Wróć   Forum Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Intymne myśli, chwile prywatności, spotkania...

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2008-07-11, 00:01   #1
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Unhappy KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Byłam z nim 2 lata. Dokładnie wczoraj mielibyśmy drugą rocznicę związku.
Na początku wszystko pięknie. Ja 19 lat, niedoświadczona zupełnie. On, 23 lata, student. Byłam strasznie niedostępna, on musiał się nieźle starać. I się wystarał - naprawdę się w nim zakochałam. Pól roku temu zaręczyny, piękny pierścionek. Planowanie wspólnej przyszłości, zastanawianie się nad mieszkaniem. Ja jadę do Szkocji na Erasmusa za pół roku - on miał pojechać ze mną. I na planach się skończyło - wszystko zaczęło się walić...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedyś zabierał mnie na randki, do kina, do restauracji, było super. Potem jakoś o tym zapomniał. Zapomniał, że trzeba o mnie dbać. Ja go kochałam bardzo mocno i myślę, że mu to okazywałam i chłopak się przyzwyczaił. Od wielu miesięcy prosiłam go, żeby zabrał mnie do teatru - z marnym skutkiem. Prosiłam go o wyjście na typową 'randkę' - restauracja, spacerek, może kino. I nic. Co z tego, że spotykaliśmy się prawie codziennie, jak te spotkania wyglądały ciągle tak samo. Leżeliśmy i się nudziliśmy. Ewentualnie oglądaliśmy telewizję. Ja 'wieczorna', ze zmytym makijażem, 'podomowe' ciuchy. Nie tak wyobrażam sobie randki :-/

W dodatku ja jestem zodiakalną panną, jestem strasznie pedantyczna i przywiązuję wagę do szczegółów. A on notorycznie się spóźniał na spotkania. Odbierałam to jako totalny brak szacunku. Poza tym rzadko informował mnie, że się spóźni, podczas gdy ja wysyłałam smsa nawet jak miałam się spóźnić 3 minuty. Brak szacunku czułam też wtedy, jak opowiadałam mu o czymś, a potem jak do tego nawiązywałam, to się okazywało, że nie wie o czym mówię. Po prostu mnie nie słuchał, a przynajmniej nie zapamiętywał tego co mówię.
Zresztą ostatnio ja też kilka razy się tak zachowałam. Przestało mnie interesować to, co miał mi do powiedzenia.

Wkurzała mnie tez w nim niekonsekwencja i nieumiejętność planowania czasu. Dla mnie słowo wypowiedziane jest święte - jak coś komuś obiecam, to na 99,9% to zrobię (pozostałe 0,1% to nagłe wypadki :P). On potrafił coś obiecywać, a potem o tym zapominać. Umawiał się ze mną, a potem się okazywało, że nie znajdzie dla mnie czasu, bo spał za długo, bo musiał jeszcze pozmywać naczynia czy coś. Takiego lekceważenia już nie mogłam znieść

Trzecia sprawa: mam uporczywy trądzik i problemy hormonalne i te sprawy pochłaniają dużo mojego czasu i myśli. Kupę czasu spędzałam w necie, szukając cudownego leku na te moje dolegliwości. On nie wpadł na pomysł, żeby mi jakkolwiek w tym pomóc, nie był zainteresowany w ogóle tym, jakie leki biorę. Nie wymagam cudów, ale jak mu opowiadam o działaniu jakiegoś leku, a on na drugi dzień nic nie pamięta, to jednak mam wrażenie ze mnie lekceważy i nie słucha.

Ostatnio wyraźnie chciał wywołać we mnie zazdrość, a to rozmowami ze swoją ex, a to pomaganiem w nauce koleżance. Co najgorsze, ja już byłam na tyle zaangażowana, ze ciężko mi było się tym nie przejmować i nie mieć do niego pretensji. Podejrzewam, że on w ten sposób chciał mnie pobudzić do walki o niego, jakoś nie zadziałało... Za to podkopało mnie kompletnie.

Kłóciliśmy się o różne pierdoły od wielu miesięcy. Często wychodziły z tego poważne kłótnie, zakończone 2-dniowymi 'rozstaniami'. Potem na parę dni wszystko wracało do normy. I znów powtórka. Ciągle z uporem maniaka powtarzał, że mnie kocha, ale tego nie pokazywał czynami. Dostawałam od niego fajne, czułe smsy. Ja już mu nic nie odpowiadałam. A seksu nie uprawialiśmy od 2 miesięcy, tak jakoś wyszło. Moja sesja, jego praca...

Ostatnia kłótnia była w ten weekend. Wcześniej się umówiliśmy, ze spotkamy się w niedzielę. Nie sprecyzowaliśmy kiedy i gdzie, więc czekałam na wiadomość od niego. Czekałam, czekałam... koło 18 zadzwoniłam do niego i przypomniałam, ze mieliśmy się dziś spotkać. Powiedział, że spał do 13, a teraz musi nadgonić z nauką do nowej pracy i nie da rady się spotkać (a przecież obiecał!). No to godzinę później zdecydowałam, że wykorzystam jakoś tą resztę dnia i sama pojadę sobie do Manufaktury Napisałam mu na gg, że jadę. On na to, czy ma jechać ze mną. Ja, że jasne. Ja już wychodziłam, śpieszyłam się, była 20, a Manufaktura czynna do 21. Ponieważ on mieszka po drodze to mu napisałam, że ma się dosiąść do tramwaju. On na to, że nie zdąży. I nie zdążył, dojechał o 21.20, kiedy wszystko było już zamknięte. Cały czas byłam mocno poddenerwowana, ale jeszcze trzymałam się jakoś. Rozmawiamy, jak gdyby nigdy nic, o wyjeździe na wakacje. On od dawna wie, że jadę na kurs do Danii. Gdy spytał: no to kiedy jedziesz do tej Szwecji? moje nerwy puściły. Coś na niego wrzasnęłam, że kończymy to, wyrwałam się i odeszłam szybkim krokiem.
Przepłakana noc, przegadana z nim na gg. Decyzja - rozstanie. I w dodatku mi powiedział, że z tą Szwecją to powiedział specjalnie, żeby mnie sprowokować. Że jakbym grzecznie go poprawiła i się nie zdenerwowała, to byłoby ok. Nie wiem co to za próby 'sprawdzania' mnie...
No więc rozstanie.
Następnego dnia rano budzę się z uczuciem okropnej pustki. Piszę smsa 'zniszczyłeś mi życie'. On na to 'Cała noc nie mogłem usnąć... Może jestem dziwny, ale chcę o Ciebie walczyć. Co my robimy? '
Słodkie. Odpisałam, że oczywiście, niech walczy, ale w tej chwili nie jesteśmy razem.
Ok, deal, zaczynamy z pozycji zerowej od nowa.

Dwa dni później, wtorek, leżę w szpitalu po usunięciu obu ósemek. Tragicznie opuchnięta (nie uwierzyłybyście, jak człowiek może spuchnąć po czymś takim...). Szpital jest dwie godziny drogi od miejsca, gdzie mieszkamy. Umówiłam się z nim, że mój tata go podwiezie koło 18, a potem tata wróci, a On zostanie dłużej, pobędzie ze mną parę godzin, a potem wróci jakoś komunikacją miejską.
Przyjeżdżają. Ja w stanie totalnego rozkładu, nie mogę mówić, twarz jak dynia, od 24 godzin nic nie jadłam. I co się dowiaduję? Że On nie będzie mógł dłużej zostać, bo musi (uwaga...) zrobić pranie. Tłumaczenie: bo on biedaczek wcześniej zapomniał, że mama mu kazała je wstawić, a te rzeczy muszą wyschnąć na środę. Osłabiło mnie to. No to sobie chłopak powalczył...
Napisałam smsa (przypominam, że nie mogłam mówic, a w sali był tez mój tata) "I jak mam być z kimś, dla kogo mama jest ważniejsza niż dziewczyna? Nie będziemy razem, idz sobie.'
Może trochę okrutne, ale prawdziwe. Odpisał coś, że uważa, że to nie fair.
Ja na to: "It's deadly over. Od tej chwili jesteś dla mnie obcym facetem. Nie dzwon, nie pisz, zniknij.'

