Wróć   Forum Wizaz.pl > Kobieta > 30 z plusem

Notka

30 z plusem Forum dla trzydziestolatek, czterdziestolatek i innych -latek; Problemy, porady i tajemnice bycia kobietą świadomą :-)

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2010-05-03, 20:09   #1
taka_mala
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 2
Rozwód kościelny

Witam, chciałabym się podpytać, czy któraś z was mogłaby się podzielić ze mną wszelkimi doświadczeniami związanymi z unieważnieniem ślubu kościelnego. Od czego zacząć, czy to w ogóle realne, czy długo trwa, skąd można zdobyć informacje
Szczególnie interesuje mnie, czy fakt że raz unieważniony zostanie ślub kościelny z mojej winy, powoduje, że nigdy więcej nie będę mogła wziąć ślubu kościelnego? Jako powód chcemy z byłym mężem (mamy już rozwód cywilny) podać, że ja nie chciałam mieć dzieci (czyli że skłamałam przed ślubem) i boję się, że on w przyszłości drugi ślub kościelny dostanie, a ja nie, czy to w ogole mozliwe
Może któraś z was przeszła przez to z sukcesem?
taka_mala jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-04, 17:22   #2
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 14 753
Dot.: Rozwód kościelny

"Chcemy podać..", a chcieliście??? Czy też ,aby dostać kwitek, jesteś gotowa skłamać???
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-10, 11:05   #3
asiek77
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 359
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez madana Pokaż wiadomość
"Chcemy podać..", a chcieliście??? Czy też ,aby dostać kwitek, jesteś gotowa skłamać???
Jest gotowa skłamać, bo będzie mozliwość znów wziąć ślub kościelny. Taki fajny lans, 2 razy ślub w kościele. Co innego żeby była mocno wierząca, ale z wypowiedzi mozna wywnioskować, że po prostu biorą rozwód kościelny(skoro cywilny można to czemu nie kościelny?).
asiek77 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-10, 12:38   #4
paula78
Zakorzenienie
 
Avatar paula78
 
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 33 899
Smaczny profil paula78
Smaczne przepisy14
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez taka_mala Pokaż wiadomość
Witam, chciałabym się podpytać, czy któraś z was mogłaby się podzielić ze mną wszelkimi doświadczeniami związanymi z unieważnieniem ślubu kościelnego. Od czego zacząć, czy to w ogóle realne, czy długo trwa, skąd można zdobyć informacje
Szczególnie interesuje mnie, czy fakt że raz unieważniony zostanie ślub kościelny z mojej winy, powoduje, że nigdy więcej nie będę mogła wziąć ślubu kościelnego? Jako powód chcemy z byłym mężem (mamy już rozwód cywilny) podać, że ja nie chciałam mieć dzieci (czyli że skłamałam przed ślubem) i boję się, że on w przyszłości drugi ślub kościelny dostanie, a ja nie, czy to w ogole mozliwe
Może któraś z was przeszła przez to z sukcesem?

to niech on powie ze nie chce dzieci wtedy byc moze bedziesz mofla kolejny raz zabłysnąc w bieli

co znalazłam:"

W wyrokach Trybunałów Kościelnych niejednokrotnie dołączana jest klauzura w postaci zapisu: Strona (strony) nie mogą zawrzeć sakramentalnego małżeństwa, bez zgody właściwego ordynariusza miejsca, po konsultacji z biegłym sądowym”.

Z pisemną prośbą o uchylenie klauzury powinna Pani zgłosić się do właściwego Trybunału Kościelnego"

wdg. mnie chcąc ponownie wziąc slub koscielny powinniscie zostac wysmiani w twarz z takim powodem unieważnienia.
__________________
Święta na luzie:
http://pichceiknoce.blogspot.com/


paula78 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-10, 13:13   #5
Oliath
Zakorzenienie
 
Avatar Oliath
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 3 936
Dot.: Rozwód kościelny

Nie znamy pobudek autorki, po co tak jechac po niej? Po jednym poscie niewiele mozna wywnioskowac, nawet tego, czy jest (gleboko) wierzaca (skad taki wniosek, asku, ? )
Oliath jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-10, 18:15   #6
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez paula78 Pokaż wiadomość
to niech on powie ze nie chce dzieci wtedy byc moze bedziesz mofla kolejny raz zabłysnąc w bieli

co znalazłam:"

W wyrokach Trybunałów Kościelnych niejednokrotnie dołączana jest klauzura w postaci zapisu: Strona (strony) nie mogą zawrzeć sakramentalnego małżeństwa, bez zgody właściwego ordynariusza miejsca, po konsultacji z biegłym sądowym”.

Z pisemną prośbą o uchylenie klauzury powinna Pani zgłosić się do właściwego Trybunału Kościelnego"

wdg. mnie chcąc ponownie wziąc slub koscielny powinniscie zostac wysmiani w twarz z takim powodem unieważnienia.
Ma to nawet uzasadnienie bardzo proste - jak ktoś się raz nie nadawał, to trzeba sprawdzić czy za drugim razem się nadaje - szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę przesłanki do stwierdzenia nieważności małżeństwa - niektóre mogą ustać, inne nie

Generalnie autorko wątku idź do sądu kościelnego lub zatrudnij prawnika specjalistę od prawa kanonicznego to będziesz wszystko wiedzieć.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-10, 18:57   #7
deila
Raczkowanie
 
Avatar deila
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 56
Dot.: Rozwód kościelny

