Wróć   Forum Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Intymne myśli, chwile prywatności, spotkania...

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2010-06-09, 23:38   #1
nyggaaaa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 34
Toksyczny... facet?

Hej Dziewczyny!

Zrobię aferę, ale sama już mam dosyć zastanawiania się nad tym co jest, co będzie, o co mu chodziło... Standard - facet.

W każdym razie jakbym wcześniej się do tego zabrała (bo już od dłuższego czasu miałam to zrobić), to nie musiałabym tyle pisać, a tak to całe wypracowanie będzie Ale dla własnej wygody (i trochę, żeby Was nie zamęczyć) podzielę to na części, bo to naprawdę długa historia.

Tak więc znamy się już od dłuższego czasu, ale bardziej zaczęliśmy (na początku rozmowy i smsy) od listopada zeszłego roku... No to tak jak napisałam, na początku była to masa smsów typu: co tam, jak tam itp... Potem oczywiście przeszło w odważniejsze teksty... Którego razu zaproponował mi, że mnie podrzuci na uczelnię (ok. godzina drogi, bo to właściwie było do mieszkania, bo do szkoły dopiero rano No i przyjechał, ale ze swoim kuzynem (bardzo sympatyczny chłopak). W samochodzie oczywiście rozmowa, śmiechy itp, ale ani ja ani On nie daliśmy po sobie poznać, że znamy się lepiej niż jako "znajomi"... Zwykła rozmowa.
Kilka dni później (oczywiście w smsie, bo on chyba inaczej nie potrafi) zaprosił mnie na imprezę - typu bal, ale nie było to zwykłe zaproszenie, bo "weź koleżankę i wpadajcie". Ponadto pow., że on będzie grał ze swoją kapelą, to przy okazji będę mogła ich posłuchać. Odmówiłam, bo to był koniec stycznia i wiedziałam, że żadna z tych osób z którymi mogłabym pójśc wiedząc, że będzie ok bez względu na resztę ludzi itp. Odpowiedź na moja odmowę: szkoda, ale zastanów się. Dodatkowo zapomniałam napisać, że impreza miała sie odbyć w innym mieście (ale miałabym gdzie spać, bo tam babcię mam) i w czasie kiedy moi rodzice wyjadą na tydzień, także dom dla siebie 2 dni przed imprezą, kiedy nadal utrzymywałam, że tam nie idę odezwał się wcześniej wspomniany kuzyn "Mojego", żebym szła, a nie wygłupiała sie i że on też idzie sam, to najwyżej posiedzimy razem. Po namowie stwierdzilam, że w sumie to nie jest głupi pomysł i że chętnie (zaznaczając, że jest to wyjście tylko i wyłącznie koleżeńskie, niech sobie nie wyobraża nic). Wieczorem dostaje wiadomośc od "Mojego" (tym razem na gg, bo jakże by inaczej!), że miłej imprezy z Tomkiem (kuzynem). Zdziwiłam się, bo dlaczego on mi robi jakies wyrzutu skoro on ma grać na tej imprezie. Okazało się oczywiście, że on z kapelą będą grali tylko jakieś 15 minut, taki minikoncert. Skończyło się na tym, że wytłumaczylam się i juz wszytko ok.
Dzień imprezy. Umówiłam się z Tomkiem (kuzyn), że przyjedzie po mnie przed imprezą, żebym tam sama nie szła, bo głupio mi. Przyjechał, weszliśmy, zaczęła się zabawa... Wszystko super, ale Wojtek ("Mój") niewiele rozmowy ze mną, taniec też nie bardzo, trochę się zdziwilam, bo w takim razie po co to całe zaproszenie i w ogóle ta afera, że "miłej imprezy.." Okazało się że tam sporo znajomych Wojtka było, więc ja - jak to ja szybko sie zaklimatyzowałam, wspólna zabawa itp, ale Wojtek dalej tysiąc km obok. I w sumie tak całą imprezę. Kiedy wychodził, zakręciłam się specjalnie tak, że wyszlam razem z nim, Tomkiem (kuzyn) i jeszcze jedną parą. Odprowadziliśmy parę do domu, a potem chłopcy (Wojtek z Tomkiem, bo Tomek spac miał u Wojtka) odprowadzili mnie. Całą drogę z imprezy, aż do odprowadzenia mnie szłam z Wojtkiem pod rękę (bo niby zimno, ślisko itp. ha ha już ja znalazłam powody). Umówiliśmy się na następny dzień, że pójdziemy razem do Kościoła, a potem to juz zobaczymy.
Rano poszliśmy, Wojtek z Tomkiem wpadli po mnie (Tomek - nieodlączny kompan!), a potem mnie odprowadzili. Popołudni wrócilismy na salę, gdzie była impreza trochę posprzątać itp (bo to m.in. chłopcy organizowali). No i powrót do domu, już mojego (spałam i wszystko u babci, bo impreza miasto obok mojego była, a tam mam babcie, także nocleg i obiadek na następny dzień miałam), pouczylam sie trochę (bo to egzaminy wtedy były ) i nagle telefon, że chłopcy będą zaraz u mnie. Rodziców oczywiście nie było, bo wyjechali na tydzień, jak juz pisalam, więc zrobiłam im kanapeczki i posiedzieliśmy. Ja z Wojtkiem niby obok, ale na kolana mi się kładł itp. Tu należy wspomnieć, że Tomek (kuzyn) kierował, a Wojtek ("Mój") podpity, bo trzeba było zrobić after party. Na następny dzień siedziałam i tylko sie uczyłam, bo we wtorek egzamin miałam, a z Wojtkiem smsy, a oprócz tego, to umówiliśmy się, że zawiezie mnie da uczelnię - że niby sama to tak daleko boję się jechać (bo tak jak wspominałam to godzina drogi - tym razem odwiezie mnie na egzamin, pojedzie w tym czasie do kolegi -> potem przez przypadek okazalo sie, że pojechał do koleżanki, ale wiem, że to na serio TYLKO koleżanka) i odbierze mnie i powrót do domu. Tak było, przez całą drogę głupie rozmowy, a w każdym razie bez tego, co bym chciała, a więc bez gadki o nas, a chyba powinna jakaś się pojawic, w końcu to "kręcenie" trwał juz wtedy 3 miesiące. Jak Wojtek mnie odwiózł umówilismy sie, że jeszcze wpadniemy do mnie na jakieś piwko i tak o posiedziec, a potem kuzyn - Tomek do odwiezie. Tak było i znowu niby przytulanie się, ale też żadnego buzi czy jakiejś rozmowy.
Kolejny dzień, bo to emocjonujący tydzien był haha. Oczywiście umówiliśmy się, że znow wpadnie do mnie, tylko musiałam po niego przyjechać autem, bo już wypil. Jak przyjechałam, to oczywiście musiałam zaczekać na niego (znowu podpity). Jak już wsiadł, to okazało się, że będzie jechal z nami jeszcze wspólny kolega, tylko moment trzeba na niego poczekac, bo w domu jest - ok, nie ma sprawy. Także wylądowaliśmy w aucie ja i póki co Wojtek. Chciał mnie pocałowac, ale nie dałam się (ja głupia!), bo nie wiedziałam na czym stoję - w końcu już widać, że coś nie pasuje w tym. Przyszedł kolega i pojechaliśmy po wódke i do mnie napic się. Bylam głodna, więc zrobiłam calej naszej trojce coś do jedzenia, a przynajmniej próbowałam, bo miałam piersi z kurczaka i przyprawę do kebabu, więc to zrobilam, ale Wojtek stwierdził, że do tego były by super frytki... 'No to rób, ja Ci mięso smażę, a Ty za fryty możesz się zabrać'. Wspolnymi silami i kilkoma buziakami (w usta, ale zwykły całus! zrobilismy pyszny obiadek i wróciliśmy do kolegi, ktory siedzial przed tv i czekał na nas. Potem z kolegą, juz po obiadku, a właściwie kolacji ze wzg. na porę, zabraliśmy się za wódkę.Wtedy już przy koledze buziaki poszły (ciągle te same - nie wiem czemu, ale nie dałam sie bardziej pocalować). No i przyjechał po chlopców kuzyn Wojtka - ciągle ten sam Tomek - i odwiózł ich. I tu zaczyna się. Bo pisząc smsy z Wojtkiem (bo przecież nie można pogadać jak ludzie, a mi zainicjować rozmowę głupio) wyszło, że bardzo mu się podobam. Ja na to że owszem on mi też. No i wtedy Wojtek pisze, że szkoda, bo nic więcej nie może być! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, bo niby dlaczego - a on na to, bo ja mam dzewczynę , tylko ona jest daleko, bo gdzieś w pracy za granicą. No to ja oczy jak 5 złotych i trzeba sie jakoś wycofać, żeby wyjść z twarzą. No to gadka, że dobrze, bo ja nie szukam chlopaka, skończylam niedawno z jednym i nie wiem czy chcę się wiązać, także dla mnie ok.
No i tak minął tydzień jak nie było rodzicow, bo juz na następny dzień wrocili.

