Wróć   Forum Wizaz.pl > Zamknięte > Fora sponsorowane > Konkurs Rossmann - Szał Ciał

Notka

Konkurs Rossmann - Szał Ciał Załóż swój wątek na dedykowanym forum "Szał ciał" - czyli sposób na piękną figurę do lata. Opisz w tym wątku jaki masz sposób na osiągnięcie pięknej figury. Czy masz jakieś ulubione ćwiczenia, diety, czy sprawdzone sposoby na piękne, zadbane ciało?

 
 
Narzędzia
Stary 2011-04-10, 21:16   #1
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Post Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział I
Postanowienie i trochę historii z życia
10 kwietnia 2011


- Od czego by tu zacząć?? - pomyślała Malina i przejrzała kilka wątków na forum "Szał ciał". Nic ciekawego nie przychodziło jej do głowy, wszystko już było opisane, wszystko poruszone. Rzuciła okiem na wydrukowany kilka dni temu trzykartkowy grafik zajęć z klubu fitness. Była narazie na jednych zajęciach, ale grafik to już chyba zna na pamięć. Ale to nie nowość. Malina nigdy nie była szczupła, w najlepszym wypadku z lekką nadwagą. Diety zaczynały się i kończyły, kilogramy odchodziły i wracały, życie toczyło się swoim torem. Co jakiś czas przychodził przełom, ale skoro piszę, że co jakiś czas to pewnie domyślacie się, że ich też było kilka. Odchudzanie Maliny zaczęło się jeszcze w Gimnazjum i to był największy błąd jaki mogła popełnić. Młody organizm cały czas się rozwijał, potrzebował substancji odżywczych żeby prawidłowo funkcjonować, ale tak trudno jest dziewczynce, która jako jedyna w klasie ma problem z nadwagą. Najłatwiej było zrezygnować z kolacji i (o zgrozo!) ze śniadań. Wieczorami zdarzało jej się nawet zrobić kilka serii brzuszków. Ale niestety czasy internatu minęły, a kilogramy wróciły. W liceum popełniła kolejny grzech ciężki przeciwko swojemu metabolizmowi, zwał się on niewinnie - dieta kopenhaska. Przeprowadzana trzykrotnie. Za każdym razem ubytek conajmniej 4kg w 2 tygodnie. Każdy zna podstawy liczenia myśli sobie teraz - "łał, schudła ponad 12 kilo!". No i niestety, muszę was rozczarować. Schudła 4kg - przytyła 5kg, schudła 5 - przytyła 6 i tak dalej... Niedobra kopenhaska, niedobra! W liceum jednak nastąpił jeden z bardziej pozytywnych zrywów, bo mianowicie nasza Malinka chodziła na aerobik. Ale jak chodziła, co drugi dzień a nawet codziennie. Przez całe 2 miesiące (i tu słyszymy gromki śmiech zwolenniczek fitnessu), ale to jest naprawdę wielki sukces jak na tak młodą, a przede wszystkim leniwą osobę( Panie od fitnessu niech już się nie śmieją, wystarczy) . Niestety czas ćwiczeń również minął. I przystał czas grzechu najcięższego, a była nim RedSlimTea, czarcia nalewka, której działanie Malina odczuwa do dziś. Miała przyspieszyć metabolizm i tak też czyniła, na krótką metę... Na długą niestety na tyle go rozleniwiła, że do tej pory funkcjonuje nieprawidłowo. Później były tylko same wzloty i upadki. Czy teraz będzie inaczej? Malina zdecydowała się na pisanie bloga głównie dlatego, że nie miała z kim podzielić się swoim postanowieniem. TŻ był daleko i nie mógł jej wspierać, zresztą głupio jej było przed nim, że po powrocie od niego przytyła aż 3 kilo. Ale tak jakoś wyszło. Praca magisterska, trzeba przecież siedzieć i pisać, mniej ruchu i wogóle... Dobra, dobra, my już wszyscy wiemy, że to nie "mniej ruchu", a ptasie mleczko w mocnomlecznej czekoladzie odłożyło się w talii. Musiała to zrzucić koniecznie przed świętami. Decyzja już podjęta. Koleżanka do fitnessu zwerbowana (razem raźniej przecież). No i karnet prawie kupiony. Prawie? No cóż... były pewne komplikacje.
- Ale jutro na pewno kupię! - postanowiła Malina nieodwołalnie. A tymczasem wzięła jedną ze swoich żółtych karteczek post it i zaczęła opracowywać strategię.
- Hmmm... - westchnęła... - Trzeba coś o tym co będę robić na diecie, - rozpoczęła bardzo odkrywczo... - ale tak żeby się nie zanudzili, bo nikt nie będzie chciał przeczytać. Może - Moje postanowienia? Nie, brzmi jak noworoczne. Zastanówmy się, dlaczego poprzednie diety się nie powiodły? Bo lubię słodycze? Też... ale tak serio? Bo były złe - pomyślała Malina, po czym przypomniała jej się relacja na YT z wykolejenia pociągu i musiała ją zobaczyć jeszcze raz - Dlaczego pociąg się wykoleił? Bo szyny były nierówne i tak jak wspominałam w poprzednim wejściu szyny były złe, a podwozie... a podwozie... a podwozie... a podwozie też było złe. Uwielbiam to! Ale wracamy już do diety i przynajmniej z uśmiechem - Malina chwyciła swoje pióro i żółtą karteczkę i zaczęła pisać:

,, Czego nie robimy na diecie:
1. Nie jemy słodycz
y - napisawszy to zastanowiła się chwilę - żadnych słodyczy.
2. Nie bierzemy tabletek wspomagających odchudzanie.
3. Nie pijemy alkoholu
- Malina sama nie wiedziała, że to pisze, ale w jej głowie już snuła się wizja zakupu wina bezalkoholowego, aby jednak choć trochę uczcić środowy egzamin, który będzie ostatnim w jej studenckiej karierze. Wilk syty i owca cała.
4. Nie pijemy herbatek odchudzających. Brrrr... - wzdrgnęła się na samą myśl.
5. Nie jeździmy windą. Zaraz, zaraz... czy ja chcę się torturować? No dobra, szóste piętro to nie tortura, niech zostanie.
6. Nie..." - Malina utknęła, nie wiedziała co dalej pisać - Wena się skończyła. Może przyjdzie jutro, a tymczasem trzeba coś zjeść - pomyślała. Odchodząc od biurka jeszcze raz rzuciła okiem na żółtą karteczkę.
- Będzie dobrze - pomyślała i wyszła do kuchni. W lodówce znalazła mleko sojowe, do którego stara się przekonać od jakiegoś tygodnia i nieźle jej idzie. Owsianka na mleku sojowym smakuje równie wybornie co na tym od krówki.
- Co by tu z nim jeszcze pokombinować - powiedziała sama do siebie i wpadł jej do głowy dość niecodzienny pomysł - a może naleśniki?
Naleśniki dobra rzecz. Malina lubi... ale postanowiła je podrasować nie tylko mlekiem sojowym, miała pod ręką mąkę razową, o wiele zdrowszą od tej białej i znacznie bardziej sycącą jak się później okazało. O ironio, nawet jajo miała od kury wolnobiegającej, bo babcia podzieliła się prezentem od sąsiadki.
- Zdrowsze już nie mogą być. Jeszcze może sól morska by się przydała, ale nie bądźmy drobiazgowi - pomyślała.
Naleśników wyszło pięć. Dwa zjadła z jogurtem, jednego spaliła, a dwa zostały na jutro. Smakowały inaczej, ale dwa wystarczyły żeby się najeść, zwykłych zjadła by cztery, może nawet pięć na większym głodzie. A jak można spalić naleśnika? Można... wystarczy o nim zapomnieć i wziąść się za pisanie bloga o odchudzaniu...
__________________
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-10, 23:36   #2
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział II
Brak snu i plan inwazji na zbędne kilogramy
10/11 kwietnia 2011