No i zniknął. Zero kontaktu. Wczoraj jeszcze mi to aż tak nie przeszkadzało, bo ledwo co się ruszałam i ledwo co myślałam. Dziś już chodzę o własnych siłach i jest mi megadziwnie. Z jednej strony wiem, że to już nie miało sensu. A z drugiej strony czuję, jakbym straciła fajnego, ambitnego, kochającego faceta, który byłby niezłym materiałem na męża.

Nie wiem co myśleć. Jest mi źle. Zaczęłam czytać książkę ' Dlaczego mężczyźni kochają zołzy'. Główna myślą jest w niej to, że mężczyzn pociągają niezależne i trudne do zdobycia kobiety. I przyznam, że ja taką byłam na początku związku. On zarzucał mi, że jestem egoistką. To zabawne, bo na początku związku byłam STRASZNĄ egoistką a mimo to go kręciłam, starał się o mnie. Potem się zakochałam, przestałam myśleć o sobie, dbać o swoje zainteresowania... Pomimo tego, że nie jestem brzydka, raczej normalna, to trądzik odebrał mi całą pewność siebie. W domu leżą stosy świetnych ciuchów, a ja ciągle nosiłam to samo, jeansy i koszulkę. Przestało mi na czymkolwiek zależeć, chciałam, żeby to On był moją ostoją, moim wsparciem. Jak tak się nie działo, to wszystko traciło sens. Zaczęłam się gorzej uczyć, chociaż w liceum byłam zawsze jedną z najlepszych. Stałam się szarą osobą. Myślę, że to moje 'opuszczenie się' we wszystkich dziedzinach życia było poważną przyczyną rozpadu tego związku. Doczytam tę książkę do końca, może mi pomoże na przyszłość.

Mam takie uczucie, że za parę dni on może się odezwać. Powie mi, że już nie wytrzymuje beze mnie, że mnie kocha i że przeprasza i wszystko wróci do normy (kłótnie, niezrozumienie itp.). Nie wiem, czy tego chcę. Albo druga opcja - uniesie się dumą i faktycznie kompletnie zerwie kontakt.

Strasznie dziwnie się czuję. To był mój pierwszy poważny związek.
Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się zakochać w kimś innym. I nade wszystko, nie wyobrażam sobie, żeby on mógł być z kimś innym. Chyba by mi serce pękło z żalu.
Chciałabym, żebyście skomentowały jakoś tą sytuacje, potrzebuję obiektywnej oceny.
I przede wszystkim - pomocy.
Nigdy się z nikim nie rozstawałam, nie wiem co mam robić.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49

Edytowane przez ysabell
Czas edycji: 2008-07-11 o 02:13
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 00:04   #2
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Boże, ale elaborat napisałam... Nie wiedziałam, że tego tyle wyjdzie. Chyba powinnam założyć bloga, a nie smęcić na wizażu :P
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 00:29   #3
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

W ramach zmiany wszystkiego, bo zamierzam od tej chwili przejść ogromna metamorfozę, zmieniłam też avatar na wizażu
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 00:45   #4
truzkawka
Rozeznanie
 
Avatar truzkawka
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Tam, gdzie nie rosną truskawki
Wiadomości: 730
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Hmm.. wiesz, nigdy sioę nie rozstawałam więc nie pomogę, ale skomentuję.
Ten facet ewidentnie nie zasługiwał na ciebie. Sama wypisałaś milion spraw, ktore cie denerwowały u niego. Szczerze? Moim zdaniem przegiął z tą Manufakturą i tamtym weekendem. Niestety z moim charakterem, chłopek już by nie był mile widziany. Dawałaś mu co chwilę nową szansę - starałaś się. On ewidentnie nie. Z tym praniem to też, lepszego powodu nie mógł znaleźć
Może i przeczucia masz dobre, bo w końcu to było uczucie, nie da się go zniszczyć z dnia na dzien. Ale moim zdaniem jakby ci znowu wyznał miłość to bądz dla niego oschła. Niech NAPRAWDĘ się postara, a ty nie ulegaj tak szybkooo.
No ALE wg mnie lepiej by było gdybyś o nim jak najszybciej zapomniała i poszukała kogoś naprawdę wartego ciebie.
Wiem, wiem, łatwo mówić.
Pozdrawiam i trzymaj się
__________________
W byciu wyjatkowym nie chodzi żeby być lepszym od innych tylko żeby żyć w zgodzie ze sobą
truzkawka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 00:47   #5
eyo
Zakorzenienie
 
Avatar eyo
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 13 810
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

jak dla mnie... glupio to wszystko sie skonczylo. Widac ze z powodu glupstw a nie powaznych problemow, glupst ktore zdominowaly wasz zwiazek..
jezeli liczysz na cos jeszcze... musielibyscie porozmawiac, musialabys mu pokazac to co napisalas nam tutaj - moze czytaja by zrozumial ? Masz swoje zasady, swoje podejscie do wielu spraw, tez cenie sobie punktualnosc a przedewszystkim informowanie o spoznieniach bo to kwestia szacunku do mojego czasu i cie doskonale rozumiem... wkladalas cale serce w ten zwiazek i widze, ze chcialas go ratowac... a on.. wierze, ze kocha ale czy chce ratowac ? Nie mozna nic ratowac jezeli walczy tylko jedna osoba. Jedna z najgorszych zbrodni miedzy dwoma osobami jest brak szacunku dla zdrowia drugiej osoby, brak zainteresowania tym tematem - a juz na pewno nie stawanie na pierwszym miejscu prania. Zdrowie to dla mnie tak cenna rzecz ze osoba ktora kochamy powinna byc wdzieczna za to ze zdrowie jest i powinna wspierac nas w tym by zdrowie bylo. To dla mnie bardzo wazne. Wspolczuje Ci tego zabiegu i tego cierpienia.

Twoje slowa byly jednymi z niewielu ktore przeczytalam chociaz byly bardzoo dlugie. Poklocilam sie dzisiaj z moim TZ, dzisiaj jest nasz rocznica.. 4 lata i 7 miesiecy... a on drugi dzien pod rzad potraktowal mnie okropnie. Powiedzialam, ze dopoki mnie nie przeprosi to sie nie odezwe do niego. Stwierdzil, ze nie przeprosi a ja powiedzialam, ze jezli tak to koniec.. bo zbyt mocno udalo mu sie ostatnio mnie skrzywdzic. Tez nie wyobrazam sobie bycia z kims innym, kochania kogos innego, tego ze on bedzie mial kogos innego. To moj pierwszy powazny zwiazek tak jak ten twoj, mam plany i w ogole...

Wiesz.. jezeli go kochasz i widzisz jakas realna szanse na ten zwiazek - walcz. Ty go znasz najlepiej, my ci nie powiemy co on zrobi i jak sie zachowa. Jezeli kochasz to nie zaszkodzi sprobowac ostatni raz zeby sie upewnic. A jezeli juz sama w sobie czujesz ze to koniec to niesety... to koniec. Trzeba odpuscic i powoli starac sie odejsc od tego co bylo zeby zyc nowym zyciem.

Gdybyscie do siebie wrocili.. nie poswiecaj mu sie cala. Zacznij byc znowu soba, dbaj o pasje o siebie. Nie bedziesz czula takie pustki kiedy on bedzie zawodzil ( a wszyscy zawodza) bo bedziesz miala cos pieknego w sobie cos o co dbasz i co pielegnujesz - nie dla niego ale dla siebie.