Dalej Kochane, to ja Wam opowiem innym razem, bo to już i tak zdecydowanie długa opowieść, a potem robi sie jeszcze ciekawiej. Czekam juz na pierwsze Wasze opinie, co do tego chłopaka. Bo sprawa ciągnie się aż do dzisiaj...
Buziaki
nyggaaaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-09, 23:57   #2
sine.ira
Zakorzenienie
 
Avatar sine.ira
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 15 303
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
a potem robi sie jeszcze ciekawiej.
Skoro ma dziewczynę, to już chyba end of story.

Co mam myśleć...coś tam kombinował po szczeniacku...nie chciał się narzucać, testował Cię na ile może sobie z Tobą pograć i już.

Tak to przynajmniej wygląda po pierwszej części.
__________________
When life gives you lemons,
squeeze them in people`s eyes.
sine.ira jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 00:45   #3
nyggaaaa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 34
Dot.: Toksyczny... facet?

A co mi tam, lecę dalej...

No to po tym co powiedział, stwierdziłam, że nie, odpuszczam sobie - sama jestem dziewczyną, która facet kiedyś zdradził i nie życzę nikomu żeby o przechodził...
No więc teraz juz bardziej ogólnie, bo spotykaliśmy sie owszem, ale jak on coś probował pocałować czy cos, to nie, bo masz dziewczynę itp.. Dalej mi się podobał ale nie i koniec. Któregoś razu juz po setnym spotkaniu spotkalam sie z przyjaciółką, z którą dawno się nie widzialam i nasza przyjaźń ostatnio "odżyła" no i opowiedziałam jej to. Ona na to, że źle robię, że powinnam walczyc o to, skoro mi zależy, że nie można patrzec sie na innych, bo to przeciez ja mam byc szczęśliwa,a ta drogą - chcąc wszystkich uszczęśliwiać mi nie wyjdzie za nic. Po przemyśleniu tej rozmowy i w ogóle ( a przy okazji kolejny raz nie wiedząc co robic i nie chcąc się powtarzać "masz dziewczynę" - o czym on powinien raczej pamiętać a nie ja! ) stwierdziłam a co mi tam niech będzie. Wojtek cały czas na "masz dziewczynę" odpowiadał, że wie, że źle mu, bo kręcę go strasznie i ciągle gadki typu "dlaczego my sie wcześniej nie spotkaliśmy". Kiedy kolejny raz probowałam walczyc żeby jednak udało się doszło do rozmowy. Ale jakże by inaczej - gg - że on nie wie co robic, że z jednej strony dziewczyna, z drugiej ja i nie wie kogo ma wybrac itp. Ja na to, że no przykro mi, ale nie zrobie tego za Ciebie. No i wyszlo, że pogadamy o tym na żywo - w końcu! Niestety na nastepny dzień nie mógł sie spotkac (pierwszy dzień w pracy i szef wyslał go dalej tak, że nie było keidy sie spotkać). No i jak w końcu się spotkaliśmy to oczywiście cisza na ten temat. Więc zebralam sie w sobie i zaczęłam temat, a on na to poprostu że nie ma pojęcia co ma robić i na tym się skończylo. Więc oczywiście dalej się spotykalismy itp. Wojtek jak tylko miał chwilkę wolna to przyjezdżał do mnie, jak jechal gdzies - nawet na chwilke to zabierał mnie ze sobą i w ogóle mialam wrażenie jakbysmy byli razem, tyle, że bez wszystkich przywilejów tj. nawet bez całowania itp...
W końcu moja cierpliwośc się skonczyla i stwierdziałam, że nie - koniec i basta! Niech ma dziewczyne, robi z nia co chce, a ja mam to gdzieś i niech będziemy tylko przyjaciółmi, ja się ośmieszać nie będę, bo nie jestem z tych, żeby latać za facetem jak durna.
No i wyszło, skończyły sie głupie gadki, o co sama go poprosilam, że głupio mi, że ma dziewczynę i bez względu na to co on o tym mysli ja nie chcę takich tekstow. No więc skończyło się. Przyzwyczaiłam się i nawet było to dla mnie ok, nie zależało mi na tym już, żeby było coś więcej. Potrafiliśmy nawet razem leżeć w jednym łóżku, odwrócić sie plecami i iśc spać, bez podchodów czy czegoś. Razem duzo imprezowalismy, jego znajomi stali się naszymi wspólnymi, właściwie dużo razem pzebywaliśmy i nic juz nie było.
Aż ostatnio zaczął niby tak samo pisać jak zawsze, ale intuicja mi mówiła, że cos jest inaczej, jakby znów coś chcial. Oczywiście stwierdziłam, ze jestem durna, żeby nawet tak sobie nie wymyslać, że na bank zdaje mi się tylko. No i któregoś razu, po naszym spotkaniu, gdzie bylismy pogadac, posmiać się itp. Wieczorem dostaję wiadomość. Właściwie to juz noc - żebym jeszcze nie szla spac, bo on chce mi cos powiedziec. Oczywiście sms - "zakochałem się w Tobie." I to mnie juz zwalilo z nóg, ale wiedziałam że jest u kolegi, to pewnie podpił się i może odbiło chłopakowi, to napisalam tylko, żeby lepiej szedł spać, bo chyba na dzisiaj wystarczy alkoholu. On na to, że nie, że mówi powaznie. Moje pytanie było to samo co zawsze - a co z Twoją dziewczyna? - odp, że ona jest daleko i zostanie tam juz na stałe. I kolejna odp., która mnie zwaliła z nóg, bo jak to mam rozumieć? Koniec - zakochałem się w Tobie, ona zostaje tam na stałe - więc nie ma co tu dłużej przeciągać - wybieram Ciebie. Czy może ona jest daleko, a skoro zostaje na stałe, to zostajesz mi Ty, zresztą ona moze byc moją dziewczyna nadal, bo i tak sie nie dowie - jest dlaeko! Więc moja odp. brzmiał tylko, że nie wiem co mam o tym myślec. Wojtek odp, że widzi, że nie jestem tym zadowolona, na co ja odp, że raczej zaskoczona jestem, ale to wszystko nie jest rozmową ani na sms, ani na tę porę (on pijany - prawdopodobnie, zresztą naprawdę późno było).
Na nastepny dzień okazało sie, że faktycznie chłopcy popili, rozmowa do tej pory się nie odbyła (minął tydzień), a Wojtek pisze mi tak, jakby naprawde mu zależało (oczywiście pisze, bo po co rozmawiać! - niepoważny!).
A zaszła jeszzce sytuacja ostatnio, kiedy spotkalam sie z koleżanka na piwko i chłopcy do nas wpadli (Wojtek i Tomek - znow kuzyn Wojtka ). My nawet nie zakręcone, bo po prostu pijane - w końcu babski wieczór i kiedy koleżanka poszła zostaliśmy z Wojtkiem sami (Tomek tez juz poszedł) i w końcu doszło do tego pocałunku i w ogole miło było, ale nic nie zaszło! Tym razem Wojtek był trzeźwy, bo czasem juz myślałam, że jestem dziewczyna na imprezy czy coś... A ostatnio się dowiedziałam, że mimo tego co jest Wojtek jest nadal ze swoją dziewczyną, więc nie mam pojęcia jak to wszytsko rozumieć... A rozmowy jak nie było tak nie ma. Tylko prosze nie piszice, ze musimy pogadac, bo to wiem, ale ja w takich syt. jestem strasznie wstydliwa (tj. normlanie mogę wszystko - wszystkim pow., ale nie gdy chodzi i mnie i o moje uczucia). Dodam jeszcze bo nie pamietam czy pisalam, że Wojtek jest o każdego faceta zazdrosny (nawet o swojego kuzyna), więc to tez na cos wskazuje...

