Wróć   Forum Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Intymne myśli, chwile prywatności, spotkania...

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2010-03-20, 23:45   #1
Wiki19
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 19
długoDYSTANSTOWIEC

„Fajna z Ciebie dziewczyna piękna, czarująca...z poczuciem humoru, ale szkoda, ze taka oziębła ” – to tekst który dostałam od faceta który mnie po prostu podrywa i niestety musze przyznać że coś w tym jest.
Nie wiem dokładnie na czym polega problem, ale niestety jest to problem bo mimo że na powodzenie nie narzekam to nie umiem przekroczyć relacji kolega-koleżanka. Dystansem bije ode mnie na kilometr. Ciągle znajduje sobie jakis powód dla którego nie mogę mieć faceta, zwykle są to moje kompleksy, które postanawiam w sobie naprawić, dopiero w tedy będę zasługiwała na kogoś. Nie umiem się przełamać, tak po prostu zaufać, pokazać całe swoje „ja” przed facetem.
Oziębła to może złe słowo, bo kojarzy mi się z dziewczyną nie mającą ochoty na seks. Ja przyznam się mam i to sporą, ale z wiadomych względów nie realizuję tego. Z jednej strony wiem że w dzisiejszych czasach „posiadanie” chłopaka jest czymś zwyczajnym, ale z drugiej strony traktuję to śmiertelnie poważnie.
Otacza mnie wielu facetów, ale ja ciągle sobie wynajduje że to gówniarze, bo mi na maxa podobają się starsi, a to że bez humoru, a to mało przystojny… A tak naprawdę boję się związku, a zastanawiając się bardziej to chyba przeraża mnie ta bliskość, całkowite otworzenie się przed 2 osobą, no i jakby nie było obowiązki wynikające chociażby z troski.
Mam 21 lat i najlepsze jest to że facet do póki mnie naprawdę nie pozna myśli że na pewno jestem zajęta. Pod maską pewnej siebie, przebojowej i niezależnej dziewczyny chowam prawdziwe oblicze zakompleksionej, wiecznie dążącej do ideału dziewczyny.
Nie wiem czy ktoś to zrozumiał, ciężko mi pisać o uczuciach i zdaję sobie sprawę że może brzmieć to mało sensownie ale starałam się jak tylko mogłam, chciałabym to zmienić tylko za bardzo nie wiem jak. Może któraś z Was miała tak jak ja?
Wiki19 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 06:57   #2
88natalia
Rozeznanie
 
Avatar 88natalia
 
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Skąd ja to znam... z tym że u mnie jest tak, że jak ktoś mnie naprawde dobrze nie pozna a szczególnie facet to odbiera mnie niekiedy za spokojną... nie, nie jestem typem cichej wody wręcz przeciwnie. Najgorsze jest to jak się słyszy bardzo często od płci przeciwnej że jestem niedostepna, a ostatnio nawet że zimna i wyrachowana rewelacja... mam tego świadomość fakt i wiem że w ten sposob do niczego nie dojde ale z drugiej strony... przecież mógłby troche wysiłku i czasu też poświęcić w lepsze poznanie jeśli widzi z mojej strony zainteresowanie... tak się składa że mam właśnie mega doła przez pewnego Pana który 2 dni temu mi napisał że poznał kogoś i nie chce na 2 fronty działać... zabalało jak cholera i najlepsze jest to że nie do konca wierze że chodzi o inna... biorę pod uwage tez to że właśnie o ten mój dystans chodziło i brak otwarcia... za mało rozmów z mojej strony ;/ ehh za bardzo chciałam najwidoczniej... niestety leku na przełamanie dystansu nie znam... dla mnie to taka tarcza obronna chroniąca zbyt miekkie serce
__________________
Where words fail music speaks...










09.04.2008 [*]...
88natalia jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 07:59   #3
nicka01
Wtajemniczenie
 
Avatar nicka01
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: z nienacka
Wiadomości: 2 197
Wpisy w blogu: 1
Smaczny profil nicka01
Smaczne przepisy4
GG do nicka01
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez Wiki19 Pokaż wiadomość
„Fajna z Ciebie dziewczyna piękna, czarująca...z poczuciem humoru, ale szkoda, ze taka oziębła ” – to tekst który dostałam od faceta który mnie po prostu podrywa i niestety musze przyznać że coś w tym jest.
Nie wiem dokładnie na czym polega problem, ale niestety jest to problem bo mimo że na powodzenie nie narzekam to nie umiem przekroczyć relacji kolega-koleżanka. Dystansem bije ode mnie na kilometr. Ciągle znajduje sobie jakis powód dla którego nie mogę mieć faceta, zwykle są to moje kompleksy, które postanawiam w sobie naprawić, dopiero w tedy będę zasługiwała na kogoś. Nie umiem się przełamać, tak po prostu zaufać, pokazać całe swoje „ja” przed facetem.
Oziębła to może złe słowo, bo kojarzy mi się z dziewczyną nie mającą ochoty na seks. Ja przyznam się mam i to sporą, ale z wiadomych względów nie realizuję tego. Z jednej strony wiem że w dzisiejszych czasach „posiadanie” chłopaka jest czymś zwyczajnym, ale z drugiej strony traktuję to śmiertelnie poważnie.
Otacza mnie wielu facetów, ale ja ciągle sobie wynajduje że to gówniarze, bo mi na maxa podobają się starsi, a to że bez humoru, a to mało przystojny… A tak naprawdę boję się związku, a zastanawiając się bardziej to chyba przeraża mnie ta bliskość, całkowite otworzenie się przed 2 osobą, no i jakby nie było obowiązki wynikające chociażby z troski.
Mam 21 lat i najlepsze jest to że facet do póki mnie naprawdę nie pozna myśli że na pewno jestem zajęta. Pod maską pewnej siebie, przebojowej i niezależnej dziewczyny chowam prawdziwe oblicze zakompleksionej, wiecznie dążącej do ideału dziewczyny.
Nie wiem czy ktoś to zrozumiał, ciężko mi pisać o uczuciach i zdaję sobie sprawę że może brzmieć to mało sensownie ale starałam się jak tylko mogłam, chciałabym to zmienić tylko za bardzo nie wiem jak. Może któraś z Was miała tak jak ja?
Masz przewagę bo zdajesz sobie sprawę jak się zachowujesz.

