Wróć   Wizaz.pl > Uroda > Perfumy

Notka

Perfumy Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o perfumach, ale baliście się zapytać.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2007-09-12, 10:26   #4891
SpanishMyszka
Zakorzenienie
 
Avatar SpanishMyszka
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Shallow Grave
Wiadomości: 5 334
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez demonik Pokaż wiadomość
Gdy miałam 7-8 lat zaczął się horror. Byłam molestowana przez wujka, który mieszka w tym samym domu (to mąż siostry mojej mamy, rodzice nie utrzymują z nimi kontaktów). Nie zgwałcił mnie, ale dotykał i całował w obrzydliwy sposób. Uczył mnie, jak mawiał. Pokazywał erotyczne zdjęcia i mówił, że kiedyś też będę taka, jak te roznegliżowane panienki. Czekałam i się nie doczekałam. Miałam straszliwe kompleksy, zerowe poczucie własnej wartości, nie czułam się kobietą, bo nie byłam taka, jak mi obiecano... Do tej pory mam problem z własną cielesnością. O molestowaniu nigdy nie powiedziałam rodzicom, bo bałam się. Bałam się, że sama jestem temu winna...
Moniczko to wstrząsające co piszesz, takiemu powalonemu, zboczonemu draniowi od razu powinno się obcinać wstrętne, parszywe łapska Słów brak, ręce opadają - to takie bolesne, że tacy nienormalni faceci chodzą po świecie.
Wspaniale, że wyrosłaś na taką wartościową osobę, że masz dobrego, męża i przede wszystkim kochanego, malutkiego, słodkiego Jasia

Cytat:
Napisane przez Eenax Pokaż wiadomość
Zaraz chyba zadzwonię do moich rodziców powiedzieć im jak bardzo byli i są kochani i wspaniali.
Zawsze bez względu na porę dnia miałam w nich oparcie.
Czasami dostawałam przysłowiowego klapsa czy areszty domowe ale nigdy nie zadali mi bólu psychicznego.
Ja to samo.
Jak czytam Wasze smutne wiadomości, dociera do mnie jak wspaniałych rodziców mam. Tak jak śpiewała Urszula Sipińska, moich rodziców można określić słowami "cudowni".
Mam w nich wsparcie, dzicieństwo miałam sielskie anielskie, przemocy nie było, zawsze miałam i nawet do teraz mam to co chcę, czasem bywają smutne chwile, kłótnie, ale błyskawicznie mijają.
Rodzice bardzo mnie kochają (z resztą ja ich również) i powiem tylko krótko - nie wyobrażam sobie, że kiedyś może ich zabraknąć !
Nie przyjmuję takiej opcji !

Niesamowicie się wzruszyłam pisząc to.



W temacie - dzisiaj będzie moje "Imperium Zmysłów", a dla innych "kocie siuśki" (SzaraRóżo ) czyli Roma
__________________
"It's been so long...
Feels like pins and needles in my heart...
So long...
I can feel it tearing me apart..."

SpanishMyszka jest offline  
Stary 2007-09-12, 10:31   #4892
kropka75
Zakorzenienie
 
Avatar kropka75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Ślunsk :)
Wiadomości: 27 505
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez demonik Pokaż wiadomość
Moi rodzice nie dawali mi czułości, nie byli wylewni, jeśli chodzi o okazywanie uczuć. Nie pamiętam, żeby mnie przytulali, brali na kolana, całowali czy choćby głaskali po głowie... Być może robili to, gdy byłam malutka, ja jednak tego nie pamiętam. Mój tata nigdy nie skomplementował mnie, a przecież ojcec jest szalenie ważnym mężczyzną w życiu małej kobietki. Do tej pory ważniejsi są dla niego obcy ludzie i ich zdanie, niż najbliższa rodzina. Mama zawsze miała do mnie mnóstwo pretensji, porównywała do innych dzieci. Za czwórkę z klasówki zrobiła mi w III klasie karczemną awanturę. Musiałam być prymuską... A jednocześnie chciałam, by koledzy i koleżanki mnie lubili, nie odsuwali się ode mnie. Trudno to pogodzić.
Klasyczne podcinanie skrzydeł. Ja gdy przychodziłam ze szkoły do domu zawsze słyszałam to samo pytanie: co dostałaś? Gdy odp. że czwórkę, padało następne: a co dostała Marzena? Gdy mówiłam, że więcej była tyrada, że ona może, że potrafi, że ma 4 rodzeństwa i się nauczyła, że tamto, że sramto. Tak było przez 8 klas podstawówki. Potem wcisnęła mnie do szkoły, gdzie poszły największe prymuski z mojej klasy. Tam przeżyłam najgorsze 4 lata mego życia. To samo zrobiła z moim bratem, zmusiła go do szkoły w ich mieście i też nic dobrego z tego nie wyszło.
Mój ojciec, też nigdy mnie nie chwalił, nie przytulał, on po prostu nie umie tego robić. Pochodzi z domu, gdzie był tzw. zimny wychów. Sama właziłam mu na kolana, całowałam, do dziś gdy wyciągam do niego gębę on zaciska usta. Ale wiem, że to to moje powitanie cieszy.
To typ samowystarczalnego faceta nie umiejącego okazywać uczuć. Ale z nim mam problem, jego kocham, mimo wszystko. Może też za ten upór i charakter, za to że jest taki twardy i cholernie honorowy. I myślę, że on mimo tego całego chłodu, kocha nas też i mnie i brata.

Cytat:
Napisane przez demonik Pokaż wiadomość
Gdy miałam 7-8 lat zaczął się horror. Byłam molestowana przez wujka, który mieszka w tym samym domu (to mąż siostry mojej mamy, rodzice nie utrzymują z nimi kontaktów). Nie zgwałcił mnie, ale dotykał i całował w obrzydliwy sposób. Uczył mnie, jak mawiał. Pokazywał erotyczne zdjęcia i mówił, że kiedyś też będę taka, jak te roznegliżowane panienki. Czekałam i się nie doczekałam. Miałam straszliwe kompleksy, zerowe poczucie własnej wartości, nie czułam się kobietą, bo nie byłam taka, jak mi obiecano... Do tej pory mam problem z własną cielesnością. O molestowaniu nigdy nie powiedziałam rodzicom, bo bałam się. Bałam się, że sama jestem temu winna...
To najgorsza rzecz pod słońcem. Kiedyś próbował się do mnie przykleić ojciec mego wujka. Nigdy w życiu nie czułam się tak źle. To był jeden raz, unikałam go potem jak ognia. Pamiętam, że po tym zdarzeniu dał mi 10 marek - nie wiem skąd, ale wiedziałam, o co mu chodzi, chciał być dobry i zatkać mi gębę...
Kilka lat później zamknęli go za wykorzystywanie małoletnich, siedział kilka lat, więc moja intuicja była całkiem niezła już wtedy.
Współczuję serdecznie.

Cytat:
Napisane przez demonik Pokaż wiadomość
Mogłabym jeszcze wiele napisać, ale napiszę tylko, że od paru lat mam znacznie lepsze relacje z rodzicami, wiele mnie to jednak kosztowało. Leczenie, długotrwała terapia, zmagania z samą sobą i uprzykrzanie się mężowi. Jednak warto było, czuję się odrobinę silniejsza...
Dużo szczęścia w życiu Demoniku. Bądź już zawsze szczęśliwa.
__________________

"Ty masz prawo mieć swoje zdanie. Ja mam prawo mieć je w d..."

"Masz świra to go hoduj." "Twój pies - Twoje gówno"

W świecie Daniela


mikroREKLAMA
Pomoc dla Danielka !
Pięcioletni chłopczyk z Zespołem Aspergera prosi o pomoc.