Dla mnie spore zamieszanie i sama nei wiem co robic, bo wydawało mi sie, że juz ok, kolega i tyle, a tu jednak okazuje się, że nie do końca mi przeszło, bo jak tylko się dowiedziałam, to mam problem, bo chcę...

Ratujcie mnie biedną, bo sama nie wymyślę nic, a nie chcę stracic też tej znajomości... A ciągle się łudzę, że może faktycznie wyjdzie nam, tym bardziej po tym co powiedział, że zakochał się...
nyggaaaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 00:47   #4
the rock
Zakorzenienie
 
Avatar the rock
 
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: zagłębie:)
Wiadomości: 15 147
Smaczny profil the rock
Smaczne przepisy1
GG do the rock
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez sine.ira Pokaż wiadomość
Skoro ma dziewczynę, to już chyba end of story.

Co mam myśleć...coś tam kombinował po szczeniacku...nie chciał się narzucać, testował Cię na ile może sobie z Tobą pograć i już.

Tak to przynajmniej wygląda po pierwszej części.
No właśnie...
Dziewczyna daleko, to szuka pocieszycielki na jakiś czas...
Wiec w 2 części zapewne się ta historia rozwinie
__________________
Bo to JA jestem najważniejsza ! ! !

regeneruję włosy - start 11.11.11
Ewka i nie tylko 22.10.12
- 25 kg
the rock jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 01:10   #5
sine.ira
Zakorzenienie
 
Avatar sine.ira
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 15 303
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
A co mi tam, lecę dalej...

No to po tym co powiedział, stwierdziłam, że nie, odpuszczam sobie - sama jestem dziewczyną, która facet kiedyś zdradził i nie życzę nikomu żeby o przechodził...
No więc teraz juz bardziej ogólnie, bo spotykaliśmy sie owszem, ale jak on coś probował pocałować czy cos, to nie, bo masz dziewczynę itp.. Dalej mi się podobał ale nie i koniec. Któregoś razu juz po setnym spotkaniu spotkalam sie z przyjaciółką, z którą dawno się nie widzialam i nasza przyjaźń ostatnio "odżyła" no i opowiedziałam jej to. Ona na to, że źle robię, że powinnam walczyc o to, skoro mi zależy, że nie można patrzec sie na innych, bo to przeciez ja mam byc szczęśliwa,a ta drogą - chcąc wszystkich uszczęśliwiać mi nie wyjdzie za nic. Po przemyśleniu tej rozmowy i w ogóle ( a przy okazji kolejny raz nie wiedząc co robic i nie chcąc się powtarzać "masz dziewczynę" - o czym on powinien raczej pamiętać a nie ja! ) stwierdziłam a co mi tam niech będzie. Wojtek cały czas na "masz dziewczynę" odpowiadał, że wie, że źle mu, bo kręcę go strasznie i ciągle gadki typu "dlaczego my sie wcześniej nie spotkaliśmy". Kiedy kolejny raz probowałam walczyc żeby jednak udało się doszło do rozmowy. Ale jakże by inaczej - gg - że on nie wie co robic, że z jednej strony dziewczyna, z drugiej ja i nie wie kogo ma wybrac itp. Ja na to, że no przykro mi, ale nie zrobie tego za Ciebie. No i wyszlo, że pogadamy o tym na żywo - w końcu! Niestety na nastepny dzień nie mógł sie spotkac (pierwszy dzień w pracy i szef wyslał go dalej tak, że nie było keidy sie spotkać). No i jak w końcu się spotkaliśmy to oczywiście cisza na ten temat. Więc zebralam sie w sobie i zaczęłam temat, a on na to poprostu że nie ma pojęcia co ma robić i na tym się skończylo. Więc oczywiście dalej się spotykalismy itp. Wojtek jak tylko miał chwilkę wolna to przyjezdżał do mnie, jak jechal gdzies - nawet na chwilke to zabierał mnie ze sobą i w ogóle mialam wrażenie jakbysmy byli razem, tyle, że bez wszystkich przywilejów tj. nawet bez całowania itp...
W końcu moja cierpliwośc się skonczyla i stwierdziałam, że nie - koniec i basta! Niech ma dziewczyne, robi z nia co chce, a ja mam to gdzieś i niech będziemy tylko przyjaciółmi, ja się ośmieszać nie będę, bo nie jestem z tych, żeby latać za facetem jak durna.
No i wyszło, skończyły sie głupie gadki, o co sama go poprosilam, że głupio mi, że ma dziewczynę i bez względu na to co on o tym mysli ja nie chcę takich tekstow. No więc skończyło się. Przyzwyczaiłam się i nawet było to dla mnie ok, nie zależało mi na tym już, żeby było coś więcej. Potrafiliśmy nawet razem leżeć w jednym łóżku, odwrócić sie plecami i iśc spać, bez podchodów czy czegoś. Razem duzo imprezowalismy, jego znajomi stali się naszymi wspólnymi, właściwie dużo razem pzebywaliśmy i nic juz nie było.
Aż ostatnio zaczął niby tak samo pisać jak zawsze, ale intuicja mi mówiła, że cos jest inaczej, jakby znów coś chcial. Oczywiście stwierdziłam, ze jestem durna, żeby nawet tak sobie nie wymyslać, że na bank zdaje mi się tylko. No i któregoś razu, po naszym spotkaniu, gdzie bylismy pogadac, posmiać się itp. Wieczorem dostaję wiadomość. Właściwie to juz noc - żebym jeszcze nie szla spac, bo on chce mi cos powiedziec. Oczywiście sms - "zakochałem się w Tobie." I to mnie juz zwalilo z nóg, ale wiedziałam że jest u kolegi, to pewnie podpił się i może odbiło chłopakowi, to napisalam tylko, żeby lepiej szedł spać, bo chyba na dzisiaj wystarczy alkoholu. On na to, że nie, że mówi powaznie. Moje pytanie było to samo co zawsze - a co z Twoją dziewczyna? - odp, że ona jest daleko i zostanie tam juz na stałe. I kolejna odp., która mnie zwaliła z nóg, bo jak to mam rozumieć? Koniec - zakochałem się w Tobie, ona zostaje tam na stałe - więc nie ma co tu dłużej przeciągać - wybieram Ciebie. Czy może ona jest daleko, a skoro zostaje na stałe, to zostajesz mi Ty, zresztą ona moze byc moją dziewczyna nadal, bo i tak sie nie dowie - jest dlaeko! Więc moja odp. brzmiał tylko, że nie wiem co mam o tym myślec. Wojtek odp, że widzi, że nie jestem tym zadowolona, na co ja odp, że raczej zaskoczona jestem, ale to wszystko nie jest rozmową ani na sms, ani na tę porę (on pijany - prawdopodobnie, zresztą naprawdę późno było).
Na nastepny dzień okazało sie, że faktycznie chłopcy popili, rozmowa do tej pory się nie odbyła (minął tydzień), a Wojtek pisze mi tak, jakby naprawde mu zależało (oczywiście pisze, bo po co rozmawiać! - niepoważny!).
A zaszła jeszzce sytuacja ostatnio, kiedy spotkalam sie z koleżanka na piwko i chłopcy do nas wpadli (Wojtek i Tomek - znow kuzyn Wojtka ). My nawet nie zakręcone, bo po prostu pijane - w końcu babski wieczór i kiedy koleżanka poszła zostaliśmy z Wojtkiem sami (Tomek tez juz poszedł) i w końcu doszło do tego pocałunku i w ogole miło było, ale nic nie zaszło! Tym razem Wojtek był trzeźwy, bo czasem juz myślałam, że jestem dziewczyna na imprezy czy coś... A ostatnio się dowiedziałam, że mimo tego co jest Wojtek jest nadal ze swoją dziewczyną, więc nie mam pojęcia jak to wszytsko rozumieć... A rozmowy jak nie było tak nie ma. Tylko prosze nie piszice, ze musimy pogadac, bo to wiem, ale ja w takich syt. jestem strasznie wstydliwa (tj. normlanie mogę wszystko - wszystkim pow., ale nie gdy chodzi i mnie i o moje uczucia). Dodam jeszcze bo nie pamietam czy pisalam, że Wojtek jest o każdego faceta zazdrosny (nawet o swojego kuzyna), więc to tez na cos wskazuje...