- Nie mogę spać! Moje łóżko opanowały materiały do pracy magisterskiej, a dla mnie nie ma już tam miejsca.
No tak, bo ze spaniem to Malina zawsze miała problemy. I to nie wina materiałów, a złych nawyków, których trudno, oj bardzo trudno się pozbyć. I tak powstała kolejna pozycja na liście rzeczy, których Malina nie robi na diecie:
,, 6. Nie śpię do południa"
Sen jest bardzo ważny w zyciu człowieka. Jeżeli jesteśmy niewyspani, nie możemy prawidłowo funkcjonować, jeżeli śpimy za długo, nie jest wcale lepiej. Ważne żeby znaleźć złoty środek. Minimum osiem godzin, maksimum dziesięć. Malina niestety należy do osób, które chcą wszystko zrobić przed zaśnięciem, ale z drugiej strony trzeba się wyspać, więc na porządku dziennym jest kładzenie się do łóżka o 2.00 a wstawanie o 12.00 (jak dobrze pójdzie). Tryb życia Maliny wcale w tym nie pomaga. Zajęcia do późnego wieczora, żadnych stałych obowiązków z rana. Ale nadchodzą zmiany, wielkie zmiany. Jeżeli Malina nie położy się dziś wcześniej (czytaj przed północą) to jutro nie wstanie na fitness, a idzie sama, więc może sobie teoretycznie odpuścić. Tylko, że ona koniecznie chce wypisac narzędzia jakimi będzie walczyć i właśnie dostała wiadomość od Betki, że są we wtorek rano umówione na jogę. Trzeba odpisać w trybie natychmiastowym. A czas leci, jak każdego wieczoru. Lista powstaje, trochę chaotycznie i szybko:
,, Metody walki:
1. Karnet na fitness
- źle - Korzystam z karnetu na fitness - dobrze.
2. Zmieniam jadłospis
- mleko zwykłe na sojowe
- słodycze na orzechy
- włączenie do jadłospisu warzyw
- tak, tak TŻta to karmiła by samą zieleniną, a ona jej nawet nie tyka, że się jeszcze nie zbuntował
- (...) - i tu chciała napisać więcej wody, ale przecież pije wodę i to w dużych ilościach
- herbatka zielona 2xdziennie, herbatka pu-erh 1xdziennie
- eliminujemy cukier
- eliminujemy mąkę
- czyli jak najmniej białych rzeczy w diecie
- max 3 jajka na tydzień - bo z nimi to ostatnio przesadzała
- poznaję nowe warzywa - a to dobre, skąd jej to przyszło do głowy?
3. Gotuję na parze nie smażę - zanotowała poetycko i chwilę się zastanowiła - Czy włączyć do walki kremy wyszczuplające? - nigdy nie miała z nimi dobrych wspomnień, ale jej wrodzona naiwność zawsze wygrywała i kupowała owe "cudo na coś" i zostało ono zużyte do góra połowy, po czym odeszło w niepamięć.
- Nie, może tym razem sobie daruję, zobaczę jak będzie z tym co mam - pomyślała i zabrała się za następne punkty.
4. Spaceruję wieczorem conajmniej 30 minut - Matko kochana a skąd ja wezmę 30 minut na spacerowanie?! Czasami czuję się jak bym to nie ja pisała te podpunkty, no ale może nie jest to głupi pomysł, w końcu ruch na świeżym powietrzu jest zdrowy.
5. Korzystam z domowego SPA - To będę musiała jakoś rozwinąć.
6. (...) - Dobra może na tym skończę, bo jeszcze za chwilę kupie sobie rower albo zacznę chodzić pieszo na uczelnie ( tylko godzinka drogi, ale szpilki mogą być kłopotliwe na takim dystansie).
Ani się nie obejrzała, a czas zleciał. Jest już prawie wpół do pierwszej, a ona gapi się w monitor i zastanawia czy ktoś to czyta. Wprawdzie było kilka wyświetleń, ale kto wie, może to moderatorzy sprawdzali czy nie umieszcza reklamy albo ktoś kliknął przez przypadek. No bo komu by się chciało czytać takie śmieszne posty. Długie i bez emotikonów. Zdała sobie sprawę, że pisze to tylko dla siebie, bo to jej ma pomóc osiągnąć cel. Ale ona chciała by komuś pomóc, nie tylko sobie, kogoś zmotywować, doradzić... tylko jak? Coś wymyśli, w cośwymyślaniu jest dobra. A teraz to już musi iść spać.
- A notatki? Same się nie sprzątnęły... niestety...

Edytowane przez palina_malina
Czas edycji: 2011-04-11 o 22:11
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-11, 15:49   #3
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział III
Kilka słów o sobie i element motywacyjny
11 kwietnia 2011


- Cześć, jestem Malina, mam 24 lata i mam nadwagę. W zasadzie to zawsze miałam. Ale spokojnie, mi z tym dobrze, nie mam kompleksów, mam wspaniałego faceta, któremu podobam się w każdej kategorii wagowej (no nie próbowałam sumo, ale myślę, że mi to nie grozi). Ważę 65 kilogramów i cośtam po przecinku, niestety zapomniałam się dziś rano zważyć, więc zrobię to jutro. Mierzę 158 centymetrów, czyli sięgam głową ponad stół, ale do górnej szafki w kuchni już nie (ręką oczywiście). Powiem wam szczerze, że dążę do tego żeby zejść do 60 kilogramów i utrzymać tę wagę przez dłuższy czas. Wiem, że według naukowców i Pani pielęgniarki z gimnazjum powinnam ważyć około 48 kilo, ale sorry u mnie to nie przejdzie. Będąc nastolatką chciałam być jak najchudsza, na szczęście wybiłam to sobie z głowy - po tych osobistych wynurzeniach, którymi nadrobiła wcześniejsze foux pas, a mianowicie brak przedstawienia się na początku, Malina znów chwyciła jedną z żółtych kareteczek i zaczęła pisać:
,, Moje cele:
1. Waga - 60kg
2. Kondycja pozwalająca przebiec 1 kilometr bez wykaszlenia własnych płuc.
3. Znalezienie mieśni brzucha, one tam są tylko się głęboko schowały.
4. Pozbycie się celulitu - niby go nie ma, a jednak jak by się przyjrzeć to tylna część uda pozostawia wiele do życzenia."