Z calego serca zycze Ci powodzenia z tym facetem czy samotnej ale usmiechu na twarzy Trzymaj sie cieplo. ( moze z okazji dzisijszych problemow, moze z okazji tego ze nie daleko nam do siebie zamieszkaniowo..nie wiem.. ale tak jakos sie wzruszylam twoimi slowami)
__________________
...

Prędzej czy później cmentarze są pełne wszystkich.

Rico - Yorkshire Terrier Biewer
eyo jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 00:54   #6
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Wielkie dzieki za odpowiedź
Postaram się o Nim zapomnieć. Nawet to nie jest takie ciężkie w tej chwili.
Moja miłośc już została tak mocno zachwiana przez te ostatnie miesiące, że to co się teraz stało jest tego naturalną konsekwencją. Apogeum bólu juz przeżyłam tej nocy po Manufakturze, to wtedy wszystko pękło.

Ale tak strasznie mi żal tych dwóch straconych lat Tych wspólnych planów. Byłam pewna, że za niego wyjdę. Głupia-młoda-naiwna ja.

Odnowie moje pasje, stare znajomości. Może coś jeszcze z tego da się wykrzesać. Jak się odezwie, to będę się wtedy martwić co zrobić - na pewno nie pozwolę mu wrócić na warunkach, jakie były do tej pory. Pierścionek siedzi schowany w pudełeczku i pewnie tak zostanie, urocza pamiątka.

Eyo, on na pewno niedługo się złamie i przeprosi. Po takim szmacie czasu jemu pewnie zależy równie mocno, co Tobie. Kłótnie też sa potrzebne w związku, oczyszczają atmosoferę. Niestety u mnie było ich dużo za dużo.

Czytam dalej tą książkę, całkiem ciekawa Pozwala lepiej zrozumieć facetów. I daje mi nową nadzieję.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 01:02   #7
poiglot91
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 4 277
Wpisy w blogu: 2
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Wspolczuje ci
bardzo
w sumie to swieża rana... tak od razu ci nie przejdzie
Potrzebujesz teraz czasu....
Ale sama mowilas ze sie "Zaniedbalas"(jesli moge to tak nazwac"... wyjdz na zakupy,idz do fryzjera
jak zmienisz cos w sobie albo kupisz sobie jakies fajne ciuszki to cie napewno troszke humorek poprawi a przedewszytkim w jakis sposob odswierzy )

Nie zamykaj sie w domu!!! wyjdz z przyjaciolmi.. na piwo do baru czy klubu...

Wspołczuje ci bardzo .. bo domyslam sie ze najgorsze jest to wspolne planowanie przyszlosci... wspomnienia
Ale z tego co piszesz ,chlopak strasznie cie zaniedbywał...Nie Był ciebie wart!!!
chociaz teraz sobie tego nie wyobrazasz(i to jest normalne -po rozstaniu) ,ze poznasz kogos,ze sie zakochasz itp.. To zobaczysz ze tak bedzie jeszcze wspomnisz kkochana moje słowa


3maj sie cieplutko
__________________
[/SIZE][/RIGHT]
poiglot91 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 01:05   #8
eyo
Zakorzenienie
 
Avatar eyo
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 13 810
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

nie patrz na te lata jak na lata stracone nawet jesli to koniec - to lata w ktorych czegos sie nauczylas, doroslas, stalas sie prawdziwa kobieta, zrozumialas cos o facetach - i przezylas na pewno z nim kilka wspanialych chwil.

nie mysl nigdy ze cos co sie konczy to oznaka tego ze kiedy to trwalo to bylo zle. Ciesz sie tym ze bylo i badz spokojna kiedy sie konczy.

wiem ze duzo sil do tego potrzeba ale naprawde mam nadzieje ze sobie poradzisz
__________________
...

Prędzej czy później cmentarze są pełne wszystkich.

Rico - Yorkshire Terrier Biewer
eyo jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 01:07   #9
wazonik
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 185
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

W końcu jesteś zodiakalną panną a on myszą to nie mogło się skończyć dobrze.....
wazonik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 01:14   #10
eyo
Zakorzenienie
 
Avatar eyo
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 13 810
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

ysabell az mam ochote opisac ci moj fanatastyczny problem z dzisiaj ale nie bede tu nikogo zanudzac dlugasna hisoria..



wazonik super slowa, naprawde dobrze to ujelas.

ps. ja jestem skorpionem to jeszcze gorzej
__________________
...

Prędzej czy później cmentarze są pełne wszystkich.

Rico - Yorkshire Terrier Biewer
eyo jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 01:21   #11
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Najgorsze, że w tej chwili nie mogę nigdzie wyjść, bo jestem uziemiona tą potworna opuchlizną. Zakupy, fryzjer - to wszystko robiłam. Smutki zatapiałam w zakupach i w tej chwili mam mnóstwo nowych ciuchów z wyprzedaży, muszę się nimi zająć Co akurat jest całkiem optymistyczne :P

Fakt, wiele się nauczyłam z tego związku.
Cały czas wkurzało mnie to, że mnie zaniedbuje, ale jednocześnie dostawałam od niego mnóstwo fajnych smsów w stylu "Co tam porabiasz?" " " Czy jakies inne słodkie "Miau miau". Poza tym on własnie zaczął nową pracę, musiał się dużo do niej doszkolić, to mu też zajmowało sporo czasu., powiedzmy, że trochę go to usprawiedliwia. Teraz on, szczęściarz, może skupić się na pracy, a ja siedzę w domu i mam dużo czasu na myślenie. Świetnie :-/
Teraz wiem, że to jego zaniedbywanie wynikało z mojego zatracenia indywidualności. Wcześniej byłam charakterystyczna: świetna uczennica, ubierałam się w 'punkowe' ciuchy, słuchałam też takiej muzyki, zainteresowania: RPG, żeglarstwo. Teraz studentka średnia, ciuchy modne, muzyka alternatywna, zainteresowanie: zakupy. W dodatku potraciłam starych znajomych. Zbiedniałam i intelektualnie i emocjonalnie. Muszę się teraz odbudować, eh. Ale wyjdzie mi to tylko na dobre, nie ma co
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49

Edytowane przez ysabell
Czas edycji: 2008-07-11 o 02:36
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 01:22   #12
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Cytat:
Napisane przez wazonik Pokaż wiadomość
W końcu jesteś zodiakalną panną a on myszą to nie mogło się skończyć dobrze.....
Świetne!

Cytat:
Napisane przez eyo Pokaż wiadomość
ysabell az mam ochote opisac ci moj fanatastyczny problem z dzisiaj ale nie bede tu nikogo zanudzac dlugasna hisoria..
Dawaj dawaj, ja jeszcze spać nie idę

Wiecie, bardzo mi będzie brakować go nie tylko jako chłopaka, ale przede wszystkim jako osoby. Przyzwyczaiłam się do niego, był moim najlepszym przyjacielem. Może nie rozumieliśmy się zbyt dobrze, ale wiedział o mnie tyle, ile nikt inny. To właśnie ta strata będzie straszna Nagle straciłam osobę, z którą najczęściej rozmawiałam na gg, z którą codziennie wymieniałam smsy, z którą spędzałam swój wolny czas. Taka pustka.
I znów się popłakałam, a myślałam, że już się wstępnie otrząsnęłam
Nie wiem, co ja powiem rodzicom. Oni go lubili. Przyzwyczaili się do myśli, że się pobierzemy. Nie wiem co zrobię.
Mama na pewno powie mi coś w stylu "no pewnie, chłopak się w końcu obudził, z taką jak ty to nikt by nie wytrzymał". Tata będzie demonstracyjnie milczał, pokazując mi jak bardzo potępia to rozstanie i jak bardzo uważa, że jestem głupia, że wypuściłam z rąk takiego chłopaka.
Chyba w ogóle nic im nie będę wspominać, dopóki sami nie zapytają.
KOSZMAR.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49

Edytowane przez ysabell
Czas edycji: 2008-07-11 o 02:36
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 02:17   #13
wazonik
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 185
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Świetne!



