Wróć   Forum Wizaz.pl > Kobieta > 30 z plusem

Notka

30 z plusem Forum dla trzydziestolatek, czterdziestolatek i innych -latek; Problemy, porady i tajemnice bycia kobietą świadomą :-)

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2009-07-16, 18:17   #1
mysiak
Wtajemniczenie
 
Avatar mysiak
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 2 185
ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Kochane Wizażanki,

Wyprowadziłam się od męża we wrześniu 2008, pozew o rozwód złożyłam w lutym. Ze względu na moje starania o zwolnienie z kosztów postępowania i inne kwestie formalne, sprawa się przeciągnęła i termin rozprawy wyznaczono nam na wrzesień 2009. Dogadaliśmy się z mężem - obydwoje mamy rozwiedzionych rodziców i obiecaliśmy sobie, że nasze rozstanie nie będzie wyglądać tak jak ich, nie będzie prania brudów, nienawiści, plucia jadem. Dogadujemy się dość dobrze, choć z odczuwalnym dystansem.

Zdecydowaliśmy się na rozwód bez orzekania o winie, bez sądownego podziału majątku - załatwiliśmy tę sprawę u notariusza, mamy już za sobą zarówno przeprowadzenie rozdzielności majątkowej jak i podział majątku dorobkowego. Nie mamy dzieci. Ja mam nowego partnera. Mimo to bardzo się boję rozprawy, obydwoje z mężem chcielibyśmy żeby skończyło się na jednym spotkaniu. Wiem, że w naszej sytuacji to bardzo możliwe, ale wcale nie pewne...

Dlatego zwracam się z gorącą prośbą do tych z Was, które mogłyby pomóc:

Proszę, powiedzcie jakie konkretnie pytania padają standardowo na rozprawie bez orzekania o winie, gdy nie ma potomstwa ze związku?

Bardzo, bardzo się boję, że jedną nierozważną odpowiedzią mogę przeciągnąć sprawę o kolejne miesiące...

Z góry bardzo dziękuję!
__________________

ADOPTUJ wirtualnie FRETKĘ- tak wiele za tak niewiele http://fretek.org/adopcje/showlist/37
mysiak jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 12:27   #2
czarneoczka
Raczkowanie
 
Avatar czarneoczka
 
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 96
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Moja dobra koleżanka jest już dwa miesiące po rozwodzie właśnie bez orzekania o winie.
Wystarczyła jedna sprawa i już było po , mimo iż mają małę dziecko.
Macie już za sobą podział majątku, i bardzo dobrze że się dogadaliście w tej sprawie bo to najczęściej powoduje przeciąganie rozprawy.
Sąd napewno zapyta kiedy nastąpił rozkład waszego pożycia małżeńskiego,
czy macie nowych partnerów,
czy oboje chcecie tego rozwodu.
Jeżeli obydwoje jednomyślnie pokażecie przed sądem że wasze małżeństwo już praktycznie nie istnieje, to nie będzię żadnych problemów

Głowa do góry rozwód to napewno wielki stres dla obojga, ale też nie taki wilk straszny jak go malują(czy jakoś tak)
czarneoczka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 12:50   #3
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Mysiak - pytanie jakie ja miałam na rozprawie:
1. czy widzę szansę na pojednanie się?
2.kiedy podtrzymuje pozew bez orzekania o winie?
3.kiedy ostatni raz współżyliśmy?
4.od kiedy nie mieszkamy razem?
miałam jeszcze dwa pytania w związku z nieobecnością mojego męża i tyle. całosć trwała łącznie z oczekiwaniem na wyrok - 8 min.
jeśli macie wszystko ustalone , podzielone - nie masz co sie martwić, to tylko formalność.głowa do góry.
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 12:52   #4
paula78
Zakorzenienie
 
Avatar paula78
 
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 34 443
Smaczny profil paula78
Smaczne przepisy14
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Sprawa wyglad na bardzo prostą bo nie macie dziecka i sprawe majątku załatwiliscie sami plus brak orzekania o winie.
Nie sądze aby po waszej twierdzacej odpowiedzi na pytanie czy chcecie sie rozstać sąd robił jakies problemy gdyż ewidentnie pozycie ustało i nie rokuje.

Znam podobny przypadek ale bylo dziecko i sprawa skonczyla sie na pierwszej rozprawie.

Nie denerwuj sie i nie nakręcaj ,bedzie dobrze
__________________
Przeczytane:
http://pichceiknoce.blogspot.com/



paula78 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 12:59   #5
Karolina Maria
Zadomowienie
 
Avatar Karolina Maria
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: BDG
Wiadomości: 1 411
GG do Karolina Maria
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Witajcie,
ja tez sie rozwodze niedlugo bez orzekania.
Moj mąż złozył pozew pare dni temu, miałam ja ale jestm w UK. Mam nadziej ze tez sie na 1szej uda.
Jak długo czekałyscie na sprawe od złozenia?
Pozdarawiam!

Jakie ma znaczenie czy ma się kogos nowego?
__________________
Mój kochany TŻ
Wymianka http://wizaz.pl/forum/showthread.php...5#post48241365
Karolina Maria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 13:26   #6
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

karolina maria nie ma wpływu to czy masz kogoś czy nie w sprawie bez orzekania o winie. a to ile sie czeka na rozprawę zależy od sądu i od dokładności przy składaniu pozwu
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 13:28   #7
Karolina Maria
Zadomowienie
 
Avatar Karolina Maria
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: BDG
Wiadomości: 1 411
GG do Karolina Maria
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Dziekuję Ci.
Tak tez myslalm ze sadu to nie obchodzi za bardzo czy mam kogos, ale wolałam zapytac. Pierwszy rozwód to wprawy nie mam
Tak serio to mimo ze to formalnosc to stresuje mnie to. Dopiero 1,5 roku po slubie, mam 23 lata... no ciesze sie ze nowe zycie przede mna, ale stres i chciabym to zamknąc na pierwszej sprawie.
__________________
Mój kochany TŻ
Wymianka http://wizaz.pl/forum/showthread.php...5#post48241365
Karolina Maria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 14:15   #8
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Karolina Maria istotne jest ile minęło od rozpadu pożycia małżeńskiego a nie ile po ślubie . nic się nie martw.
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 16:13   #9
mysiak
Wtajemniczenie
 
Avatar mysiak
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 2 185
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Zarówno za szybkie odpowiedzi jak i nieprzegonienie mnie z forum (formalnie do trzydziestki brakuje mi parę lat, ale ze względu na dość urozmaiconą biografię od paru lat czuję się na 30 z hakiem ).

Wiem, że sąd nie wymaga od rozwodzących się wzajemnej niechęci, ale mimo wszystko boję się trochę, że gdy zobaczy, że odnosimy się do siebie pozytywnie, stwierdzi że są jakieś szanse na pojednanie... Ale chyba boję się na zapas, prawda?

No i zastanawiam się czy mogą paść bardziej szczegółowe pytania o mojego nowego partnera - od kiedy jesteśmy razem, kiedy zaczęłam z nim współżyć (nie cierpię tego określenia )?

Karolina Maria: ja w październiku skończę 24, więc też wcześnie zaczęłam... I Myślę, że jestem w stanie przynajmniej częściowo wyobrazić sobie co czujesz
__________________

ADOPTUJ wirtualnie FRETKĘ- tak wiele za tak niewiele http://fretek.org/adopcje/showlist/37
mysiak jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 16:21   #10
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez mysiak Pokaż wiadomość
Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Zarówno za szybkie odpowiedzi jak i nieprzegonienie mnie z forum (formalnie do trzydziestki brakuje mi parę lat, ale ze względu na dość urozmaiconą biografię od paru lat czuję się na 30 z hakiem ).

Wiem, że sąd nie wymaga od rozwodzących się wzajemnej niechęci, ale mimo wszystko boję się trochę, że gdy zobaczy, że odnosimy się do siebie pozytywnie, stwierdzi że są jakieś szanse na pojednanie... Ale chyba boję się na zapas, prawda?