Jestem po unieważnieniu ślubu kościelnego z winy eks. Wyszłam ponownie za mąż biorąc ślub koscielny. Mój pierwszy mąż , aby móc to uczynić ma zapisaną klauzulę, że może to uczynić jedynie za zgodą biskupa.
Proszę jeszcze o jedno - nie piszcie o rozwodach bo czegoś takiego nie ma w kościele katolickim
deila jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-11, 09:35   #8
asiek77
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 359
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Oliath Pokaż wiadomość
Nie znamy pobudek autorki, po co tak jechac po niej? Po jednym poscie niewiele mozna wywnioskowac, nawet tego, czy jest (gleboko) wierzaca (skad taki wniosek, asku, ? )
No nie znam pobudek, ale nabawiłam sie już urazu do pewnych zwrotów i tekstów. Jestem po rozwodzie cywilnym i trafiłam niestety w nurt ogólnie ostatnio powszechny pod tytułem:" wez rozwód kościelny". Doskonale wiem, że rozwodów kościelnych nie ma, są tylko unieważnienia sakramentu małżeństwa i jako unieważnienie powinno być rozważane pod innym kątem niż rozwód cywilny, gdzie jest tylko stwierdzenie, że małzonków nie łączą żadne więzy, ani fizyczne ani materialne. Jest bardzo mało powodów do unieważniena ślubu kościelnego, ale bardzo wiele par ostatnio wychodzi z takiego założenia jak przy braniu rozwodu - dogadamy sie i nie będzie kościelnego ślubu i jeszcze kiedys będę mogła/mógł wziąć ślub w kościele. Taki fajny lans, teraz na topie. Nawet posiadanie dzieci nie stanowi problemu, bo przeciez raz/dwa razy mnie zgwałcił i zaszłam w ciążę, a tak to wogóle mnie nie dotykał. To co napisałam to autentyczne przypadki, gdzie kobieta sobie ubzdurała wziąć rozwód kościelny po 20 latach bycia razem z mężem. I dostała. Dla mnie to jest własnie chore. Zresztą bardzo wiele osób namawia mnie do uniewaznienia ślubu kościelnego, po inaczej wtedy będa na mnie patrzeć niektóre osoby. A ja mam w nosie co o mnie mysla inni i za coś idiotycznego sie nie biorę. Aż tak mocno wierząca nie jestem, żeby próbować uzyskać unieważnienie sakramentu, bo wtedy mogłabym do komunii iść i bym mogła wziąć po raz drugi ślub w kościele i ksiądz podczas kolędy by się do mnie nie czepiał. No i inaczej by na mnie patrzyło wiele osób, bo ja przeciez mojemu drugiemu partnerowi życie marnuję i nie może on normalnej rodziny załozyć. Stąd mój uraz. A dlaczego pojechałam po autorce wątku? A ze względu n to zdanie:"Jako powód chcemy z byłym mężem (mamy już rozwód cywilny) podać, że ja nie chciałam mieć dzieci (czyli że skłamałam przed ślubem) i boję się, że on w przyszłości drugi ślub kościelny dostanie, a ja nie". Dogadali się co do tego na kogo winę zrzucić, po cywilnym chcą od razu rozwodu kościelnego(specjalnie używam tego słowa, bo na uniewaznienie to mi nie wygląda), a po trzecie to nie ma tu mowy o grzechu, poczuciu winy, tylko jest strach że drugiego ślubu nie dostanie. Jesli sie mylę to niech autorka wątku mnie sprostuje.
asiek77 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-11, 13:45   #9
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Smile Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez asiek77 Pokaż wiadomość
(...) Doskonale wiem, że rozwodów kościelnych nie ma, są tylko unieważnienia sakramentu małżeństwa (...).
Nie ma unieważnienia sakramentów - jest jedynie stwierdzenie ich nieważności Jest to ogromna różnica wbrew pozorom - stwierdzić, że coś w ogóle nigdy nie zaistniało, nie miało żadnych skutków a stwierdzić, że coś istniało ale my to uznajemy za nieważne.

Różnica jest taka jak między nigdy nie być w ciąży a być w ciąży i usunąć - efekt jest taki sam (brak dziecka) ale różnica jak widać ogromna.

To tak, jeśli chcemy już napominać na temat właściwej terminologii

Co do intencji i motywów autorki wątku to zgadzam się z tobą i odnoszę takie samo wrażenie.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki

Edytowane przez Klarissa
Czas edycji: 2010-05-11 o 13:46
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-13, 18:47   #10
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

Proponuje zmienic religie na protestancka. Tam nie ma takich problemow. Malzenstwo nie jest sakramentem i mozna sie rozwiesc jesli malzonkowie nie chca czy nie moga ze soba zyc. To jakis nonsens i z gory zaprogramowana porazka, wymagac od ludzi przysiegi przed Bogiem, ze beda ze soba do konca zycia i jak samo zycie pokazuje ( mamy tyle samo rozwodow co slubow ) jest to nie wykonalne. Rodzi sie hipokryzja a ludzie zaczynaja poprostu klamac/grzeszyc aby ten wlasnie kwitek dostac. Super jak komus sie powiedzie ale czasami sie nie powodzi i wielu wierzacych czesto nie ze swojej winy zostaje odsunietych od Kosciola, mozliwosci pelnego uczestnictwa we mszy, pozbawionych mozliwosci zostania chrzesnym itd.
Nie wiem co w tym zlego i dlaczego tak duzo zolci sie leje jak ktos chce drugi raz wziasc slub koscielny. Moze trafi na kogos kto tego slubu nie mial i chcialby miec a tu niestety, nie da sie bo jedna strona juz go miala. Wcale nie musi chodzic o zablysniecie w bieli.
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-13, 19:13   #11
paula78
Zakorzenienie
 
Avatar paula78
 
Zarejestrowany: 2003-01
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 33 899
Smaczny profil paula78
Smaczne przepisy14
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Monika2001 Pokaż wiadomość
Proponuje zmienic religie na protestancka. Tam nie ma takich problemow. Malzenstwo nie jest sakramentem i mozna sie rozwiesc jesli malzonkowie nie chca czy nie moga ze soba zyc. To jakis nonsens i z gory zaprogramowana porazka, wymagac od ludzi przysiegi przed Bogiem, ze beda ze soba do konca zycia i jak samo zycie pokazuje ( mamy tyle samo rozwodow co slubow ) jest to nie wykonalne.
wymaga ?kto wymaga ?
porażka jest przysięgac sobie to przed samym sobą.

jak mi cos nie pasi to zmieniam religie ?to dopiero obraz wiary
__________________
Święta na luzie:
http://pichceiknoce.blogspot.com/


paula78 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-13, 19:54   #12
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