Dla mnie spore zamieszanie i sama nei wiem co robic, bo wydawało mi sie, że juz ok, kolega i tyle, a tu jednak okazuje się, że nie do końca mi przeszło, bo jak tylko się dowiedziałam, to mam problem, bo chcę...

Ratujcie mnie biedną, bo sama nie wymyślę nic, a nie chcę stracic też tej znajomości... A ciągle się łudzę, że może faktycznie wyjdzie nam, tym bardziej po tym co powiedział, że zakochał się...
Po pierwsze, to jakoś strasznie dużo łoicie tej wódy
Po drugie - on chce Ciebie ewidentnie na dokładkę do swojego związku (w sensie: chyba chce mieć pod ręką to, co teraz ma daleko na wyjeździe).
A po trzecie - nie pij z nim, nie smaż frytek czy innych kurczaków, nie kładź się do łóżka, nie całuj i nie flirtuj dopóki on nie wyczyści swojej sytuacji z dziewczyną - tą co to jest za siódmą górą i za siódmą rzeką. Najlepiej zerwij z nim kontakt, ewentualnie ogranicz się tylko do spotkań na mieście i w większej grupie. Ale jednak najlepiej zerwij z nim kontakty.

Ja to tak widzę.

I właściwie powinnam dostać od Ciebie jakieś fanty za to, że o tej porze analizuję Twoje zawiłe posty
__________________
When life gives you lemons,
squeeze them in people`s eyes.
sine.ira jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 06:41   #6
Mary Louu
Zakorzenienie
 
Avatar Mary Louu
 
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: pokój na pierwszym piętrze...
Wiadomości: 8 813
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
A co mi tam, lecę dalej...

No to po tym co powiedział, stwierdziłam, że nie, odpuszczam sobie - sama jestem dziewczyną, która facet kiedyś zdradził i nie życzę nikomu żeby o przechodził...
No więc teraz juz bardziej ogólnie, bo spotykaliśmy sie owszem, ale jak on coś probował pocałować czy cos, to nie, bo masz dziewczynę itp.. Dalej mi się podobał ale nie i koniec. Któregoś razu juz po setnym spotkaniu spotkalam sie z przyjaciółką, z którą dawno się nie widzialam i nasza przyjaźń ostatnio "odżyła" no i opowiedziałam jej to. Ona na to, że źle robię, że powinnam walczyc o to, skoro mi zależy, że nie można patrzec sie na innych, bo to przeciez ja mam byc szczęśliwa,a ta drogą - chcąc wszystkich uszczęśliwiać mi nie wyjdzie za nic. Po przemyśleniu tej rozmowy i w ogóle ( a przy okazji kolejny raz nie wiedząc co robic i nie chcąc się powtarzać "masz dziewczynę" - o czym on powinien raczej pamiętać a nie ja! ) stwierdziłam a co mi tam niech będzie. Wojtek cały czas na "masz dziewczynę" odpowiadał, że wie, że źle mu, bo kręcę go strasznie i ciągle gadki typu "dlaczego my sie wcześniej nie spotkaliśmy". Kiedy kolejny raz probowałam walczyc żeby jednak udało się doszło do rozmowy. Ale jakże by inaczej - gg - że on nie wie co robic, że z jednej strony dziewczyna, z drugiej ja i nie wie kogo ma wybrac itp. Ja na to, że no przykro mi, ale nie zrobie tego za Ciebie. No i wyszlo, że pogadamy o tym na żywo - w końcu! Niestety na nastepny dzień nie mógł sie spotkac (pierwszy dzień w pracy i szef wyslał go dalej tak, że nie było keidy sie spotkać). No i jak w końcu się spotkaliśmy to oczywiście cisza na ten temat. Więc zebralam sie w sobie i zaczęłam temat, a on na to poprostu że nie ma pojęcia co ma robić i na tym się skończylo. Więc oczywiście dalej się spotykalismy itp. Wojtek jak tylko miał chwilkę wolna to przyjezdżał do mnie, jak jechal gdzies - nawet na chwilke to zabierał mnie ze sobą i w ogóle mialam wrażenie jakbysmy byli razem, tyle, że bez wszystkich przywilejów tj. nawet bez całowania itp...
W końcu moja cierpliwośc się skonczyla i stwierdziałam, że nie - koniec i basta! Niech ma dziewczyne, robi z nia co chce, a ja mam to gdzieś i niech będziemy tylko przyjaciółmi, ja się ośmieszać nie będę, bo nie jestem z tych, żeby latać za facetem jak durna.
No i wyszło, skończyły sie głupie gadki, o co sama go poprosilam, że głupio mi, że ma dziewczynę i bez względu na to co on o tym mysli ja nie chcę takich tekstow. No więc skończyło się. Przyzwyczaiłam się i nawet było to dla mnie ok, nie zależało mi na tym już, żeby było coś więcej. Potrafiliśmy nawet razem leżeć w jednym łóżku, odwrócić sie plecami i iśc spać, bez podchodów czy czegoś. Razem duzo imprezowalismy, jego znajomi stali się naszymi wspólnymi, właściwie dużo razem pzebywaliśmy i nic juz nie było.
Aż ostatnio zaczął niby tak samo pisać jak zawsze, ale intuicja mi mówiła, że cos jest inaczej, jakby znów coś chcial. Oczywiście stwierdziłam, ze jestem durna, żeby nawet tak sobie nie wymyslać, że na bank zdaje mi się tylko. No i któregoś razu, po naszym spotkaniu, gdzie bylismy pogadac, posmiać się itp. Wieczorem dostaję wiadomość. Właściwie to juz noc - żebym jeszcze nie szla spac, bo on chce mi cos powiedziec. Oczywiście sms - "zakochałem się w Tobie." I to mnie juz zwalilo z nóg, ale wiedziałam że jest u kolegi, to pewnie podpił się i może odbiło chłopakowi, to napisalam tylko, żeby lepiej szedł spać, bo chyba na dzisiaj wystarczy alkoholu. On na to, że nie, że mówi powaznie. Moje pytanie było to samo co zawsze - a co z Twoją dziewczyna? - odp, że ona jest daleko i zostanie tam juz na stałe. I kolejna odp., która mnie zwaliła z nóg, bo jak to mam rozumieć? Koniec - zakochałem się w Tobie, ona zostaje tam na stałe - więc nie ma co tu dłużej przeciągać - wybieram Ciebie. Czy może ona jest daleko, a skoro zostaje na stałe, to zostajesz mi Ty, zresztą ona moze byc moją dziewczyna nadal, bo i tak sie nie dowie - jest dlaeko! Więc moja odp. brzmiał tylko, że nie wiem co mam o tym myślec. Wojtek odp, że widzi, że nie jestem tym zadowolona, na co ja odp, że raczej zaskoczona jestem, ale to wszystko nie jest rozmową ani na sms, ani na tę porę (on pijany - prawdopodobnie, zresztą naprawdę późno było).
Na nastepny dzień okazało sie, że faktycznie chłopcy popili, rozmowa do tej pory się nie odbyła (minął tydzień), a Wojtek pisze mi tak, jakby naprawde mu zależało (oczywiście pisze, bo po co rozmawiać! - niepoważny!).
A zaszła jeszzce sytuacja ostatnio, kiedy spotkalam sie z koleżanka na piwko i chłopcy do nas wpadli (Wojtek i Tomek - znow kuzyn Wojtka ). My nawet nie zakręcone, bo po prostu pijane - w końcu babski wieczór i kiedy koleżanka poszła zostaliśmy z Wojtkiem sami (Tomek tez juz poszedł) i w końcu doszło do tego pocałunku i w ogole miło było, ale nic nie zaszło! Tym razem Wojtek był trzeźwy, bo czasem juz myślałam, że jestem dziewczyna na imprezy czy coś... A ostatnio się dowiedziałam, że mimo tego co jest Wojtek jest nadal ze swoją dziewczyną, więc nie mam pojęcia jak to wszytsko rozumieć... A rozmowy jak nie było tak nie ma. Tylko prosze nie piszice, ze musimy pogadac, bo to wiem, ale ja w takich syt. jestem strasznie wstydliwa (tj. normlanie mogę wszystko - wszystkim pow., ale nie gdy chodzi i mnie i o moje uczucia). Dodam jeszcze bo nie pamietam czy pisalam, że Wojtek jest o każdego faceta zazdrosny (nawet o swojego kuzyna), więc to tez na cos wskazuje...