No i zastanawiam się czy mogą paść bardziej szczegółowe pytania o mojego nowego partnera - od kiedy jesteśmy razem, kiedy zaczęłam z nim współżyć (nie cierpię tego określenia )?

Karolina Maria: ja w październiku skończę 24, więc też wcześnie zaczęłam... I Myślę, że jestem w stanie przynajmniej częściowo wyobrazić sobie co czujesz
mysiak mi też jeszcze brakuje trochę do 30 , w październiku kończę 26
jeśli obydwoje podtrzymacie chęc rozwodu to myślę że go dostaniecie
mnie sąd nie pytal o to czy teraz z kimś jestem czy nie - interesowało go tylko i wyłącznie moje małzeństwo.
a na pytanie o wwpółżycie musisz sie przygotować - ono niestety będzie - ale dotyczyć będzie Twojego męża .
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-17, 17:54   #11
Karolina Maria
Zadomowienie
 
Avatar Karolina Maria
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: BDG
Wiadomości: 1 411
GG do Karolina Maria
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez mysiak Pokaż wiadomość
Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Zarówno za szybkie odpowiedzi jak i nieprzegonienie mnie z forum (formalnie do trzydziestki brakuje mi parę lat, ale ze względu na dość urozmaiconą biografię od paru lat czuję się na 30 z hakiem ).

Wiem, że sąd nie wymaga od rozwodzących się wzajemnej niechęci, ale mimo wszystko boję się trochę, że gdy zobaczy, że odnosimy się do siebie pozytywnie, stwierdzi że są jakieś szanse na pojednanie... Ale chyba boję się na zapas, prawda?

No i zastanawiam się czy mogą paść bardziej szczegółowe pytania o mojego nowego partnera - od kiedy jesteśmy razem, kiedy zaczęłam z nim współżyć (nie cierpię tego określenia )?

Karolina Maria: ja w październiku skończę 24, więc też wcześnie zaczęłam... I Myślę, że jestem w stanie przynajmniej części
owo wyobrazić sobie co czujesz
No prosze, zaskoczyłaś mnie , że prawie równolatk Pozdarawiam!
__________________
Mój kochany TŻ
Wymianka http://wizaz.pl/forum/showthread.php...5#post48241365
Karolina Maria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 08:48   #12
st_ella
Wtajemniczenie
 
Avatar st_ella
 
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: moje miasto
Wiadomości: 2 235
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez jodie Pokaż wiadomość
1. czy widzę szansę na pojednanie się?
2.kiedy podtrzymuje pozew bez orzekania o winie?
3.kiedy ostatni raz współżyliśmy?
4.od kiedy nie mieszkamy razem?
5. dlaczego się chcemy rozwieść?
6. Czy mamy wspólne dziecko?
7. Czy mam dziecko?
8. Czy obecnie kogoś mam?
9.Czy mąż mi powiedział ze mnie nie kocha? kiedy to było?
10.Czy mąż kogoś ma?
11. Gdzie mieszkam?
12. Ile zarabiam?
13. kiedy się rozstaliśmy? Od kiedy nie mieszkamy razem?

Cytat:
Napisane przez mysiak Pokaż wiadomość
Wiem, że sąd nie wymaga od rozwodzących się wzajemnej niechęci, ale mimo wszystko boję się trochę, że gdy zobaczy, że odnosimy się do siebie pozytywnie, stwierdzi że są jakieś szanse na pojednanie... Ale chyba boję się na zapas, prawda?
to nieprawda...
sąd nie wymaga niechęci - lubi kulturalnych ludzi.
ale trudno na sprawie się nie popłakać...

Cytat:
Napisane przez mysiak Pokaż wiadomość
No i zastanawiam się czy mogą paść bardziej szczegółowe pytania o mojego nowego partnera - od kiedy jesteśmy razem, kiedy zaczęłam z nim współżyć (nie cierpię tego określenia )?
tak padną takie pytania
łącznie czy twój ex go zna
i czy to przez niego jest rozwód.

pamietaj o jednym jeśli będziesz w czasie rozwodu w ciąży to Twoje dziecko automatycznie nabywa nazwisko Twojego męza... i jeśli tak sie stanie ze bedziesz lub jesteś w ciazy radzę o tym powiedzieć przed sądem
__________________
4 fingers - Marcin potrzebuje Twojej pomocy

st_ella jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 12:55   #13
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

to mój sąd nie był taki dociekliwy krótkie pytania i koniec - chociaż nawet mój adwokat mówił że trafiłam na wyjątkowo rozsądną sędzinę
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 13:53   #14
AgataAgataka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2008-09
Wiadomości: 451
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

widze ze nie tylko u mnie tak szybko sie malzenstwo sypie u mnie niecale dwa lata po slubie od roku nie mieszkamy razem i lat mam 26wiec do30 mi brakuje a czuje sie prawie jak40z plusem po tym wszystkim co mi sie powydarzalo
AgataAgataka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 14:03   #15
mg78
Zadomowienie
 
Avatar mg78
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z domu ;P
Wiadomości: 1 939
Wpisy w blogu: 2
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez AgataAgataka Pokaż wiadomość
widze ze nie tylko u mnie tak szybko sie malzenstwo sypie u mnie niecale dwa lata po slubie od roku nie mieszkamy razem i lat mam 26wiec do30 mi brakuje a czuje sie prawie jak40z plusem po tym wszystkim co mi sie powydarzalo
Moje rozsypało się po 8 miesiącach,ja mam 30 lat i czasem wydaje mi się ze już nic dobrego mnie nie spotka eh.........


też miałam bez orzekania o winie,pytania:
czy widzimy szanse na bycie razem,
dlaczego rozpadło się nasze małżeństwo
i to wszystko sprawa trwała jakieś 20 min razem z orzeczeniem wyroku

Mysiak nie masz co się denerwować z tego co piszesz to macie komfortową sytuacje(dogadaliście się) u mnie tak "cudownie" nie było od dnia rozstania nie rozmawialiśmy ze sobą,nawet o rozwodzie,a mój były na rozwód przyszedł ze swoim pełnomocnikiem,pozdrawiam trzymam kciuki
__________________


Edytowane przez mg78
Czas edycji: 2009-07-19 o 14:16
mg78 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 16:34   #16
mysiak
Wtajemniczenie
 
Avatar mysiak
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 2 185
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez st_ella Pokaż wiadomość
pamietaj o jednym jeśli będziesz w czasie rozwodu w ciąży to Twoje dziecko automatycznie nabywa nazwisko Twojego męza... i jeśli tak sie stanie ze bedziesz lub jesteś w ciazy radzę o tym powiedzieć przed sądem
Dziękuję. Nie jestem, mam nadzieję że przez najbliższe 3-4 lata nie będę...

Cytat:
Napisane przez mg78 Pokaż wiadomość
Mysiak nie masz co się denerwować z tego co piszesz to macie komfortową sytuacje(dogadaliście się) u mnie tak "cudownie" nie było od dnia rozstania nie rozmawialiśmy ze sobą,nawet o rozwodzie,a mój były na rozwód przyszedł ze swoim pełnomocnikiem,pozdrawiam trzymam kciuki
Dziękuję za ciepłe słowa.
Cytat:
Napisane przez AgataAgataka Pokaż wiadomość
widze ze nie tylko u mnie tak szybko sie malzenstwo sypie u mnie niecale dwa lata po slubie od roku nie mieszkamy razem i lat mam 26wiec do30 mi brakuje a czuje sie prawie jak40z plusem po tym wszystkim co mi sie powydarzalo
Cytat:
Napisane przez mg78 Pokaż wiadomość
Moje rozsypało się po 8 miesiącach,ja mam 30 lat i czasem wydaje mi się ze już nic dobrego mnie nie spotka eh.........
Moje zaczęło się rozpadać po roku, choć o sprawy które nas poróżniły spieraliśmy się już wcześniej. Bardzo, bardzo kochałam swojego męża. Widziałam, że mamy częste spięcia a gdy próbuję coś z nim wyjaśniać, jest potwornie zniecierpliwiony, choć starałam się robić to tak, żeby było to jak najmniej nieprzyjemne dla męskich uszu - bez aluzji, bez "bo Ty zawsze", bez "bo Ty nigdy", nie liczyłam na to że zrozumie mnie telepatycznie...
Ale nie byłam w stanie wytłumaczyć mu, że te "drobiazgi o które się czepiam" powoli nas zabijają. Jasne, że są rzeczy bardziej i mniej ważne, ale to tych drugich jest tysiąc razy więcej, to one tworzą naszą codzienność i to one sprawiły, że po którejś kłótni o "drobiazg" coś we mnie pękło... Ale przez pół roku każdego dnia próbowałam naprawić nasz związek...
Najgorsze jest dla mnie to, że mimo wszystko czuję się potwornie winna na myśl o chwili gdy powiedziałam mu, że to koniec... Był gotów przysiąc wszystko, pójść na każde ustępstwo, ale nie było już nic, co można by uratować