Jak nie chcesz zmieniac religii to jej nie zmieniaj. Ja tylko podalam rozwiazanie to postawionego problemu: ktos wziol slub i chce sie z tego wycofac, jak widac nie moze zrobic tego bez klamstwa.
Chyba bylo by juz lepiej zmienic wynanie, przynajmniej unikneloby sie zaklamania.
Napisalam "wymagac" , bo innego sposobu zawarcia malzenstwa w kosciele katolickim nie ma. Albo przysiegasz, ze kogos nie oposcisz do konca zycia albo nie ma slubu. Potem Cie facet zostawia dla innej a Ty juz NIGDY nie mozesz sobie ulozyc zycia zgodnego z religiia. Juz NIGDY nie mozesz sie zwiazac z innym facetem, bo wg. prawa koscielnego zdradzasz swojego meza poslubionego przed Bogiem.
Teraz proponuje sie rozejrzec do okola. I co widzisz? Ile masz wsrod swoich znajomych i moze w rodzidzie malzenstw po rozwdzie? Ilu z nich zyje w grzechu wolnego zwiazku? Dlatego napisalam, ze proponuje zmiane religii na protestancka, zeby uwolnic sie od hipokryzji.
Jesli Ty sama zyjesz wg przykazan religii katolickiej to skladam Ci szacunek, kapelusz z glowy, bo niestety ale wiekszosc tylko umie teoretyzowac a jak przyjdzie co do czego to maja tysiace wytlumaczen na swoje zachowanie.
Nie wydaje mi sie zeby slowo "nie pasi" moglo sie odnosic do tak powaznego tematu jak malzenstwo. Decyzje o malzenstwie nie podejmuje sie z dnia na dzien i o odejciu od meza/zony tez nie.
A co to przepraszam za obraz wiary, kiedy grzechy zamiata sie pod dywan?
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-13, 19:56   #13
amelkaka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 118
Dot.: Rozwód kościelny

Ponad 80 lat temu nieoceniony Boy-Żeleński pisał o "Dziewicach konsystorskich", demaskując obłudę KK w podejściu do rozwodu, który de facto w KK nie istnieje. Istniała jednak (i nadal istnieje) instytucja unieważniania małżeństwa, której prawdziwe oblicze funkcjonowania odsłania Żeleński w "Dziewicach". Za odpowiednią opłatą można było unieważnić każde małżeństwo (co uderzało w ludzi biednych). Jak pisał Boy wystarczyły do tego "dowody" świadczące o niechęci posiadania potomstwa, pomyłki w zapowiedziach, rzekomy homoseksualizm, nieskonsumowanie małżeństwa (dzięki zabiegowi przywracania dziewictwa - stąd tytułowe dziewice konsystorskie).

Pisząc te felietony Boy walczył o cywilne rozwody, które wtedy nie istniały. Dziś mamy cywilne rozwody i cywilne śluby. Nie rozumiem powodu dla którego KK pozwala się ośmieszać w taki sposób przez swoich rzekomych wyznawców.
amelkaka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-13, 20:02   #14
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

Amelkaka - otoz to.
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 06:45   #15
asiek77
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 359
Dot.: Rozwód kościelny

Przepraszam bardzo, ale albo jestem katolickiem i przyjmuję wszystkie aspekty związane z tą religią, albo jestem pseudo katolikiem i wybieram sobie wg własnego uzania, które to mi aspekty wiary odpowiadają a które nie i tylko do tych sie stosuję. A w KK jest niestety tak, że szybciej morderca dostanie rozgrzeszenia niż rozwódka, która uciekła od męża, bo pił, bił i co nie tylko i ułożyła sobie życie z kimś innym. Taka jest nasza religia i nikt tego nie zmieni. Inny przykład: dopiero stosunkowo niedawno zniesiono post w piatki - ile osób przestrzegało tego zakazu? Jeśli ktoś nie przynależy do żadnego kościoła, to nie znaczy że jest zły, tak samo przynależność do KK nie oznacza, że jest się dobrą osobą. Ty piszesz, że jak nie KK to protestantyzm niech sobie wybierze. Śmieszne. Można żyć dalej jako rozwódka, tylko nie w pełni uczestniczyć we wszystkich sakramentach kościelnych. To że jestem rozwódka nie przekreśla tego że jestem dobrym człowiekiem. I stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa nie jest mi do niczego potrzebne, bo nie godzi to w moje sumienie(aż tak mocno wierząca nie jestem). A obłuda KK? Zawsze była, zawsze jest i zawsze będzie, bo stanowią ją ludzie, którzy tez popełniaja błędy. Ale nie generalizujmy, zdarzają się w KK wybitne jednostki , np. Jan Paweł II.
A brać "rozwód kościelny" tylko, żeby ludzie inaczej się do nas odnosili i żebym mogła jeszcze raz zabłysnąć w bieli w kościele to jest poniżej krytyki. Chyba że osoba z którą się zwiążę jest mocno wierząca i kłóciło by sie to z jej sumieniem to wtedy rozumiem. Jest tez inna sprawa - jeśli ja jestem mocno wierząca to nie muszę sobie życia religijnego przekreślać - mogę zasądzić w cywilnym separację i mam problem z głowy. Tylko że to sie wiąże także z tym że z nikim nie moge sie wiązać.

Edytowane przez asiek77
Czas edycji: 2010-05-14 o 06:51
asiek77 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 07:09   #16
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