Dawaj dawaj, ja jeszcze spać nie idę

Nie chcę być niegrzeczny, ale naprawdę sądzisz że ludzi urodzeni w określonym czasie nie zależnie od roku i innych czynników mają jakieś wspólne cechy? Nie jest tak! Jak chcesz to rozwinę to...
wazonik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 02:45   #14
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Mhm, uważam, znaki zodiaku to nie taki bezsens. Charakterystyka ogólna panny nieźle do mnie pasuje. Jak masz siłę rozwijać jakiś temat o 3 w nocy, to jasne, chętnie posłucham

-----------------------------------
03:53 - a jednak sobie nie poczytam rozwinięcia...
-----------------------------------

Kurcze, smutno mi jak cholera
Tak samotnie. Długo nie byłam sama, odzwyczaiłam się. On zawsze był, lepszy lub gorszy, ale był. Eh
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49

Edytowane przez ysabell
Czas edycji: 2008-07-11 o 03:55
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 08:01   #15
Doris1981
Zakorzenienie
 
Avatar Doris1981
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: Stamtąd?
Wiadomości: 28 974
Wpisy w blogu: 1
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Mam pytanie (tak żeby sobie doprecyzować pewien fragment Twojej opowieści): masz uczulenie na znieczulenie, czy coś w tym rodzaju, że po zabiegu usunięcia ósemek jesteś nadal mega spuchnięta i musiałaś leżeć w szpitalu? Bo coś mi tu nie gra. Tak się składa, że miałam usuwane chirurgicznie (podobnie jak moje dwie siostry), nie tylko ósemki, ale i dziewiątki (taka "fajna" rodzinna anomalia). Łącznie miałam 4 zabiegi - raz usunięto mi na raz 8. i 9. Nikt nie trzymał ani moich sióstr, ani mnie z tego powodu w szpitalu (nie słyszałam w życiu o czymś takim; to jest zabieg stomatologiczny robiony pod zwykłym, miejscowym znieczuleniem, potem pacjent idzie do domu; szwy ściąga się po tygodniu-dwóch, nie można dźwigać przez jakiś tydzień i zatykać nosa przy kichaniu), opuchlizna minęła po 1-2 dniach. A cięcie było bardzo głębokie, aby dostać się do tych dziewiątek. Więc wydaje mi się (oczywiście mogę się mylić), że masz tendencję do przesadzania i tragizowania swojego stanu zdrowia. No chyba, że rzeczywiście źle tolerujesz znieczulenie i stąd takie komplikacje.
__________________
Cytat:
Napisane przez greenlemon Pokaż wiadomość
Jak facetowi, tym bardziej po 30 (!!!) zależny to po miesiącu randek jestes jego dziewczyną. Jak mu nie zależy, to mu nie zależy.


Poprzyjcie, bo sprawa słuszna:
https://www.facebook.com/MakeADreddSeque
Doris1981 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 09:37   #16
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 5 287
Smaczny profil emi_lka
Smaczne przepisy3
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Wprawdzie nie jestem autorką wątku;-) Ale znam dwa przypadki osób, które po wycinaniu ósemek były hospitalizowane.
emi_lka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 10:02   #17
mal_a_gosia
Wtajemniczenie
 
Avatar mal_a_gosia
 
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 2 122
Wpisy w blogu: 5
Smaczny profil mal_a_gosia
Smaczne przepisy1
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

; )

któraś z dziewczyn napisała, że głupio rozstawać się przez takie błahe problemy.
nieprawda!

takie drobne zatargi, ale codzienne, regularne, chroniczne - najbardziej niszczą i nadgryzają związek. małe problemy dywersyfikują, a duże - czasami nawet bardziej scalają.


myślę, że rozstanie to najlepsze wyjście.
__________________
kto adoptuje moje dłonie
jeśli się nigdy nie spotkamy
zimne i deszczem przybrudzone
miasto tkwić będzie między nami

zmierzch nie pozwoli się przedostać
skrzynki na listy wiatr potarga
kruchy samolot papierosa
znowu rozbije się na wargach

<3


mal_a_gosia jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 10:16   #18
1141655
Zakorzenienie
 
Avatar 1141655
 
Zarejestrowany: 2004-07
Wiadomości: 16 622
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Jak widać, różniliście się bardzo, a i inne podejście do tego związku mieliście.
Sama w swojej wypowiedzi wypisałaś chyba z milion powodów, dla których nie powinnaś z tym chłopakiem być.
Wiem ,że cięzko. mija miesiąc odkąd nie jestem ze swoim, ale wiesz co... u mnie to wyglądało podobnie jak u Ciebie. I wiesz co Ci powiem ?

Ja z nim byłam 2,5 roku :/ a teraz..odzyłam.

Najważniejszym jest by nieważne ,czy mając człopaka czy nie, dbać o samą siebie.
Nie chodzić w dresach każdego dnia niewymalowana.
Ubierz się wymaluj i wyjdz , chocby na spacer
zaloz rolki i idz pojezdzic po parku z mp3 na uszach

Wiesz ile to daje ? Takie zrobienie czegos dla siebie ?
__________________
http://agicosmoholic.blogspot.com/ Mój wlasny, prywatny blog.

http://perfekcyjniewdomu.blogspot.com/
Mój drugi, prywatny, trochę o porządkach
1141655 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 10:53   #19
alegoria
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 18
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Hmm, początkowa faza związku nigdy nie daje nam jasnego obrazu tego, co będzie się działo w normalnym, codziennym życiu z drugim człowiekiem. Wiadomo, pierwsze miesiące są niekończącym się pasmem idealizacji, pieczołowicie dbamy o wyeksponowanie zalet, tuszując intensywnie zalety...Ale mija kilka miesięcy i poczucie względnej stałości sprawia, że pokazujemy swoją prawdziwą twarz. I to właśnie jest obraz tego, jak mogłoby wyglądać późniejsze wspólne życie. Kobieta może uniknąć tego etapu, grając interesującą i niedostępną, ale czy naprawdę o to w tym wszystkim chodzi? Najważniejsza jest naturalność i pełna akceptacja drugiej osoby...

Twój chłopak pokazał się od tej egoistycznej strony. Przykre, ale tak postępuje 99 procent mężczyzn. Wyjątki są niezwykle rzadkie. On popełniał wiele błędów, ale myślę, że nie powinien być to pretekst do rozstania. Jedynie do poważnej i szczerej rozmowy, w której spokojnie i życzliwie powiedziałabyś mu o tym, co Cię gnębi. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale takiej rozmowy chyba nie było...Dusiłaś wszystko w sobie, a Twoje wybuchy mogły być dla niego nie do końca zrozumiałe, mógł je odebrać jako atak. Oczywiście nie usprawiedliwiam go. Jednak rozmowa przydałaby się tutaj bardzo. Jeśli ona również nic by nie dała, wtedy można myśleć o rozłące.

A może on fakt Twojego niedbania o siebie zinterpretował jako to, że Ci na nim nie zależy? Mężczyźni są wyczuleni na tym punkcie...

Jeśli go kochasz, nie kończ tego bez rozsądnej wymiany zdań.