Ta reklama pokazywana jest pod 27 505 postami tego użytkownika na forum. Jak założyć taką reklamę? (klik!)
kropka75 jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:05   #4893
Fenris
Czekam na Ragnarok
 
Avatar Fenris
 
Zarejestrowany: 2006-05
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 18 727
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Wstałam, przeczytałam to co piszecie i nie wiem...
Mimo, że moja mama nie jest moją przyjaciółką, rzadko kiedy stawała po mojej stronie w sprawach szkolnych (wracałam, miałam problem, a ona zawsze mówiła, że to pewnie moja wina) i nie mogę jej wszystkiego powiedzieć (zawsze sobie obiecuję, że już nic nie powiem, ale przychodzę i zaczynam gadać...), to jest fantastyczną matką. Z jednej strony jest zimna i złośliwa (tak jak ja ), a z drugiej niesamowicie ciepła i kochana. Jak byłam chora i ledwo żyłam w łóżku pod kocem (grypa żołądkowa), myślała, że śpię - podeszła, mocno mnie przytuliła i powiedziała, że mnie bardzo kocha. Prawie się rozbeczałam.
Od dziecka nie znosiłam buziaków na przywitanie i zawsze uciekałam jak przyjeżdżała rodzina, śmiali się ze mnie Teraz już mi to przeszło, ale zawsze byłam jakaś taka niedotykalska. Dlatego teraz potrzebuję ciepła z podwójną siłą. Mój przeszły uważał, że ciągle chcę się przytulać itp i to jest bardzo złe. Cóż...
A tatę mam fantastycznego Ma świetne poczucie humoru, ciągle przychodzi z nowymi żartami. Jest nerwowy i wybuchowy (mam to po nim), ale nadrabia charakterem. Mamy problem, bo mieszka z nami babcia, która nienawidzi mamy i są ciągłe kłótnie (każda osobno gotuje obiad i się obraża jak ktoś nie zje jej itp.), tato jest między młotem a kowadłem. Ale mimo wszystko, mimo tego, że nie znoszę krzyku, a ciągle go znajduję, to na tle tego co przeczytałam, moja rodzina jest naprawdę fantastyczna.
Po lekturze tego co napisałyście, zaczyna się doceniać to co się ma. Ja swojej mamie nigdy nie powiedziałam, że ją kocham, bo nie potrafię. Rodziny nie całuję, nie mówię miłych słów. Ale ona to wie.
Mimo problemów jakie kiedyś im stwarzałam (uciekałam z domu na kilka dni, wracałam nawalona jak atom, wyłączałam komórkę i sprowadzałam ciągle to nowych facetów - i to od 15 roku życia; uważałam, że mają mnie w d... itp), kochają mnie nadal i są za mną - jakbym miała naprawdę jakiś poważny problem.

Caramel Sunset.
Fenris jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:15   #4894
SpanishMyszka
Zakorzenienie
 
Avatar SpanishMyszka
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Shallow Grave
Wiadomości: 5 334
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez kropka75 Pokaż wiadomość
To najgorsza rzecz pod słońcem. Kiedyś próbował się do mnie przykleić ojciec mego wujka. Nigdy w życiu nie czułam się tak źle. To był jeden raz, unikałam go potem jak ognia. Pamiętam, że po tym zdarzeniu dał mi 10 marek - nie wiem skąd, ale wiedziałam, o co mu chodzi, chciał być dobry i zatkać mi gębę...
Kilka lat później zamknęli go za wykorzystywanie małoletnich, siedział kilka lat, więc moja intuicja była całkiem niezła już wtedy.
Współczuję serdecznie.
Okropne, to fakt.
Kolega mojego taty, młodszy od niego o 8 lat, za każdym razem się do mnie dowala.
Kiedyś go wpuściłam do domu, bo miał umówione spotkanie z moimi rodzicami, którzy się niestety spózniali, bo byli na zakupach, ale mniejsza o to i ten gość zaczął mi prawić same komplementy i opowiadać, że ma w sypialni lustra na suficie i ścianach, że chciałaby sie ze mną kochać i patrzeć na Nasze odbicie w tych lustrach, zwietrzyłam co jest grane i mykłam do kuchni robić kawę, ten przyszedł za mną, chciał mnie obejmować, całować, na szczęście wrócili moi rodzice.
Innym razem wypytywał mnie w jakiej śpię piżamce, to znowu czy mam okres regularnie, miarka się jednak przebrała kiedy pewnego dnia, podczas urodzin, jak rodzice byli zajęci żegnaniem gości, przyszedł do mojego pokoju, przyparł mnie do ściany i chciał dotykać, ale mu na to nie pozwolilam - zarobił wtedy solidnego kopniaka z kolana w "czułe miejsce" między swoimi nogami, trochę go też podrapałam po wstrętnym pysku, a że był piajny, to wystarczyło powiedziałam mu wówczas żeby to było ostatni raz, bo załatwię tę sprawę zupełnie inaczej ! Teraz już tak nie wariuje i mam spokój, poza tym zmienił prace i już tak często nie widuje się z moim tatą.
Gdy go widzę na ulicy staram sie odwracać głowę na drugą stronę, odzywam się gdy już zachodzi taka konieczność.
Raz mnie chciał podwieść () to mu powiedziałam, że musiałabym chyba postradać zmysły żeby znaleźć się z nim sam na sam w jednym samochodzie.


Wujka też mam zboczonego, jednak (na szczęście) nie przekonałam się o tym na własnej skórze, tylko moja przyjaciółka, która przyszła na urodziny mojego taty.
Wujek biegał za nią po całym domu, ona przybiegła do łazienki, niestety ja tam byłam i zamknęłam się na klucz, bo skąd niby miałam wiedzieć co jest grane, a drzwi zamknęłam, bo goście byli w domu i nie chciałam żeby mi się ktoś przetwierał i przeszkadzał.
Biedaczka pukała rozpaczliwie w drzwi, a ten byk stanął za nią i zaczął ją obmacywać po piersiach ! Do dzisiaj pojąć nie mogę dlaczego nie strzeliła mu w pysk, tylko pokornie pozwoliła sobie na całą akcję ! Nikt oczywiście nic nie zauważył, bo całe towarzystwo było mocno narąbane i pochłonięte imprezowaniem przy stole.
Sprawa jednak nie ucichła, nie została zatuszowana, bo ja narobiłam szumu w całej rodzinie, rozpowiadałam wszystkim jaki to wujek jest "ochoczy", nawet ciotce (jego żonie) powiedziałam żeby następnym razem patrzyła męża a nie picia i od tego czasu "wujek" już do nas nie chodzi, a o mnie przy każdej pierwszej lepszej okazji wyraża się najbardziej negatywnie jak tylko może, co mnie oczywiście bawi

Brzydzę się bardzo takimi ludźmi, takimi zboczonymi napaleńcami, mam do nich wielki wstręt czy oni naprawdę nie mają za grosz poczucia wstydu i ani odrobiny moralności ?
__________________
"It's been so long...
Feels like pins and needles in my heart...
So long...
I can feel it tearing me apart..."

SpanishMyszka jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:24   #4895
rachela
Zakorzenienie
 