Asiek77 - czyli jestes pseudokatolikiem, zgadzasz sie ze mna i akceptujesz to? Dlaczego? Poniewaz piszesz, ze albo przyjmuje sie wszystkie aspekty tej religii albo jest sie pseudo katolikiem. Dalej piszesz, ze uniewaznienie malzenstwa nie jest Ci do niczego potrzebne, bo az tak wierzaca nie jestes, ktore to stwierdzenie dowodzi powyzszego.
Nie chce Cie atakowac, w zadnym wypadku, chodzi mi tylko o to, ze szeczere przestrzeganie regul KK jest praktycznie nie mozliwe a jak sie zdarzy to tlumaczy sie "jest tylko czlowiekiem" czyli ignoruje lub niektorzy popadaja w depresje. Tak, sa tacy co cierpia z powodu braku mozliwosci pelnego uczestnictwa we mszy.
Co do religii ewangielckiej/protestanckiej. Jest najblizsza katolickiej stad moj post o zmianie wyznania. W wielu panstwach msze ekumeniczne sa na porzadku dziennym.
Piszesz, ze taka jest nasza religia i nikt tego nie zmieni. No nie wiem ...za palenie czarownic juz KK przeprosil, teraz przeprasza za ukrywanie pedofilow w przyszlosci czeka nas akceptacja rozwodow i kobiety ksieza oraz zniesienie celibatu. Jasne, ze nie od jutra ale moze za jakies 20 lat. No chyba, ze sie myle, zniszczenie muru berlinskiego tez nikt nie przeczuwal na miesiac przed tym zdarzeniem.
Nie generalizujmy? Mowimy o rozwodach. Ile procent mamy rozwodnikow w wieku 25-40 lat? Nie mowimy tu wyjatakch a generalizowne jest kiedy z wyjatkow proboje sie zrobic regule.
Jak to "mozesz" sobie zasadzic w cywilnym separacje? No co Ty? Po priersze nie jestes sama, malzenstwo to zwiazek dwojga ludzi i ta druga strona moze chciec inaczej a po drugie, przeciez malzenstwo zwiera sie w celu posiadania dzieci, trzymajmy sie zasad religii .....jesli potrafimy je pogodzic z rzeczywistoscia ale sama widzisz, ze nawet teoretycznie to nie wychodzi.
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 07:30   #17
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Smile Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Monika2001 Pokaż wiadomość
Proponuje zmienic religie na protestancka. Tam nie ma takich problemow. Malzenstwo nie jest sakramentem i mozna sie rozwiesc jesli malzonkowie nie chca czy nie moga ze soba zyc. To jakis nonsens i z gory zaprogramowana porazka, wymagac od ludzi przysiegi przed Bogiem, ze beda ze soba do konca zycia i jak samo zycie pokazuje ( mamy tyle samo rozwodow co slubow ) jest to nie wykonalne. Rodzi sie hipokryzja a ludzie zaczynaja poprostu klamac/grzeszyc aby ten wlasnie kwitek dostac. Super jak komus sie powiedzie ale czasami sie nie powodzi i wielu wierzacych czesto nie ze swojej winy zostaje odsunietych od Kosciola, mozliwosci pelnego uczestnictwa we mszy, pozbawionych mozliwosci zostania chrzesnym itd.
Nie wiem co w tym zlego i dlaczego tak duzo zolci sie leje jak ktos chce drugi raz wziasc slub koscielny. Moze trafi na kogos kto tego slubu nie mial i chcialby miec a tu niestety, nie da sie bo jedna strona juz go miala. Wcale nie musi chodzic o zablysniecie w bieli.
Do zawierania ślubu kościelnego nikt nie zmusza - ani za pierwszym razem, ani za drugim czy za trzecim... To się robi doborowolnie. Jeśli ktoś jednego dnia dobrowolnie obiecuje być z kimś do śmierci, a drugiego zmienia zdanie to sam sobie jest winien. Nikt nie zmuszał do składania takiej obietnicy. Jak ktoś nie umie brać odpowiedzialności za swoje słowa to powinien zastanowić się nad swoją dojrzałością do małżeństwa - jakiegokolwiek w ogóle.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 07:48   #18
NIKaP-n
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2006-11
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 4 023
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
Do zawierania ślubu kościelnego nikt nie zmusza - ani za pierwszym razem, ani za drugim czy za trzecim... To się robi doborowolnie. Jeśli ktoś jednego dnia dobrowolnie obiecuje być z kimś do śmierci, a drugiego zmienia zdanie to sam sobie jest winien. Nikt nie zmuszał do składania takiej obietnicy. Jak ktoś nie umie brać odpowiedzialności za swoje słowa to powinien zastanowić się nad swoją dojrzałością do małżeństwa - jakiegokolwiek w ogóle.
A tu nie do końca się zgodzę Klarissko kochana
Składając obietnicę "aż do śmierci" nikt z nas nie sądzi, że kiedyś się może wszystko w tym związku zmienić. Że kiedyś dojdzie do tego, że ta druga osoba (a także i my) możemy tak bardzo się zmienić, zmienić swoje zachowanie poglądy. To, co dobrowolnie przysięgamy- jest naszą nadzieją. I oczywiście wiarą. Bo wierzymy, że tak właśnie będzie.
Niestety, życie weryfikuje nawet najbardziej skrajne i entuzjastyczne poglądy, a ja życzę wszystkim, aby przysięgi mogły być na całe życie.

Gdyby nie wiara (jako wiara w Boga) i wiara w trwałość sakramentu małżeństwa etc... to nikt by nie stawał przed ołtarzem, bo o to w tym biega, żeby nie rzucać słów na wiatr. Sądzę, że każdy myśli wtedy: tylko On, na Zawsze On (Ona).
Czasem, chociaż się bardzo chce, nie sposób dotrwać razem do końca życia. Nie wystarczą chęci z jednej strony, kompromisy i ogromne chęci muszą być z dwóch stron. O tym wie każda z nas, która ma za sobą jakikolwiek "poważny" związek. A co, jeśli ta druga strona nagle zakochuje się w kimś innym, zmienia wiarę, odnajduje sens życia w czymś, co nam zupełnie nie pasuje?

Mimo najszczerszych chęci i serca pełnego miłości "aż po grób" nie jesteśmy w stanie wziąć do końca odpowiedzialności za własną przysięgę...
No bo czy można uszczęśliwiać drugą stronę na siłę?


