, bo odkwaszają organizm) i inne niemięsne źródła białka, zwracając uwagę, co bardziej lub mniej zakwasza organizm. Oczywiście nie jest tak, że nie jem rzeczy, które zakwaszają, po prostu jem ich o wiele mniej. Poza tym wcinam dużo owoców i warzyw (surowe, gotowane, zupy, koktajle itp.).

Dzień zaczynam od szklanki letniej wody z solą himalajską, a później gotuję kisiel z siemienia lnianego (gotujemy 1 łyżkę w szklance wody). Poprawa nastąpiła po siemieniu, wątpię żeby woda z solą miała z tym cokolwiek wspólnego. Odstawiłam nabiał, w codziennej diecie zostawiłam tylko masło. Oczywiście sporadycznie zdarza mi się zjeść coś nabiałowego, ale bardzo rzadko (latem były to lody, ale starałam się nie częściej niż raz na tydzień-dwa pozwolić sobie zamiast sorbetu zjeść mleczne), siłą rzeczy z diety zniknęło dużo słodyczy, od których zawsze byłam uzależniona i nie umiałam nigdy odstawić całkowicie. Zostawiłam sobie chałwę, sezamki, ale wiadomo - nie jem tego zbyt często. Najlepiej całkowicie odstawić słodycze, tym bardziej, jeśli je się dużo owoców, które już same w sobie dostarczają nam mnóstwo cukrów. Zdrowszych, ale nadal cukrów.
Wyeliminowałam z diety kawę (zastąpiłam zieloną herbatą, jednak nie więcej niż 2 kubki dziennie), gorzką czekoladę (na kakao skóra też kiepsko reagowała), ograniczyłam spożywanie zbóż (jem kaszę gryczaną i jaglaną, a reszty unikam; komosa, amarantus też jest okej, ale jakoś zawsze się lenię, żeby przygotować). Raz na jakiś czas jem pieczywo pełnoziarniste (czytam skład, patrzę, żeby było jak najbardziej ziarniste), polecam 7 ziaren z biedronki. Jednak kiedy już jem pieczywo to zawsze tylko + tłuszcz (masło, oliwa z oliwek, olej lniany) + warzywa (owoce np. z masłem i bananem). Poza tym odstawiłam jajka, po których miałam ataki na twarzy, wytrzymam bez jajek jeszcze miesiąc, a później powoli spróbuję wprowadzić. W dzieciństwie dostałam ogromnej alergii na jajka (jadłam zawsze dużo), mama wyeliminowała je z mojej diety na jakieś pół roku i później wszystko było w porządku.
To chyba tyle z najważniejszych rzeczy (wiem, sporo tych wyrzeczeń) jeżeli chodzi o dietę.

Teraz pielęgnacja skóry twarzy.
Rano, gdy biorę prysznic, myję twarz samą wodą, żadnych pianek, peelingów, żeli, mydeł, nic! Później w osuszoną twarz wklepuje żel aloesowy Holika, czekam aż wchłonie się, dalej tołpa na naczynka z olejkiem z róży (nie jest to mój ideał, wcześniej nim był Rose Day Cream dr Hauschka, ale zaczął mi przeszkadzać, więc na razie odstawiłam), a później HYPOAllergenic BB Cream Make-Up (Hypoalergiczny fluid multifunkcyjny) i tylko na problematyczne miejsca. Wcześniej nigdy nie używałam żadnych podkładów, bo nie miałam ku temu powodów i po prostu nie lubiłam. Ten krem BB jest z witaminą A i E, więc może coś tam pomógł w każdym razie na pewno nie zaszkodził.

Wieczorem zmywam makijaż płynem micelarnym z tołpy z olejem lnianym (rewelacja), później wmasowuje olej lniany w twarzy, moczę wacik w ciepłej wodzie i zmywam nim olej z buzi. Dalej aloesowy żel Holika i, jak się wchłonie, wklepuję w buzie olej lniany już w niewielkiej ilości, żeby nawilżyć buzię.

Poza Holiką moim wybawcą jest CZERWONA GLINKA. Robię z niej maseczkę 1-2 razy w tygodniu (zazwyczaj raz, na początku można częściej, później, jak jest już lepiej z cerą, to raz w tygodniu). Zamiast wody do glinki dodaję olej lniany i trzymam to na twarzy 15 min. Raz w tygodniu stosuję Biocosmetics Professional Line Owocowy Peeling Enzymatyczny z Papainą i Bromeliną (trzeba wyrabiać w mniejszych proporcjach niż sugeruje producent, ale to każdy do idealnej papki dojdzie sam).

Poza tym jestem osobą wierzącą i gorąco prosiłam Pana Boga i Pana Jezusa o uzdrowienie.

To tyle. Mnie pomogło, może nawet wyleczyło (nie wierzę, że trądzik różowaty jest nieuleczalny, po prostu lekarze nie znają na to lekarstwa). Musicie doprowadzić swój rozregulowany organizm do porządku, wtedy będzie dobrze. Poza tym nie stresujcie się. Wiem, że to trudne. Sama żyję w ogromnym stresie i to też nasila trądzik różowaty. Poszukajcie też wspólnoty, która zapewni wam wsparcie w trudnych chwilach. Rodzina często bagatelizuje nasze problemy, jeśli nie zagrażają bezpośrednio naszemu życiu.

Trzymam kciuki za wyleczenie, jakimkolwiek sposobem. Jednak pamiętajcie - dieta jest naprawdę kluczowa... poprzez trądzik organizm próbuje się oczyścić i doprowadza do przewlekłego zapalenia skóry, jeśli mamy ją wrażliwą. Ale nie martwcie się, jestem przekonana, że każdy może się wyleczyć
Amen!

Edytowane przez martynowy
Czas edycji: Wczoraj o 08:31
martynowy jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Dermatologia


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2018-09-18 09:18:32


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:49.