Powodzenia.
alegoria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 11:20   #20
truzkawka
Rozeznanie
 
Avatar truzkawka
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Tam, gdzie nie rosną truskawki
Wiadomości: 730
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Cytat:
Napisane przez mal_a_gosia Pokaż wiadomość
; )

któraś z dziewczyn napisała, że głupio rozstawać się przez takie błahe problemy.
nieprawda!

takie drobne zatargi, ale codzienne, regularne, chroniczne - najbardziej niszczą i nadgryzają związek. małe problemy dywersyfikują, a duże - czasami nawet bardziej scalają.


myślę, że rozstanie to najlepsze wyjście.
dokładnie!
takie drobnostki właśnie najbardziej wyniszczają psychikę
też mi się wydaję, że rozstanie tutaj nie było złym pomysłem.
Dzięki temu związkowi nabrałaś doświadczenia i to wcale nie są stracone lata.
a o rodziców się nie martw. to nie oni musieli się z nim męczyć i nic im do tego czy z kimś jesteś a jak tak to z kim a jak nie to dlaczego. Najważniejsze jest to, żebyś ty się czuła perfekcyjnie
__________________
W byciu wyjatkowym nie chodzi żeby być lepszym od innych tylko żeby żyć w zgodzie ze sobą
truzkawka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 11:22   #21
smutna24
Raczkowanie
 
Avatar smutna24
 
Zarejestrowany: 2007-07
Wiadomości: 343
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

A ja zapraszam cie do tematu : Rozstanie - czy ktoras z was to przezywa?" Warto poczytac i pobyc
__________________
2 UDOWODNIONE ZDRADY,0 SZACUNKU,ROZKAZYWANIE,WYZ YWANIE,MOJA PRACA I JA TO NIC, " DOSTOSUJ SIE ALBO KONIEC"....ITD =
EXIOR NA SPŁYW




smutna24 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 11:26   #22
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi!

Cytat:
Napisane przez Doris1981 Pokaż wiadomość
Mam pytanie (tak żeby sobie doprecyzować pewien fragment Twojej opowieści): masz uczulenie na znieczulenie, czy coś w tym rodzaju, że po zabiegu usunięcia ósemek jesteś nadal mega spuchnięta i musiałaś leżeć w szpitalu? Bo coś mi tu nie gra. Tak się składa, że miałam usuwane chirurgicznie (podobnie jak moje dwie siostry), nie tylko ósemki, ale i dziewiątki (taka "fajna" rodzinna anomalia). Łącznie miałam 4 zabiegi - raz usunięto mi na raz 8. i 9. Nikt nie trzymał ani moich sióstr, ani mnie z tego powodu w szpitalu (nie słyszałam w życiu o czymś takim; to jest zabieg stomatologiczny robiony pod zwykłym, miejscowym znieczuleniem, potem pacjent idzie do domu; szwy ściąga się po tygodniu-dwóch, nie można dźwigać przez jakiś tydzień i zatykać nosa przy kichaniu), opuchlizna minęła po 1-2 dniach. A cięcie było bardzo głębokie, aby dostać się do tych dziewiątek. Więc wydaje mi się (oczywiście mogę się mylić), że masz tendencję do przesadzania i tragizowania swojego stanu zdrowia. No chyba, że rzeczywiście źle tolerujesz znieczulenie i stąd takie komplikacje.
To jesteś wyjątkową szczęściarą, zazdroszczę. Ja miałam usuwane dwie dolne ósemki, bo nie mieściły się w szczęce i wykrzywiały mi inne zęby. W dodatku jeszcze nie do końca wyrosły, było je tylko trochę widać. Byłam na konsultacji w 4 szpitalach i wszędzie mi powiedzieli, żebym przygotowała się na 2 tygodniowe wyłączenie z życia po takim zabiegu i że będę musiała spędzić co najmniej jedną noc w szpitalu. Tylko w jednym szpitalu zgodzili się wyrwać mi dwie na raz, w innych mówili, że nie dam potem rady w ogóle jeść, chcieli wyrywać je pojedynczo. I faktycznie, teraz 'jem' głównie soki - przez 4 dni schudłam 2 kg. Znieczulenie toleruję w porządku. Ale nawet teraz, 3 dni po operacji, moja twarz wygląda jak balon. Miałam kiedyś robioną operację nosa z łamaniem kości - moim zdaniem teraz wyglądam gorzej niż wtedy. Wtedy co prawda miałam sińce pod oczami itp, ale przynajmniej nie wyglądałam jak żółty balon. Moja koleżanka kiedyś też miała usuwane ósemki szpitalnie, to opuchlizna schodziła jej 8-9dni, u mnie też się na to zapowiada :-/

Cytat:
Napisane przez 1141655 Pokaż wiadomość
Najważniejsze to, mając człopaka czy nie, dbać o samą siebie.
Nie chodzić w dresach każdego dnia niewymalowana.
Ubierz się wymaluj i wyjdz , chocby na spacer
zaloz rolki i idz pojezdzic po parku z mp3 na uszach

Wiesz ile to daje ? Takie zrobienie czegos dla siebie ?
Jak tylko dojdę do siebie, to tak zrobię. Już zagadałam do paru dawnych koleżanek, powinny znaleźć dla mnie czas. Moje plany to: kolejne 2 kg mniej, porządek w ciuchach, a koleżanka namówiła mnie na depilację brazylijską (brr, boooję się bólu). Podniosę się

Cytat:
Napisane przez alegoria Pokaż wiadomość
On popełniał wiele błędów, ale myślę, że nie powinien być to pretekst do rozstania. Jedynie do poważnej i szczerej rozmowy, w której spokojnie i życzliwie powiedziałabyś mu o tym, co Cię gnębi. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale takiej rozmowy chyba nie było... Dusiłaś wszystko w sobie, a Twoje wybuchy mogły być dla niego nie do końca zrozumiałe, mógł je odebrać jako atak. Oczywiście nie usprawiedliwiam go. Jednak rozmowa przydałaby się tutaj bardzo. Jeśli ona również nic by nie dała, wtedy można myśleć o rozłące.
Rozmowy były, a jakże. Moje narzekanie na brak szacunku, jego narzekanie na to, że 'obniżyłam swoje loty'. Do tej pory to on zawsze miał problemy z nauką, nie chciało mu się, dwa lata studiów ma przez to w plecy. Ja byłam ta wzorowa, inteligenta i radząca-sobie-ze-wszystkim. Ostatnio wszyscy jego znajomi znaleźli pracę, są już po studiach i to bardzo wyostrzyło jego ambicje. Zaczął się dobrze uczyć, znalazł pracę, każdą chwilę poświęcał nauce. Z jednej strony - super, ambitny facet. Z drugiej - nie miał czasu dla mnie. Po każdej kłótni była rozmowa, kiedy dokładnie tłumaczyłam mu, o co mam pretensje. On obiecywał poprawę. Bezskutecznie.

Trochę się obawiam tego, że za 3 tygodnie jadę na kilka dni na żagle i ON też tam będzie. Ale zamierzam być szczęśliwa, roześmiana i nie dam się. Będę traktować go jak dalekiego znajomego. Niech wie, że stracił coś cennego.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 11:56   #23
agiii
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Hongkong
Wiadomości: 1 491
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

tak jak ty nie cierpie spózniania sie, niedotrzymywania obietnic itp. wiec tutaj w pelni rozumiem strasznie mnie to denerwuje

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość


Trzecia sprawa: mam uporczywy trądzik i problemy hormonalne i te sprawy pochłaniają dużo mojego czasu i myśli. Kupę czasu spędzałam w necie, szukając cudownego leku na te moje dolegliwości. On nie wpadł na pomysł, żeby mi jakkolwiek w tym pomóc, nie był zainteresowany w ogóle tym, jakie leki biorę. Nie wymagam cudów, ale jak mu opowiadam o działaniu jakiegoś leku, a on na drugi dzień nic nie pamięta, to jednak mam wrażenie ze mnie lekceważy i nie słucha.


mysle ze w tym wypadku akurat nie powinnas byc zla. Jak mial ci pomóc? siedziec w necie i szukac złotego środka na tradzik? A po co mialby zapamietywac leki które bierzesz (pewnie jest ich jeszcze duzo) ? moim zdaniem w tym wypadku troszke jestes przewrazliwiona