Staram się patrzeć do przodu i myślę poważne o moim obecnym partnerze. Założyłam wątek dla kobiet, którym nie udało się małżeństwo, choć bardzo się starały, ale odpowiedziała na niego tylko jedna Wizażanka...
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=345696
__________________

ADOPTUJ wirtualnie FRETKĘ- tak wiele za tak niewiele http://fretek.org/adopcje/showlist/37
mysiak jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 17:11   #17
mg78
Zadomowienie
 
Avatar mg78
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z domu ;P
Wiadomości: 1 939
Wpisy w blogu: 2
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez mysiak Pokaż wiadomość
Dziękuję. Nie jestem, mam nadzieję że przez najbliższe 3-4 lata nie będę...


Dziękuję za ciepłe słowa.


Moje zaczęło się rozpadać po roku, choć o sprawy które nas poróżniły spieraliśmy się już wcześniej. Bardzo, bardzo kochałam swojego męża. Widziałam, że mamy częste spięcia a gdy próbuję coś z nim wyjaśniać, jest potwornie zniecierpliwiony, choć starałam się robić to tak, żeby było to jak najmniej nieprzyjemne dla męskich uszu - bez aluzji, bez "bo Ty zawsze", bez "bo Ty nigdy", nie liczyłam na to że zrozumie mnie telepatycznie...
Ale nie byłam w stanie wytłumaczyć mu, że te "drobiazgi o które się czepiam" powoli nas zabijają. Jasne, że są rzeczy bardziej i mniej ważne, ale to tych drugich jest tysiąc razy więcej, to one tworzą naszą codzienność i to one sprawiły, że po którejś kłótni o "drobiazg" coś we mnie pękło... Ale przez pół roku każdego dnia próbowałam naprawić nasz związek...
Najgorsze jest dla mnie to, że mimo wszystko czuję się potwornie winna na myśl o chwili gdy powiedziałam mu, że to koniec... Był gotów przysiąc wszystko, pójść na każde ustępstwo, ale nie było już nic, co można by uratować

Staram się patrzeć do przodu i myślę poważne o moim obecnym partnerze. Założyłam wątek dla kobiet, którym nie udało się małżeństwo, choć bardzo się starały, ale odpowiedziała na niego tylko jedna Wizażanka...
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=345696
Chyba Ciebie rozumiem,u mnie było podobnie sprzeczki itp....to jedno co nas różni to w moje małżeństwo zaczęły mieszać się inne osoby(na przyzwolenie mojego męża)np.jego matka po ślubie mi zaznaczyła że jeżeli jej się coś nie spodoba to go zabierze (dlaczego tak się nie zachowywała jak było przed ślubem )mój mąż dobrze to słyszał i w żaden sposób nie reagował.Kiedy dochodziło do ekstremalnych sytuacji wkraczała jego matka(jechał do niej skarżył się a ona przyjeżdżała z awanturą,wyzywała itp.)Jednym słowem trafił mi się maminsynek Nie potrafił usiąść i rozmawiać rozwiązać problem,próbowałam rozmawiać z nim po rozstaniu ale na próżno,później trafiłam do szpitala,jego matka mi wtedy powiedziała że bardzo dobrze mi tak ze zasłużyłam sobie na to.No a teraz już jestem 3 miesiące po rozwodzie,na początku euforia że koniec tego niepewności...a teraz jakoś daje radę odżyłam trochę(no ale zdarzają się takie dni np.jak dzisiaj że nachodzi mnie chandra że analizuje to wszystko i dopada mnie złość,czy musiało tak być)wygadałam się trochę
__________________

mg78 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-19, 18:08   #18
Karolina Maria
Zadomowienie
 
Avatar Karolina Maria
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: BDG
Wiadomości: 1 411
GG do Karolina Maria
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Ja nie mieszkam z moim mężem od marca, poczatki były starszne, miałam wyrzuty sumienia, że to może przeze mnie się nie udało itd. My mieszkalismy z mimi pacjentami, bo jestem calodobową opiekunką. Zarabiałam bardzo duzo, ale tez ciagle bylam zmeczona , mój mąż jednak mila wielkie plany z kasa zwizane wiec mu to zwisało co ja czuje. Wlozylam mnostwo kasy w jego dom (jest na jego tate) a dostalam z tego co sama zarobilam na koniec jedna ktorąś. Nie znioslabym juz dluzej psychicznie tego co sie w domu dzialo, rzucialm prace a ze to byl nasz dom to wynajelam pokoj u ludzi (bylam w UK wiec nie mialam rodziny i gdzie pojsc), znalazłam nowa pracę, ale ze zostalam z 130 funtami w kieszeni bo reszta byla wyslana na dom do PL, to kiepsko bylo na poczatku bo lewie mi na pokoj starczylo zanim dostalam pierwsza wyplate. Bylam klebkiem nerwow, ciagle plakalam i zaniedbalam sie strasznie. Bylam pewna ze juz mnie nic nie czeka dobreg, ze jestem glupia i brzydka i juz nikt mnie nie bedzie chcial.
Do mojego dawnego klienta przyjechal mezczyzna po ktorym klienta przejmowalam, znajomy moj i meza. Tu go poznalismy rok wczesniej. Teraz moj kochany TŻ ktory znow pozwoli mi uwierzyc w cudowne dni i mnie samą!
Dodam jeszcze ze maz stwierdzial ze slub zwiął bo mial traume po bylej a naprawde nigdy mnie nie chcial
__________________
Mój kochany TŻ
Wymianka http://wizaz.pl/forum/showthread.php...5#post48241365

Edytowane przez Karolina Maria
Czas edycji: 2009-07-19 o 18:12
Karolina Maria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 10:51   #19
mg78
Zadomowienie
 
Avatar mg78
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z domu ;P
Wiadomości: 1 939
Wpisy w blogu: 2
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez Karolina Maria Pokaż wiadomość
Ja nie mieszkam z moim mężem od marca, poczatki były starszne, miałam wyrzuty sumienia, że to może przeze mnie się nie udało itd. My mieszkalismy z mimi pacjentami, bo jestem calodobową opiekunką. Zarabiałam bardzo duzo, ale tez ciagle bylam zmeczona , mój mąż jednak mila wielkie plany z kasa zwizane wiec mu to zwisało co ja czuje. Wlozylam mnostwo kasy w jego dom (jest na jego tate) a dostalam z tego co sama zarobilam na koniec jedna ktorąś. Nie znioslabym juz dluzej psychicznie tego co sie w domu dzialo, rzucialm prace a ze to byl nasz dom to wynajelam pokoj u ludzi (bylam w UK wiec nie mialam rodziny i gdzie pojsc), znalazłam nowa pracę, ale ze zostalam z 130 funtami w kieszeni bo reszta byla wyslana na dom do PL, to kiepsko bylo na poczatku bo lewie mi na pokoj starczylo zanim dostalam pierwsza wyplate. Bylam klebkiem nerwow, ciagle plakalam i zaniedbalam sie strasznie. Bylam pewna ze juz mnie nic nie czeka dobreg, ze jestem glupia i brzydka i juz nikt mnie nie bedzie chcial.
Do mojego dawnego klienta przyjechal mezczyzna po ktorym klienta przejmowalam, znajomy moj i meza. Tu go poznalismy rok wczesniej. Teraz moj kochany TŻ ktory znow pozwoli mi uwierzyc w cudowne dni i mnie samą!
Dodam jeszcze ze maz stwierdzial ze slub zwiął bo mial traume po bylej a naprawde nigdy mnie nie chcial
Witaj Twoja historia daje mi nadzieje ze może i u mnie karta się odmieni na lepsze .Ja tez się zaniedbałam ale jest teraz lepiej ,chyba też z racji tego ze u mnie trzydziestka na karku wiec trzeba bardziej dbać o siebie .... Co do nerwów ja musiałam się ratować prochami nie byłam w stanie normalnie funkcjonować....to tak o mnie...