Myślę, że jak poczujesz, że to 'ten' to dopuścisz go do siebie, prędzej czy później
__________________



nie masz żadnej szansy ale ją wykorzystaj


nicka01 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 08:40   #4
emer
Rozeznanie
 
Avatar emer
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 509
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

.
__________________
'Signora, please stop being so sad. If you continue like this, I will be forced to make love to you. And I've never been unfaithful to my wife.'
'Under the Tuscan Sun'

Edytowane przez emer
Czas edycji: 2011-02-21 o 11:37
emer jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 09:48   #5
kselokss
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: G.Śląsk
Wiadomości: 840
Wpisy w blogu: 1
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Ja mysle ze gdy poznasz tego wlasciwego, ktoremu bedzie sie chcialo przebic przez ta bariere i nie zrezygnuje na samym wstepie, szukajac latwej zdobyczy gdzie indziej, to wszystko samo minie
__________________
"You touch my mind in special pleaces..."
kselokss jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 10:23   #6
emer
Rozeznanie
 
Avatar emer
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 509
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

.
__________________
'Signora, please stop being so sad. If you continue like this, I will be forced to make love to you. And I've never been unfaithful to my wife.'
'Under the Tuscan Sun'

Edytowane przez emer
Czas edycji: 2011-02-21 o 11:37
emer jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 12:37   #7
Wiki19
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 19
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez 88natalia Pokaż wiadomość
Skąd ja to znam... z tym że u mnie jest tak, że jak ktoś mnie naprawde dobrze nie pozna a szczególnie facet to odbiera mnie niekiedy za spokojną... nie, nie jestem typem cichej wody wręcz przeciwnie. Najgorsze jest to jak się słyszy bardzo często od płci przeciwnej że jestem niedostepna, a ostatnio nawet że zimna i wyrachowana rewelacja... mam tego świadomość fakt i wiem że w ten sposob do niczego nie dojde ale z drugiej strony... przecież mógłby troche wysiłku i czasu też poświęcić w lepsze poznanie jeśli widzi z mojej strony zainteresowanie... tak się składa że mam właśnie mega doła przez pewnego Pana który 2 dni temu mi napisał że poznał kogoś i nie chce na 2 fronty działać... zabalało jak cholera i najlepsze jest to że nie do konca wierze że chodzi o inna... biorę pod uwage tez to że właśnie o ten mój dystans chodziło i brak otwarcia... za mało rozmów z mojej strony ;/ ehh za bardzo chciałam najwidoczniej... niestety leku na przełamanie dystansu nie znam... dla mnie to taka tarcza obronna chroniąca zbyt miekkie serce
też zdarzyło mi się parę razy słyszeć takie lub podobne opinie, albo że np. jestem dumna, wyniosła, co to nie ja.. dlatego zdaję sobie sprawę że moge być tak odbierana przez innych, tylko że ja naprawdę taka nie jestem. Inni którzy mnie bliżej znają, twierdza zaś że jestem bardzo sympatyczna. Czuje sie strasznie zagubiona prawie jak nastolatka w czasie dojrzewania, z tym że ja już powinnam mieć ten okres za sobą.

co do drugiego, nie zadręczaj się przypuszczeniami, bo to nie pomoże. Przynajmniej facet okazał się fair, dobrze że powiedział Ci to niż miałabyś się dowiedzieć za jakiś czas że ma dziewczynę, przynajmniej się mniej zaangażowałaś.


Przynajmniej wiem, ze nie jestem sama i że są dziewczyny mające podobnie u których wszystko skończyło się happy endem.
Ale nie chce siedzieć z założonymi rękoma i czekać na księcia, bo jeśli będzie działo się tak jak teraz to nigdy się nie doczekam. W końcu robię się coraz starsza, coraz brzydsza i bardziej zgorzkniała
Wiki19 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 12:54   #8
zły jeż
Raczkowanie
 
Avatar zły jeż
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 196
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Wiki, miałam wrażenie, że czytam o sobie. Tylko, że ja mam 22 lata. Do tego często ludzie się mnie boją (sarkazm, złośliwość, agresywny styl dyskutowania), a ja prezentuję bardzo cyniczną postawę i szydzę sobie z zakochania, ckliwości, trzymania się za rączki, z bycia bezbronną istotką, która potrzebuje opieki mężczyzny. Taką mam maskę, a pod spodem o niczym innym nie marzę, tylko o znalezieniu sobie tzw. TŻ. :<
Mam nadzieję, że tak jak piszą przedmówczynie uda nam się otworzyć, gdy trafimy na właściwą osobę i będzie happy end.
__________________
a moje daty to:
- razem od 5.07.2012 r.,
- zaręczyny 23.02.2014 r.,
- ślub 27.09.2014 r.


zły jeż jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 13:24   #9
jamestown
Zakorzenienie
 
Avatar jamestown
 
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 27 053
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

takiej definicji "dlugodystansowca" nie znalalam
__________________
“Once you let the darkness inside, it never comes out.”