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Mam takie uczucie, że za parę dni on może się odezwać. Powie mi, że już nie wytrzymuje beze mnie, że mnie kocha i że przeprasza i wszystko wróci do normy (kłótnie, niezrozumienie itp.). Nie wiem, czy tego chcę. Albo druga opcja - uniesie się dumą i faktycznie kompletnie zerwie kontakt.
wiesz ja tez sie czesto na tym łapie że odrzucam kogoś a potem podswiadomie mam nadzieje ze jednak zadzwoni, napisze itp.

ale ty juz nie raz go odrzucalas pisalas ze to koniec a on jednak pisal. Jednak mysle ze w koncu i on zrozumial ze jesli piszesz NIE, TO KONIEC to znaczy ze faktycznie tak jest i dalsze pisanie nie ma sensu, bo przeciez ile razy juz tak bylo ze napisal a i tak nic z tego nie wyszlo bo nadal potem byly klotnie. Takie zamkniete koło.


mocno przytulam trzymaj sie
agiii jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 12:19   #24
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Wiecie co? Jak byłam w szpitalu to kończyła się na allegro aukcja takiego telefonu. Chciałam ją wygrać, więc poprosiłam go, żeby ją dla mnie wygrał. Podałam moje hasło do allegro i powiedziałam, żeby dał za ten telefon 60zł. Telefon nie był pierwszej świeżości, więc taka cena za niego to było max, co mogłabym zapłacić. Aukcja była z ceną minimalną.

I co? On dał za telefon 90zł, z mojego konta, chociaż prosiłam go o coś innego. Okazało się, że gdyby, tak jak chciałam, dał 60zł, to wygrałabym ten telefon za 51zł (niższa oferta była 50zł), ale nie przekroczyłabym ceny minimalnej. Czyli nie musiałabym kupić tego telefonu. I nie kupiłabym go, bo okazało się, że ma czymś pomalowane klawisze, nieładnie to wygląda. Wcześniej tego nie zauważyłam.
Cena minimalna była 70zł, więc jak on dał 90zł, to właśnie to 70zł się pojawiło. Czyli teoretycznie jestem zmuszona kupić używany telefon z pomalowanymi klawiszami za 70zł. Rewelacja. Jak go nie kupię, to dostane negatywa (mam ponad 300 komentarzy i żadnego negatywa). Jakim prawem on dał 90zł, jeśli prosiłam go o coś innego :-/
Ponownie czuję się oszukana.
Zadzwoniłam do niego z pretensjami w sprawie tego allegro, żeby mi to wyjaśnił.
Powiedział, że skoro chciałam wygrać ten telefon, to on pomyslał, że wygra go za wszelką cenę, ewentualnie dołoży różnicę w cenie. I że może mi dać to 10zł różnicy.
Napisał mi potem smsa:
"Nie kontaktuj się ze mną, nie pisz, nie dzwoń, skasuj moje zdjęcia, zapomnij o mnie'.

Czuję się fatalnie. Ale jedyne, co mnie może teraz uratować, to wzięcie się za siebie. Ładne ciuszki, wyjścia ze znajomymi, dbanie o siebie. Tylka ta opuchlizna... :-/ Mam przed sobą co najmniej tydzień siedzenia w domu.

To przerażające, jak dwie najbliższe sobie osoby mogą się stać sobie obce z godziny na godzinę. Straszne. I ten przeklęty pierścionek, nie wiem co z nim zrobić.
Jeszcze nie powiedziałam rodzicom, strasznie się boję.
Ryczę i się boję.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 12:27   #25
nask
Zadomowienie
 
Avatar nask
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 1 601
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedyś zabierał mnie na randki, do kina, do restauracji, było super. Potem jakoś o tym zapomniał. Zapomniał, że trzeba o mnie dbać. Ja go kochałam bardzo mocno i myślę, że mu to okazywałam i chłopak się przyzwyczaił. Od wielu miesięcy prosiłam go, żeby zabrał mnie do teatru - z marnym skutkiem.
A zabralas go gdzies sama kiedys z wlasnej inicjatywy? Czy tylko czekalas az on bedzie sie staral?


Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Po prostu mnie nie słuchał, a przynajmniej nie zapamiętywał tego co mówię.
Zresztą ostatnio ja też kilka razy się tak zachowałam. Przestało mnie interesować to, co miał mi do powiedzenia.
skoro sama tak robilas to o co potem pretensje? Zreszta jest dosc oczywiste ze nie da pamietac wszystkiego szczegolnie jak sie papla przez pare godzin.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
On nie wpadł na pomysł, żeby mi jakkolwiek w tym pomóc, nie był zainteresowany w ogóle tym, jakie leki biorę. Nie wymagam cudów, ale jak mu opowiadam o działaniu jakiegoś leku, a on na drugi dzień nic nie pamięta, to jednak mam wrażenie ze mnie lekceważy i nie słucha.
ja bym sie czula urazona gdybym byla np. na diecie a moj facet codzien przynosil mi wydruki nowych diet do testowania.
Moze nie chcial Cie urazil albo nie zauwazal Twocih problemow z cera.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Ciągle z uporem maniaka powtarzał, że mnie kocha, ale tego nie pokazywał czynami. Dostawałam od niego fajne, czułe smsy. Ja już mu nic nie odpowiadałam.
to nie pokazywal tego czynami ale slal CZULE smsy? Cos sie tu chyba niezgadza w Twojej wersji wydarzen...

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Powiedział, że spał do 13, a teraz musi nadgonić z nauką do nowej pracy i nie da rady się spotkać (a przecież obiecał!).
obiecal, ale ma prace i musi sie przygotowac. To jest czasami wazniejsze.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
On od dawna wie, że jadę na kurs do Danii. Gdy spytał: no to kiedy jedziesz do tej Szwecji? moje nerwy puściły. Coś na niego wrzasnęłam, że kończymy to, wyrwałam się i odeszłam szybkim krokiem.
kochana ja do dzis za bardzo nie pamietam kiedy moj TZ ma urodziny mimo ze ogromnie go kocham. Ale nie przykladam az takiej wielkiej wagi do tego bo to zawsze jest dosc 'odlegly termin'.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Nie wiem co to za próby 'sprawdzania' mnie...
moze on tez sprawdza czy chce jeszcze z Toba byc skoro tak histeryzujesz i od razu zrywasz 2 letni zwiazek.



Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Że On nie będzie mógł dłużej zostać, bo musi (uwaga...) zrobić pranie. Tłumaczenie: bo on biedaczek wcześniej zapomniał, że mama mu kazała je wstawić, a te rzeczy muszą wyschnąć na środę. Osłabiło mnie to. No to sobie chłopak powalczył...
oslabilo Cie to ze jest odpowiedzialny i skoro mama go poprosila zeby zrobil pranie to poszedl je zrobic?
nie umieralas w tym szpitalu, pogadac i tak nie mogliscie wiec mial tam siedziec i patrzec w sciane zamiast wypelniac obowiazki domowe?


Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
potem się zakochałam, przestałam myśleć o sobie, dbać o swoje zainteresowania... Pomimo tego, że nie jestem brzydka, raczej normalna, to trądzik odebrał mi całą pewność siebie. W domu leżą stosy świetnych ciuchów, a ja ciągle nosiłam to samo, jeansy i koszulkę. Przestało mi na czymkolwiek zależeć, chciałam, żeby to On był moją ostoją, moim wsparciem. Jak tak się nie działo, to wszystko traciło sens. Zaczęłam się gorzej uczyć, chociaż w liceum byłam zawsze jedną z najlepszych. Stałam się szarą osobą. Myślę, że to moje 'opuszczenie się' we wszystkich dziedzinach życia było poważną przyczyną rozpadu tego związku.
tu chyba duzo jest zawarte.
Nie staralas sie, jak sama przyznalas, przestalas o siebie dbac i miec swoje hobby, swoje wlasne zycie. I zarzucasz mu ze on sie nie staral jak podalas mu wszystko na tacy? Zawsze bylas dostepna, nigdy nie mialas zadnej alternatywy spedzania czasu to po co on mial za Toba 'biegac' i zapraszac na randki?