Skoro tamten wątek nie wypalił to może tu pociągniemy.Co o tym myślicie,pozdrawiam czas do pracy
__________________

mg78 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 13:34   #20
st_ella
Wtajemniczenie
 
Avatar st_ella
 
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: moje miasto
Wiadomości: 2 235
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez AgataAgataka Pokaż wiadomość
widze ze nie tylko u mnie tak szybko sie malzenstwo sypie u mnie niecale dwa lata po slubie od roku nie mieszkamy razem i lat mam 26wiec do30 mi brakuje a czuje sie prawie jak40z plusem po tym wszystkim co mi sie powydarzalo
ja nie miałam trzydziestki
małzeństwo trwało rok,
bylismy ze soba pewnie z osiem lat...

było minęło...
kochałam bardzo.. za bardzo.
zostawił
kasę wpakowałamw mieszkanie...
a teraz Oni w nim wygodnie mieszkają...

jakie my sline jesteśmy
__________________
4 fingers - Marcin potrzebuje Twojej pomocy

st_ella jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 14:18   #21
florydka
Raczkowanie
 
Avatar florydka
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 38
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

witam. generalnie chyba nie powinnam sie tutaj wypowiadac bo nie jestem po rozwodzie - baa - nawet męzatka nie jestem.. aczkolwiek osttanio zdaje sobie sprawe z tego ze moj związek do slubu zmierza.. ale czytajac Wasze posty i patrzac na moich rodzicow (ktorzy chcieli rozwodu ale wyszlo ze dalej sa "malzenstwem" - jedno mieszka na parterze a drugie na pietrze) mam duze obawy co do instytucji slubu... zadam pytanie (ktore zadaje i mojej mamie) czy nie widzialyscie co bralyscie? moze smieszne pytanie- ale dręczy mnie dlaczego po slubie az tyle malzenstw sie rozpada. przeciez chyba kazdy zdaje sobie sprawe z tego jak powazna to decyzja i sprawa. do tego dodam ze nie znam pary ktora nie mialabym kryzysu kiedykolwiek. albo sa przed rozwodem albo te pary przed slubem- kłocą się ze dochodzi az do rekoczynow itd itp. przykladow mozna mnozyc sporo. zaczynam sie w kazdym razie bac tego...
w wielu postach pojawialo sie zdanie (ktore tez potwierdzam) ze drobne szczegoly tworza calosc... i jak widze ze moja kolezanka "beszta" swojego faceta za to ze kolejny raz nie zrobil czegos co mial zrobic a ona po raz 50 mu o tym mowi a on po raz 50 robi inaczej a ona robi mu o to prawdziwa "wojne" i sie nie odzywaja tydzien albo ja po raz setny prosze o cos o czym moj TŻ zapomina i robi dalej swoje to obie w takich sytuacach dostajemy furii... i tego sie boje ze teraz zatracimy sie w sielance przygotowan do slubu a potem i tak dojdzie do rozwodu...
moze zbyt wczesnie porwalyscie sie na slub? moze dopiero teraz - w wieku "rozwodowym" powinnyscie brac slub zeby Wasze malzenstwa byly udane? z reszta skad wiedziec ze to juz pora na slub albo ze to odpowiednia osoba do malzenstwa?
z drugiej strony tlumacze sobie to ze - nie ma idealnych facetow i idealnych kobiet - czasami cos facetow denerwuje w zachowaniu kobiet i na odwrot. nie ma idealnego faceta ktory by nie chrapal i ktory czasami nie "pośliniłby" sie na widok fajnej laski przechodzacej obok - bo to tylko faceci...
i do tego chyba związek to sztuka kompromisu.. trzeba czasami przymknąć na cos oko bo w pewnych sprawach czlowieka sie nie zmieni..
bo przeciez nie rozstanie sie nikt z kims bo np chrapie w nocy lub lubi pogwizdac pod przysznicem a te czynnosci np wywoluja wkurzenie u drugiej strony. i chyba na tym to polega zeby byc pomimo czegos i za cos a nie tylko za cos.
albo zostac singlem
i jeszcze dziwi fakt ze osoba po rozstaniu z kims ( z kim wydawaloby sie spedzi cale zycie bo jest kolorowo) spotyka druga osobe i twierdzi- tak jak we wczesniejszym zwiazku "kocham go/ją, nie wyobrazam sobie innej osoby przy moim boku, zycie jest piekne" a przeciez chyba osobie z ktora sie bierze rozwod tez sie to mowilo??? wiec ktore uczucie bylo/jest prawdziwe?
przepraszam ze sie tak rozpisalam i nie wiem czy w temacie. po prostu mialam takie przemyslenia osobiste a uaktywnily sie po przeczytaniu Waszych popstow.
od razu mowie ze nikogo nie szkaluje tutaj. po prostu mam mysli natury egzystencjalnej i dziwi mnie jak to wszystko funkcjonuje. bo chyba za duzo romantycznych filmow sie naogladalam gdzie wszystko jest kolorowe i piekne. a zaczyna do mnie docierac ze malzenstwo to nie zawsze sielanka...
w kazdym razie duzo wytrwalosci Wam zycze w ukladaniu sobie zycia... sobie z reszta tez
florydka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 14:47   #22
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

florydko życie to nie bajka a Twój moralizatorki ton w świtle tego co napisałaś wydaje mi się śmieszny nie życzę Ci abyś sama przeżyła podobną historię bo nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym.
zdana z nas nie wyszłaby za mąż gdyby wiedziała że małzeństwo się posypie.
i nie rozumiem czemu smieszy Cię to że mimo tego że raz nam sie nie udało chcemy ułozyc sobie życie? wg Ciebie nie należy sie nam czy jak?
a za nim zaczniesz pisać czy miłość była/jest prawdziwa odpowiedz sobie na pytanie czym jest miłość?
ja z perspektywy czasu stwierdzam ze nie wiem .
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...

Edytowane przez jodie
Czas edycji: 2009-07-20 o 15:42
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 14:59   #23
Karolina Maria
Zadomowienie
 