Co do autorki postu, nie sądzę, aby wiara miała tu jakiekolwiek znaczenie... Raczej chodzi o to modne właśnie ostatnio słowo -lans
Umówiliśmy się? wow, umówcie się lepiej z eks na kawę, bo widzę, że wiele Was jeszcze łączy
NIKaP-n jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 08:04   #19
asiek77
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 359
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Monika2001 Pokaż wiadomość
Asiek77 - czyli jestes pseudokatolikiem, zgadzasz sie ze mna i akceptujesz to? Dalej piszesz, ze uniewaznienie malzenstwa nie jest Ci do niczego potrzebne, bo az tak wierzaca nie jestes, ktore to stwierdzenie dowodzi powyzszego.
Nie chce Cie atakowac, w zadnym wypadku, chodzi mi tylko o to, ze szeczere przestrzeganie regul KK jest praktycznie nie mozliwe a jak sie zdarzy to tlumaczy sie "jest tylko czlowiekiem" czyli ignoruje lub niektorzy popadaja w depresje. Tak, sa tacy co cierpia z powodu braku mozliwosci pelnego uczestnictwa we mszy.
Co do religii ewangielckiej/protestanckiej. Jest najblizsza katolickiej stad moj post o zmianie wyznania. W wielu panstwach msze ekumeniczne sa na porzadku dziennym.
Piszesz, ze taka jest nasza religia i nikt tego nie zmieni. No nie wiem ...za palenie czarownic juz KK przeprosil, teraz przeprasza za ukrywanie pedofilow w przyszlosci czeka nas akceptacja rozwodow i kobiety ksieza oraz zniesienie celibatu. Jasne, ze nie od jutra ale moze za jakies 20 lat. No chyba, ze sie myle, zniszczenie muru berlinskiego tez nikt nie przeczuwal na miesiac przed tym zdarzeniem.
Nie generalizujmy? Mowimy o rozwodach. Ile procent mamy rozwodnikow w wieku 25-40 lat? Nie mowimy tu wyjatakch a generalizowne jest kiedy z wyjatkow proboje sie zrobic regule.
Jak to "mozesz" sobie zasadzic w cywilnym separacje? No co Ty? Po priersze nie jestes sama, malzenstwo to zwiazek dwojga ludzi i ta druga strona moze chciec inaczej a po drugie, przeciez malzenstwo zwiera sie w celu posiadania dzieci, trzymajmy sie zasad religii .....jesli potrafimy je pogodzic z rzeczywistoscia ale sama widzisz, ze nawet teoretycznie to nie wychodzi.
Co do pogrubionego, co to za wiara jeśli wiesz, że grzeszysz i robisz to z premedytacją (kłamiesz świadomie żeby unieważnić małżeństwo) tylko po to żeby po raz kolejny obiecywać, że będziesz z kimś do końca swojego lub jego życia?
Właśnie, żeby w pełni uczestniczyć we wszystkich sakramentach w KK ludzie często składają pozwy o samą separację, czyli nie są rozwiedzeni. Są wtedy wg KK osobami, które przeżywają kryzys w małżeństwie, ale zawsze istnieje możliwość że do siebie wrócą. Wiesz czym różni się rozwód od separacji? Dożywotnią ewentualną opieką nad współmałżonkiem między innymi. Człowiek będący w separacji nie może związać się z inną osobą.
Czy jestem pseudokatolikiem? Chyba jak połowa z nas. Z oczywistych powodów nie moge uczetsniczyć w sakramentach świętych, lecz w Boga wierzę, w jego dobroć, miłość i mam nadzieję, że osądzi mnie sprawiedliwie za moje grzech po śmierci. Nie wypiszę sie na własną prośbę z KK, bo ta wiara jest najbliższa memu sercu, a zawsze istnieje możliwość, że mój ex mąż zejdzie łaskawie z tego padołu i będę mogła wziąć ślub z moim ukochanym TŻ. On rozumie moje podejście i nie naciska na unieważnienie małżeństwa, bo dla mnie to by było okropne iść do księdza i łgać mu w żywe oczy. Z TŻ kochamy sie bardzo mocno i przy nim odżyłam, a akceptacja ludzi do tego żeby być razem nie jest mi potrzebna.
asiek77 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 08:23   #20
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

To tez wlasnie asiek, doszlysmy do wspolnego punktu. Co to za wiara jesli wiesz, ze grzeszysz....absolutnie sie z Toba zgadzam.
Zaraz zaraz, jakie pozwy? Gdzie do KK? Przeciez to co dzieje sie "panstwowo" wcale nie interesuje Kosciola. Jesli nawet sie rozwiedziesz i nie bedziesz wspolzyc z innym facetem to nie masz grzechu, bo jestes wierna swojemu mezowi. Jesli natomiast bedziesz w separacji a bedziesz uprawiac sex z innym jestes winna grzechu niewiernosci. W podtekscie chodzi tu o ewentualne dzieci z nieprawego loza, nie prawego bo nie poswieconego. Nie musze chyba tu przypominac, ze sex uprawia sie jedynie w celu poczecia dzieci i po tez jest sakrament malzenstwa. Co mi sie wydaje Asik, ze jestes grzesznica ze hej! No chyba, ze zyjesz w twz. bialym zwiazku.
Zaraz przychodzi mi do glowy historia Henryka VIII, on wlasnie zmienil religie, przeanalizuj dlaczego.
Nie mowilmy tu o akceptacji ludzi, nie mieszajmy tematow. Mowimy o stosunku KK do rozwodow/ rozpadow malzenstw. Ludzie jak to ludzie jedni beda Twoj zwiazek akceptowac a inni nie i to nie koniecznie z podtekstami religijnymi.
Twoje oczekiwania na zejscie Twojego ex tez sa super! Raczej jako przykladna katoliczka powinnas sie modlic o zejscie sie waszego zwiazku zawartego przed Bogiem. Raz jeszcze widzisz jak daleka jest dokryna kosciola od rzeczywistosci. Jak blisko jest katolicyzm bliski Twojemu sercu? No jak? Na ile potrafisz poswiecic swoje zycie dla religii? To jakies pomieszanie....
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 09:27   #21
asiek77
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 359
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Monika2001 Pokaż wiadomość
\Co mi sie wydaje Asik, ze jestes grzesznica ze hej! No chyba, ze zyjesz w twz. bialym zwiazku.
Zaraz przychodzi mi do glowy historia Henryka VIII, on wlasnie zmienil religie, przeanalizuj dlaczego.
Nie mowilmy tu o akceptacji ludzi, nie mieszajmy tematow. Mowimy o stosunku KK do rozwodow/ rozpadow malzenstw. Ludzie jak to ludzie jedni beda Twoj zwiazek akceptowac a inni nie i to nie koniecznie z podtekstami religijnymi.
Twoje oczekiwania na zejscie Twojego ex tez sa super! Raczej jako przykladna katoliczka powinnas sie modlic o zejscie sie waszego zwiazku zawartego przed Bogiem.
No właśnie nic nie jest do końca proste. Życzę swojemu ex żeby żył aż do śmierciNaturalne j oczywiście. Nikt nie wie kiedy ten nasz koniec nastąpi. Nie przeszkadza mi on, bo nie mam z nim kontaktu. Co do Henryka... znana historia W biały związku nie żyję i wiem, że to co robię jest grzechem wg KK, więc oczywiście - jestem grzesznica i mi z tym dobrze bo jestem z osobą którą uwielbiam Dla mnie ten grzech jest innego rodzaju niż perfidne klamanie przed ołtarzem i Bogiem, że coś tam przed ślubem zatajałam. Wiem, że grzech to grzech, ale ja brzydze sie kłamstwem i mi po prostu ono nie wychodzi. A co do akceptacji ludzi... to własnie coraz więcej osób w ten sposób postępuje, wezme "rozwód" kościelny to inaczej będą na mnie patrzeć i ksiądz na kolędzie się nie przyczepi i ślub kościelny jeszcze raz dostanę. Takie rozwarzania nie maja nic wspólnego z wiarą a jedynie z czysto przyziemnych pobudek sa konsekwentnie ciągnięte przez rozwodzące się pary.