Avatar rachela
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: sklepy cynamonowe
Wiadomości: 13 056
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez hecate Pokaż wiadomość
dzien bezklotni dniem stracnym i pommo TYLKO urlopu w domu i 25lat i meza, wlasnej kasy budze sie co rano swoim pokoju nasluchujac czy juz kogos zjechalk czy zarazzjedzie mnie 'bo talerzyk nie umyty'
Hecate, mam nadzieję że reszta wizyty zleci Ci jak najszybciej, trzymaj się dzielnie
Cytat:
Napisane przez demonik Pokaż wiadomość
Pozdrawiam Was ciepło!
Buziaczki dla synka!
Cytat:
Napisane przez street-spirit Pokaż wiadomość
Napisałaś, że nie umiesz kochać. Rozumiem Cię doskonale
Spirit, moja sytuacja jest troszkę inna, ale również mam problemy z okazywaniem uczuć. U mnie w domu nigdy nie usłyszałam słowa kocham, i nawet nie spodziewałam się, że będę miała takie problemy z powiedzeniem tego na głos. Nie potrafiłam przez ponad rok, rok bycia z TŻ. Mimo że wiedziałam, co do niego czuję i on też to wiedział. Miałam potworną blokadę, bo nigdy wcześniej nikomu tego nie mówiłam. Przez cholerne 18 lat swojego życia słowo kocham - nie istniało. I szczerze mówiąc, mimo że nie mam już żadnych oporów przed powiedzeniem TŻ, że go kocham - rodzicom nie potrafię. To mi nie przechodzi przez gardło, ba - blokuje się już w myślach, taka mieszanka wstydu, zażenowania i poczucia że zrobię coś głupiego i niewłaściwego. Nie potrafię. Mimo że uczuć (przeróżnych) we mnie aż za dużo.
Cytat:
Napisane przez nebraska Pokaż wiadomość
Straszne jest też to, że w tak w sumie niewielkiej grupie, jaka się tu spotyka, tak wiele dziewczyn miało traumatyczne doświadczenia z rodzicami. Można sobie tylko wyobrazić jaką to zjawisko ma skalę...
Też o tym dzisiaj myślałam, próbując zasnąć...
Cytat:
Napisane przez kropka75 Pokaż wiadomość
Ja gdy przychodziłam ze szkoły do domu zawsze słyszałam to samo pytanie: co dostałaś? Gdy odp. że czwórkę, padało następne: a co dostała Marzena? Gdy mówiłam, że więcej była tyrada, że ona może, że potrafi, że ma 4 rodzeństwa i się nauczyła, że tamto, że sramto.
Och, Kropko, aż za dobrze to znam! Tyle że za mną ciągnie się to i teraz, na studiach.
Czasem ledwo wytrzymuję, żeby nie wybuchnąć; najczęściej po prostu nie mówię nic. Tylko gotuje się we mnie w środku, gdy z jednej strony matka zarzuca mnie takim pytaniem i zaczyna tyradę porównań; a z drugiej, gdy sama się czasem do kogoś porównuję, mówi mi a co ty na innych patrzysz, ważne jest jak sama uważasz i co sama robisz. Hipokryzja? Czasami czuję się jak wariatka i totalna idiotka; jak taki durny piesek, który gania za swoim ogonem. Ku uciesze innych.

---

Obudził mnie dzisiaj listonosz (dotarły próbki od Homyka ), i włączyła mi się nerwica. Wymiotuję, z braku czegokolwiek w środku, kwasem żołądkowym, mam takie dreszcze że czasem nie trafiam w klawisze. Kiwam się dla uspokojenia do przodu i w tył, trochę pomaga. Czuję się przepaskudnie.
__________________
Between men and women there is no friendship possible.
There is passion, enmity, worship, love, but no friendship.

Oscar Wilde
rachela jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:29   #4896
homyk
Zakorzenienie
 
Avatar homyk
 
Zarejestrowany: 2003-06
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 5 039
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
[...]
Obudził mnie dzisiaj listonosz (dotarły próbki od Homyka ), i włączyła mi się nerwica. Wymiotuję, z braku czegokolwiek w środku, kwasem żołądkowym, mam takie dreszcze że czasem nie trafiam w klawisze. Kiwam się dla uspokojenia do przodu i w tył, trochę pomaga. Czuję się przepaskudnie.
Rachelo mam nadzieję, że to złe samopoczucie to nie przez próbki, które Ci przysłałam. To nie Norma zaszkodziła, prawda?
homyk jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:32   #4897
SpanishMyszka
Zakorzenienie
 
Avatar SpanishMyszka
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Shallow Grave
Wiadomości: 5 334
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
Obudził mnie dzisiaj listonosz (dotarły próbki od Homyka ), i włączyła mi się nerwica. Wymiotuję, z braku czegokolwiek w środku, kwasem żołądkowym, mam takie dreszcze że czasem nie trafiam w klawisze. Kiwam się dla uspokojenia do przodu i w tył, trochę pomaga. Czuję się przepaskudnie.
Uuuu to niedobrze, niech ci szybko przejdzie

Korzystając z okazji - Homyczku, niestety do mnie nie dotarły próbeczki
__________________
"It's been so long...
Feels like pins and needles in my heart...
So long...
I can feel it tearing me apart..."

SpanishMyszka jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:39   #4898
kropka75
Zakorzenienie
 
Avatar kropka75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Ślunsk :)
Wiadomości: 27 505
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez SpanishMyszka Pokaż wiadomość
... i od tego czasu "wujek" już do nas nie chodzi, a o mnie przy każdej pierwszej lepszej okazji wyraża się najbardziej negatywnie jak tylko może, co mnie oczywiście bawi

Brzydzę się bardzo takimi ludźmi, takimi zboczonymi napaleńcami, mam do nich wielki wstręt czy oni naprawdę nie mają za grosz poczucia wstydu i ani odrobiny moralności ?
Oni mają w głowach coś bardzo specyficznego.
Matka tego mojego wujka wyszła za mąż drugi raz i trafiła na takiego samego zboka (chyba takich lubi). Kiedyś wpadli na obiad do ciotki, u której byłam na wakacjach i kiedy ja podawałam na stół zupę, ten miły pan poklepał mnie po tyłku. Miałam chyba 17 lat. Dostałam szału i bez ociupinki taktu uświadomiłam go, że jeśli jeszcze raz mnie dotknie przywalę mu w ryj. Najpierw się zapowietrzył, a potem zwyzywał od gówniar, pyskatych, niewychowanych itd. Był w szoku, że się ośmieliłam.
Niektórym się to poklepywanie wydaje tak naturalne, jak kiedyś amerykańskim paniczykom wykorzystywanie czarnej służby.

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
Kropko, aż za dobrze to znam! Tyle że za mną ciągnie się to i teraz, na studiach.
Czasem ledwo wytrzymuję, żeby nie wybuchnąć; najczęściej po prostu nie mówię nic. Tylko gotuje się we mnie w środku, gdy z jednej strony matka zarzuca mnie takim pytaniem i zaczyna tyradę porównań; a z drugiej, gdy sama się czasem do kogoś porównuję, mówi mi a co ty na innych patrzysz, ważne jest jak sama uważasz i co sama robisz. Hipokryzja? Czasami czuję się jak wariatka i totalna idiotka; jak taki durny piesek, który gania za swoim ogonem. Ku uciesze innych.
Ja nie milczałam, zawsze pyszczyłam przy takich porównaniach. Mogłam sobie na to pozwolić, bo moja matka jest tak słabą osobą, że niczego się z jej strony nie obawiałam.

Trzymaj się Rachelko Lepszego samopoczucia życzę.
__________________

"Ty masz prawo mieć swoje zdanie. Ja mam prawo mieć je w d..."

"Masz świra to go hoduj." "Twój pies - Twoje gówno"

W świecie Daniela


mikroREKLAMA
Pomoc dla Danielka !
Pięcioletni chłopczyk z Zespołem Aspergera prosi o pomoc.

Ta reklama pokazywana jest pod 27 505 postami tego użytkownika na forum. Jak założyć taką reklamę? (klik!)
kropka75 jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:43   #4899
rachela
Zakorzenienie
 
Avatar rachela
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: sklepy cynamonowe
Wiadomości: 13 056
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez homyk Pokaż wiadomość
Rachelo mam nadzieję, że to złe samopoczucie to nie przez próbki, które Ci przysłałam. To nie Norma zaszkodziła, prawda?
Nie nie, to po prostu nerwica.



Uciekam, bo właśnie zwątpiłam. Znajoma do mnie zadzwoniła, że dostałam 0 pkt. za pierwsze pytanie i egzamin mam koncertowo zawalony. Na razie siedzę i ryczę, a za godzinę umówiłam się na wydziale... Po prostu zwątpiłam... I nie powiem, że wiedziałam, że tak będzie, bo ta myśl wystarczająco mi się wżarła w mózg. Jestem bez-na-dziej-na.
__________________
Between men and women there is no friendship possible.
There is passion, enmity, worship, love, but no friendship.