- No i to by było tyle - podsumowała. Po czym zabrała się za dzisiejszy rachunek sumienia. Szczerze mówiąc jak do tej pory szło jej całkiem nieźle. Wstała zaraz po siódmej rano obudzona przez swoich skrzydlatych "przyjaciół", no których notabene znalazła sposób, ale tu nie o tym. Po przebudzeniu zjadła przepyszną owsiankę z mlekiem sojowym i dwoma łyżkami jogurtu A. firmy D. o smaku truskawkowym. Przed dziewiątą pojechała na siłownię i kupiła karnet oraz porozciągała zanikające już powoli mięśnie na stretchingu. Na drugie śniadanie były razowe naleśniki z dżemem truskawkowym (który, zostanie w najbliższej przyszlości zastąpiony czymś mniej kalorycznym, ale na szybko był tylko dżem). Przekąską był grejpfrut. Jedynym grzechem było to, że skorzystała z windy, ale to kwestia przyzwyczajenia.
- Całkiem nieźle mi idze, co? Zjem jeszcze tylko jakiś lekki obiadek, a później będę umierać z głodu aż nie zasnę. Dlaczego umierać z głodu? - no właśnie, Malina do tego stopnia przyzwyczaiła swój organizm do późnego chodzenia spać, że koło 21 domaga się on jakiegoś posiłku. I to żeby odczepił się po waflu ryżowym lub jabłku, ale on nie. Najlepiej by to była porządna kolacja, prawie jak obiad. I to Malina będzie zwalczać.

A teraz czas na zdjęcie motywacyjne:
http://img861.imageshack.us/i/v273499.jpg
Dlaczego właśnie to? Czy Malina chce wyglądać jak Alessandra Ambrosio? Otóż nie. Alessandra jest piękną, wysoką i bardzo szczupłą kobietą i jej to pasuje, ale tylko jej. Malina przy wzroście 158 będąc proporcjonalnie tak szczupłą jak Alessandra została by najprawdopodobniej porwana przez wiatr. Ale to nie chodzi o Alessandrę. Tylko o to co ma na sobie. Strój kąpielowy ANK, przepiękny. I nie będzie on nagrodą po osiągnięciu celu, bo... właściwie to on już był nagrodą, jakieś 2 lata temu Malina dostała ten strój w prezencie od TŻta. A teraz wyobraźcie sobie jak będzie się prezentować osoba z jej wagą i wzrostem, zanikiem mięśni wszelakich i kompletnym brakiem talii? Nie jest to ciekawy widok. Aż szkoda tak pięknego stroju. Więc zdjęcie ma motywować aby dążyć do tego, żeby widok był ciekawy.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg V273499.jpg (55,2 KB, 39 załadowań)
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-11, 19:50   #4
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział IV
W poprzednim wcieleniu była kucharzem...
11 kwietnia 2011


Kilka przepisów, wszystkie autorstwa Maliny:

1. Przepis śniadaniowy - czyli owsianka sojowa ok. 400kcal

Jest to wersja klasycznej owsianki charakteryzująca się tym, iż zamiast mleka od krówki używamy mleka sojowego. Ta drobna zamiana sprawia, że owsianka ma mniej węglowodanów i można sobie pozwolić na urozmaicenie jej czymś słodkim. Jeżeli mamy w domu owoce, będą się świetnie nadawały. Niestety u Maliny jest to ostatnio produkt deficytowy, bo schodzą na bieżąco.

Składniki:
- 2/3 szklanki płatków owsianych górskich ok. 280kcal
- 1 szklanka mleka sojowego, niesłodzonego 65kcal
- łyżka otrębów ok. 20kcal;
- dwie łyżki jogurtu lub dżemu 40kcal

W rondelku mieszamy wszystkie składniki i doprowadzamy do zagotowania. Jak tylko mleko zacznie się podnosić odstawiamy z kuchenki i czekamy chwilę, aż płatki dobrze napęcznieją. Gotowe!

2. Przepis na drugie śniadanie lub kolację - Naleśniki razowe

Składniki:
- 1 i 1/2 szklanki mleka sojowego
- 1 szklanka mąki razowej
- 1 jajko
- mała łyżeczka oliwy z oliwek lub patelnia do naleśników

Składniki wymieszać, powinno powstać dość gęste, ale lejące ciasto. Malina nie waży ani nie mierzy składników, więc podane wartości są w przybliżeniu. Jeżeli ciasto jest zbyt gęste należy dolać wody mineralnej, jeżeli za rzadkie, dostypać mąki. Rozgrzać patelnie. Jeżeli używamy zwykłej patelni potrzebna będzie oliwa z oliwek, żeby naleśniki nie przywierały. Posiadacze patelni do naleśników (mamusia Maliny na przykład) mogą pominąć oliwę z oliwek. Jak patelnia jest juz mocno nagrzana zmniejszamy płomień/temperaturę i wylewamy ciasto porcjami. Staramy się rozlać ciasto jak najcieńszą warstwą. Smażąc uważamy aby naleśniki nie leżały zbyt długo na jednym boczku, bo stwardnieją, w miarę możliwości często je obracamy.