Edytowane przez asiek77
Czas edycji: 2010-05-14 o 09:29
asiek77 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 09:44   #22
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Smile Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez NIKaP-n Pokaż wiadomość
A tu nie do końca się zgodzę Klarissko kochana
Składając obietnicę "aż do śmierci" nikt z nas nie sądzi, że kiedyś się może wszystko w tym związku zmienić. Że kiedyś dojdzie do tego, że ta druga osoba (a także i my) możemy tak bardzo się zmienić, zmienić swoje zachowanie poglądy. To, co dobrowolnie przysięgamy- jest naszą nadzieją. I oczywiście wiarą. Bo wierzymy, że tak właśnie będzie.
Niestety, życie weryfikuje nawet najbardziej skrajne i entuzjastyczne poglądy, a ja życzę wszystkim, aby przysięgi mogły być na całe życie.

Gdyby nie wiara (jako wiara w Boga) i wiara w trwałość sakramentu małżeństwa etc... to nikt by nie stawał przed ołtarzem, bo o to w tym biega, żeby nie rzucać słów na wiatr. Sądzę, że każdy myśli wtedy: tylko On, na Zawsze On (Ona).
Czasem, chociaż się bardzo chce, nie sposób dotrwać razem do końca życia. Nie wystarczą chęci z jednej strony, kompromisy i ogromne chęci muszą być z dwóch stron. O tym wie każda z nas, która ma za sobą jakikolwiek "poważny" związek. A co, jeśli ta druga strona nagle zakochuje się w kimś innym, zmienia wiarę, odnajduje sens życia w czymś, co nam zupełnie nie pasuje?

Mimo najszczerszych chęci i serca pełnego miłości "aż po grób" nie jesteśmy w stanie wziąć do końca odpowiedzialności za własną przysięgę...
No bo czy można uszczęśliwiać drugą stronę na siłę?
Rozumiem co chcesz przez to powiedzieć, ale ja to widzę trochę inaczej:

Wraz z mężem obiecywaliśmy coś sobie dobrowolnie, nikt nas nie zmuszał. Mieliśmy świadomość tego, że możemy się zmienić w ciągu naszego życia (np. w okresie ciąży ) ale zobligowaliśmy siebie wzajemnie do tego, że nawet w sytuacji zmian będziemy się starać do siebie wzajemnie dostosowywać, jednym słowem, że będziemy się troszczyć o to, żeby nasz związek się nie rozpadł z jakiegokolwiek powodu. I ja zamierzam się tego trzymać.

Jeśli jednak by się stało tak jak piszesz - to znaczy, że mój mąż zmieniłby zdanie i chciał się rozstać to nie starałabym się wtedy o stwierdzenie nieważności sakramentu Sakrament był wzięty ważnie i świadomie przez nas oboje. I z tego trzeba sobie zdawać sprawę - że jest tylko 1 szansa. Oczywiście nie chodzi mi teraz o przypadki gdzie małżeństwo faktycznie nie było ważnie zawarte, tylko o takie właśnie jak u autorki wątku. Nawet jeśli partner nas skrzywdził to moim zdaniem należy się pogodzić z porażką - tylko to zostaje. Co innego, gdyby od początku nas ktoś oszukał.

Wydaje mi się, że jeśli ktoś myśli, że może sobie zawierać śluby, składać przysięgi a potem na podstawie kłamstw je "unieważniać" to nie jest do małżeństwa zbytnio dojrzały - ani kościelnego, ani cywilnego ani nawet w sekcie Moon

Cytat:
Co do autorki postu, nie sądzę, aby wiara miała tu jakiekolwiek znaczenie... Raczej chodzi o to modne właśnie ostatnio słowo -lans
Umówiliśmy się? wow, umówcie się lepiej z eks na kawę, bo widzę, że wiele Was jeszcze łączy
To swoją drogą
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 10:13   #23
NIKaP-n
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2006-11
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 4 023
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
Rozumiem co chcesz przez to powiedzieć, ale ja to widzę trochę inaczej:

Wraz z mężem obiecywaliśmy coś sobie dobrowolnie, nikt nas nie zmuszał. Mieliśmy świadomość tego, że możemy się zmienić w ciągu naszego życia (np. w okresie ciąży ) ale zobligowaliśmy siebie wzajemnie do tego, że nawet w sytuacji zmian będziemy się starać do siebie wzajemnie dostosowywać, jednym słowem, że będziemy się troszczyć o to, żeby nasz związek się nie rozpadł z jakiegokolwiek powodu. I ja zamierzam się tego trzymać.


O to mi właśnie chodzi, że człowiek jest elastyczny do jakiejś możliwości. Nie wie- dopóki życie nie postawi go w danej sytuacji, jak bardzo jest sie w stanie dostosować do zmian. Co innego- okres ciąży, choroby, starzenie się, trudne i łatwe sytuacje życiowe.
Co innego, gdy nagle ta druga strona informuje Cię, że np. nie chce dziecka. Że inaczej wyobrażała sobie życie... etc.
Dopóki "problemem" jest ewolucja i wszelkie zmiany zachodzące w człowieku- ale jest też z obu stron chęć do docierania się tak, aby być razem, na tym właśnie polega sztuka życia z drugim człowiekiem i tworzenia związku.