Oscar Wilde
rachela jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:43   #4900
ETERNITY
Rozeznanie
 
Avatar ETERNITY
 
Zarejestrowany: 2004-05
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 936
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez homyk Pokaż wiadomość
Ja również jako dziecko nie miałam sielanki w domu, również byłam "dzieckiem we mgle" z powodu ojca. Do tego moja babcia jest dla mojej mamy okrutną, bezduszną teściową. Straszne było patrzeć na rodziców, którzy nie potrafili się dogadać, nie potrafili sobie dać szczęścia. Straszne jest mieć ojca, który pije i obwinia za to swoje dzieci


Ja nadal mieszkam w domu rodzinnym...niestety.Nie stać nas na mieszkanie.Mam 29 lat a czuję się jak nic nie warta kobieta, która nie potrafi o siebie zadbać.Nie wyobrażam sobie mieszkać z ojcem po slubie np.Dlatego wszystko jest takie niepewne.
Terapia...tak naprawde i przed nią czuję lęk.Boję się,że to wszystko co przeżywałam jak byłam mała powróci ze zdwojoną siłą.Teraz te wspomnienia są jakby uśpione..Odsunęłam to od siebie, choć są dni gdy powracają i wtedy sobie nie radzę.Mój mężczyzna zawsze to jednak wyczuwa i stara się pomóc.Jednak wiem,ze to tylko pocieszanie.A tak naprawdę jest to tak głęboki problem,że zawsze będzie wracać.Jeśli naprawdę znasz dobrych specjalistów to napisz namiary na pw.Nie wiem czy się na terapię zdecyduje.Trudno mi opisać dlaczego się jej obawiam i w nią nie wierzę.Ale może jak będę mieć namiary będzie mi łatwiej się zdecydowac

Cytat:
Napisane przez hecate Pokaż wiadomość
strone jego wzielam przedwczoraj, tzn wyluchal drugiej stroy, pobawilam sie w mediatora, delikatnie otworzylam - pwiedzialam mu, ze przez to jak bylo domu mialam mysli samobojcze i ze sie cielam...
'postaram sie to naprawic'

ale sie nie ptrala - wczoraj juz moje ciecie byl tematem zartow, za co go nienawidze i juz nigdy sie nie otworze bo nie warto...

Nie chce mi sie juz patrzec jak meczy moja mame, nie chce mi sie patrzyc na to nonstop... chcialam miec rodzine - myslalam, ze sie zmienil, ze zrozumial ale nigdy nie zrozumie...
to, ze czasem na 16 inut spusci z tonu - strach przed tym, ze mama zbierze sie w sobie i go zostawi...
i niech to zrobi bo nie widzetego...

jego nie obchodzi ona, ja czy oja siotra - nasze probemy i radosci...

mama mowi 'jestes miekka on to wykorzysta'

i teraz juz wie, ze tak... i uz miekka nie bede...
Mojego ojca też zawsze się panicznie bałam.Uciekałam gdy tylko podnosił glos.Teraz się go nie boję.Ale wiele mnie to kosztowało.Po prostu któregoś razu zrozumiałam,ze to on popełnia błędy nie ja.Jak miałam chyba 15 czy 16 lat pierwszy raz tak powaznie sie nim pokłóciłam.Doszlo nawet do rekoczynów.Nie wiem..może on wtedy zrozumiał,że koniec dominacji i od tamtej pory jak ma do mnie jakiś problem nie mówi mi tego tylko narzeka do mojej mamy.Ostatnia jazda była w styczniu tego roku.Stanęłam w obronie mamy gdy kolejny raz miał do niej pretensje.Nie odzywaliśmy się do Wielkiej Nocy czyli prawie 3 miesiące.Ja czułam się z tym dobrze.Nie wiem jak on.Pamiętam też jak moja młodsza siostra na swojej komunii nałykała się tabletek.A to dlatego,że on nie poszedł do kościoła na komunijną mszę(nie chcialo mu się).leżała w szpitalu tydzień.Lekarz zalecił terapię psychologiczną z udziałem ojca.On doszedł do wniosku,że on jest w porządku i to my mamy problem i nic mu nie bedziemy wmawiać.Oczywiście zadna terapia się nie odbyła.A z siostry żartował potem,że się truła Byłam z nią jednak cały czas.Teraz też mamy świetny kontakt.I tak jak napisałam wcześniej-ona ma teraz wspaniałego męża i cudowne dzieci, które naprawde czują,ze sa kochane i które wiedzą,że na swoją mame moga liczyć


Cytat:
Napisane przez demonik Pokaż wiadomość
Gdy miałam 7-8 lat zaczął się horror. Byłam molestowana przez wujka, który mieszka w tym samym domu (to mąż siostry mojej mamy, rodzice nie utrzymują z nimi kontaktów). Nie zgwałcił mnie, ale dotykał i całował w obrzydliwy sposób. Uczył mnie, jak mawiał. Pokazywał erotyczne zdjęcia i mówił, że kiedyś też będę taka, jak te roznegliżowane panienki. Czekałam i się nie doczekałam. Miałam straszliwe kompleksy, zerowe poczucie własnej wartości, nie czułam się kobietą, bo nie byłam taka, jak mi obiecano... Do tej pory mam problem z własną cielesnością. O molestowaniu nigdy nie powiedziałam rodzicom, bo bałam się. Bałam się, że sama jestem temu winna...

Mogłabym jeszcze wiele napisać, ale napiszę tylko, że od paru lat mam znacznie lepsze relacje z rodzicami, wiele mnie to jednak kosztowało. Leczenie, długotrwała terapia, zmagania z samą sobą i uprzykrzanie się mężowi. Jednak warto było, czuję się odrobinę silniejsza...
Demoniku-nie wiem co napisać Ja nie byłam nigdy molestowana.Owszem-mąż mojej ciotki(mamy siostry) też próbował się kleić do mnie i siostry.Jednak my uciekałyśmy zawsze i nie miał nigdy okazji.Próbował jednak w każdym dogodnym momencie dotykać.Kiedyś pamietam jak powiedziałam mamie-odpowiedziała,żebym tak o wujku nie mówiła i żebym przestała przesadzać.Tak wiec potem jak przyjeżdżali w odwiedziny mnie praktycznie z nimi nie było.Nie wiem skąd się tacy mężczyźni biorą.Ja nie potrafię sobie wyobrazić,ze można tak mocno krzywdzić dzieci.Cieszę się,ze terapia pomogła.Domyślam sie,ze mogła być trudna.Ale za to Moniko jesteś cudowną kobietą.Masz wspaniałego męża i teraz cudowny skarb w postaci Jasia

Cytat:
Napisane przez street-spirit Pokaż wiadomość
Moja mama jest DDA, przeszła przez piekło ze swoim ojcem. I była moją przyjaciółką. Niestety. Zwierzała mi się m.in. z problemów małżeńskich z moim ojcem (zimny, nieobecny, nieczuły, nieakceptujący, odrzucający, krytykujący, wymagający-taki był wobec mnie), wypłakiwała mi się na ramieniu. "Wspierałyśmy się" nawzajem-o ile mała, przerażona dziewczynka, która kompletnie nie rozumie co się dzieje w jej rodzinie może wspierać znerwicowaną, pogrążoną w depresji matkę. I na odwrót. Mimo, że mama była nadopiekuńcza, zalewała mnie czułością i miłością, nie miałam w niej oparcia, nie czułam się przy niej bezpiecznie. Dziecko wyczuwa stany psychiczne rodzica (szczególnie kiedy ten dodatkowo jasno i wyraźnie je komunikuje).
Nie bierz, proszę, tego do siebie. Odnoszę się tylko i wyłącznie do pogrubionego zdania i tego co ono dla mnie znaczy. Mam alergię na zestaw: "matka+przyjaciólka".
Dziecko potrzebuje przede wszystkim tej pierwszej Kiedy dziecko dorasta, relacje stają się bardziej partnerskie niż komplementarne i wtedy przyjaźń może wyjść na pierwszy plan



Terapię polecam z całego serca. Dzięki niej wyszłam z ciężkiej depresji, zaburzeń odżywiania i odstawiłam leki (antydepresanty). Warto zrobić to nie tylko dla siebie, ale też dla swoich (przyszłych) dzieci, na które NA PEWNO będą miały jakiś wpływ nieprzerobione problemy matki