Jesli to wszystko brzmi ostro, to przepraszam, ale takie jest moje zdanie.

Pozdrawiam.
nask jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 12:33   #26
Doris1981
Zakorzenienie
 
Avatar Doris1981
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: Stamtąd?
Wiadomości: 28 974
Wpisy w blogu: 1
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość
Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi!



To jesteś wyjątkową szczęściarą, zazdroszczę. Ja miałam usuwane dwie dolne ósemki, bo nie mieściły się w szczęce i wykrzywiały mi inne zęby. W dodatku jeszcze nie do końca wyrosły, było je tylko trochę widać. Byłam na konsultacji w 4 szpitalach i wszędzie mi powiedzieli, żebym przygotowała się na 2 tygodniowe wyłączenie z życia po takim zabiegu i że będę musiała spędzić co najmniej jedną noc w szpitalu. Tylko w jednym szpitalu zgodzili się wyrwać mi dwie na raz, w innych mówili, że nie dam potem rady w ogóle jeść, chcieli wyrywać je pojedynczo. I faktycznie, teraz 'jem' głównie soki - przez 4 dni schudłam 2 kg. Znieczulenie toleruję w porządku. Ale nawet teraz, 3 dni po operacji, moja twarz wygląda jak balon. Miałam kiedyś robioną operację nosa z łamaniem kości - moim zdaniem teraz wyglądam gorzej niż wtedy. Wtedy co prawda miałam sińce pod oczami itp, ale przynajmniej nie wyglądałam jak żółty balon. Moja koleżanka kiedyś też miała usuwane ósemki szpitalnie, to opuchlizna schodziła jej 8-9dni, u mnie też się na to zapowiada :-/
(...)
Usuwanie chirurgiczne zębów, to właśnie usuwanie zębów niewyrośniętych. O takim czymś właśnie pisałam. Konsultacja w 4 szpitalach? To współczuję służby zdrowia w miejscowości/województwie w którym mieszkasz (zdaje się Łodzi). U nas robią po prostu prześwietlenie, lokalizują niewyrośniętego zęba i usuwają go. Zabieg rutynowy. Nie ma mowy o wyłączeniu z życia na 2 tygodnie. Dlatego, to nieco dziwne dla mnie. Ale widać są różne przypadki.

A wracając do tematu wątku: więcej wyrozumiałości. To, że się miało zabieg nie znaczy, że cały świat ma się zatrzymać i siedzieć przy naszym łóżku szpitalnym. Zrozum, że on też ma swoje życie, swoje sprawy, inni też czegoś od niego chcą, wymagają. Miałaś zaplanowany zabieg, niezbyt skomplikowany. Miał siedzieć całą noc przy Tobie i trzymać Cię za rękę? Byłoby miło, ale faceci nie czytają w myślach i nie zawsze wiedzą, że nam się coś marzy i roi. Piszesz o wielu złych rzeczach w Waszym związku, na jego temat. Może po prostu pierwsze zauroczenie minęło, bajka się skończyła. Warto się zastanowić, czy zaręczanie się w tym wieku, po takim czasie ma sens. Bez poznania się głębiej, w codziennych, często "szarych" sytuacjach, bez np. zamieszkania ze sobą, zmierzenia się z dorosłością (a w dorosłym, prawdziwym życiu nawet ukochana osoba nie zawsze ma czas aby siedzieć przy nas, gdy jest nam źle; nie można nagle wszystkiego rzucić i olać). Będzie więcej takich sytuacji - nie zawsze będziesz na 1. miejscu, bo tak się po prostu nie da. Widać oboje jeszcze nie dojrzeliście do pewnych spraw. I wina nie leży tylko po jednej ze stron. Wydaje mi się, że Ty związek traktujesz jako bycie z kimś w symbiozie, wręcz zrośnięcie się z tą osobą (on ma pamiętać działanie leku następnego dnia etc. - a sama byś pamiętała coś skomplikowanego, co Ciebie nie dotyczy, a co on na siłę by Ci tłumaczył?). On natomiast chce mieć też swoje sprawy, ma swoją rodzinę, życie poza obszarem "wspólne". Bierz z niego przykład i też zacznij mieć swoje sprawy, swoje życie. Bo taką miłością można tylko zmęczyć, zagłaskać, stłamsić.
__________________
Cytat:
Napisane przez greenlemon Pokaż wiadomość
Jak facetowi, tym bardziej po 30 (!!!) zależny to po miesiącu randek jestes jego dziewczyną. Jak mu nie zależy, to mu nie zależy.


Poprzyjcie, bo sprawa słuszna:
https://www.facebook.com/MakeADreddSeque
Doris1981 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 12:49   #27
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Nask myślę, że trochę racji jest w tym, co piszesz, ale nie zgodzę sie z tym w 100%.

Cytat:
Napisane przez nask Pokaż wiadomość
A zabralas go gdzies sama kiedys z wlasnej inicjatywy? Czy tylko czekalas az on bedzie sie staral?
Fakt, nie zabierałam go sama z własnej inicjatywy. Bo gdzie można zabrać informatyka? Ale często proponowałam miejsca, do których razem możemy iść. Ścianka wspinaczkowa, eksperymentarium w manufakturze, muzea, rózne koncerty. Ja propozycji miałam tysiące, on na niewiele z nich znajdował czas i ochotę. Jestem tradycjonalistką, uważam, że to facet powinien się starac o kobietę, a on mnie utwierdził w tym przekonaniu przez pierwsze miesiące związku. Myślałam, że tak już zostanie.

Cytat:
Napisane przez nask Pokaż wiadomość
Ja bym sie czula urazona gdybym byla np. na diecie a moj facet codzien przynosil mi wydruki nowych diet do testowania.
Moze nie chcial Cie urazil albo nie zauwazal Twocih problemow z cera.
Chodzi o to, że myśli o tych lekach itp. zajmowały dużą częśc mojej głowy, więc naturalną koleją rzeczy było to, że o tym mówiłam. I chciałam o tym rozmawiać. On się tym zupełnie nie przejmował. Jak kiedyś on mnie nastraszył, mówiąc, że istnieje podejrzenie, że ma nowotwór, to ja zaraz przeszukałam pół internetu czytając o tym, szukając objaw i diagnozując go, szukając sposobów leczenia. Na szczęście był to fałszywy alarm.
Ale chodzi o podejście - od ukochanego faceta oczekuję, że się będzie o mnie troszczył i przejmował moimi problemami.

Cytat:
Napisane przez nask Pokaż wiadomość
kochana ja do dzis za bardzo nie pamietam kiedy moj TZ ma urodziny mimo ze ogromnie go kocham. Ale nie przykladam az takiej wielkiej wagi do tego bo to zawsze jest dosc 'odlegly termin'.
Myślę, że gdybyś zapomniała o jego urodzinach po tym, jak przez parę dni Ci truł o nich, to mógłby się zdrowo wkurzyć. Szczególnie, jeśli byłby wcześniej rozdrażniony, poddenerwowany.

Cytat:
Napisane przez nask Pokaż wiadomość
oslabilo Cie to ze jest odpowiedzialny i skoro mama go poprosila zeby zrobil pranie to poszedl je zrobic?
nie umieralas w tym szpitalu, pogadac i tak nie mogliscie wiec mial tam siedziec i patrzec w sciane zamiast wypelniac obowiazki domowe?
Chodzi o to, że on obiecał, że zostanie i nie dotrzymał obietnicy. W tym szpitalu umierałam, byłam na antybiotykach i mocnych lekach przeciwbólowych, a dla niego w takiej sytuacji było ważniejsze pranie mamusi. Mam trochę inne priorytety w życiu.