Wymiana.
jamestown jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 14:41   #10
mel89
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: porto
Wiadomości: 3 335
Smaczny profil mel89
Smaczne przepisy1
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Kochana, jak poznasz tego jedynego to się sama przed nim otworzysz i nawet nie będziesz się nad tym zastanawiać. Po prostu - stanie się
__________________
changes, changes in my life
mel89 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 14:42   #11
zły jeż
Raczkowanie
 
Avatar zły jeż
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 196
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Oj tam oj tam, bardzo zacna gra słów.
(A propos definicji długodystansowca).
__________________
a moje daty to:
- razem od 5.07.2012 r.,
- zaręczyny 23.02.2014 r.,
- ślub 27.09.2014 r.


zły jeż jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 15:06   #12
pseudofeministka
Rozeznanie
 
Avatar pseudofeministka
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 884
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez Wiki19 Pokaż wiadomość
„Fajna z Ciebie dziewczyna piękna, czarująca...z poczuciem humoru, ale szkoda, ze taka oziębła ” – to tekst który dostałam od faceta który mnie po prostu podrywa i niestety musze przyznać że coś w tym jest.
Nie wiem dokładnie na czym polega problem, ale niestety jest to problem bo mimo że na powodzenie nie narzekam to nie umiem przekroczyć relacji kolega-koleżanka. Dystansem bije ode mnie na kilometr. Ciągle znajduje sobie jakis powód dla którego nie mogę mieć faceta, zwykle są to moje kompleksy, które postanawiam w sobie naprawić, dopiero w tedy będę zasługiwała na kogoś. Nie umiem się przełamać, tak po prostu zaufać, pokazać całe swoje „ja” przed facetem.
Oziębła to może złe słowo, bo kojarzy mi się z dziewczyną nie mającą ochoty na seks. Ja przyznam się mam i to sporą, ale z wiadomych względów nie realizuję tego. Z jednej strony wiem że w dzisiejszych czasach „posiadanie” chłopaka jest czymś zwyczajnym, ale z drugiej strony traktuję to śmiertelnie poważnie.
Otacza mnie wielu facetów, ale ja ciągle sobie wynajduje że to gówniarze, bo mi na maxa podobają się starsi, a to że bez humoru, a to mało przystojny… A tak naprawdę boję się związku, a zastanawiając się bardziej to chyba przeraża mnie ta bliskość, całkowite otworzenie się przed 2 osobą, no i jakby nie było obowiązki wynikające chociażby z troski.
Mam 21 lat i najlepsze jest to że facet do póki mnie naprawdę nie pozna myśli że na pewno jestem zajęta. Pod maską pewnej siebie, przebojowej i niezależnej dziewczyny chowam prawdziwe oblicze zakompleksionej, wiecznie dążącej do ideału dziewczyny.
Moja Droga ja mam niestety tak samo. Na brak powodzenia takze nie narzekam, wszystko jest piekne ladne do momentu jak znajomosc zaczyna przybierac nieco innego wymiaru, wtedy po prostu sie wycofuje,mowie ze wole sie kumplowac bo energia wlozona w taka znajomosc nie ulotni sie jak w przypadku zakonczonego zwiazku, ponad to doszukuje sie w tej osobe tysiac wad zeby tylko ja zdeprecjonowac w swoich oczach. A tak naprawde wiem,ze to lek przed bliskoscia,zaangazowaniem , otworzeniem sie bo boje sie odrzucenia w tym sensie ze jak mnie blizej pozna i zobaczy ze nie jestem taka jak mysli to spierniczy gdzie pieprz rosnie, a to wszystko dlatego ,ze nie akceptuje siebie i zalewam swoj umysl tysiacem kompleksow i wyecznym wyszukiwaniem niedoskonalosci. Czekam na moment az bede mega doskonala i wtedy bede mogla sie otworzyc,ale tak naprawde wiem ze to nigdy nie nastapi. Trzeba pracowac nad akceptacja siebie,bo problem siedzi w naszych umyslach i tylko w nich. I trzeba nad tym popracowac. Ale tez wiem,ze kolejna kwestia jest to gdy sie trafi na faceta ktory naprawde nam bedzie odpowiadal. Wtedy czlowiek nabiera motywacji zeby sie jakos mentlanie przelamywac bo wie ze warto i ze szkoda zmarnowac taka szanse,no ale teztrzeba trafic na taka osobe ktora bedzie nam odpowiadala i nam podpasuje. A widocznie do tej pory to tez nie bylo to. Alei tak najwazniejsza jest praca na taka "psychiczna" walke z naszymi wewnetrznymi demonami bo tylko w ten sposob mozna sie wyzwolic.
pseudofeministka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 15:49   #13
88natalia
Rozeznanie
 
Avatar 88natalia
 
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Pomorze
Wiadomości: 565
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez Wiki19 Pokaż wiadomość
też zdarzyło mi się parę razy słyszeć takie lub podobne opinie, albo że np. jestem dumna, wyniosła, co to nie ja.. dlatego zdaję sobie sprawę że moge być tak odbierana przez innych, tylko że ja naprawdę taka nie jestem. Inni którzy mnie bliżej znają, twierdza zaś że jestem bardzo sympatyczna. Czuje sie strasznie zagubiona prawie jak nastolatka w czasie dojrzewania, z tym że ja już powinnam mieć ten okres za sobą.

co do drugiego, nie zadręczaj się przypuszczeniami, bo to nie pomoże. Przynajmniej facet okazał się fair, dobrze że powiedział Ci to niż miałabyś się dowiedzieć za jakiś czas że ma dziewczynę, przynajmniej się mniej zaangażowałaś.