Gdybys zdecydowała się kiedyś na terapię, dobrze jest wybrać terapeutę z certyfikatem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Tu chyba powinna być lista: http://www.ptp.org.pl/

Pozdrawiam cieplutko
Mi nie o taką przyjaźń chodzi.Nie o wypłakiwanie sie na ramionach własnego dziecka.Raczej o to,żeby dziecko czuło,że jak ma jakiś problem to może do mnie z nim przyjść ,a ja nie bede krytykowac tylko pomogę.Ja po prostu chcę żeby moje dziecko miało poczucie bezpieczeństwa, którego ja nie miałam.Żeby czuło,że jest kochane.
Skoro polecasz terapię to zaczynam wierzyć ,ze i mi mogłaby pomóc.Dziękuję za linka

Cytat:
Napisane przez kropka75 Pokaż wiadomość
Klasyczne podcinanie skrzydeł. Ja gdy przychodziłam ze szkoły do domu zawsze słyszałam to samo pytanie: co dostałaś? Gdy odp. że czwórkę, padało następne: a co dostała Marzena? Gdy mówiłam, że więcej była tyrada, że ona może, że potrafi, że ma 4 rodzeństwa i się nauczyła, że tamto, że sramto. Tak było przez 8 klas podstawówki. Potem wcisnęła mnie do szkoły, gdzie poszły największe prymuski z mojej klasy. Tam przeżyłam najgorsze 4 lata mego życia. To samo zrobiła z moim bratem, zmusiła go do szkoły w ich mieście i też nic dobrego z tego nie wyszło.
Mój ojciec, też nigdy mnie nie chwalił, nie przytulał, on po prostu nie umie tego robić. Pochodzi z domu, gdzie był tzw. zimny wychów. Sama właziłam mu na kolana, całowałam, do dziś gdy wyciągam do niego gębę on zaciska usta. Ale wiem, że to to moje powitanie cieszy.
To typ samowystarczalnego faceta nie umiejącego okazywać uczuć. Ale z nim mam problem, jego kocham, mimo wszystko. Może też za ten upór i charakter, za to że jest taki twardy i cholernie honorowy. I myślę, że on mimo tego całego chłodu, kocha nas też i mnie i brata.
Ja też tak miałam.Gdy dostawałam dwóję zawsze byłam bita.jednak starałam sie naprawdę i choc miałam świadectwa z czerwonym paskiem i dostawałam nagrody na koniec roku to zawsze były dzieci lepsze ode mnie.I zawsze o tym słyszałam.Było wypominanie,że nie uczę się tak dobrze jak Kasia, czy Agnieszka.Że one mogą a ja widocznie za głupia jestem na to.Żeby było ciekawiej-moi rodzice na samych trójach jechali(widziałam ich świadectwa).Gdy jednak prosiłam o pomoc z matematyki czy innego przedmiotu nigdy nie mieli na to czasu.Twój ojciec jest chłodny i nie potrafi okazywac uczuć.Mój też.Ty jednak czujesz tam gdzieś w głębi serca,ze on Ciebie kocha.Ja czuje tylko to,że najbardziej by sie cieszył, gdybym już się wyprowadziła z domu



A w temacie-dziś dotarł do mnie Cristobal edp i to nim będe pachniećJest przecudowny.O niebo lepszy od edt(z ktorym go właśnie porównuję).Nie tak ostry..bardziej miękki, choc z pazurkiem.No i trwalość wspaniała.
ETERNITY jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:43   #4901
homyk
Zakorzenienie
 
Avatar homyk
 
Zarejestrowany: 2003-06
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 5 039
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez SpanishMyszka Pokaż wiadomość
Korzystając z okazji - Homyczku, niestety do mnie nie dotarły próbeczki
Myszko, przykro mi bardzo Wstrętna poczta
Napisz, czego Ci potrzeba Z tym, że skończyły mi się właśnie puste fiolki i musiałabyś poczekać, aż kupię nastepną partię
homyk jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:44   #4902
tymena
Zakorzenienie
 
Avatar tymena
 
Zarejestrowany: 2005-05
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 14 969
GG do tymena
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
!Spirit, moja sytuacja jest troszkę inna, ale również mam problemy z okazywaniem uczuć. U mnie w domu nigdy nie usłyszałam słowa kocham, i nawet nie spodziewałam się, że będę miała takie problemy z powiedzeniem tego na głos. Nie potrafiłam przez ponad rok, rok bycia z TŻ. Mimo że wiedziałam, co do niego czuję i on też to wiedział. Miałam potworną blokadę, bo nigdy wcześniej nikomu tego nie mówiłam. Przez cholerne 18 lat swojego życia słowo kocham - nie istniało. I szczerze mówiąc, mimo że nie mam już żadnych oporów przed powiedzeniem TŻ, że go kocham - rodzicom nie potrafię. To mi nie przechodzi przez gardło, ba - blokuje się już w myślach, taka mieszanka wstydu, zażenowania i poczucia że zrobię coś głupiego i niewłaściwego. Nie potrafię. Mimo że uczuć (przeróżnych) we mnie aż za dużo.Też o tym dzisiaj myślałam, próbując zasnąć...Och, Kropko, aż za dobrze to znam! Tyle że za mną ciągnie się to i teraz, na studiach.
.
Rachelo, jakże Cię rozumiem. Ja nie pamietam kiedy ostatnio powiedziałam rodzicom, że ich kocham. Chociaż kocham ich nad życie i wiem, że oni mnie też. Nie mówimy sobie tego. Mało tego, teraz się przyznam, choć jest mi głupio i niezręcznie, że nigdy, przez 7 lat małżeństwa i 5 lat bliskiej znajomości nie powiedziałam tego mojemu mężowi. Zawsze sobie myślę, że przeciez to normalne, że on wie. Wyjątkiem jest mój syn - z nim potrafię rozmawiać o uczuciach i cieszę się, że nauczyłam go je okazywać.

Po dzisiejszej lekturze tego wątku zdałam sobie sprawę z tego jak moi bliscy sa dla mnie ważni i że nie ma na co czekać, bo może się zrobić za późno.
tymena jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:48   #4903
bluegirl
Zakorzenienie
 
Avatar bluegirl
 
Zarejestrowany: 2004-09
Lokalizacja: Busko Zdrój
Wiadomości: 16 909
GG do bluegirl Send a message via Skype™ to bluegirl
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Dziś nie pachnę niczym konkretnym, zbieram sie w sobie żeby rozstać się z niektórymi zapachami, także testuję, oswajam się z tym że ich nie będzie i że może nie będę tęsknić
Wieczorem będzie Miss Dior Cherie
__________________
Świat w moich oczach nie mieni się tysiącem barw, ale za to pięknie pachnie.

http://bluegirl-ewa.blogspot.com/
bluegirl jest offline  
Stary 2007-09-12, 11:52   #4904
homyk
Zakorzenienie
 
Avatar homyk
 
Zarejestrowany: 2003-06
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 5 039
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez tymena Pokaż wiadomość
Po dzisiejszej lekturze tego wątku zdałam sobie sprawę z tego jak moi bliscy sa dla mnie ważni i że nie ma na co czekać, bo może się zrobić za późno.
Dokładnie, Kasiu
homyk jest offline  
Stary 2007-09-12, 12:05   #4905
kropka75
Zakorzenienie
 
Avatar kropka75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Ślunsk :)
Wiadomości: 27 505
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
Po prostu zwątpiłam... I nie powiem, że wiedziałam, że tak będzie, bo ta myśl wystarczająco mi się wżarła w mózg. Jestem bez-na-dziej-na.
No wiesz co... Będę biła po łapskach za klepanie takich bzdurek, ostrzegam. I dam zadanie domowe, napisać tysiąc razy: "jestem wspaniała" - przejdzie jak ręką odjął.
Wszystko się ułoży. Zobaczysz.