Dla mnie spore zamieszanie i sama nei wiem co robic, bo wydawało mi sie, że juz ok, kolega i tyle, a tu jednak okazuje się, że nie do końca mi przeszło, bo jak tylko się dowiedziałam, to mam problem, bo chcę...

Ratujcie mnie biedną, bo sama nie wymyślę nic, a nie chcę stracic też tej znajomości... A ciągle się łudzę, że może faktycznie wyjdzie nam, tym bardziej po tym co powiedział, że zakochał się...


Co mi się nasunęło w Twoich wypowiedziach to ilość wódki jaką pijecie



Wiesz chłopak nie jest toksyczny , jak dla mnie to on jest niedojrzały.
Dla mnie to jakaś taka dziecinada, to wszystko

Nie chce oceniać dlaczego on tak się w stosunku do Ciebie zachowuje i unika "poważnego związku" z Tobą. Mam dwie koncepcje, bardziej skłaniałabym się ku drugiej .
1. może mu zależy na tej dziewczynie za granicą.
2. albo druga opcja może on na nią też "leje" , a głównym powodem braku trwania w poważnym związku są jego kumple. Może on nie chce się wiązać, bo mu tak wygodnie. Jak będzie z Tobą to już swobodnie się z kumplami nie spotka i co za tym idzie wódeczki się skończą. Za to będzie chodzenie na spacery, do kina i inne takie "obowiązki".
On wyznaje Ci uczucia i Cię bajeruje bo wie, że Tobie na nim zależy i chce Cię przy sobie utrzymać. Nie mówię, że mu się nie podobasz. Pewnie w pewnym stopniu tak jest. Ale wygodnie mu jest utrzymywać Cię przy sobie na dystans z wyżej wymienionych powodów.
Ja właśnie takie wrażenie odnoszę.

Moja rada - Nie każe Ci z tym chłopakiem zrywać kontaktów ale przestań się do niego tylko ograniczać. Spotykaj się z nim ale jednocześnie nie marnuj okazji poznania jakiś fajnych facetów, bo możesz po prostu być bardzo rozczarowana.

Ja szczerze widzę taki koniec tej historii, że chłopak za parę lat dojrzeje i będzie chciał być związku. Ale uwierz mi nie będzie ani ze swoja dziewczyną z zagranicy ani z Tobą. Bo spotka sobie laskę, która
naprawdę pokocha. Jak dla mnie to on uczucia głębokiego nie żywi ani do dziewczyny z zagranicy ani do Ciebie
__________________
...Małgośka mówią mi...


...niegrzeczny facet z dobrymi manierami...
Mary Louu jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 07:48   #7
klempaa
bunny boiler
 
Avatar klempaa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z kupy gruzu
Wiadomości: 16 912
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
Hej Dziewczyny!

Zrobię aferę, ale sama już mam dosyć zastanawiania się nad tym co jest, co będzie, o co mu chodziło... Standard - facet.

W każdym razie jakbym wcześniej się do tego zabrała (bo już od dłuższego czasu miałam to zrobić), to nie musiałabym tyle pisać, a tak to całe wypracowanie będzie Ale dla własnej wygody (i trochę, żeby Was nie zamęczyć) podzielę to na części, bo to naprawdę długa historia.