Po zakończeniu smażenia upewniamy się, że kuchenka jest wyłączona, a ostatni naleśnik zdjęty z patelni. W przeciwnym wypadku grozi nam ciche i powolne spalenie naleśnika.

Naleśniki podajemy z tym co mamy akurat w lodówce.

3. Przepis jak najbardziej obiadowy - Kurczak z warzywami i kaszą jaglaną

Składniki:
- 1 pierś z kurczka
- łyżka oliwy z oliwek
- 1 opakowanie passaty pomidorowej
- 1 cukinia
- 1 papryka w ulubionym kolorze
- 1 marchewka
- 1 pietruszka korzeń
- natka pietruszki
- przyprawy wedle uznania
- 1 szklanka kaszy jaglanej
- 1 bulionetka drobiowa lub kostka rosołowa

Pierś z kurczaka umyć, poodkrajać wszystkie farfocle i kawałeczki tłuszczu, pokroić w kostkę. Cukinię i paprykę pokroić w kostkę. Marchewkę i petruszkę zetrzeć na tarce lub zblendować. Oliwę rozgrzać na patelni, jak będzie gorącą dodać kurczaka. Podsmażyć aż przestanie byc różowy. Dodać wszystkie przyprawy korzenne na jakie mamy ochotę, nie żałować papryki słodkiej. Jak ktos czuje usilną potrzebę może posolić.
Kiedy kurczak będzie biały dodać paprykę, smażyć przez chwilę, dodać cukinię i znów smażyć przez chwilę. Zalać wszystko passatą i dodac zblendowane warzywa. Natkę pietruszki pokroić i również dodać. Zamieszać i pozostawić na lekkim ogniu, aż wszystko będzię tak miękkie jak lubimy. W międzyczasie odmierzyć kaszę jaglaną wysypać ją na drobne siteczko i porządnie wypłukać. Do garnka wlać 2 szklanki wody i wrzucic bulionetkę, wsypać kaszę. Gotować aż kasza wchłonie cały płyn od czasu do czasu mieszając.

Tak przygotowany obiad w jednoosobowym gospodarstwie domowym osoby na diecie starcza na 4 dni. W przypadku rodziny 2+1 jest to porcja dla całej rodziny, chociaż mężczyzna może czuć niedosyt. W przypadku dwóch tatusiów, dziecko moze zjeść frytki. Dwie mamusie z dzieckiem najedzą się w sam raz. Jeżeli gospodarstwo domowe składa się z większej ilości osób należy ugotować więcej kaszy, wg. zasady na 1 część kaszy przypadają 2 części wody. Gospodarstwo domowe, w którym dorosły młody człowiek płci męskiej uczęszcza na siłownię i pochłania po powrocie niezliczone ilości jedzenia, jest w najtrudniejszej sytuacji, bo przewidziana porcja pomniejszona o to co uszczknie osoba odchudzająca się, zostanie wchłonięta w tempie natychmiastowym.

4. Na każdą chwilę - Sałatka Królowej Śniegu

Nie jest ani biała, ani z lodem, ale że Malina użyła sałaty lodowej to jakoś tak jej nazwa przypasowała.

Składniki:
- sałata lodowa według uznania
- garść pomidorków koktailowych
- 1 papryka
- 3 łyżki oliwy
- łyżka octu
- 1 opakowanie przyprawy do sałatek K...s Fit Up

Sałatę porozdzierac na kawałki. Paprykę pokroić w kostkę. Pomidorkom poobcinać łebki i przekroic na pół. Wymieszać wszystkie warzywa. W małym słoiczku wymieszać przyprawę z oliwą i octem, zakręcić i wstrząsnąć. Jeżeli wyjdzie za gęsta dolać wody mineralnej i ponownie wstrząsnąć. Wymieszać sos z warzywami i sałatka gotowa.