Cytat:
Napisane przez ETERNITY Pokaż wiadomość
Ja nadal mieszkam w domu rodzinnym...niestety.Nie stać nas na mieszkanie.Mam 29 lat a czuję się jak nic nie warta kobieta, która nie potrafi o siebie zadbać.Nie wyobrażam sobie mieszkać z ojcem po slubie np.Dlatego wszystko jest takie niepewne.
Terapia...tak naprawde i przed nią czuję lęk.Boję się,że to wszystko co przeżywałam jak byłam mała powróci ze zdwojoną siłą.Teraz te wspomnienia są jakby uśpione..Odsunęłam to od siebie, choć są dni gdy powracają i wtedy sobie nie radzę.Mój mężczyzna zawsze to jednak wyczuwa i stara się pomóc.Jednak wiem,ze to tylko pocieszanie.A tak naprawdę jest to tak głęboki problem,że zawsze będzie wracać.Jeśli naprawdę znasz dobrych specjalistów to napisz namiary na pw.Nie wiem czy się na terapię zdecyduje.Trudno mi opisać dlaczego się jej obawiam i w nią nie wierzę.Ale może jak będę mieć namiary będzie mi łatwiej się zdecydowac
Najpewniej boisz się omawiania tego, bólu jaki Ci to sprawi. Ale pamiętej, że efektem końcowym będzie wielka ulga i dystans. To warte swojej ceny i łez, bo przyniosą ulgę.

Cytat:
Napisane przez ETERNITY Pokaż wiadomość
Ja też tak miałam.Gdy dostawałam dwóję zawsze byłam bita.jednak starałam sie naprawdę i choc miałam świadectwa z czerwonym paskiem i dostawałam nagrody na koniec roku to zawsze były dzieci lepsze ode mnie.I zawsze o tym słyszałam.Było wypominanie,że nie uczę się tak dobrze jak Kasia, czy Agnieszka.Że one mogą a ja widocznie za głupia jestem na to.Żeby było ciekawiej-moi rodzice na samych trójach jechali(widziałam ich świadectwa).Gdy jednak prosiłam o pomoc z matematyki czy innego przedmiotu nigdy nie mieli na to czasu.Twój ojciec jest chłodny i nie potrafi okazywac uczuć.Mój też.Ty jednak czujesz tam gdzieś w głębi serca,ze on Ciebie kocha.Ja czuje tylko to,że najbardziej by sie cieszył, gdybym już się wyprowadziła z domu
Przyznam szczeże, że miałam takie same odczucia, gdy tam mieszkałam. Ba, byłam pewna, że chce się mnie pozbyć. Ciągle słyszałam jakie on to ma niezaradne dzieci, że jak miał 18 lat to już na siebie pracował, że nic nie umiemy, a ja to w ogóle na płuczce w kopalni będę pracować. Itd. itd.
Wyprowadziłam się i choć myślał, że będę jak matka, nigdy do niego nie przyszłam, nie prosiłam o nic, nie pożyczałam pieniędzy, zawiozłam do szpitala nie chcąc kasy za paliwo, wpadałam przy okazji a to z kawą, a to z czymś tam - najpierw robił oczy, w końcu zrozumiał, że nie jestem taka jak jego żona i zaczął to doceniać. Przedwczoraj byliśmy z mężem go odwiedzić w sanatorium, ucieszył się, nawet pozwolił mi sobie pomóc w goleniu (bo w pokoju nie mają luster), zaprosił nas na kawę, mówił do nas: "dzieci". Wiem, że to durne bo stara baba ze mnie, ale to grzeje moje serce jak wulkan.

No i się poryczałam...
__________________

"Ty masz prawo mieć swoje zdanie. Ja mam prawo mieć je w d..."

"Masz świra to go hoduj." "Twój pies - Twoje gówno"

W świecie Daniela


mikroREKLAMA
Pomoc dla Danielka !
Pięcioletni chłopczyk z Zespołem Aspergera prosi o pomoc.

Ta reklama pokazywana jest pod 27 505 postami tego użytkownika na forum. Jak założyć taką reklamę? (klik!)
kropka75 jest offline  
Stary 2007-09-12, 12:08   #4906
Eenax
Zakorzenienie
 
Avatar Eenax
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Pętla Wron
Wiadomości: 7 141
GG do Eenax
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
Obudził mnie dzisiaj listonosz (dotarły próbki od Homyka ), i włączyła mi się nerwica. Wymiotuję, z braku czegokolwiek w środku, kwasem żołądkowym, mam takie dreszcze że czasem nie trafiam w klawisze. Kiwam się dla uspokojenia do przodu i w tył, trochę pomaga. Czuję się przepaskudnie.
Oj współczuję. Wracaj do równowagi psychicznej i do jedzenia pyszności jak najprędzej.

I korzystając z okazji zastanawiam sie co sie dzieje z PP. Od 2 tygodni żadna do mnie przesyłka od dziewczyn nie dotarła.
Co do złego samopoczucia to mnie dopadło.
Wprawdzie nie wymiotuje ale prawie nic nie mogę jesć bo wszystko co jest choć odrobinkę z konserwantami, barwnikami itp to od razu powoduje taki skręt kiszek ze leżę i wyje z bólu.
Wczoraj o mało co mój P. nie wiózł Mnie na pogotowie. Ale pierw zadzwoniłam do znajomej która obmacała mi brzuszek i stwierdziła ze to żołądek i jelita szaleją. Ulżyło Mi i jakoś lepiej znoszę ten ból wiedząc ze nic sie Uli nie dzieje. (Czy ja nie jestem czasem przewrazliwiona?)

Cytat:
Napisane przez tymena Pokaż wiadomość
Rachelo, jakże Cię rozumiem. Ja nie pamietam kiedy ostatnio powiedziałam rodzicom, że ich kocham. Chociaż kocham ich nad życie i wiem, że oni mnie też...
Ja powiedziałam dziś rano.
Specjalnie zadzwoniłam by im to powiedzieć.
Choc przyznam ze moja mama na początku zbaraniała i Mnie się spytała czy dobrze sie czuję. Przestraszyła się ze coś mi sie stało.
__________________
... I chłodną żmiją świt dżunglowy
Wpełza do jamy,
A w dżunglach wilgoć mszy grobowej,
Dym kadzidlany. ...



czarne kredki
Eenax jest offline  
Stary 2007-09-12, 12:10   #4907
hecate
Zakorzenienie
 
Avatar hecate
 
Zarejestrowany: 2004-07
Lokalizacja: Manchester
Wiadomości: 9 237
GG do hecate
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez ETERNITY Pokaż wiadomość


Mojego ojca też zawsze się panicznie bałam.Uciekałam gdy tylko podnosił glos.Teraz się go nie boję.Ale wiele mnie to kosztowało.Po prostu któregoś razu zrozumiałam,ze to on popełnia błędy nie ja.Jak miałam chyba 15 czy 16 lat pierwszy raz tak powaznie sie nim pokłóciłam.Doszlo nawet do rekoczynów.Nie wiem..może on wtedy zrozumiał,że koniec dominacji i od tamtej pory jak ma do mnie jakiś problem nie mówi mi tego tylko narzeka do mojej mamy.Ostatnia jazda była w styczniu tego roku.Stanęłam w obronie mamy gdy kolejny raz miał do niej pretensje.Nie odzywaliśmy się do Wielkiej Nocy czyli prawie 3 miesiące.Ja czułam się z tym dobrze.Nie wiem jak on.Pamiętam też jak moja młodsza siostra na swojej komunii nałykała się tabletek.A to dlatego,że on nie poszedł do kościoła na komunijną mszę(nie chcialo mu się).leżała w szpitalu tydzień.Lekarz zalecił terapię psychologiczną z udziałem ojca.On doszedł do wniosku,że on jest w porządku i to my mamy problem i nic mu nie bedziemy wmawiać.Oczywiście zadna terapia się nie odbyła.A z siostry żartował potem,że się truła Byłam z nią jednak cały czas.Teraz też mamy świetny kontakt.I tak jak napisałam wcześniej-ona ma teraz wspaniałego męża i cudowne dzieci, które naprawde czują,ze sa kochane i które wiedzą,że na swoją mame moga liczyć
moja nastoletnia siostra na szczescie ma zupelnie inne reakcje...
ona jakos sie nim malo przejmuje, nie udaje slodkiej idiotki tylko z nadzija, ze jej nie zjedzie...
postawi sie mu, i opierniczy i pokloca sie...