Tak więc znamy się już od dłuższego czasu, ale bardziej zaczęliśmy (na początku rozmowy i smsy) od listopada zeszłego roku... No to tak jak napisałam, na początku była to masa smsów typu: co tam, jak tam itp... Potem oczywiście przeszło w odważniejsze teksty... Którego razu zaproponował mi, że mnie podrzuci na uczelnię (ok. godzina drogi, bo to właściwie było do mieszkania, bo do szkoły dopiero rano No i przyjechał, ale ze swoim kuzynem (bardzo sympatyczny chłopak). W samochodzie oczywiście rozmowa, śmiechy itp, ale ani ja ani On nie daliśmy po sobie poznać, że znamy się lepiej niż jako "znajomi"... Zwykła rozmowa.
Kilka dni później (oczywiście w smsie, bo on chyba inaczej nie potrafi) zaprosił mnie na imprezę - typu bal, ale nie było to zwykłe zaproszenie, bo "weź koleżankę i wpadajcie". Ponadto pow., że on będzie grał ze swoją kapelą, to przy okazji będę mogła ich posłuchać. Odmówiłam, bo to był koniec stycznia i wiedziałam, że żadna z tych osób z którymi mogłabym pójśc wiedząc, że będzie ok bez względu na resztę ludzi itp. Odpowiedź na moja odmowę: szkoda, ale zastanów się. Dodatkowo zapomniałam napisać, że impreza miała sie odbyć w innym mieście (ale miałabym gdzie spać, bo tam babcię mam) i w czasie kiedy moi rodzice wyjadą na tydzień, także dom dla siebie 2 dni przed imprezą, kiedy nadal utrzymywałam, że tam nie idę odezwał się wcześniej wspomniany kuzyn "Mojego", żebym szła, a nie wygłupiała sie i że on też idzie sam, to najwyżej posiedzimy razem. Po namowie stwierdzilam, że w sumie to nie jest głupi pomysł i że chętnie (zaznaczając, że jest to wyjście tylko i wyłącznie koleżeńskie, niech sobie nie wyobraża nic). Wieczorem dostaje wiadomośc od "Mojego" (tym razem na gg, bo jakże by inaczej!), że miłej imprezy z Tomkiem (kuzynem). Zdziwiłam się, bo dlaczego on mi robi jakies wyrzutu skoro on ma grać na tej imprezie. Okazało się oczywiście, że on z kapelą będą grali tylko jakieś 15 minut, taki minikoncert. Skończyło się na tym, że wytłumaczylam się i juz wszytko ok.
Dzień imprezy. Umówiłam się z Tomkiem (kuzyn), że przyjedzie po mnie przed imprezą, żebym tam sama nie szła, bo głupio mi. Przyjechał, weszliśmy, zaczęła się zabawa... Wszystko super, ale Wojtek ("Mój") niewiele rozmowy ze mną, taniec też nie bardzo, trochę się zdziwilam, bo w takim razie po co to całe zaproszenie i w ogóle ta afera, że "miłej imprezy.." Okazało się że tam sporo znajomych Wojtka było, więc ja - jak to ja szybko sie zaklimatyzowałam, wspólna zabawa itp, ale Wojtek dalej tysiąc km obok. I w sumie tak całą imprezę. Kiedy wychodził, zakręciłam się specjalnie tak, że wyszlam razem z nim, Tomkiem (kuzyn) i jeszcze jedną parą. Odprowadziliśmy parę do domu, a potem chłopcy (Wojtek z Tomkiem, bo Tomek spac miał u Wojtka) odprowadzili mnie. Całą drogę z imprezy, aż do odprowadzenia mnie szłam z Wojtkiem pod rękę (bo niby zimno, ślisko itp. ha ha już ja znalazłam powody). Umówiliśmy się na następny dzień, że pójdziemy razem do Kościoła, a potem to juz zobaczymy.
Rano poszliśmy, Wojtek z Tomkiem wpadli po mnie (Tomek - nieodlączny kompan!), a potem mnie odprowadzili. Popołudni wrócilismy na salę, gdzie była impreza trochę posprzątać itp (bo to m.in. chłopcy organizowali). No i powrót do domu, już mojego (spałam i wszystko u babci, bo impreza miasto obok mojego była, a tam mam babcie, także nocleg i obiadek na następny dzień miałam), pouczylam sie trochę (bo to egzaminy wtedy były ) i nagle telefon, że chłopcy będą zaraz u mnie. Rodziców oczywiście nie było, bo wyjechali na tydzień, jak juz pisalam, więc zrobiłam im kanapeczki i posiedzieliśmy. Ja z Wojtkiem niby obok, ale na kolana mi się kładł itp. Tu należy wspomnieć, że Tomek (kuzyn) kierował, a Wojtek ("Mój") podpity, bo trzeba było zrobić after party. Na następny dzień siedziałam i tylko sie uczyłam, bo we wtorek egzamin miałam, a z Wojtkiem smsy, a oprócz tego, to umówiliśmy się, że zawiezie mnie da uczelnię - że niby sama to tak daleko boję się jechać (bo tak jak wspominałam to godzina drogi - tym razem odwiezie mnie na egzamin, pojedzie w tym czasie do kolegi -> potem przez przypadek okazalo sie, że pojechał do koleżanki, ale wiem, że to na serio TYLKO koleżanka) i odbierze mnie i powrót do domu. Tak było, przez całą drogę głupie rozmowy, a w każdym razie bez tego, co bym chciała, a więc bez gadki o nas, a chyba powinna jakaś się pojawic, w końcu to "kręcenie" trwał juz wtedy 3 miesiące. Jak Wojtek mnie odwiózł umówilismy sie, że jeszcze wpadniemy do mnie na jakieś piwko i tak o posiedziec, a potem kuzyn - Tomek do odwiezie. Tak było i znowu niby przytulanie się, ale też żadnego buzi czy jakiejś rozmowy.
Kolejny dzień, bo to emocjonujący tydzien był haha. Oczywiście umówiliśmy się, że znow wpadnie do mnie, tylko musiałam po niego przyjechać autem, bo już wypil. Jak przyjechałam, to oczywiście musiałam zaczekać na niego (znowu podpity). Jak już wsiadł, to okazało się, że będzie jechal z nami jeszcze wspólny kolega, tylko moment trzeba na niego poczekac, bo w domu jest - ok, nie ma sprawy. Także wylądowaliśmy w aucie ja i póki co Wojtek. Chciał mnie pocałowac, ale nie dałam się (ja głupia!), bo nie wiedziałam na czym stoję - w końcu już widać, że coś nie pasuje w tym. Przyszedł kolega i pojechaliśmy po wódke i do mnie napic się. Bylam głodna, więc zrobiłam calej naszej trojce coś do jedzenia, a przynajmniej próbowałam, bo miałam piersi z kurczaka i przyprawę do kebabu, więc to zrobilam, ale Wojtek stwierdził, że do tego były by super frytki... 'No to rób, ja Ci mięso smażę, a Ty za fryty możesz się zabrać'. Wspolnymi silami i kilkoma buziakami (w usta, ale zwykły całus! zrobilismy pyszny obiadek i wróciliśmy do kolegi, ktory siedzial przed tv i czekał na nas. Potem z kolegą, juz po obiadku, a właściwie kolacji ze wzg. na porę, zabraliśmy się za wódkę.Wtedy już przy koledze buziaki poszły (ciągle te same - nie wiem czemu, ale nie dałam sie bardziej pocalować). No i przyjechał po chlopców kuzyn Wojtka - ciągle ten sam Tomek - i odwiózł ich. I tu zaczyna się. Bo pisząc smsy z Wojtkiem (bo przecież nie można pogadać jak ludzie, a mi zainicjować rozmowę głupio) wyszło, że bardzo mu się podobam. Ja na to że owszem on mi też. No i wtedy Wojtek pisze, że szkoda, bo nic więcej nie może być! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, bo niby dlaczego - a on na to, bo ja mam dzewczynę , tylko ona jest daleko, bo gdzieś w pracy za granicą. No to ja oczy jak 5 złotych i trzeba sie jakoś wycofać, żeby wyjść z twarzą. No to gadka, że dobrze, bo ja nie szukam chlopaka, skończylam niedawno z jednym i nie wiem czy chcę się wiązać, także dla mnie ok.
No i tak minął tydzień jak nie było rodzicow, bo juz na następny dzień wrocili.

Dalej Kochane, to ja Wam opowiem innym razem, bo to już i tak zdecydowanie długa opowieść, a potem robi sie jeszcze ciekawiej. Czekam juz na pierwsze Wasze opinie, co do tego chłopaka. Bo sprawa ciągnie się aż do dzisiaj...
Buziaki
Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
A co mi tam, lecę dalej...