Przynajmniej wiem, ze nie jestem sama i że są dziewczyny mające podobnie u których wszystko skończyło się happy endem.
Ale nie chce siedzieć z założonymi rękoma i czekać na księcia, bo jeśli będzie działo się tak jak teraz to nigdy się nie doczekam. W końcu robię się coraz starsza, coraz brzydsza i bardziej zgorzkniała
Kochana ja tez mam tak, że zadna z osob która mnie zna w zyciu by tak nie powiedziała a nawet nie pomyślała, co lepsze zauwazam ze faceci którzy nie działają na mnie tez by tak nie powiedzieli, bo najwidoczniej przy nich jestem bardziej otwarta...

a co do pana... to zadreczam sie fakt dlatego ze bardzoooo chciałam zeby wyszło. Ale ten delikwent nawet nie próbował żebym sie otworzyła, a ja na swój sposób bardzo się i tak przed nim przełamałam a tu tylko krytyka z drugiej strony... "brak inicjatywy i jak stwierdził dziwnie było... " szlag by trafil słysząc takie słowa... tym bardziej ze nigdy nie bylo okazji żeby pogadac otwarcie od poczatku do końca jak ja to wszystko widziałam. A serce niestety nie sługa
__________________
Where words fail music speaks...










09.04.2008 [*]...
88natalia jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 20:12   #14
madisz
Zadomowienie
 
Avatar madisz
 
Zarejestrowany: 2006-05
Wiadomości: 1 025
GG do madisz
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Mam identycznie, i nawet mi trochę ulżyło jak przeczytałam ten temat. U mnie tez to wiąże się z niską samooceną, ale wygląda mniej więcej tak, że jak jakiś chłopak jest zainteresowany, to nagle zaczyna marnieć w moich oczach. Nie wiem, jak to konkretnie wyrazić, ale zaczynam wynajdować tysiące jego wad, często tak głupich, albo dochodzę do jakiś chorych wniosków np. 'o ma mało znajomych na fb, to pewnie go ludzie nie lubią' Wiem, że to brzmi idiotycznie, ale jest silniejsze ode mnie, zaczynam sie go jakby wstydzić, no nie wiem.. Ale ostatnio myślałam nad tym, i generalnie to chyba jest dlatego, ze boje się, ze ludzie zaczna oceniac itd, a dodatkowo będę musiała się przed tą osobą otworzyć, a on okaże się niedoskonały? Bo np. nie miałam takich schiz, jak zadawałam się z jednym z przystojnieszych facetów w towarzystwie, bo chyba miałam swiadomość ze ludzie go pozytywnie oceniaja itd (kij, ze potem okazał się głupi jak wiadro gwoździ ) No i najczęściej historia kończy się tak, że ja się zaczynam wstydzić, więc robie się niedostępna, ba wręcz niezainteresowana, i owy człowiek po prostu sobie odpuszcza. I dopiero potem, jak go z inną laską widzę, to zabija mnie zazdrość, załamanie nad sobą i myślę 'jezu, przecież ja też bym tak mogła. to nie wygląda na takie trudne-być DOSTĘPNĄ'
madisz jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 21:25   #15
emer
Rozeznanie
 
Avatar emer
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 509
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

.
__________________
'Signora, please stop being so sad. If you continue like this, I will be forced to make love to you. And I've never been unfaithful to my wife.'
'Under the Tuscan Sun'

Edytowane przez emer
Czas edycji: 2011-02-21 o 11:37
emer jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 21:35   #16
Wiki19
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 19
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

madisz dokładnie wiem o czym piszesz, u mnie też zgadza się słowo w słowo

ostatnio zauważyłam też że zamykam się i na dziewczyny. Jak byłam młodsza to miałam mnóstwo przyjaciółko-koleżanek. Zawsze otaczałam się grupką z którą mogłam robić wszystko. Z czasów liceum została mi 1-2 z czego z jedną mieszkam i na tym się w sumie kończy. Na studiach są już tylko zwykłe koleżanki z którymi zamienię albo i nie zamienię słowa na zajęciach.

Spontan, spontan i jeszcze raz spontan! Chyba to jest lekarstwo na naszą przypadłość, tylko czy można się go nauczyć
Wiki19 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 22:03   #17
gosiaska
Zadomowienie
 
Avatar gosiaska
 
Zarejestrowany: 2005-10
Wiadomości: 1 084
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

mam podobnie
__________________
Stażysta 2011
Misja WAKACJE- Gdańsk
Misja język niemiecki
Misja Wiedeń

Romantycznie:
Chuck&Blair, Blair&Chuck
have to be together
gosiaska jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 23:12   #18
pseudofeministka
Rozeznanie
 