Avatar Karolina Maria
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: BDG
Wiadomości: 1 411
GG do Karolina Maria
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
witam. generalnie chyba nie powinnam sie tutaj wypowiadac bo nie jestem po rozwodzie - baa - nawet męzatka nie jestem.. aczkolwiek osttanio zdaje sobie sprawe z tego ze moj związek do slubu zmierza.. ale czytajac Wasze posty i patrzac na moich rodzicow (ktorzy chcieli rozwodu ale wyszlo ze dalej sa "malzenstwem" - jedno mieszka na parterze a drugie na pietrze) mam duze obawy co do instytucji slubu... zadam pytanie (ktore zadaje i mojej mamie) czy nie widzialyscie co bralyscie? moze smieszne pytanie- ale dręczy mnie dlaczego po slubie az tyle malzenstw sie rozpada. przeciez chyba kazdy zdaje sobie sprawe z tego jak powazna to decyzja i sprawa. do tego dodam ze nie znam pary ktora nie mialabym kryzysu kiedykolwiek. albo sa przed rozwodem albo te pary przed slubem- kłocą się ze dochodzi az do rekoczynow itd itp. przykladow mozna mnozyc sporo. zaczynam sie w kazdym razie bac tego...
w wielu postach pojawialo sie zdanie (ktore tez potwierdzam) ze drobne szczegoly tworza calosc... i jak widze ze moja kolezanka "beszta" swojego faceta za to ze kolejny raz nie zrobil czegos co mial zrobic a ona po raz 50 mu o tym mowi a on po raz 50 robi inaczej a ona robi mu o to prawdziwa "wojne" i sie nie odzywaja tydzien albo ja po raz setny prosze o cos o czym moj TŻ zapomina i robi dalej swoje to obie w takich sytuacach dostajemy furii... i tego sie boje ze teraz zatracimy sie w sielance przygotowan do slubu a potem i tak dojdzie do rozwodu...
moze zbyt wczesnie porwalyscie sie na slub? moze dopiero teraz - w wieku "rozwodowym" powinnyscie brac slub zeby Wasze malzenstwa byly udane? z reszta skad wiedziec ze to juz pora na slub albo ze to odpowiednia osoba do malzenstwa?
z drugiej strony tlumacze sobie to ze - nie ma idealnych facetow i idealnych kobiet - czasami cos facetow denerwuje w zachowaniu kobiet i na odwrot. nie ma idealnego faceta ktory by nie chrapal i ktory czasami nie "pośliniłby" sie na widok fajnej laski przechodzacej obok - bo to tylko faceci...
i do tego chyba związek to sztuka kompromisu.. trzeba czasami przymknąć na cos oko bo w pewnych sprawach czlowieka sie nie zmieni..
bo przeciez nie rozstanie sie nikt z kims bo np chrapie w nocy lub lubi pogwizdac pod przysznicem a te czynnosci np wywoluja wkurzenie u drugiej strony. i chyba na tym to polega zeby byc pomimo czegos i za cos a nie tylko za cos.
albo zostac singlem
i jeszcze dziwi fakt ze osoba po rozstaniu z kims ( z kim wydawaloby sie spedzi cale zycie bo jest kolorowo) spotyka druga osobe i twierdzi- tak jak we wczesniejszym zwiazku "kocham go/ją, nie wyobrazam sobie innej osoby przy moim boku, zycie jest piekne" a przeciez chyba osobie z ktora sie bierze rozwod tez sie to mowilo??? wiec ktore uczucie bylo/jest prawdziwe?
przepraszam ze sie tak rozpisalam i nie wiem czy w temacie. po prostu mialam takie przemyslenia osobiste a uaktywnily sie po przeczytaniu Waszych popstow.
od razu mowie ze nikogo nie szkaluje tutaj. po prostu mam mysli natury egzystencjalnej i dziwi mnie jak to wszystko funkcjonuje. bo chyba za duzo romantycznych filmow sie naogladalam gdzie wszystko jest kolorowe i piekne. a zaczyna do mnie docierac ze malzenstwo to nie zawsze sielanka...
w kazdym razie duzo wytrwalosci Wam zycze w ukladaniu sobie zycia... sobie z reszta tez
Juz odpowiadam
U mnie było tak,że mój Tż a mój mąż to nie ta sama osoba, zmienił się baaardzo. Stwierdzial, że teraz jestem , żoną i mam obowiązki a co bylo przed minelo. Nie dotrzymal slowa ze bede mogla kontynuowac studia, teraz mam problem wrocic po dziekance bo wymusil na mnie zostanie w UK bo potrzebowal kasy na swoje plany. Do tego rodzinka i dom jego rodzicow w ktory ja inwestowalm rowniez, nie mialam nic do poiwedzienia... Moze nie widzialam pewnych rzeczy przed, moze?! U mnie się ardzo wiele zmienilo, ale te u mnie bylo tak ze maz stwierdzial potem ze w sumei to mnie nie chcial bo wzial slub zeby zapomniec o bylej ktora kocha... Chcial mnie wykonczyc psychicznie zebym sama odeszla bo jemu wstyd rozwod brac bo katolicka rodzinka. Dziekuje za taki katolicyzm. Nie mialm nic do powiedzenia, tlyko praca, wieczne pretensje o wszystko, ponizajace teksty... Nie kazde malzenstwo takie jest, wiec nie ma sie co sugerowac. U nas sie ten kontakt emocjonalny urwal.

Co do nowego TZ to na pewno jest ciezko bo z jednaj strony sie kogos kocha za to ze jest, czuje sie tomilosc,ale sa obawy, po traumie malzenstwa nigdy nie ejst tak samo jak przed, ja tak mysle moze sie myle...

---------- Dopisano o 15:59 ---------- Poprzedni post napisano o 15:55 ----------

Cytat:
Napisane przez jodie Pokaż wiadomość
florydko życie to nie bajka a Twój moralizatorki to w świtle tego co napisałaś wydaje mi się śmieszny nie życzę Ci abyś sama przeżyła podobną historię bo nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym.
zdana z nas nie wyszłaby za mąż gdyby wiedziała że małzeństwo się posypie.
i nie rozumiem czemu smieszy Cię to że mimo tego że raz nam sie nie udało chcemy ułozyc sobie życie? wg Ciebie nie należy sie nam czy jak?
a za nim zaczniesz pisać czy miłość była/jest prawdziwa odpowiedz sobie na pytanie czym jest miłość?
ja z perspektywy czasu stwierdzam ze nie wiem .
Przychylam sie do tego co piszesz bo ja gdybym iwedziala nie zostawilabym rodziny, studiow, przyjaciil zeby jechac do UK, pracowac na czyjsc dom, byc zmeczona psychicznie i fizyczni, ponizaną, placzącą i majaca problemy emocjonalne. Nikt tego nie robi z pasji...

Jeszcze cos mi sie nauneło: watro poczytac to co kobiety pisża o swoim związku... Sądzisz, że one chciał tego i wiedzac ze tak bedzie wychodzily za mąż, bo miały pragnienie zyc w ciaglym stresie, obawie o dzieci... rozgrywaja sie prawdziwe dramaty tych samotnych mam, zmecznych , ponizonych... tego chciały? Niesądze...
__________________
Mój kochany TŻ
Wymianka http://wizaz.pl/forum/showthread.php...5#post48241365

Edytowane przez Karolina Maria
Czas edycji: 2009-07-20 o 15:07
Karolina Maria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 17:26   #24
mysiak
Wtajemniczenie
 
Avatar mysiak
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 2 185
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

No to po kolei. Po pierwsze zacytuję samą siebie. To mój post z wątku, który miał być miejscem dla kobiet takich jak Karolina Maria, Jodie, St_elle, mg78 i ja:
Cytat:
Napisane przez mysiak Pokaż wiadomość
Nikt nie bierze ślubu myśląc, że się rozwiedzie. Czasami jednak mimo naszych usilnych starań, rozmów z partnerem oraz całej masy wysiłku i pracy (!) jaką włożyłyśmy w małżeństwo, rozpada się ono... Jesteśmy zdruzgotane, nie chcemy dopuszczać do siebie myśli, że właśnie nam się to przydarzyło, to przecież takie niesprawiedliwe!

Ale gdy nadchodzi moment, w którym nie ma już czego odbudować nasze życie trwa dalej. Czasem jesteśmy długo same, czasem szybko kogoś znajdujemy... Bo przecież zasługujemy na szczęście...

Wizażanki, jeśli nie udało się Wam małżeństwo, choć bardzo się starałyście, jeśli żyjecie w szczęśliwym nowym związku, albo wiecie że chcecie w takim żyć, to wątek dla Was!
Jeśli chcecie wziąć ślub po raz drugi a jednocześnie bardzo się boicie, bo przecież już raz starałyście się i to nie wystarczyło...
Odezwijcie się! Podzielcie się z innymi swoimi wątpliwościami, obawami i nadziejami.
A teraz powiem więcej o sobie - trochę w odpowiedzi na Twoje egzystencjalne pytania, trochę po to, żeby przedstawić się w wątku, który przejął funkcję wątku "Do dwóch razy sztuka...":

Wzięłam ślub w moje 21 urodziny, po 1,5 roku związku, po roku mieszkania z partnerem. Znaliśmy się dobrze, znałam jego słabe strony i akceptowałam je. Ale z czasem coś się zmieniło. Nie moja akceptacja, ale pewne codzienne uciążliwości - bo to na co można przymknąć oko raz na miesiąc może się stać zupełnie nie do zniesienia, gdy zaczyna dziać się co drugi dzień.