No to po tym co powiedział, stwierdziłam, że nie, odpuszczam sobie - sama jestem dziewczyną, która facet kiedyś zdradził i nie życzę nikomu żeby o przechodził...
No więc teraz juz bardziej ogólnie, bo spotykaliśmy sie owszem, ale jak on coś probował pocałować czy cos, to nie, bo masz dziewczynę itp.. Dalej mi się podobał ale nie i koniec. Któregoś razu juz po setnym spotkaniu spotkalam sie z przyjaciółką, z którą dawno się nie widzialam i nasza przyjaźń ostatnio "odżyła" no i opowiedziałam jej to. Ona na to, że źle robię, że powinnam walczyc o to, skoro mi zależy, że nie można patrzec sie na innych, bo to przeciez ja mam byc szczęśliwa,a ta drogą - chcąc wszystkich uszczęśliwiać mi nie wyjdzie za nic. Po przemyśleniu tej rozmowy i w ogóle ( a przy okazji kolejny raz nie wiedząc co robic i nie chcąc się powtarzać "masz dziewczynę" - o czym on powinien raczej pamiętać a nie ja! ) stwierdziłam a co mi tam niech będzie. Wojtek cały czas na "masz dziewczynę" odpowiadał, że wie, że źle mu, bo kręcę go strasznie i ciągle gadki typu "dlaczego my sie wcześniej nie spotkaliśmy". Kiedy kolejny raz probowałam walczyc żeby jednak udało się doszło do rozmowy. Ale jakże by inaczej - gg - że on nie wie co robic, że z jednej strony dziewczyna, z drugiej ja i nie wie kogo ma wybrac itp. Ja na to, że no przykro mi, ale nie zrobie tego za Ciebie. No i wyszlo, że pogadamy o tym na żywo - w końcu! Niestety na nastepny dzień nie mógł sie spotkac (pierwszy dzień w pracy i szef wyslał go dalej tak, że nie było keidy sie spotkać). No i jak w końcu się spotkaliśmy to oczywiście cisza na ten temat. Więc zebralam sie w sobie i zaczęłam temat, a on na to poprostu że nie ma pojęcia co ma robić i na tym się skończylo. Więc oczywiście dalej się spotykalismy itp. Wojtek jak tylko miał chwilkę wolna to przyjezdżał do mnie, jak jechal gdzies - nawet na chwilke to zabierał mnie ze sobą i w ogóle mialam wrażenie jakbysmy byli razem, tyle, że bez wszystkich przywilejów tj. nawet bez całowania itp...
W końcu moja cierpliwośc się skonczyla i stwierdziałam, że nie - koniec i basta! Niech ma dziewczyne, robi z nia co chce, a ja mam to gdzieś i niech będziemy tylko przyjaciółmi, ja się ośmieszać nie będę, bo nie jestem z tych, żeby latać za facetem jak durna.
No i wyszło, skończyły sie głupie gadki, o co sama go poprosilam, że głupio mi, że ma dziewczynę i bez względu na to co on o tym mysli ja nie chcę takich tekstow. No więc skończyło się. Przyzwyczaiłam się i nawet było to dla mnie ok, nie zależało mi na tym już, żeby było coś więcej. Potrafiliśmy nawet razem leżeć w jednym łóżku, odwrócić sie plecami i iśc spać, bez podchodów czy czegoś. Razem duzo imprezowalismy, jego znajomi stali się naszymi wspólnymi, właściwie dużo razem pzebywaliśmy i nic juz nie było.
Aż ostatnio zaczął niby tak samo pisać jak zawsze, ale intuicja mi mówiła, że cos jest inaczej, jakby znów coś chcial. Oczywiście stwierdziłam, ze jestem durna, żeby nawet tak sobie nie wymyslać, że na bank zdaje mi się tylko. No i któregoś razu, po naszym spotkaniu, gdzie bylismy pogadac, posmiać się itp. Wieczorem dostaję wiadomość. Właściwie to juz noc - żebym jeszcze nie szla spac, bo on chce mi cos powiedziec. Oczywiście sms - "zakochałem się w Tobie." I to mnie juz zwalilo z nóg, ale wiedziałam że jest u kolegi, to pewnie podpił się i może odbiło chłopakowi, to napisalam tylko, żeby lepiej szedł spać, bo chyba na dzisiaj wystarczy alkoholu. On na to, że nie, że mówi powaznie. Moje pytanie było to samo co zawsze - a co z Twoją dziewczyna? - odp, że ona jest daleko i zostanie tam juz na stałe. I kolejna odp., która mnie zwaliła z nóg, bo jak to mam rozumieć? Koniec - zakochałem się w Tobie, ona zostaje tam na stałe - więc nie ma co tu dłużej przeciągać - wybieram Ciebie. Czy może ona jest daleko, a skoro zostaje na stałe, to zostajesz mi Ty, zresztą ona moze byc moją dziewczyna nadal, bo i tak sie nie dowie - jest dlaeko! Więc moja odp. brzmiał tylko, że nie wiem co mam o tym myślec. Wojtek odp, że widzi, że nie jestem tym zadowolona, na co ja odp, że raczej zaskoczona jestem, ale to wszystko nie jest rozmową ani na sms, ani na tę porę (on pijany - prawdopodobnie, zresztą naprawdę późno było).
Na nastepny dzień okazało sie, że faktycznie chłopcy popili, rozmowa do tej pory się nie odbyła (minął tydzień), a Wojtek pisze mi tak, jakby naprawde mu zależało (oczywiście pisze, bo po co rozmawiać! - niepoważny!).
A zaszła jeszzce sytuacja ostatnio, kiedy spotkalam sie z koleżanka na piwko i chłopcy do nas wpadli (Wojtek i Tomek - znow kuzyn Wojtka ). My nawet nie zakręcone, bo po prostu pijane - w końcu babski wieczór i kiedy koleżanka poszła zostaliśmy z Wojtkiem sami (Tomek tez juz poszedł) i w końcu doszło do tego pocałunku i w ogole miło było, ale nic nie zaszło! Tym razem Wojtek był trzeźwy, bo czasem juz myślałam, że jestem dziewczyna na imprezy czy coś... A ostatnio się dowiedziałam, że mimo tego co jest Wojtek jest nadal ze swoją dziewczyną, więc nie mam pojęcia jak to wszytsko rozumieć... A rozmowy jak nie było tak nie ma. Tylko prosze nie piszice, ze musimy pogadac, bo to wiem, ale ja w takich syt. jestem strasznie wstydliwa (tj. normlanie mogę wszystko - wszystkim pow., ale nie gdy chodzi i mnie i o moje uczucia). Dodam jeszcze bo nie pamietam czy pisalam, że Wojtek jest o każdego faceta zazdrosny (nawet o swojego kuzyna), więc to tez na cos wskazuje...

Dla mnie spore zamieszanie i sama nei wiem co robic, bo wydawało mi sie, że juz ok, kolega i tyle, a tu jednak okazuje się, że nie do końca mi przeszło, bo jak tylko się dowiedziałam, to mam problem, bo chcę...

Ratujcie mnie biedną, bo sama nie wymyślę nic, a nie chcę stracic też tej znajomości... A ciągle się łudzę, że może faktycznie wyjdzie nam, tym bardziej po tym co powiedział, że zakochał się...
Tak na wszelki wypadek cytuję, różne rzeczy tu sie zdarzały


Gosc jest totalnie niedojrzały, a do tego wszystkiego bawi się i Tobą, i tamtą dziewczyną. Ja bym sobie z kolesiem dała definitywnie spokój.

A jak znowu zacznie niewiadomo co wypisywac w smsach, to dpisałabym, ze jesli chce mi cos powiedziec, to w 4 oczy, a nie tak. I tyle.


Od samego początku, gdy czytam tę historię mam przed oczyma mojego "kolegę"- popatrz, też Wojtek, i charakter się zgadza, i ma swoją kapelę... Jeszcze mi powiedz, że jestes z Białegostoku/okolic... to padne.
__________________
Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.




mikroREKLAMA
Domowa hodowla psów rasy berneński pies pasterski Śledzikujący Bern FCI
10.03.2014 - przywitaliśmy na świecie miot D w składzie: 9 chłopaczków i 3 panienki :-) Rodzice to MAERE Galijska Osada i HERMES van de Brabie Hoeve :-)

Ta reklama pokazywana jest pod 16 912 postami tego użytkownika na forum. Jak założyć taką reklamę? (klik!)
klempaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 08:21   #8
bluebluesky
Wtajemniczenie
 
Avatar bluebluesky
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 505
Dot.: Toksyczny... facet?

Człowiek, na którego zauroczenie/miłość spada, jak grom z jasnego nieba, dąży zazwyczaj do jak najszybszego rozwiązania sytuacji. Albo ucina kontakt i skupia się na swoim związku, albo zrywa i wchodzi, z czystym sumieniem, w nowy. Twój kolega, jak naradzie, dąży tylko do tego, żeby było mu wygodnie.

Czy jest sens się w to pakować, być druga kobieta, mieć opinie złodziejki zajętych? Czy jest sens spotykać się z człowiekiem, który nie potrafi dla Ciebie zrezygnować z poprzedniego związku, nie stawia Twoich potrzeb na pierwszym miejscu, zabawia się z tobą po butelce wódki, ale nie chce mu się poważnie porozmawiać, o zaistniałej sytuacji (nie mów mi, że to taki charakter, bo nigdy w to nie uwierzę), bawi się Tobą? Zastanów się poważnie czy jest tego wart.
bluebluesky jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 08:49   #9
srebrnykot
Zadomowienie
 
Avatar srebrnykot
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Niedaleko.
Wiadomości: 1 590
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
Koniec - zakochałem się w Tobie, ona zostaje tam na stałe - więc nie ma co tu dłużej przeciągać - wybieram Ciebie. Czy może ona jest daleko, a skoro zostaje na stałe, to zostajesz mi Ty, zresztą ona moze byc moją dziewczyna nadal, bo i tak sie nie dowie - jest dlaeko!
Nie wiem, nad czym się zastanawiasz.

Chłopak wyraźnie, od samego początku, nie zamierza zrywać z dziewczyną dla Ciebie, tylko kombinuje, jakby mieć Was obie.

Jakby się faktycznie zakochał, to zerwałby z dziewczyną i zaczął zabiegać o Ciebie, a nie po pijanemu pisał, że jego dziewczyna i tak jest daleko i się nie dowie, więc może mieć 2w1, co Ty na to?

Facet od początku oszukuje i gra na dwa fronty, a Ty się zastanawiasz.