Avatar pseudofeministka
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 884
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Wiki19 spontan wcale nie jest wyjsciem w tej sytuacji. Przeczytalam posty kazdej z nas ktora ma te sama przypadlosc i mamy wspolny mianownik, a mianowicie ze mamy niska samoocene, ktora chcemy podwyzszyc idealnym facetem.A tak naprawde z tym trzeba walczyc.Pracowac nad tym.Dac szanse komus,bo przez to wpada sie w bledne kolo.Poznajesz faceta,szukasz w nim wad, wypinasz sie na niego bo sie boisz mimo,ze w gruncie rzeczy absolitnie nie jest taki zly a tak naprawde wyjsciem byloby danie mu szansy.Mysle,ze nie ma nic fajniejszego jak mezczyzna zapatrzony w kobiete,jak poczucie,ze ja akceptuje i pozada.Dlaczego madisz wstydzi sie nie do konca atrakcyjnego faceta?Dlatego ,ze mysli iz ludzie beda ja oceniac przez pryzmat tego z kim jest i boi sie,ze jak wyjdzie,iz on jest lekko "wybrakowany" to bedzie sie to automatycznie odbijalo na jej osobie.
Niska samoocena powoduje,ze chcemy miec wszystko NAJ bo to jest tarcza ochronna na nasze pokiereszowane ego, gdy jest wszystko naj mamy ten komfrot psychiczny i wiemy,ze nikt raczej sie nie "przyczepi" i dla takich osob jak my jest to bardzo bezpieczna i pozadana sytuacja.
Ale tak naprawde dopoki siebie nie zaakceptujemy to nic z tego nie bedzie.Czy teraz czy pozniej,bedzie tak samo niezaleznie od tego na jakich facetow trafimy, a szkoda byloby przeoczyc jakis moment tylko dlatego,ze sie boimy.Nie szkoda wam straconych szans poniekad??
pseudofeministka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 23:26   #19
embla
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 39
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Ja też tak mam. Tzn wydaje mi się, że to to. Kiedy zauważam, że facet się mną bardziej interesuje, zaczyna mnie od niego odpychać. I to nie jest tak, ze zdobywam i porzucam, czy coś. wystarczy jakikolwiek sygnał z jego strony,a mnie odrzuca, widzę jego wady, albo sobie je wmawiam? Dodam, ze nieraz wcześniej wydaje mi się atrakcyjny i w ogóle. I również nie jet tak, że mam o sobie Bóg wie jakie mniemanie, mam masę kompleksów i dziwi mnie, że faceci zwracają na mnie uwagę. Ale obawiam się, że kiedyś w końcu przestaną, jak mi nie minie
embla jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-21, 23:39   #20
Jubilee
Raczkowanie
 
Avatar Jubilee
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 65
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez pseudofeministka Pokaż wiadomość
ponad to doszukuje sie w tej osobe tysiac wad zeby tylko ja zdeprecjonowac w swoich oczach. A tak naprawde wiem,ze to lek przed bliskoscia,zaangazowaniem , otworzeniem sie bo boje sie odrzucenia w tym sensie ze jak mnie blizej pozna i zobaczy ze nie jestem taka jak mysli to spierniczy gdzie pieprz rosnie, a to wszystko dlatego ,ze nie akceptuje siebie i zalewam swoj umysl tysiacem kompleksow i wyecznym wyszukiwaniem niedoskonalosci. Czekam na moment az bede mega doskonala i wtedy bede mogla sie otworzyc,ale tak naprawde wiem ze to nigdy nie nastapi
Trzeba z tym walczyć po prostu
__________________
Music is what feelings sound like


Edytowane przez Jubilee
Czas edycji: 2011-05-07 o 14:22
Jubilee jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-22, 10:56   #21
Wiki19
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 19
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

pseudofeministka zgadzam się z Tobą w zupełności!!
Ale czy to znaczy ze mam przestać dążyć do tego mojego ideału?
Np. teraz codziennie rano patrząc się w lustro widzę jak nie mieszczę się w ciuchy. Z początkiem tygodnia zaczynam dietę żeby pod koniec ją zaprzepaścić. Na twarzy nie ma już wakacyjnej opalenizny tylko coraz więcej niedoskonałości. Wiem w głębi serca że żaden facet (mam namyśli tych "lepszych"w moim mniemaniu) nie będzie chciał być z kimś takim, bo gdy się rano obudzi obok mnie i zobaczy jak naprawdę wyglądam bez makijażu, super ciuchów to po prostu ucieknie
to jest silniejsze ode mnie
chociaż z 2 strony znajomi mówią że nie da się mnie nie lubić, studiuje cięzki męski kierunek, nawet powiem nieskromnie ze często widzę i czuję że uda mi się poderwać jakiegoś chłopaka ... no jednym słowem nie jest ze mną tak źle... ale zaraz potem myslę o tych swoich kompleksach i stwierdzam ze nie zasługuję na nikogo. Facet który już mysli że jestem na niego napalona, głupieje, bo ja właśnie w tym momencie zamykam się na niego. To jest takie odpychanie, a potem jest mi smutno kiedy np. organizujemy impreze i wszyscy przychodzą w parach a ja sama... ostatnio zrezygnowałam przez to z pójścia na półmetek na studiach, mimo że wiedziałam ze nie wszyscy będą z osobą towarzyszącą, to jednak nie zniosłabym widoku tylu zakochanych par, każdy będzie chciał się pochwalić przed rokiem swoją drugą połową.
Wiki19 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-22, 12:18   #22
pseudofeministka
Rozeznanie
 
Avatar pseudofeministka
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 884
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

[QUOTE=Wiki19;18053930]pseudofeministka zgadzam się z Tobą w zupełności!!
Ale czy to znaczy ze mam przestać dążyć do tego mojego ideału?
Np. teraz codziennie rano patrząc się w lustro widzę jak nie mieszczę się w ciuchy. Z początkiem tygodnia zaczynam dietę żeby pod koniec ją zaprzepaścić. Na twarzy nie ma już wakacyjnej opalenizny tylko coraz więcej niedoskonałości.