Nie jestem bez winy, biję się w piersi bo rozpieściłam męża. Wzięłam na siebie 90% obowiązków domowych bo uznałam, że ja "tylko" studiuję a on pracuje, choć umawialiśmy się, że będzie to związek w 100% partnerski. Ale nawet te nieszczęsne 10% zaczęło szybko spadać na mnie. I nie wystarczyło, że prosiłam wprost, że przypominałam bez wiercenia dziury w brzuchu. Próbowałam też strategii: choćby nie wiem co się działo, nie wykonuj pracy, którą on obiecał wykonać, ale nie zawsze tak się da. A teraz przykład jednej z takich sytuacji sprzed roku:

W czwartek ugotowałam kolację, zjedliśmy ją razem. Potem uczyłam się do egzaminu, on siedział przy komputerze. W piątek rano zostawiłam namoczoną sukienkę w wannie i pojechałam do biblioteki. Okazało się, że materiału do egzaminu jest znacznie więcej niż przypuszczałam, że ciężko mi idzie. Zadzwoniłam do męża, uzgodniliśmy że wrócę do domu po poniedziałkowym egzaminie, do tego czasu zostanę u przyjaciół z mojego roku i cały weekend będziemy się razem uczyć. Poprosiłam, żeby spłukał i rozwiesił moją sukienkę, bo nie wrócę żeby ją uprać, a jemu nie chciałam zrzucać tego na głowę.
W poniedziałek wróciłam do domu półprzytomna ze zmęczenia. Weszłam do kuchni i zobaczyłam zlew, z którego prawie wypadały naczynia (w tym z czwartkowej kolacji). Weszłam do łazienki i zobaczyłam moją mokrą, zapleśniałą sukienkę wrzuconą do brudnych ciuchów. Weszłam do pokoju i zobaczyłam śmieci wylewające się z kosza, niesprzątaną od paru dni cuchnącą kuwetę i naczynia na podłodze na środku pokoju. Popłakałam się...

Mój mąż na pewno mnie kochał. Ale jednocześnie wymagał ode mnie matkowania. Nie zachęcałam go do niesamodzielności! Mimo to nie mógł znaleźć beze mnie skarpetek, odkąd ze mną zamieszkał zapomniał nawet jak gotuje się makaron... Jednocześnie wściekał się na mnie gdy mu zwracałam uwagę - niezależnie od tego jak miło i krótko to robiłam. Z jednej strony nie wiedział gdzie sam odkładał bokserki, z drugiej wściekał się gdy mu zwracałam uwagę, że wychodzi do pracy w poplamionej koszuli...

Dobiła nas budowa domu. Ponieważ pracował to ja załatwiałam wszystkie formalności, a kto nie budował w Polsce w życiu nie domyśliłby się ile to tygodni jeżdżenia po urzędach, stania w kolejkach i załatwiania pieczątek... W dodatku robiłam to na piechotę, nie mam prawa jazdy...
Chcieliśmy oszczędzić, więc dużą część budowy mieliśmy robić sami pod kierunkiem mojego ojca, który ma wiedzę ale nie ma siły. Uzgodniliśmy razem i obiecaliśmy ojcu, że ponieważ to on od 20 lat siedzi w branży budowlanej, będziemy go słuchać w kwestiach merytorycznych. Niestety dopiero po wzięciu kredytu i pierwszych dniach na budowie okazało się, że M. ma dobre chęci, ale dwie lewe ręce do tych spraw. A im gorzej mu szło, tym bardziej był zawzięty, żeby robić po swojemu. Mój ojciec załamywał ręce a ja, zgodnie z moją filozofią związku, zawsze (!) stałam po stronie męża, bo tak robi dobry partner. Nawet gdy wiedziałam, że to tata ma rację. Acha, mój ojciec nie chciał być tym złym w oczach zięcia, więc uwagi krytyczne przekazywał mnie ("Nie chcę robić przykrości M., ale jeżeli będzie to układał w ten sposób doprowadzi do tego, że...") - sprytna taktyka, prawda? Więc przez półtora roku byłam między młotem a kowadłem. Obrywałam zarówno od ojca ("Przecież wiesz że mam rację!") jak i od męża ("Nie. Nie będę tego robił tak jak chce twój tata. Nie i już!"). Coraz częściej widziałam, że M. wbrew naszym obietnicom olewa instrukcje ojca i niszczy (!) to, na co tak ciężko pracowaliśmy, jednocześnie skąpiąc pieniędzy na głupi śrubokręt i gubiąc to co już kupiliśmy... W końcu na 3 miesiące zerwałam kontakt z tatą, stając po stronie męża... Ale w pewnym momencie, po którejś tego typu sytuacji, gdy on twardo powiedział, że coś p*#$%li i robi po swojemu a ja jestem dziwna i się czepiam, coś we mnie pękło...

Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
z drugiej strony tlumacze sobie to ze - nie ma idealnych facetow i idealnych kobiet - czasami cos facetow denerwuje w zachowaniu kobiet i na odwrot. nie ma idealnego faceta ktory by nie chrapal i ktory czasami nie "pośliniłby" sie na widok fajnej laski przechodzacej obok - bo to tylko faceci...
Nie sądzę, żeby którakolwiek z nas szukała Pana Idealnego. I naprawdę nie musisz tego pisać tak protekcjonalnym tonem Ale pisanie "to tylko faceci" trąci mi takim obrzydliwym, polskim, babskim szowinizmem, no wiesz: "mężczyzna głową a kobieta szyją", "musisz przymykać oczy na jego skoki w bok, bo to facet, nie myśli mózgiem...". Fuj.

Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
i jeszcze dziwi fakt ze osoba po rozstaniu z kims ( z kim wydawaloby sie spedzi cale zycie bo jest kolorowo) spotyka druga osobe i twierdzi- tak jak we wczesniejszym zwiazku "kocham go/ją, nie wyobrazam sobie innej osoby przy moim boku, zycie jest piekne" a przeciez chyba osobie z ktora sie bierze rozwod tez sie to mowilo??? wiec ktore uczucie bylo/jest prawdziwe?
Przezwyciężyłam odruch potraktowania tego jak ataku i odgryzienia się. Odpowiem

Tak może myśleć romantyczna nastolatka, wychowana na powieściach dla kobiet i komediach z happy endem. Ale oznaczałoby to zgodę na teorię, że każdy z nas ma w życiu tylko jedną szansę, jednego idealnego partnera a jeśli nie wyszło, mimo iż bardzo się starał, to znaczy że miłość i szczęście nie są mu pisane. A tej teorii nie podzielają dzisiejsi psycholodzy. Nie jest tu ważne, czy chodzi o małżeństwo czy konkubinat. Chodzi tu o szczere uczucie i to czy może ono przydarzyć się więcej niż raz. Teoria, że w życiu zdarza się tylko jedna, prawdziwa miłość jest wspaniałą kanwą romantycznych obrazów literatury i kina, ale z życiem niewiele ma wspólnego.

Nie znam osoby, która po bolesnym rozpadzie związku, w który włożyła czas, siłę, pracę (!) i miłość nie zaczynała wątpić - czy to ma sens? czy jeszcze coś dobrego mnie spotka? czy kiedyś ktoś mnie pokocha? czy będę umiała jeszcze komuś tak zaufać? Ale nie sztuka podciąć sobie żyły, albo zamknąć się w skorupie i nie dopuszczać do siebie innych ludzi. Sztuką jest wyciągnąć wnioski, postarać się nie powtarzać popełnionych błędów i... za to co uczynili nam jedni ludzie nie karać na zapas innych - brakiem zaufania, zazdrością, złością... A to bardzo trudne...