Jeśli jednak by się stało tak jak piszesz - to znaczy, że mój mąż zmieniłby zdanie i chciał się rozstać to nie starałabym się wtedy o stwierdzenie nieważności sakramentu Sakrament był wzięty ważnie i świadomie przez nas oboje. I z tego trzeba sobie zdawać sprawę - że jest tylko 1 szansa. Oczywiście nie chodzi mi teraz o przypadki gdzie małżeństwo faktycznie nie było ważnie zawarte, tylko o takie właśnie jak u autorki wątku. Nawet jeśli partner nas skrzywdził to moim zdaniem należy się pogodzić z porażką - tylko to zostaje. Co innego, gdyby od początku nas ktoś oszukał.

Jeśli jednak dochodzi do tego, że jedna strona - z jakiegokolwiek powodu- przestaje chcieć... to zostaje nam właśnie porażka. Choć może to złe słowo, bo czasem ta początkowa porażka może wyjść nam naprawdę "na zdrowie".
Taki stan nie upoważnia nas jednak do brnięcia w jakieś unieważnienia, skreślenia, zniesienia, jakkolwiek by tego nie nazwać. Zawarcie sakramentu małżeństwa jest świadomą decyzją i nie wyobrażam sobie korzystać z opcji w. w. dlatego, że się nam nie udało... Na dzień ślubu- byłam w pełni świadoma, zakochana, jedyna i najszczęśliwsza. Dlaczego mam teraz udawać, że było inaczej? Kogo okłamywać? To, że mojemu mężowi się odwidziała (np) miłość życia i chęć tworzenia czegoś wspólnie- nie musi byc przeciez moją winą.
Ale ma się to nijak do unieważnień...

Wydaje mi się, że jeśli ktoś myśli, że może sobie zawierać śluby, składać przysięgi a potem na podstawie kłamstw je "unieważniać" to nie jest do małżeństwa zbytnio dojrzały - ani kościelnego, ani cywilnego ani nawet w sekcie Moon
No takie zawieranie małżęństwa może mieć sens co najwyżej ekonomiczno- prawny (obywatelstwo etc). ale zupełnie nie mieści sie w kanonie religii


To swoją drogą
Oczywiście zupełnie inna sprawą jest, gdy ktoś nam tak bliski okazuje sie kims zupełnie innym. Gdy wychodzi na jaw coś ukrywanego, świadomie kreowanej intrygi itd, ale to już temat na "modę na sukces"

Edytowane przez NIKaP-n
Czas edycji: 2010-05-14 o 10:15
NIKaP-n jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 10:20   #24
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Dot.: Rozwód kościelny

NIKaP-n to generalnie zdanie u nas takie samo Może uzasadnienie było troszkę inne, czy raczej przedstawienie tematu
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 11:00   #25
AgatkaL
Wtajemniczenie
 
Avatar AgatkaL
 
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Konstancin-Jeziorna/Warszawa
Wiadomości: 2 932
Dot.: Rozwód kościelny

Ja właśnie taką "Modę na sukces" miałam. Czemu unieważnienie kościelne to zło i obłuda? A co w sytuacji gdy okazuje się, że Twój ukochany, któremu przysięgało się "na zawsze" okazuje się kimś innym niż przed ślubem i gdy zmienia swoje poglądy o 180 stopni i odchodzi? Czemu mam pokutować całe życie za kogoś nieodpowiedzialnego? Zgadzam się, że każdy przypadek jest inny i nie można generalizować, bo niektórzy przesadzają unieważniając małżeństwo z trójką dzieci na ręku i 20 letnim stażem.
__________________
Nie wszystko wychodzi tak, jak marzyliśmy...czasem bywa lepiej !!!


Jesteśmy zaręczeni !!!
http://s8.suwaczek.com/201102120926.png

♥NASZ ŚLUB♥ 03.09.2011
http://s5.suwaczek.com/20110903580113.png
AgatkaL jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 11:17   #26
asiek77
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 359
Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez AgatkaL Pokaż wiadomość
Ja właśnie taką "Modę na sukces" miałam. Czemu unieważnienie kościelne to zło i obłuda? A co w sytuacji gdy okazuje się, że Twój ukochany, któremu przysięgało się "na zawsze" okazuje się kimś innym niż przed ślubem i gdy zmienia swoje poglądy o 180 stopni i odchodzi? Czemu mam pokutować całe życie za kogoś nieodpowiedzialnego? Zgadzam się, że każdy przypadek jest inny i nie można generalizować, bo niektórzy przesadzają unieważniając małżeństwo z trójką dzieci na ręku i 20 letnim stażem.
AgatkaL nie potępiam wszystkich unieważnień małżeństwa ogólnie, są wyjatki które potwierdzają regułę. Pamietam Twoją historię z innego wątku i sądzę, że w Twoim przypadku to akurat ten wyjątek Co innego jak ma sie ileś lat na karku wspólnego pożycia, a mąż w którymś momencie(lub też żona - obojetnie) stwierdzają, że np. nie mają zgodnych charakterów i biorą rozwód. Ale potem myślą " cywilny wziety to może i warto kościelny wziąć, żeby ksiądz się nie czepiał, że inną sobie przygruchałem i z tamtą sobie wezmę ślub, bo jej zalezy żeby w białej sukni wystąpić w kościele". Takie historie potępiam. Po iluś tam latach wspólnego pożycia brać rozwód kościelny. Niestety nie jest ważne, że mąż pił, bił i się znęcał psychicznie, bo jak mu przed Bogiem ślubowałam to wiedziałam że czasami wypije, nie wiedziałam że wyciągnie do mnie ręce ani że będzie mnie tresował, ale ja mówiłam to co czułam w tamtym momencie, a nie rzucam słów na wiatr. Trudno, niestety tak jak dziewicą sie jest tylko raz tak i ślub w KK jest tylko jeden. Ale oczywiście są wyjątki i dlatego KK wogóle utworzyło coś takiego jak stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa, właśnie dla takich wyjatków - ale przyczyna do unieważnienia musi być podczas brania ślubu w KK, a nie po iluś tam latach.
asiek77 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 11:21   #27
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Smile Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez AgatkaL Pokaż wiadomość
Ja właśnie taką "Modę na sukces" miałam. Czemu unieważnienie kościelne to zło i obłuda? A co w sytuacji gdy okazuje się, że Twój ukochany, któremu przysięgało się "na zawsze" okazuje się kimś innym niż przed ślubem i gdy zmienia swoje poglądy o 180 stopni i odchodzi? Czemu mam pokutować całe życie za kogoś nieodpowiedzialnego? Zgadzam się, że każdy przypadek jest inny i nie można generalizować, bo niektórzy przesadzają unieważniając małżeństwo z trójką dzieci na ręku i 20 letnim stażem.
To jest właśnie ryzyko, którego się świadomie podejmujesz. Tak jak z dzieckiem - rodzisz i zakładasz, że będzie miłe i kochane a na starość cię wesprze. Ale może być nieznośnie w dzieciństwie, nieposłuszne w młodości i jeśli dorośnie i okaże się niewdzięcznym dzieckiem niedbającym o matkę to masz prawo go "unieważnić"? No nie masz. Za późno już. Trudno, tak wyszło - podjęłaś kiedyś decyzję o dziecku i musisz żyć z jej konsekwencjami. Ze ślubem jest tak samo. Robisz to świadomie godząc się na ewentualne konsekwencje także, te, że "nie wyjdzie".