Doskonale Cie rozumiem. Absolutnie nie!Dazenie do idealu jest bardzo rozwijajace,bo czlowiek jest aktywny, dziala,ma checi zupelnie inna energia,Ale jest pewne "ALE" wszystko jest piekne ladne dopoki dazenie do idealu nie jest destrukcyjne, a w nasyzm przypadku jest/bylo,dlatego,ze sie jeszcze bardziej zapetlamy.I to chodzi bardziej o to jak to dazenie wplywa na Twoja osobe ,bo dazenie samo w sobie nie jest zle.Ale tez nie mozna odkladac waznych spraw ktore nas napedzaja na czas az bedziemy super bo to tez nie o to chodzi..JA wprawdzie osiagnelam swoj cel, ale wowczas uswoadmilam sobie,ze problem siedzi w glowie. Dlaczego?Dlatego,ze powiedzmy schudlam bardzo duzo,podoba mi sie moja sylwetka,ale znowu zostalam prkatycznie bez piersi. I kolejny kompleks. I co,zeby sie go pozbyc to pojde teraz na operacje plastyczna?Pozniej wymysle,ze mam jakies rozstepy to na laserowe ich usuwanie, a pozniej dojde do wniosku,ze za male oczy,za wielki nos , za malo wystajace kosci policzkowe i w ogole cala jestem do wymiany i w ogole nie powinnam spotykac sie z facetami bo swoja uroda przytlaczam mu piekno swiata,bo tak defacto to sie nakreca. Dlatego trzeba przerwac to bledne kolo. Ja myslalam sobie,ze jak schudne to dopiero bedzie i co jest?Nic. Dlatego,ze nie akceptuje siebie,wciaz zwracam uwage na niedociagniecia jeszcze bardziej niz wczesniej. Dlatego dobrze jest pracowac nad cialem jak cos nam nie pasuje, ale nie ma co oczekiwc,ze w momencie jak osiagniemy swoj cel to wszystko minie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki,bo nie minie. Podsumowujac dlatego nie ma sensu czekac na lepszy moment,bo on tak naprawde nie nadejdzie. Trzeba zyc tu i teraz.Czerpac z chwili i sie tak nie zastanawiac a w "trakcie" tego czerpania trzeba pracowac nad soba zeby w koncu wyleczyc sie z kompleksow i poczuc sie z soba dobrze. Ale nie moze byc tak,ze dzielimy swoje zycie na dwa etapy, pierwszy: dazenie do idealu i jego osiagniecie, a drug: to nowe zycie po osiagnieciu celu. Bezsensu.

Wiem w głębi serca że żaden facet (mam namyśli tych "lepszych"w moim mniemaniu) nie będzie chciał być z kimś takim, bo gdy się rano obudzi obok mnie i zobaczy jak naprawdę wyglądam bez makijażu, super ciuchów to po prostu ucieknie

JA tez tak mysle,ale tak naprawde to siedzi tylko w naszych glowach.Poza tym do cholery nie jestesmy tylko cialem. Kazdy facet marzy o kobiecie ktora soba cos reprezentuje ,ma osobowosc wowczas facet ocenia caloksztalt:wyglad,osobow osc. Wiec zawsze mozna sie czyms poratowac..Pamietaj,ze osoby z niska samoocena patrza na siebie bardzo,ale to bardzorkytycznie,wrecz graniczy to z obsesja. Nam sie wydaje, ze jest tak jak myslimy,ale tak naprawde w rzeczyistosci nie jest. Majac zle zdanie o swojej osobie dochodzi jakby taki czynnik subiektywny, ktory wplywa na cale postrzeganie naszej osoby. Wiec jak nie akceptujesz jakies czesci to zawsze ona bedzie pozbawiala Cie pewnosci siebie i bedziesz myslala,ze jestes cala do niczego. Podam Ci przyklad ze zdjeciem, swojego czasu bardzo unikalam fotografowania bo myslalam,ze paskudnie wychodze. Wprawdzie roznie wychodzilam,ale oczywiscie zwracalam uwage tylko na te fty na ktorych bylo nieciekawie i sie dolowalam. Ale tez mam kumpele, ktora jest atrakcyjna i wprawdzie tez miala rozne zdjecia i sie jakos nie przejela tym,ze na jednym lepiej czy gorzej wyszla,po prostiu stwierdzila zdjecie jak zdjecie.

to jest silniejsze ode mnie
chociaż z 2 strony znajomi mówią że nie da się mnie nie lubić, studiuje cięzki męski kierunek, nawet powiem nieskromnie ze często widzę i czuję że uda mi się poderwać jakiegoś chłopaka ... no jednym słowem nie jest ze mną tak źle... ale zaraz potem myslę o tych swoich kompleksach i stwierdzam ze nie zasługuję na nikogo.

PO prostu trzeba sie przelamywac, my mamy jakies dziwne wyobrazenie bog wie jakie ktore nas blokuje, a jestem pewna,ze jakbys sie przelamala to nie byloby wcale tak jak sobie myslisz,ze jest.