Cytat:
Napisane przez nask Pokaż wiadomość
Nie staralas sie, jak sama przyznalas, przestalas o siebie dbac i miec swoje hobby, swoje wlasne zycie. I zarzucasz mu ze on sie nie staral jak podalas mu wszystko na tacy? Zawsze bylas dostepna, nigdy nie mialas zadnej alternatywy spedzania czasu to po co on mial za Toba 'biegac' i zapraszac na randki?

Jesli to wszystko brzmi ostro, to przepraszam, ale takie jest moje zdanie.
To nie było tak, że zawsze byłam dostępna, miałam też swoją szkołę i zajęcia. Ale za mało zajmowałam się sobą, swoimi sprawami. Nie rozwijałam się. Fakt, to był mój błąd. Teraz zacznę dbać przede wszystkim o siebie.
I jednak myślę, że potraktowałaś mnie trochę za ostro.



Cytat:
Napisane przez Doris1981 Pokaż wiadomość
Warto się zastanowić, czy zaręczanie się w tym wieku, po takim czasie ma sens. Bez poznania się głębiej, w codziennych, często "szarych" sytuacjach, bez np. zamieszkania ze sobą, zmierzenia się z dorosłością (a w dorosłym, prawdziwym życiu nawet ukochana osoba nie zawsze ma czas aby siedzieć przy nas, gdy jest nam źle; nie można nagle wszystkiego rzucić i olać). Będzie więcej takich sytuacji - nie zawsze będziesz na 1. miejscu, bo tak się po prostu nie da. Widać oboje jeszcze nie dojrzeliście do pewnych spraw. I wina nie leży tylko po jednej ze stron. Wydaje mi się, że Ty związek traktujesz jako bycie z kimś w symbiozie, wręcz zrośnięcie się z tą osobą (on ma pamiętać działanie leku następnego dnia etc. - a sama byś pamiętała coś skomplikowanego, co Ciebie nie dotyczy, a co on na siłę by Ci tłumaczył?). On natomiast chce mieć też swoje sprawy, ma swoją rodzinę, życie poza obszarem "wspólne". Bierz z niego przykład i też zacznij mieć swoje sprawy, swoje życie. Bo taką miłością można tylko zmęczyć, zagłaskać, stłamsić.
Ależ on mnie tak przyzwyczaił do bycia na pierwszym miejscu... Byłam wtedy taka szczęśliwa. Racja jest w tym, że powinnam mieć swoje sprawy i swoje życie, tak postaram się zrobić.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 13:05   #28
koKOro
Zakorzenienie
 
Avatar koKOro
 
Zarejestrowany: 2005-09
Wiadomości: 3 162
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

ja mam takie wrażenie, że Ty wcale nie chcesz rozstania, tylko masz nadzieje, że coś zrozumie i się zmieni.

w jakims sensie on jest dobrym materiałem na mężą?
__________________
narysuj mi baranka...

zakorzenienie
koKOro jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 13:10   #29
agiii
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Hongkong
Wiadomości: 1 491
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

jeszcze co do tej aukcji allegro...

hm... mysle ze gdybys mu wyjasnila na spokojnie to ze nie chcialas dawac za ten telefon tyle to mysle ze sam by zaplacil tą czesc ktora niepotrzebnie wylicytowal. A ty na niego naskoczyłas jakby nie wiem co zrobił. A przeciez on to robil dla ciebie! na twoja prosbe! mimo ze juz nie byliscie razem (tak bylo?) to on byl na tyle uprzejmy zeby to zrobic dla ciebie. A ty tak sie mu odwdzieczasz?

Zdaje mi sie ze bys moze jestes rozdrazniona obecnie operacja i tymi klopotami ale zdaje mi sie ze jestes zbyt marudna, narzekasz za bardzo, nie jestes wyrozumiala dla niego i jestes przewrazliwiona. Wybacz nie chce cie urazic w zaden sposob ale takie mam odczucia czytajac to. Clay czas tylko na niego narzekasz. Wymagasz coraz wiecej. A moze nie dostrzegasz tego co robi dlatego ze chesz tego wiecej wiecej ?


edit:

Cytat:
Napisane przez ysabell Pokaż wiadomość


Fakt, nie zabierałam go sama z własnej inicjatywy. Bo gdzie można zabrać informatyka? Ale często proponowałam miejsca, do których razem możemy iść. Ścianka wspinaczkowa, eksperymentarium w manufakturze, muzea, rózne koncerty. Ja propozycji miałam tysiące, on na niewiele z nich znajdował czas i ochotę. Jestem tradycjonalistką, uważam, że to facet powinien się starac o kobietę, a on mnie utwierdził w tym przekonaniu przez pierwsze miesiące związku. Myślałam, że tak już zostanie
a co to informatyk nie człowiek? nie męzczyzna?
ja wiem ze tak sie utarło ze to oni dbają, zapraszaja ip. ale to naprawde bardzo mile jak dziewczyna z własnej inicjatywy zrobi mu niespodzianke i " porwie" na jakis lunch czy do kina. Tak niespodziewanie.
albo jak zrobisz mu niespodzianke w domu i przyrzadzisz wspaniala kolacje przy swiecach.

Nie mozna im tylko dawac pomysłów. Samemu tez trzeba cos od siebie dac, zrobic, wymyslic, zaskoczyc! To jest naprawde miłe! mysle ze spodobaloby mu sie to
agiii jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2008-07-11, 13:34   #30
ysabell
Rozeznanie
 
Avatar ysabell
 
Zarejestrowany: 2005-03
Wiadomości: 675
GG do ysabell
Dot.: KONIEC - rozstanie z narzeczonym. Ciężko mi.

Cytat:
Napisane przez agiii Pokaż wiadomość
hm... mysle ze gdybys mu wyjasnila na spokojnie to ze nie chcialas dawac za ten telefon tyle to mysle ze sam by zaplacil tą czesc ktora niepotrzebnie wylicytowal. A ty na niego naskoczyłas jakby nie wiem co zrobił. A przeciez on to robil dla ciebie! na twoja prosbe! mimo ze juz nie byliscie razem (tak bylo?) to on byl na tyle uprzejmy zeby to zrobic dla ciebie. A ty tak sie mu odwdzieczasz?
Wtedy jeszcze byliśmy razem. Jak do niego zadzwoniłam teraz w tej sprawie to rzeczowo i konkretnie wyjaśniłam mu, czemu dzwonię, a on to zignorował. Nie zrobił tego na moją prosbę - prosiłabym go, żeby dał 60zł, a nie 90zł. Obdarzyłam go zaufaniem na tyle, żeby podałam mu moje hasło do allegro, myślę, ze on to zaufanie nadużył.

Co do inicjatywy i dawania coś z siebie - masz pewnie rację. Byłam tak przyzwyczajona do tego, że to on mnie gdzieś zabiera, że uważałam wręcz za dyshonor zabranie go gdzieś samemu. Może gdybym pomyślała o tym wcześniej, jak jeszcze było dobrze, mogłabym coś wymysleć. Ale między nami było już tak źle, że nawet przez myśl mi nie przeszło, ze mogłabym cos dla niego zrobic, skoro on nie robił nic dla mnie. Nasz związek od początku wyglądał tak, że to on był inicjatorem i myslę, że mu się to podobało. Dlatego trudno mi byłoby się przestawić i zacząć zabiegać o niego. To nie w moim stylu, zabiegać o faceta.
__________________
Odchudzanie i samodoskonalenie!
61.5 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49

Edytowane przez ysabell
Czas edycji: 2008-07-11 o 15:32
ysabell jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:23.

Wizaz.pl - Polityka poufności - Warunki dostępu - Góra