nie jak ja...

on leci w poniedzialek

bedzie pieknie...kazdy czeka
__________________
__
foto


Corey 15.04.12

Mudvayne - Happy?
hecate jest offline  
Stary 2007-09-12, 12:20   #4908
Favkes
Zakorzenienie
 
Avatar Favkes
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: na żeliwnej żerdzi
Wiadomości: 3 515
GG do Favkes
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Dziewczyny przeczytałam wszystkie posty ... i zrobił mi się taki totalny pier....nik w głowie, ze szok. Nie miałam tak trudnego dzieciństwa - byłam kochany i rozpieszczanym dzieckiem. Wszyscy mówili mi,z e mnie kochają - zwłaszcza Ojciec .. bardzo często. Ja za Nim szalałam. Z Mamą może mniej - ale zawsze o mnie dbała . I śek w tym,z ę za bardzo. Za dużo czasu mi poświęcali, za dużo miłości okazywali - nie ejstem rozpieszczona - to nie chodzi o to. Jak to mówią " Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje "
Moi rodzice zawsze wszem i wobec krzyczeli jak mnie kochają i wszytsko co robią robią tylko dla mnie. Niestety - mimo iż chcieli pewnie dobrze - nie wyszło im zupełnie - przez ich nadopiekuńczość zostałam całkowicie pozbawiona instynktu samozachowawczego.
W dzieciństwie bałam sięprzyznać do porażek - za dwóję dostawałam lanie - efektem było to, ze nie przyznawałąm sie do nich i rodzice mieli niespodziankę na zebraniu - a ja siną dupę po zebraniu .
Dostawałąm lanie dość często - bo ponoć byłam bardzo niegrzeczna - nie pamiętam.
Rodzice starali się mieć mnie zawsze pod kontrolą, nie mogłąm nigdzie wychodzić, musiałam wcześnie wracać - sporo wcześniej niż moi rówieśnicy - w efekcie zaczęłam kłamać - co jest moim zdaniem najgorszym efektem ich wychowania., Pozostało mi to do dziś jako forma samoobrony. Nie potrafię być asertywna Nie potrafię walczyć o swoje - bo się boję.
Moja Mama bardzi często robiła awantury o pierdoły - typu, zle odłożone cośtam, niedokładnie umyta podłoga. Nauczyłam się, żeby nie podejmować kłótni to się zamknie - ale jak zauważyła,ze jej na to pozwalam to teraz potrafi tak dzigać cały pieniczony dzień. POzbawiła sie zupełnie jakichkolwiek chamulców.
Prawdziwy koszmar zaczął się juz wtedy kiedy wyszłam za mąż - na początlku była sielanka - dopuki kiedyś mój świerzoupieczony mąż nie stanął za którymś razem w mojej obronie w trakcie jedenj z kłótni z moją Mamą.
Teraz jest "Czarną Owcą"
Najgorszym z najgorszych. Nie mieliśmy łatwiego życia odkąd jesteśmy razem i to nie tylko ze względu na moich Rodziców - życie nam dofasoliło solidnie. Nadal jest ciężko ze względu na sytuację rodzinną i czasami marzę o tym, żeby wyjechać gdzieś za granicę i odciąć zupełnie od Nich mnie Tomka i nasze dzieci - bo bardzo ingerują w Ich wychowani - zresztą jak w całe Nasze życie.
A moje kłótnie z Mamą .. z Ojcem zresztą też dotyczą głównie tego, że Mój mąż jest ( wedłóg niej ) do dupy - bo dba tylko o własbny tyłek ( co nie jest prawdą ) bądź wychowania dzieci, lub porządkó w domu.

Natomiast mój Ojciec mimo iż nadal opowieda jak bardzo kocha mnie i moje dzieci zawsze stara sięprzedstawić mnie w jak najgorszym świetle. Nigdy nie powiedziałz,e zroniłąm coś dobrze, zawsze mnie krytykuje - przeczy sam sobie - ja wiem, ze to może wyglądać karykaturalnie - kiedy tak pisze ale to święta prawda - czasami mam wrażenie, ze Oni oboje nienawidzą mnie z całego serca - tylko boją się lub wstydzą przyznać,ze tak jest !!!!!

no - to i ja się naprodukowałam ...
Favkes jest offline  
Stary 2007-09-12, 12:51   #4909
Zuziunia
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 12 484
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Dzisiaj pachne Addictem, uwielbiam ten zapach, trzyma sie i trzyma niuchalam dzisiaj Dune- nic ciekawego i Cat de lux tez nic ciekawego.
Zuziunia jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:02   #4910
street-spirit
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2006-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 276
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
Spirit, moja sytuacja jest troszkę inna, ale również mam problemy z okazywaniem uczuć. U mnie w domu nigdy nie usłyszałam słowa kocham, i nawet nie spodziewałam się, że będę miała takie problemy z powiedzeniem tego na głos. Nie potrafiłam przez ponad rok, rok bycia z TŻ. Mimo że wiedziałam, co do niego czuję i on też to wiedział. Miałam potworną blokadę, bo nigdy wcześniej nikomu tego nie mówiłam. Przez cholerne 18 lat swojego życia słowo kocham - nie istniało. I szczerze mówiąc, mimo że nie mam już żadnych oporów przed powiedzeniem TŻ, że go kocham - rodzicom nie potrafię. To mi nie przechodzi przez gardło, ba - blokuje się już w myślach, taka mieszanka wstydu, zażenowania i poczucia że zrobię coś głupiego i niewłaściwego. Nie potrafię. Mimo że uczuć (przeróżnych) we mnie aż za dużo.
Ostatnio powiedziałam "kocham Cię" babci na pogrzebie jej męża, mojego dziadka. Bez problemu przeszło mi to przez gardło. Chciałam ją wesprzeć. Tatę (to jego ojciec umarł) przytuliłam, ale mnie odepchnął, czyli powtórzył się schemat z mojego dzieciństwa.
Mama przeszła terapię DDA i jest teraz między nami w porządku, ale też nie mówię jej, że ją kocham. Pewnie byłabym w stanie to zrobić w jakiejś kryzysowej sytuacji.
Z bratem za to wyznajemy sobie miłość regularnie Wygląda to tak:
ja: lof mi?
brat: du
taka forma przeważa, ale "normalna" też się zdarza

Do brata mam szczególny stosunek. Opiekowałam się nim w dzieciństwie, zakrywałam mu uszy, kiedy rodzice się kłócili, tłumaczyłam, że tak naprawdę oni nas i siebie nawzajem kochają. Rodzice też go chronili, nie wciągali w swoje problemy (ja też nie). Dzięki temu teraz jest "normalny"
O innych ludziach nie piszę, bo ich po prostu w moim życiu nie ma.

Mówić o uczuciach jako tako umiem, gorzej z odczuwaniem...Już dawno zapomniałabym co to znaczy tęsknić, odczuwać przyjemność z samej obecności drugiej istoty, czuć ciepło w sercu, gdyby nie...pies. Bez niego chyba umarłabym z samotności. Tylko w jego obecności nie czuję się źle.