Poza tym mysliscie,ze faceci nie maja kompleksow?Do 24 zycia jest wszystko cacy, ale pozniej jest spadek testosteronu, problemy z erekcja , lysienie...To tez odbija sie na atrakcyjnosci mezczyzny. I to tez zasila jego niepewnosc siebie,ale co jakos nie przestaja zyc, sa normalni,normalnie funkcjonuja.
A pomyslcie jak pozniej bedzie nam ciezko jak bedziemy sie starzec?Kiedy cialo bedzie tracic jednrnosc bez akceptacji bedzie ciezko, a nie sadze aby kazda z nas bylo stac na operacje plastyczne zeby sobie popodnosic co nie co. Tak wiec i tak w efekcie dochodzimy do wniosku,ze perfekcjonizm troszeczke na bok odsunac, popracowac nad akceptacja i wyluzowac troche i sie tak nie pspinac,bo Drogie Panie co ma byc to i tak bedzie
pseudofeministka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-22, 13:31   #23
AgatkaL
Wtajemniczenie
 
Avatar AgatkaL
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Konstancin-Jeziorna/Warszawa
Wiadomości: 2 934
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Witam,
Tak Was czytam i po części temat dotyczy tez i mnie. Otóż ostatnio usłyszałam od kilku facetów, że jestem "niedostępna" i że strach do mnie wogóle zagadać. Mnie kręcą faceci dopóki są dla mnie nieosiągalni...jesli tylko zaczną wykazywać bliższe zainteresowanie moją osobą, to robię wszystko żeby ich zbyć, mimo iż wczesniej mi się podobali. Jakieś to nienormalne ! Nie mam kompleksów, czuję się dobrze ze sobą i w swoim ciele. Nie wiem z czego wynika mój problem. Strach przed związkiem, zobowiązaniami??? Tworzę wokół siebie jakąś blokadę, mimo iż wcale tego nie chce i wydaje mi sie, ze tego nie robię, ale jednak...
__________________
Nie wszystko wychodzi tak, jak marzyliśmy...czasem bywa lepiej !!!


Jesteśmy zaręczeni !!!
http://s8.suwaczek.com/201102120926.png

♥NASZ ŚLUB♥ 03.09.2011
http://s5.suwaczek.com/20110903580113.png
AgatkaL jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-22, 16:22   #24
madisz
Zadomowienie
 
Avatar madisz
 
Zarejestrowany: 2006-05
Wiadomości: 1 025
GG do madisz
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

No ale własnie ja np. nie mam aż takich problemów z samooceną. To wszystko zależy od dnia itd. ale potrafię podejść do lustra, pomyśleć "jest ok", swoją figurę nawet lubię. Więc mój problem nie tkwi w tym, że nie akceptuję swojego wyglądu, tylko siebie? Tzn. mam czasami wrażenie, że pewnie każdego denerwuję, biorę jakieś nieistotne sygnały do siebie. Sytuacja sprzed kilku miesięcy: poszłam ze znajomymi do jakiegoś chłopaka który strasznie mi się podobał, ale doszłam do wniosku po chwili że na bank mnie zlewa i interesują go wszystkie koleżanki, tylko nie ja - ostatecznie odprowadził mnie do domu. Tylko, że to była jedna taka sytuacja, że skończyła się happy endem, a w innych przypadkach sie nakręcam na nie, chociaż być może błędnie.
Któraś z dziewczyn napisała, czy nie żałujemy potem straconych szans, przez to nasze bycie na nie. Ja pisałam, że załuję i często nawet bardzo. Ale w tym wypadku nie umiem się nawet na błędach uczyć. Niedawno całkiem fajny chłopak się mną interesował, a ja się tak zbieralam do niego, i zbierałam, ale za każdym razem myśląc, że nieee, on jednak nie dla mnie bo (i tutaj milion powodów), więc koniec końców owy facet jest teraz z moją dobrą koleżanką. Są szczęśliwi, a mnie cholera bierze, że przecież ja też tak mogłam! Albo też znajoma, jest z facetem, którego większość ludzi ma za głupka, że to za mało jak na nią itd. ale są razem już kilka miesięcy, są szczęśliwi. A znając mnie, to bym w życiu nie dopuściła do takiego związku, a jak już to bym była tak niedostępna, pewnie i dodatkowo zła i wredna, że by się szybciej skończyło, niż zaczęło.
madisz jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-03-22, 19:27   #25
pseudofeministka
Rozeznanie
 
Avatar pseudofeministka
 
Zarejestrowany: 2007-08
Wiadomości: 884
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez madisz Pokaż wiadomość
No ale własnie ja np. nie mam aż takich problemów z samooceną. To wszystko zależy od dnia itd. ale potrafię podejść do lustra, pomyśleć "jest ok", swoją figurę nawet lubię. Więc mój problem nie tkwi w tym, że nie akceptuję swojego wyglądu, tylko siebie? Tzn. mam czasami wrażenie, że pewnie każdego denerwuję, biorę jakieś nieistotne sygnały do siebie. Sytuacja sprzed kilku miesięcy: poszłam ze znajomymi do jakiegoś chłopaka który strasznie mi się podobał, ale doszłam do wniosku po chwili że na bank mnie zlewa i interesują go wszystkie koleżanki, tylko nie ja - ostatecznie odprowadził mnie do domu. Tylko, że to była jedna taka sytuacja, że skończyła się happy endem, a w innych przypadkach sie nakręcam na nie, chociaż być może błędnie.