Przyprawa użyta w przepisie nie zawiera soli i bardzo dobrze komponuje się z pozostałymi składnikami.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg niedzielna-owsianka_2857_7.jpg (11,3 KB, 6 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg DSCN5197a_400x400.jpg (22,0 KB, 5 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg salad.31562745_std.jpg (30,6 KB, 3 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg Kasza-jaglana.jpg (13,4 KB, 2 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg fit_up_sos_salatkowy_zmyslowy_kamis.jpg (30,1 KB, 5 załadowań)
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-11, 23:05   #5
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział V
Plan doskonały
11 kwietnia 2011


A w zasadzie to plan obecnego tygodnia:

Poniedziałek

- rano - Stretching
- wieczorem - spacer - (LEŃ!)
- w międzyczasie - powalczyć z hula hop

Wtorek

- rano - Joga
- przed południem - Portdebras
- w międzyczasie - siłownia
- wieczorem - spacer - (LEŃ! - Ale jest tak zimno i pada!)

Środa

- rano - Pilates
- przed południem - siłownia
- wieczorem - spacer

Czwartek

- rano - Balooning & Latino
- wieczorem - spacer

Piątek

- rano - Bodyart & Tube
- wieczorem - spacer

Sobota

- rano - Step

Niedziela

- leżę i nic nie robię[COLOR="Silver"]

Edytowane przez palina_malina
Czas edycji: 2011-04-13 o 14:23
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-11, 23:14   #6
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział VI
Królowa Kasz
11/12 kwietnia 2011


Malina powinna szykować się już spać, ale jest pewna rzecz, o której warto napisać. Na topie mamy ślub Willa i Kate, była sałatka Królowej Śniegu, a teraz cały wpis iście królewski. Dzisiaj na piedestał stawiamy kaszę jaglaną. Ta wyborna w smaku kasza pojawiła się w stałym menu Maliny, po obejrzeniu programu na TVN Style (co go takie dwie Panie prowadzą i jedna drugą przegaduje, a poświęcony jest zdrowemu trybowi życia). A było to dość dawno, jeszcze za czasów telewizji, bo Malina telewizji nie ogląda teraz wcale. Po obejrzeniu programu, w którym Panie zachwycały się ową kaszą Malina zrobiła standardowy research. Co? Dlaczego? Gdzie? Jak? Za ile? Po uzyskaniu stosownych informacji i porzuceniu pomysłu zamawiania kaszy przez internet, udała się na poszukiwania. I znalazła. Wypróbowała... i zakochała się w smaku na długi czas. Kasza jaglana jest jakby wytrawną wersją kaszy kuskus. Nadaje się do mięs, warzyw, sosów, zup i nawet do deserów.

Nieco o właściwościach kaszy Malina zapożyczyła z serwisu rzekazdrowia.pl

Cytat:
Podstawą pożywienia człowieka zgodnie z najnowszą piramidą żywienia powinny być produkty zbożowe.
Zaczynamy więc od tej podstawy. O kaszach, makaronach napisano już wiele i wszyscy je znamy, choć nie doceniamy. Za najważniejszą uważam kaszę jaglaną obecnie mało znaną, a bardzo wartościową i dziś chcę przywrócić jej należyte miejsce na naszym stole.

Kasza jaglana – kiedyś jeden z podstawowych produktów w domach naszych przodków, współcześnie stała się potrawą niemal egzotyczną. A szkoda, bo to najzdrowsza z kasz, znana od tysięcy lat. Kaszę jaglaną uzyskuje się z obłuszczonych ziaren prosa. Można ją kupić w sklepach ze zdrową żywnością, na bazarowych stoiskach, a nawet w marketach. Posiada mnóstwo zalet, jest lekkostrawna i odżywcza (100g – 346kcal). Zawiera rzadko występującą w produktach spożywczych krzemionkę, mającą zbawienny leczniczy wpływ na stawy i korzystnie wpływającą na wygląd skóry, paznokci i włosów.

Krzem wpływa też na przemianę materii i ułatwia odchudzanie. Dzienne zapotrzebowanie człowieka na krzem wynosi ok. 5-20 mg, to niewiele, a i tak większość osób ma niedobór tego pierwiastka w organizmie. Przyczyna tkwi właśnie w niewłaściwej, zbyt “bogatej”, wysokobiałkowej diecie, składającej się z mięsa i jego przetworów, gdzie krzemu prawie nie ma, podobnie jak w rybach, drobiu, serach.
Tymczasem krzem nie tylko zapewnia zdrowy wygląd skóry, włosów i paznokci, ale także utrzymuje elastyczność naczyń krwionośnych i zapobiega odkładaniu w nich związków tłuszczowych. Krzem pełni tez funkcję w procesie mineralizacji kości, zapobiega ich odwapnianiu oraz przyspiesza regenerację po urazach.
Kasza jaglana jest więc tanim, naturalnym, smacznym źródłem krzemu, ale też zawiera dużo witamin z grupy B (tiaminy, ryboflawiny, pirydoksyny. kwasu pantotenowego). Obfituje w lecytynę oraz substancje mineralne: magnez, wapń, fosfor, potas, żelazo. Zawiera witaminę E, – jeśli będzie dostatecznie często gościć na naszym stole, może być dość dobrym źródłem również i tej witaminy. Co ważne – kasza jaglana nie zawiera glutenu, a zatem nie uczula, jest najlepszą kaszą dla dzieci, zalecana jako pierwsza z kasz.. Możemy więc przyrządzać z niej potrawy dla całej rodziny!