Cytat:
Napisane przez ETERNITY Pokaż wiadomość
Mi nie o taką przyjaźń chodzi.Nie o wypłakiwanie sie na ramionach własnego dziecka.Raczej o to,żeby dziecko czuło,że jak ma jakiś problem to może do mnie z nim przyjść ,a ja nie bede krytykowac tylko pomogę.Ja po prostu chcę żeby moje dziecko miało poczucie bezpieczeństwa, którego ja nie miałam.Żeby czuło,że jest kochane.
Skoro polecasz terapię to zaczynam wierzyć ,ze i mi mogłaby pomóc.Dziękuję za linka
Z takim podejściem masz szansę być wspaniałą matką
Co do terapii-czasem jest ciężko, jest dużo łez, ale pewnie rzeczy trzeba rozgrzebać, opłakać i zostawić za sobą, żeby iść dalej. Potem dochodzi jeszcze praca nad tym, żeby zapełnić powstałą pustkę czymś konstruktywnym. Ogólnie nie jest źle
Poradziłabyś sobie na pewno

edit: Pachnę L LL i ciastek chcę!! Ciastek, ciastek!

nie zjem, bo postanowiłam się wylaszczyć.

Edytowane przez street-spirit
Czas edycji: 2007-09-12 o 13:06 Powód: a tak, żeby było na temat:)
street-spirit jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:06   #4911
Kasiulka22
Zakorzenienie
 
Avatar Kasiulka22
 
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: U Pana Boga za piecem... :)
Wiadomości: 17 815
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Dziewczyny, czytam i włos się jeży na głowie... Jak wielu ludzi nie powinno zostać nigdy rodzicami


Gucci EDP II.
Kasiulka22 jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:10   #4912
hecate
Zakorzenienie
 
Avatar hecate
 
Zarejestrowany: 2004-07
Lokalizacja: Manchester
Wiadomości: 9 237
GG do hecate
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Napisalyscie, ze jedno dobre slow, gest i miekniecie..
Tez tak mam...
Z tym, ze z taka rozudzona nadzieja potem jeszcze gorzej przyjmuje sie rozczarowanie....

Teraz od wczoraj w domu jest wzglednie bez klotni - wiem dlaczego...

moja mam tak zarecila, tak udaje i o tez, zebym ja sie nie denerwowala...


moja mama cale lata chodzila zgieta w pol, uslugiwala, ustepowala, wysluchiwala 'ty idiotko ty nic nie porafisz/nie wiesz'
Deilne dzieci - tzn ja debilne dziecko odziedziczylam debilizm po niej...

jak sie poklocili - on przestawal odzywac sie do nas - ogolem odpowiedzialnosc zbiorowa.

jak kzyn rownolatek ni dostal sie na wymarzony kierunek to 'lapowki' zawinily, ze to byla niesprawiedliwosc dziejowa...
Kiedy japrzegralam walke o miejsce (pamietam ze bylo ok 10 kandydatow) to dlatego, ze bylam debilem, nieudacznikiem i on mi napewno na prywatne nie da, ze mam wypierd.. do roboty bo bede w sklepie pracowac...

nie widzialam co mam robic...

juz po studiach jetem, pracuje w anglii, ide sobie powolutku w gore...

i co?

'pracujesz jak robol' - nie wazne, ze on nie ma pojecia co i jak robie...

jak w 1szej klasie liceum z macjy dostalam 2 na koiec roku to balam sie mu o tym powidziec..
pokazalam mu w milczeniu swiadectwo...

zapalil z 5 fajek pod rzad... nie, nie zapytal czemu...

wpadl do kuchni gdzie sie za mama chowala z pyskiem ja ci wyierd te atanistyczna muzyke!!'

potem byla cisza... ciche dni to byly czeste..
a mnie gryzlo do srodka
__________________
__
foto


Corey 15.04.12

Mudvayne - Happy?
hecate jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:24   #4913
SpanishMyszka
Zakorzenienie
 
Avatar SpanishMyszka
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Shallow Grave
Wiadomości: 5 334
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez homyk Pokaż wiadomość
Myszko, przykro mi bardzo Wstrętna poczta
Napisz, czego Ci potrzeba Z tym, że skończyły mi się właśnie puste fiolki i musiałabyś poczekać, aż kupię nastepną partię
Dziękuję , pomyślę i napiszę
__________________
"It's been so long...
Feels like pins and needles in my heart...
So long...
I can feel it tearing me apart..."

SpanishMyszka jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:37   #4914
golgie
Zakorzenienie
 
Avatar golgie
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Wroclaw
Wiadomości: 10 327
Wpisy w blogu: 5
GG do golgie
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

dziś Amor Amor
__________________
Więc teraz szczęścia mam(y) dwa:
JULIA
MARCIN

Moja fragrantica

Wymiana
golgie jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:38   #4915
wilhelmina
Zadomowienie
 
Avatar wilhelmina
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Gdynia
Wiadomości: 1 372
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Dziś Stella.
__________________
Bloguję ---> Po godzinach
wilhelmina jest offline  
Stary 2007-09-12, 13:54   #4916
Myszołapka
Zakorzenienie
 
Avatar Myszołapka
 
Zarejestrowany: 2003-07
Lokalizacja: Silesia
Wiadomości: 3 262
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

L de ciastko
__________________
girl, who's writing about cosmetics KLIK!
girl, who doesn't have to dream anymore...
Myszołapka jest offline  
Stary 2007-09-12, 14:07   #4917
Katty_p13
Piers do przodu
 
Avatar Katty_p13
 
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 18 783
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Initial Boucherona EDT
__________________
Dying is easy it's living that scares me to death .
Katty_p13 jest offline  
Stary 2007-09-12, 14:14   #4918
rachela
Zakorzenienie
 
Avatar rachela
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: sklepy cynamonowe
Wiadomości: 13 056
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez kropka75 Pokaż wiadomość
No wiesz co... Będę biła po łapskach za klepanie takich bzdurek, ostrzegam. I dam zadanie domowe, napisać tysiąc razy: "jestem wspaniała" - przejdzie jak ręką odjął.
Wszystko się ułoży. Zobaczysz.

Być może masz rację, ale teraz ciężko mi w to uwierzyć... Ech.

---

Pachnę Brit Red, jest przepiękny!
Wiecie co, chyba znalazłam idealny po-ryczeniowy podkład, przykrył wszyściusieńko: wory pod oczami, opuchnięte oczy, czerwony nos... Aż mi się odechciało płakać, widząc końcowy efekt
__________________
Between men and women there is no friendship possible.
There is passion, enmity, worship, love, but no friendship.

Oscar Wilde
rachela jest offline  
Stary 2007-09-12, 14:17   #4919
tharoon
Zakorzenienie
 
Avatar tharoon
 
Zarejestrowany: 2007-05
Wiadomości: 8 791
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Tymeno gratulacje


Dziewczyny po przeczytaniu wczorajszych wieczornych i dzisiejszych postów mogę Was tylko



Cytat:
Napisane przez rachela Pokaż wiadomość
Uciekam, bo właśnie zwątpiłam. Znajoma do mnie zadzwoniła, że dostałam 0 pkt. za pierwsze pytanie i egzamin mam koncertowo zawalony. Na razie siedzę i ryczę, a za godzinę umówiłam się na wydziale... Po prostu zwątpiłam... I nie powiem, że wiedziałam, że tak będzie, bo ta myśl wystarczająco mi się wżarła w mózg. Jestem bez-na-dziej-na.


Rachelo nie jesteś beznadziejna nawet nie waż się tak myśleć.
_________________________

dziś pachniałem Tous man
tharoon jest offline  
Stary 2007-09-12, 14:19   #4920
dark01
Zakorzenienie
 
Avatar dark01
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Warszawa/Łęczna
Wiadomości: 5 133
GG do dark01 Send a message via Skype™ to dark01
Dot.: Czym dziś pachniesz Wizażanko? Część XIV

Cytat:
Napisane przez rachel
Wiecie co, chyba znalazłam idealny po-ryczeniowy podkład, przykrył wszyściusieńko: wory pod oczami, opuchnięte oczy, czerwony nos... Aż mi się odechciało płakać, widząc końcowy efekt

Inside Trussardiego...
PS. ach podziel sie podziel ta tajemna wiedzą,gdyż równiez po-ryczeniowo potrzebuję takiego cuda...
__________________
DO ZApamiętania : Dry skin is a lack of oil, dehydrated skin is a lack of water.

wizażowo&pazurkowo
dark01 jest offline  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Perfumy


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:40.