A jeśli ktoś nie chce konsekwencji ponosić to nie musi brać ślubu. Nie ma obowiązku ani przymusu na kościelny ślub.

Natomiast samo stwierdzenie nieważności nie jest złe - tam, gdzie ta nieważność faktycznie była, ale tych sytuacji jest na prawdę niewiele i to, że się ktoś rozmyślił, przestał kochać, zdradził, znudził itd. nie zalicza się do tego. Niestety nie zalicza się też sytuacja przemocy domowej - i to jest akurat moim zdaniem niesprawiedliwe wobec kobiet, które jej doświadczają/doświadczyły.

Nie znam twojej osobistej sytuacji - być może w niej było tak, że stwierdzenie nieważności było zasadne. Od tego jest Sąd Biskupi by o tym decydować i wierzę, że podejmuje decyzje w sposób odpowiedzialny.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki

Edytowane przez Klarissa
Czas edycji: 2010-05-14 o 11:22
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 11:35   #28
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

Asiek - chyba juz Cie polubilam za szczerosc z ta grzesznica .
Nie ma to jak zdawac sobie sprawe z tego, ze sie robi zle ( CO ZNACZY ZLE, ano zle wg. KK) i nadal sie robi, to jest wlasnie postepowanie rasowej grzesznicy ale jeszcze sie do tego przyznac....uczciwe wyznanie.

Kalarissa - jak to nikt do slubu nie zmusza? Niby teoretycznie nie ale praktycznie zmusza Cie opinia pubilczna, rodzina i wlasnie ten ksiadz co to przychodzi po koledzie a my tu mowimy o praktyce a nie teorii, tak przynajmniej mi sie wydaje .
Nie mozna moim zdaniem decyzji o malzenstwie porownywac o decyzji o dziecku. To dwie rozne sprawy.
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 11:50   #29
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 15 262
Smile Dot.: Rozwód kościelny

Cytat:
Napisane przez Monika2001 Pokaż wiadomość
Kalarissa - jak to nikt do slubu nie zmusza? Niby teoretycznie nie ale praktycznie zmusza Cie opinia pubilczna, rodzina i wlasnie ten ksiadz co to przychodzi po koledzie a my tu mowimy o praktyce a nie teorii, tak przynajmniej mi sie wydaje .
Nie mozna moim zdaniem decyzji o malzenstwie porownywac o decyzji o dziecku. To dwie rozne sprawy.
Mnie nikt nie zmuszał, ani teoretycznie ani praktycznie. To, co ktoś mówi niewiele mnie obchodzi w kontekście tego co ja potrzebuję - bo to ja ponoszę konsekwencje, a więc ja podejmuję decyzję. To się nazywa odpowiedzialność. A to, że ktoś nie ma własnego zdania i nie umie swoim życiem kierować to nie znaczy, że trzeba dla niego tworzyć wyjątki bo podejmuje złe decyzje. Brak dojrzałości nikogo nie usprawiedliwia.

Dlaczego nie można porównywać? Do posiadania dziecka też cię może opinia, rodzina i ksiądz po kolędzie "zmuszać". Jak ktoś ulega naciskom i żyje pod dyktando innych to ma pecha, sam sobie jest winien.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-14, 12:31   #30
Monika2001
Rozeznanie
 
Avatar Monika2001
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: wies na koncu swiata
Wiadomości: 609
Smaczny profil Monika2001
Smaczne przepisy1
Dot.: Rozwód kościelny

Czytalam kiedys w Wysokich Obcasach jak to babcia proponowala dodac wnuczce 120 tys. na mieszkanie pod warunkiem, ze wezmie nareszcie slub ze swoim lubym. Mlodzi staneli okoniem i slubu i co za tym idzie, kasy nie wzieli. Mieli na temat malzenstwa inne zdanie. I tu dwa pytania czy to nie przymuszanie do malzenstwa ze strony babci, czy mozna jej to miec za zle? Czy wyzej wspomniana para byla/jest nieodpowiedzialna, bo nie chciala przysiegac przed oltarzem skoro i tak sie kochali i chca byc ze soba?
Dobrze sie sklada jak dowje sie kocha i ten slub biora, wedy nie ma problemow z rodzina, srodowiskiem, ksiedzem po koledzie a i dzieci w przyszlosci pochodza z "prawego loza". Co jest jednak jesli np. jedno z dwojga nie chce brac slubu, nie wierzy w Boga a moze jeszcze nie jest pewien swojej decyzji? Czesto w takim przypadku zaczyna sie wlasnie nacisk bliskich, " a jakze to? siedem lat jestescie ze soba a slubu ani widu ani slychu ...." . KLARISSA dobrze, ze niekt Cie nie przymuszal ale sa tez inne przypadki w naszym kraju . Nie wszyscy tez maja tak silny charakter aby tym naciskom nie ulegac ale to juz trudno, jak twierdzisz, maja pecha.
Towrzyc wyjatki......o rany Klasrissa, to dotyczy zancznej czesci spolecznosci katolickiej i to wlasnie KK nareszcie powinin to zmienic tak jak wpominane przeze mnie inne zmiany, ktorych dokonal. Kiedys to nastapi, napewno.
Monika2001 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum 30 z plusem

Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 06:54.

Wizaz.pl - Polityka poufności - Warunki dostępu - Góra



Ukryj
Dla Dzieci: recenzje więcej »