Wiesz ja tez sie sobie podobam to nie jest tak,ze nie. Ale no siedzi cos w mojej psychice co mnie przerasta i nie potrafie tego zwalczyc i takie zwalanie na wyglad to jest po prostu chec zrozumienia i chec odszukania zrodla takiej postawy,zeby jakos z tym walczyc.
Wyglad to jedynie czesc naszej samooceny,stanowi jakis jej procent,ale nie jest wszystkim.Wiec mozesz sie sobie podobac,ale zawsze bedzieszmiala do SIEBIE jakies zastrzezenia mniejsze badz wieksze. Jednakze przewaznie nasza niska samoocena wynika wlasnie z tego ze nie akceptujemy swojego ciala, ze czepiamy sie swoich drobnych niedoskonalosci do tego stopnia,ze staja sie dla nas problemem, sa destrukcyjne w efekcie czego ograniczaja nas. To zrozumiale,ze troche osobiscie odbierasz taka sytuacje, ze facet zwraca uwage na inne kolezanki tylko nie na Ciebie. Kazdy z nas chcialby byc rozchwytywany towarzysko, ale.... wszysktim nie dogodzisz, sa gusta i gusciki.I co za kazdym razem bedziesz czula sie odrzucona, jak ktos bedzie zwracal uwage na innych a nie na Ciebie?Dzisiaj jakas kolezanka, a jutro byc moze Ty. Czasami ludzie dobieraja sie w grupki na wiekszych imprezach i po prostu fizycznie niemozliwe jest zalapac ze wszystkimi kontakt.


Któraś z dziewczyn napisała, czy nie żałujemy potem straconych szans, przez to nasze bycie na nie. Ja pisałam, że załuję i często nawet bardzo. Ale w tym wypadku nie umiem się nawet na błędach uczyć. Niedawno całkiem fajny chłopak się mną interesował, a ja się tak zbieralam do niego, i zbierałam, ale za każdym razem myśląc, że nieee, on jednak nie dla mnie bo (i tutaj milion powodów), więc koniec końców owy facet jest teraz z moją dobrą koleżanką. Są szczęśliwi, a mnie cholera bierze, że przecież ja też tak mogłam! Albo też znajoma, jest z facetem, którego większość ludzi ma za głupka, że to za mało jak na nią itd. ale są razem już kilka miesięcy, są szczęśliwi. A znając mnie, to bym w życiu nie dopuściła do takiego związku, a jak już to bym była tak niedostępna, pewnie i dodatkowo zła i wredna, że by się szybciej skończyło, niż zaczęło.
Nie no wiesz kazdy ma jakies wyobrazenia o swoim przyszlym partnerze i mysle,ze kazda z nas ktora ma z tym problem nie chce lapac sie pierwszego lepszego na zasadzie byleby byl. A znowu Ci nie pierwsi lepsi wywieraja na nas presje. Myslimy wtedy,ze aby z nimi byc musimy byc "kims okreslonym" kims kto wpisze sie w pewne ramy. A tak naprawde wszystko to to strach przed bliskoscia,przed odrzuceniem i to ze bedziemy sie jeszcze gorzej czuly jak nie wyjdzie. Ale tak naprawde,co mamy do stracenia?? ylko sie dolujemy przez to,ze nie mamy faceta, zaczynamy popadac w gorsze samopoczucie i tak jak w Twoim przypadku zaczynamy astanawiac sie czy cos z nami nie tak,bo facet ktory Ci sie podobal zwraca uwage na inne,ale nie na Ciebie. I zaczyna sie szukanie "przyczyny",,zazwycza j atakowane jest cialo albo inne czynniki jak np.brak przebojowosci,nieumiejetn osc wyslowienia sie,inteligencja chociaz to zdecydowanie rzadziej,bo tak najlatwiej, a problem i tak lezy w psychice i w tym,ze ogolnie nie akceptujemy siebie. Ciagle myslimy,ze moglibysmy byc lepsi.
pseudofeministka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-06-04, 17:14   #26
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 674
Dot.: długoDYSTANSTOWIEC

Cytat:
Napisane przez AgatkaL Pokaż wiadomość
Witam,
Tak Was czytam i po części temat dotyczy tez i mnie. Otóż ostatnio usłyszałam od kilku facetów, że jestem "niedostępna" i że strach do mnie wogóle zagadać. Mnie kręcą faceci dopóki są dla mnie nieosiągalni...jesli tylko zaczną wykazywać bliższe zainteresowanie moją osobą, to robię wszystko żeby ich zbyć, mimo iż wczesniej mi się podobali. Jakieś to nienormalne ! Nie mam kompleksów, czuję się dobrze ze sobą i w swoim ciele. Nie wiem z czego wynika mój problem. Strach przed związkiem, zobowiązaniami??? Tworzę wokół siebie jakąś blokadę, mimo iż wcale tego nie chce i wydaje mi sie, ze tego nie robię, ale jednak...
nie wiem czemu pojawił mi się ten wątek, bo widzę, że już jest mocno przeterminowany, ale pozwolę sobie zacytować post AgatyL w połączeniu z jej aktualnym podpisem robi pozytywne wrażenie, dlatych które uważają się za zamknięte beznadziejne zablokowane przypadki

post z 2010


Cytat:
Napisane przez AgatkaL
Nie wszystko wychodzi tak, jak marzyliśmy...czasem bywa lepiej !!!


Jesteśmy zaręczeni !!!
http://s8.suwaczek.com/201102120926.png

♥NASZ ŚLUB♥ 03.09.2011
http://s5.suwaczek.com/20110903580113.png

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-06-04 o 17:16
change jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:55.

Wizaz.pl - Polityka poufności - Warunki dostępu - Góra



Ukryj
Dla Dzieci: recenzje więcej »