Swoją drogą, strasznie dużo pijecie.
srebrnykot jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 09:10   #10
sine.ira
Zakorzenienie
 
Avatar sine.ira
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 15 303
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez Mary Louu Pokaż wiadomość
Ja szczerze widzę taki koniec tej historii, że chłopak za parę lat dojrzeje i będzie chciał być związku. Ale uwierz mi nie będzie ani ze swoja dziewczyną z zagranicy ani z Tobą. Bo spotka sobie laskę, która
naprawdę pokocha. Jak dla mnie to on uczucia głębokiego nie żywi ani do dziewczyny z zagranicy ani do Ciebie
No właśnie. Bardzo celna uwaga
__________________
When life gives you lemons,
squeeze them in people`s eyes.

Edytowane przez sine.ira
Czas edycji: 2010-06-10 o 09:11
sine.ira jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 09:48   #11
nyggaaaa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 34
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez Mary Louu Pokaż wiadomość
Co mi się nasunęło w Twoich wypowiedziach to ilość wódki jaką pijecie
Nie nie, tu po prostu trzeba było to wyszczególnić, w rzeczywistości jestesmy naprawdę grzeczni i nie jest z nami aż tak źle

Cytat:
Napisane przez klempaa Pokaż wiadomość
Jeszcze mi powiedz, że jestes z Białegostoku/okolic... to padne.
Nie, zdecydowanie inna część Polski

A co do reszty to dziękuję Wam Dziewczynki, może mi się w końcu uda mu powiedzieć co uważam w związku z ta głupią sytuacją, że w tym przypadku musi wybrać bo ja nie będę "tą drugą". Mam nadzieję, że uda mi się zebrać w sobie! Jak tylko mu to POWIEM (nie napiszę! ;p ) to dam Wam znać jak poszło, ale myślę, że macie rację z tym, że dziewczyny on nie zostawi!

Buźki *
__________________
"Spóźniać się, znaczy zyskać pewność,
że nie można nas zastąpić i że inni na nas czekają,
na nas i na nikogo innego."
nyggaaaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 09:58   #12
sine.ira
Zakorzenienie
 
Avatar sine.ira
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 15 303
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
macie rację z tym, że dziewczyny on nie zostawi!
Kiedyś zostawi na pewno (przecież jej nie kocha) ale raczej nie dla Ciebie.
__________________
When life gives you lemons,
squeeze them in people`s eyes.
sine.ira jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 12:36   #13
jamestown
Zakorzenienie
 
Avatar jamestown
 
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 27 100
Dot.: Toksyczny... facet?

Ciezko znalezc bardziej zalosny widok niz pijana kobieta. Rozumiem, ze kazdy chce czasem zaszalec, ale w tym wypadku to juz przesada.
Niefajnie sie czytalo cala opowiesc. Ilosc nieistotnych szczegolow byla zatrwazajaca. Chyba, ze to, ze jedliscie piersc z kurczaka z przyprawa do kebabu bylo istotne dla calej historii .
Chlopak leci sobie w kulki, ale sama mu na to pozwalasz. Poza tym, skoro on unika rozmowy to zamiast sama porozmawiac nagle sie wstydzisz . Lekka parodia.
__________________
“Once you let the darkness inside, it never comes out.”



Wymiana.
jamestown jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 12:43   #14
bluebluesky
Wtajemniczenie
 
Avatar bluebluesky
 
Zarejestrowany: 2009-09
Wiadomości: 2 505
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez nyggaaaa Pokaż wiadomość
A co do reszty to dziękuję Wam Dziewczynki, może mi się w końcu uda mu powiedzieć co uważam w związku z ta głupią sytuacją, że w tym przypadku musi wybrać bo ja nie będę "tą drugą". Mam nadzieję, że uda mi się zebrać w sobie! Jak tylko mu to POWIEM (nie napiszę! ;p ) to dam Wam znać jak poszło, ale myślę, że macie rację z tym, że dziewczyny on nie zostawi!

Buźki *
I tego sie trzymaj, nie trac czasu na Pana Niezdecydowanego.
Cytat:
Napisane przez jamestown Pokaż wiadomość
Ciezko znalezc bardziej zalosny widok niz pijana kobieta. Rozumiem, ze kazdy chce czasem zaszalec, ale w tym wypadku to juz przesada.
Niefajnie sie czytalo cala opowiesc. Ilosc nieistotnych szczegolow byla zatrwazajaca. Chyba, ze to, ze jedliscie piersc z kurczaka z przyprawa do kebabu bylo istotne dla calej historii .
Chlopak leci sobie w kulki, ale sama mu na to pozwalasz. Poza tym, skoro on unika rozmowy to zamiast sama porozmawiac nagle sie wstydzisz . Lekka parodia.
To prawda!
bluebluesky jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 13:09   #15
nyggaaaa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 34
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez jamestown Pokaż wiadomość
Ilosc nieistotnych szczegolow byla zatrwazajaca. Chyba, ze to, ze jedliscie piersc z kurczaka z przyprawa do kebabu bylo istotne dla calej historii .
Ale ja nie pytałam się o ocenę jakości tego co napisałam, więc jeśli tak strasznie Ci sie czytało to, to trzeba było odpuścić sobie.
Mimo wszytsko dziękuje jednak za opinię.
__________________
"Spóźniać się, znaczy zyskać pewność,
że nie można nas zastąpić i że inni na nas czekają,
na nas i na nikogo innego."
nyggaaaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 13:33   #16
AnioleqD
Zadomowienie
 
Avatar AnioleqD
 
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: Częstochowa
Wiadomości: 1 168
Smaczny profil AnioleqD
Smaczne przepisy2
GG do AnioleqD
Dot.: Toksyczny... facet?

Oooo Boże. Jaka zamotana sytuacja. !
Z trudem dobrnęłam do końca opowieści ;p

Według mnie to chłopak się Tobą zwyczajnie bawi. Chce trzymac dwie sroki za ogon i taka jest prawda. Ja na Twoim miejscu dałabym sobie z nim spokój. Jak pisały dziewczyny wcześniej, on na pewno nie zostwi tamtej dziewczyny dla Ciebie, bo gdyby chciał naprawde to już dawno by to zrobił. Poza tym jak dla mnie to totalna bujda z tą gadką, że się w Tobie zakochał.

P.s . Nie za dużo walicie tej wódy ?? Ja rozumiem że to studenckie życie.. ( Znam to) no ale z całym szacunkiem.. Codziennie ???
__________________
'Dobrze widzi się tylko sercem'

Zaręczyny: 20.04.2014
Ślub: 11.06.2016
AnioleqD jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-10, 20:41   #17
sugarcane
Zadomowienie
 
Avatar sugarcane
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 1 295
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez jamestown Pokaż wiadomość
Ciezko znalezc bardziej zalosny widok niz pijana kobieta. Rozumiem, ze kazdy chce czasem zaszalec, ale w tym wypadku to juz przesada.
Niefajnie sie czytalo cala opowiesc. Ilosc nieistotnych szczegolow byla zatrwazajaca. Chyba, ze to, ze jedliscie piersc z kurczaka z przyprawa do kebabu bylo istotne dla calej historii .
Chlopak leci sobie w kulki, ale sama mu na to pozwalasz. Poza tym, skoro on unika rozmowy to zamiast sama porozmawiac nagle sie wstydzisz . Lekka parodia.
pijany facet?

z tym kurczakiem i kebabem też mnie rozwaliło
Autorko, ja nikogo nie osądzam, ale jakby tak trochę i tak jesteś tą trzecią. Na miejscu dziewczyny zza siedmiu mórz to bym go w :dupa: kopnęła, bo to zdrada ewidentna.
sugarcane jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-06-11, 09:50   #18
d0lcevita
Zakorzenienie
 
Avatar d0lcevita
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 3 430
Dot.: Toksyczny... facet?

Cytat:
Napisane przez jamestown Pokaż wiadomość
Chlopak leci sobie w kulki, ale sama mu na to pozwalasz. .
dokładnie
d0lcevita jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:51.

Wizaz.pl - Polityka poufności - Warunki dostępu - Góra



Ukryj
Dla Dzieci: recenzje więcej »