Według medycyny chińskiej kasza jaglana ma naturę neutralną, ocieplającą; polecana jest przy chorobach żołądka, przewodu pokarmowego, wątroby, trzustki, jelit i nerek. Jest zasadotwórcza, więc doskonała przy wzmacnianiu organizmu z chorobą nowotworową. Kasza jaglana wzmacnia osłabiony, wychłodzony organizm.
- Warto włączyć tę kaszę do swojego menu - pomyślała Malina - każdemu to wyjdzie na zdrowie. Zwłaszcza jak zastąpi się nią ziemniaki albo makaron.

Malina już miała zabierać się za wklejanie ulubionych przepisów, ale wybiła godzina zero, a że trzeba jeszcze zmyć maseczkę aspirynową (o której za jakiś czas) i wziąść szybki prysznic, zrezygnowała z pomysłu. Zrobi to jak będzie miała chwilkę czasu.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg images-4.jpg (12,2 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg Kasza-jaglana.jpg (13,4 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images.jpg (11,2 KB, 0 załadowań)
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-12, 19:22   #7
marznia
Raczkowanie
 
Avatar marznia
 
Zarejestrowany: 2003-07
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 185
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Świetnie piszesz. Można wyczuć, że jesteś bardzo pogodną osobą. Życzę Ci, by udało Ci się osiągnąć sukces i żeby Twój TŻ mógł podziwiać Cię w tym pięknym kostiumie. Ode mnie 5!
__________________
- Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna. -

marznia prosi o głosy na jej recenzje Garniera
marznia jest offline  
Stary 2011-04-12, 20:37   #8
kermitowa
Zadomowienie
 
Avatar kermitowa
 
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 1 374
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Mi również bardzo się tu podoba, będę zaglądać ;]
__________________
Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj.
Arthur Schopenhauer
kermitowa jest offline  
Stary 2011-04-12, 20:49   #9
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział VII
Niespodzianka: ważysz więcej niż myślałaś!
12 kwietnia 2011


Mija kolejny dzień pod znakiem zrzucania kilogramów. Malina spędziła dziś trzy godziny w klubie fitness i czuła się po tym wyśmienicie. Trochę zaspała na Jogę, ale kierowca z niej iście rajdowy, więc była na styk (no może dwie minutki po czasie). Tylko, że bez śniadania. Cały czas boryka się z dylematem: jeść przed ćwiczeniami czy nie jeść? I istnieją różne szkoły głoszące własne teorie na ten temat. Jedni twierdzą, że ćwiczenia na pusty żołądek pozwalają spalać tłuszcz, bo organizm nie będzie zajęty trawieniem posiłki. Drudzy znowu zalecają zjedzenie czegoś lekkostrawnego. Jedno jest ważne i bezsporne - nie idziemy ćwiczyć z pełnym żołądkiem. Niestrawiony posiłek sprawia, że czujemy się ospali i nie ćwiczymy efektywnie. Malina opracowała swoją teorię, która w pewien sposób łączy obie wcześniej przedstawione. Postanowiła nie jeść przed porannymi ćwiczeniami, chyba że uda jej się wstać na tyle wcześnie żeby odstęp pomiędzy posiłkiem a treningiem wynosił conajmniej dwie godziny. Jest nadzieja, że jej teoria jest słuszna i przyniesie zamierzone rezultaty.

- Aaaaaa! - no tak Malina zderzyła się dziś z brutalną rzeczywistością, a dokładniej mówiąc, ze swoją wagą (oczywiście nie dosłownie, nikt nie ucierpiał, no może trochę psychicznie). Jako, że przez kilka ostatnich dni zupełnie o tym zapominała, a trzeba wiedzieć z czym przyjdzie nam się zmierzyć, dziś rano mimo tego, że zaspała zważyła się. W zasadzie to zważyła się dwukrotnie. Bo przecież to nie możliwe żeby ważyła aż...
- 65,6 kilo! Ale się zapuściłam - skwitowała Malina patrząc po raz drugi na wyświetlacz swojej wagi. Była bliska wadze krytycznej, którą to osiągnęła na początku trzeciej klasy liceum. I była załamana.
- No teraz to nie mogę odpuścić, nawet jak bym chciała/znudziła się/zapomniała...
Z wagą Maliny niestety jest tak, że stanowi ona mechanizm późnego reagowania. Nie reaguje na pudełka ptasiego mleczka, tabliczki czekolady i kuchenne eksperymenty pieszczące podniebienie. Wszystko jest wtedy takie wspaniałe. "Jem i nie tyję. Mam jakiś metabolizm." I czujność zostaje uśpiona, by później te trzy paskudne cyferki oddzielone na końcu kropeczką wyrwały ją z błogiego snu. No fakt spodnie stały się trochę ciaśniejsze. Może trochę nawet pupa urosła.
- No ale przecież aż tak źle ze mną nie jest.