Ufff, rozpisałam się... Ciekawe ile z Waas to przeczyta
__________________

ADOPTUJ wirtualnie FRETKĘ- tak wiele za tak niewiele http://fretek.org/adopcje/showlist/37
mysiak jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 17:45   #25
jodie
Zakorzenienie
 
Avatar jodie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 513
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

mysiak ja przeczytałam , nie musisz sie tłumaczyć , mamy prawo być szczęśliwe bez wzgledu na to co nas spotkało!
ja też układam sobie zycie na nowo - i wiesz co nie wiem czy kocham bo nie wiem co to miłosć ale wiem jedno jestem szczęśliwa i mam przy sobie człowieka który jest dla mnie poprostu dobry i który chce być ze mną!
__________________
...przetrwam każdą burzę ,
diabłu sprzedam duszę ...
jodie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 18:09   #26
Karolina Maria
Zadomowienie
 
Avatar Karolina Maria
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: BDG
Wiadomości: 1 411
GG do Karolina Maria
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Mysiak ja przeczytalam
Podpisuje się obiema rękami!
Ja pracowałam jak opiekunka 24h w domu klientow gdzie mieszkalismy z męzem. On pracował od 9-17 ja 24h... Czasem mi pomógł ale to ja wszystko robiłam bo jak twierdził przeciez siedze w domu. Miała pod opieką pana-calkowity paraliż i jego zone z demencją wiec jak ktos sie zajmowal chorymi wie co to znaczy... Wstawanie w nocy mnie wykanczalo , czasem on wstal ale nie nie rwal do tego bo to moja praca. W ciagu dnia mial 2h przewy, nigdzie nie wychodzilam, mielam tylko staruszkow moich i obowiazki domowe. Kasa była duza, a szla na nasz dom ktory teraz jest jego domem, a ja bede kombinowac jak cos wynajac bo nie mam gdzie wrocic w PL... Pracuje teraz zeby miec na stidia i meiszkanie bo to co dostalam po zwiazku... szkoda gadac...
__________________
Mój kochany TŻ
Wymianka http://wizaz.pl/forum/showthread.php...5#post48241365
Karolina Maria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 21:38   #27
florydka
Raczkowanie
 
Avatar florydka
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 38
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez jodie Pokaż wiadomość
florydko życie to nie bajka a Twój moralizatorki ton w świtle tego co napisałaś wydaje mi się śmieszny nie życzę Ci abyś sama przeżyła podobną historię bo nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym.
zdana z nas nie wyszłaby za mąż gdyby wiedziała że małzeństwo się posypie.
i nie rozumiem czemu smieszy Cię to że mimo tego że raz nam sie nie udało chcemy ułozyc sobie życie? wg Ciebie nie należy sie nam czy jak?
a za nim zaczniesz pisać czy miłość była/jest prawdziwa odpowiedz sobie na pytanie czym jest miłość?
ja z perspektywy czasu stwierdzam ze nie wiem .
moze i smieszny jest dla Ciebie ton wypowiedzi i sama wypowiedz, moze nie na miejscu. ALE NIE SMIESZY MNIE ZE CHCESZ/CHCECIE SOBIE ZYCIE UKLADAC PO RAZ DRUGI!! przeciez to normalna sprawa. nawet zyczylam wszystkim wytrwalosci..jesli tak odebralas to trudno. przekaz byl inny. bardziej chodzilo mi o to wlasnie jak przewidziec to ze nie wyjdzie - chociaz slowo 'przewidziec" samo w sobie jest absurdalne w tej sytuacji.. po porstu napisalam to bo zaczelam miec wątpliwosc w trwalosc "sielanki w zwiazku" (nawiasem mowiac swoim tez) jestem realistka dlatego nie pisze tutaj bzdur typu- "na zawsze moj TZ i tylko razem etc. do konca zycia". wiem doskonale ze to samo moze mnie spotkac. moja mama tez nie wiedziala jak stala przed oltarzem ze teraz znienawidzi swojego męża... i zastanawia mnie to czy to wszystko jest jednak poza nami samymi czy my podswiadomie lub swiadomie tym kierujemy...

poza tym zgadzam sie z odpowidzia Mysiaka. co do wieku jestem w waszym wieku ale nie oszukujmy sie wiadomo ze przeszlyscie wiecej w zyciu wiec i macie wiecej doswiadczenia.
przepraszm jesli odebralyscie to jako atak z mojej strony. zadnego ataku tu nie bylo. po prostu do tej pory widzialam jakos oczami wyobrazni zwiazek jako cos stabilnego trwalego i udanego. ale pewnie to presja rodziny ktorzy zawsze zmuszali mnie do idealizmu. . ale jeszcze raz podkresle ze to nie atak. nie pogardzam, nie krytykuje waszych decyzji. w pelni staram sie zrozumiec.

po prostu chcialam przeczytac Wasze opinie cos w rodzaju "dlaczego sie stalo tak i dlaczego nie wyszlo" skoro bylo dobrze. a obawysie wziely stad ze w kazdym czasie moze sie okazac ze bede miec meza psychopate a tesciow tyranow a teraz wszysyc wydaja sie byc tacy jak powinni byc-normalni. oczywiscie nie jest powiedziane ze tak bedzie ale zawsze jest jakis procent niepewnosci.
za taki odbior przepraszam jeszcze raz.
zgodze sie z Mysiakiem i sama napisalam wczesniej ze to wytwór i wplyw literatury, filmu i opinii spolecznej a do tego wlasnej wyobrazni ale wlasnie go zwalczam w wlasnym pogladzie
z reszta moze to i efekt tego ze dlugo balam sie z kims zwiazac. bo uzduralam sobie ze jak sie zwiazac to tylko z kims kogo sie bedzie pewnym i z kims sie chce spedzic reszte zycia. teraz okropnie tego zaluje ze nie zachowywalam sie jak inne nastolatk. ale to juz inna kwestia i nie bede Was zanudzac tym. pozdrawiam

P.s. Mysiak co do tego: "Nie sądzę, żeby którakolwiek z nas szukała Pana Idealnego. I naprawdę nie musisz tego pisać tak protekcjonalnym tonem Ale pisanie "to tylko faceci" trąci mi takim obrzydliwym, polskim, babskim szowinizmem, no wiesz: "mężczyzna głową a kobieta szyją", "musisz przymykać oczy na jego skoki w bok, bo to facet, nie myśli mózgiem...""

hmm swoj kawalek wypowiedzi dotyczacy tej kwestii napisalam troche z przymruzeniem oka (pol-zartem -pol-serio) nie jestem babska szowinistka nie wyznaje takich pogladow po porstu chcialam poruszyc szersza dyskusje za protekcjonalny ton przepraszam (zboczenie zawodowe)

Edytowane przez florydka
Czas edycji: 2009-07-20 o 22:16
florydka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 21:48   #28
hecate
Zakorzenienie
 
Avatar hecate
 
Zarejestrowany: 2004-07
Lokalizacja: Manchester
Wiadomości: 9 242
GG do hecate
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Jak ja sie boje swojego rozwodu, ja normalnie osiwieje.
Ze swoim bylym sie dogaduje, uzgodnilismy, ze rozwodzimy sie bez orzekania o winie.
Dogadalismy sie co do podzialu majatku... Ale chyba jeszcze bede chciala przeprowadzic to notarialnie. Ot zeby na stowe nam sie nic nie przeciagalo.

Z tym, ze mimo, ze chcialabym miec juz to za soba nie zlozylam jeszcze papierow. Ani on.
I boje sie, ze strzelimy cos jak lysy grzywka o kant kuli i nasz rozwod bedzie sie ciagnal, bez potrzeby. Ja bylam osoba chcaca zakonczyc zwiazek.

Zabieram sie za ten rozwod jak za jeza...

I bardzo sie boje zeby moj nowy partner nie byl w to wplatywany, on juz ma wystarczajaco pod gorke z Polka z odzysku.


Mysiaku - przeczytalam Twoj wywod, podniosl mnie na duchu.
__________________
__
foto


Corey 15.04.12

Mudvayne - Happy?

Edytowane przez hecate
Czas edycji: 2009-07-20 o 21:52
hecate jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 22:30   #29
maciejka74
Raczkowanie
 
Avatar maciejka74
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 117
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Mysiaku ja tez przeczytalam.
Ja tez ukladam sobie zycie na nowo ,z facetem ktory mnie szanuje(!!!!!),kocha,rozu mie.Poprzedni niby tez kochal,ale...przez 14 lat nie zdarzyło sie zeby wstal i zrobil mi i dzieciom sniadanie.Nie nastawil pralki.Nie czekał pod porodowka jak rodzili sie nasi synowie-spal,bo byl zmeczony.Zabrala mnie karetka ,bo odeszly wody-przyniosl mi rzeczy -i poszedl.Dziecko plakalo cala noc-ja w jednym pokoju z dwojka pozostalych,on sam przy komputerze.Nie moglam isc do pracy,bo jak zostawic dzieci z kims kto nie zrobi sobie sam jesc,poki ja mu nie zrobie?Predzej bedzie glodny chodzil.Ba!!!!Nawet do kawiarni nie moglam isc-bo pewnie go zdradze!!!! Nie wspomne o uderzeniu mnie piescia w twarz,bo po co?
A teraz?
Teraz pracuje,po 12 godzin.Dzieci sa zadbane,maja odrobione lekcje.itd,nie bede nudzic.
Czy sie boje? Okrutnie sie boje-jak mam sie nie bac? Przeciez oprocz tego ze sama bede cierpiec w razie kolejnego niepowodzenia,cierpiec beda tez moje dzieci-bo kochaja i akceptuja mojego nowego partnera(ojca tez,ale raczej tak"sluzbowo")Ale czy to ze raz mi -nam-nie wyszlo,ma oznaczac ze juz nigdy sie do nikogo nie przytule?Nie urodze jeszcze jakiegos fajnego czlowieczka?Zyje i chce zyc dalej
Ale sie rozpisalam...

Edytowane przez maciejka74
Czas edycji: 2009-07-20 o 22:32
maciejka74 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2009-07-20, 22:57   #30
mysiak
Wtajemniczenie
 
Avatar mysiak
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: Warszawa i okolice
Wiadomości: 2 185
Dot.: ROZWÓD bez orzekania o winie - jakie pytania padną?

Cytat:
Napisane przez jodie Pokaż wiadomość
mysiak ja przeczytałam
Cytat:
Napisane przez Karolina Maria Pokaż wiadomość
Mysiak ja przeczytalam
Podpisuje się obiema rękami!
Cytat:
Napisane przez hecate Pokaż wiadomość
Mysiaku - przeczytalam Twoj wywod, podniosl mnie na duchu.
Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
poza tym zgadzam sie z odpowidzia Mysiaka.
Dziękuję
Czuję, że będę często zaglądać do tego wątku. A już zwątpiłam, że jeszcze jakaś Wizażanka o podobnych odczuciach i podobnych obawach się ujawni. Tak się cieszę, że się odezwałyście
Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
przekaz byl inny. bardziej chodzilo mi o to wlasnie jak przewidziec to ze nie wyjdzie - chociaz slowo 'przewidziec" samo w sobie jest absurdalne w tej sytuacji..
Wierzę, że w pewnym stopniu można. Na przykład moi rodzice byli w sobie mocno zakochani, ale nigdy się nie lubili - sami nie wiedzieli dlaczego kochają tę drugą stronę, mieli inne priorytety, inne pomysły na przyszłość, woleli w różny sposób spędzać czas wolny, mieli zupełnie inne grupy znajomych no i nie znosili swoich rodzin na wzajem. Czy naprawdę mogli żyć długo i szczęśliwie?
Ale nie wierzę, że można coś wiedzieć na pewno, choćby dlatego że ludzie się zmieniają no i trudno przewidzieć jak sami zachowamy się w ekstremalnej sytuacji, co dopiero mówić o drugiej stronie...
Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
i zastanawia mnie to czy to wszystko jest jednak poza nami samymi czy my podswiadomie lub swiadomie tym kierujemy...
Nie wierzę, że wszystko jest poza nami. Toż to jakiś przerażający fatalizm. Ale stwierdzenie, że wszystko zależy wyłącznie od nas i naszego pozytywnego podejścia trąci mi amerykańskim poradnikiem Czyli znów mówię: moim zdaniem jedno i drugie
Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
przepraszm jesli odebralyscie to jako atak z mojej strony. zadnego ataku tu nie bylo. po prostu do tej pory widzialam jakos oczami wyobrazni zwiazek jako cos stabilnego trwalego i udanego. ale pewnie to presja rodziny ktorzy zawsze zmuszali mnie do idealizmu.
Ja nadal jestem idealistką, tylko w ciężkich butach, które trzymają mnie przy ziemi
I nadal wierzę, że mogę być szczęśliwa i że teraz gdy wyciągnęłam tyle nowych wniosków jestem w stanie zbudować szczęśliwy, stabilny związek. Mam nadzieję, że nigdy w to nie zwątpię i... Wy też nie
Tak na marginesie:
Moja "wspierająca" mama powiedziała mi przedwczoraj, że dziwi się że jeszcze próbuję, bo przecież skoro poprzednio tak BARDZO się starałam i nie wyszło, to teraz też jest spora szansa, że nie wyjdzie (po czym dodała stwierdzenie, o którym pisałam wcześniej - przecież mogłam mieć "przyjaciela" na boku)

Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
z reszta moze to i efekt tego ze dlugo balam sie z kims zwiazac. bo uzduralam sobie ze jak sie zwiazac to tylko z kims kogo sie bedzie pewnym i z kims sie chce spedzic reszte zycia. teraz okropnie tego zaluje ze nie zachowywalam sie jak inne nastolatk. ale to juz inna kwestia i nie bede Was zanudzac tym. pozdrawiam
Jeśli chcesz pisz, może też nas w jakiś sposób wzbogacisz, Florydko Ja też zmieniłabym w swojej przeszłości to i owo, ale szkoda poświęcać zbyt wiele energii na żałowanie tego, czego na pewno nie zmienimy
Cytat:
Napisane przez florydka Pokaż wiadomość
P.s. Mysiak co do tego: "Nie sądzę, żeby którakolwiek z nas szukała Pana Idealnego. I naprawdę nie musisz tego pisać tak protekcjonalnym tonem Ale pisanie "to tylko faceci" trąci mi takim obrzydliwym, polskim, babskim szowinizmem, no wiesz: "mężczyzna głową a kobieta szyją", "musisz przymykać oczy na jego skoki w bok, bo to facet, nie myśli mózgiem...""
hmm swoj kawalek wypowiedzi dotyczacy tej kwestii napisalam troche z przymruzeniem oka (pol-zartem -pol-serio)
Ach, nie załapałam. Może jestem trochę przeczulona, ale wiele razy spotkałam się z takim utajonym damskim szowinizmem (bo z feminizmem nie ma to nic wspólnego). Na widok obrączki na moim palcu (wyglądam na trochę młodszą niż jestem, zwłaszcza na żywo) u całej masy kobiet, często obcych uruchamiał się moduł dawania dobrych rad. I najczęściej były to właśnie takie teksty jak te, które przytoczyłam wcześniej. Fuj
Cytat:
Napisane przez hecate Pokaż wiadomość
Zabieram sie za ten rozwod jak za jeza...
Mnie też ciężko przyszło się zmobilizować. Ale faktycznie, tu każdy dzień opóźnienia sprawia, że termin sprawy przesuwa się o kilka dni. Ja przez same cyrki ze zwolnieniem z kosztów (którego mi nie przyznano) straciłam 3 miesiące. Dlatego tak mi zależy, żeby jakąś nierozważną odpowiedzią nie przeciągnąć sprawy bardziej. I dlatego tak bardzo cieszę się, że dostałam tyle podpowiedzi
Może i Tobie się przydadzą...

Maciejko: witaj w naszym gronie
__________________

ADOPTUJ wirtualnie FRETKĘ- tak wiele za tak niewiele http://fretek.org/adopcje/showlist/37

Edytowane przez mysiak
Czas edycji: 2009-07-20 o 23:00
mysiak jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum 30 z plusem


Ten wątek obecnie przeglądają: 2 (0 użytkowników i 2 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:39.

Wizaz.pl - Polityka poufności - Warunki dostępu - Góra



Ukryj