Malina kocha samą siebie. Jest sztandarowym przykładem doskonałej samoakceptacji. Bo przecież o to chodzi, prawda? Nie można nienawidzić swojego ciała, bo ono odwdzięczy się tym samym. Tak więc kochamy swoje ciało, ale odchudzmy je żeby było zdrowe. To chyba prawidłowe podejście. Kiedyś miała kompleksy, ale to było kiedyś. Jedyne czego nie zniesie to marudzenie dziewczyny, która kupuje ubrania w rozmiarze xs/s, że jest strasznie gruba, ma ogromne uda i wielki tyłek. Wtedy Malina wydrapie oczy. Nie lubi jak ktoś jest toksyczny i zatruwa jej podejście.
- Nie, no z tymi oczami to trochę przesada. Tylko, że aż żal czasami słuchać jak taka "laseczka" biadoli, że gruba, że to, że tamto - Malina nawet często pyta taką "laseczkę" czy jeżeli jest od niej dwadzieścia kilo cięższa i trochę niższa to przypomina wieloryba? Albo słonia? Albo chociaż hipopotama? Bo ona tak nie uważa, ale z wyliczeń "laseczki" wynika, że powinna (wnioskowanie a fortiori). "Laseczka" wtedy albo milknie albo stara się wybrnąć z tej sytuacji uzasadniając swoje rozumowanie, które jest z góry bezzasadne. Ale "laseczki" mają to do siebie, że lubią słuchać komplementów jakie to są zgrabne i piękne, a swoim biadoleniem je wymuszają. Ale Malina pewnie przyzna wam się bez bicia, że też kiedyś była "laseczką", jak miała 17 lat, ale już dawno wyrosła...

- Czyżby ktoś to czytał? I życzy powodzenia. I ocenę dostałam! - cieszy się jak dziecko. Dziś na forum Malina dostała pierwszy wpis od czytelniczki, bardzo miły do tego. Trzeba podziękować:
- Dziękuję! - no i podziękowała tej miłej osóbce, która też ma swój wątek i do tego ćwiczy Insanity! Czyli jak sama nazwa wskazuje czayste szaleństwo dla mięśni, stawów i kondycji.
- Ja bym umarła, więc szczerze podziwiam. Mogę spędzić trzy godziny na siłowni, ale czegoś takiego bym się w życiu nie podjęła. Ja z tych leniwych... - podsumowała się i postanowiła zakończyć na tym dzisiejszą notkę, bo trochę dziś zmokła jak szła na uczelnię, a że nie wzięła płaszcza, bo myślała, że jest ciepło, to grozi jej przeziębienie. A przecież trzeba ćwiczyć! Więc zanim pójdzie spać musi jeszcze się trochę dowitaminować. Witaminą C oczywiście.

---------- Dopisano o 21:49 ---------- Poprzedni post napisano o 21:48 ----------

...a zanim napisała notkę pojawił się drugi wpis.... Dzięki!
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-13, 16:01   #10
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział VIII
Mazidła i smarowidła, czyli codzienne piękna upiększanie.
13 kwiecień 2011


Malina postanowiła podzielić się z tymi, którzy zaglądają do wątku swoją pielęgnacją.

1. Rano
- oczyszczanie twarzy za pomocą pasty LUSH Angels on bare skin (jak dotąd najlepszy czyścik Maliny, swoje działanie objawił dopiero po miesiącu systematycznego stosowania, ale warto było czekać na efekt baby face), zmywanej ściereczką muślinową
- krem pod oczy (na oczy, powieki i wokół, nic nie zostaje pominięte) przed wszystkimi innymi kosmetykami, aby do oczu nie dostały się żadne toniki, sera itp., obecnie Bobbi Brown (początkowo rozczarował, ale Malina juz się nauczyła żeby nie oceniać żadnego kosmetyku po pierwszym wrażeniu i testować conajmniej miesiąc, BB teraz sprawdza się świetnie)
- tonik Clarins rumienkowy do cery suchej (jutro dobije dna, nie ma pomysłu na nowy, ale nie wymaga wiele od toniku, byle by nie zawierał alkoholu, wyjątkiem jest Clinique, z którym przeprosiła się jakiś czas temu i ma zamiar się zaprzyjaźnić)
- serum Lancome Genifique, ale dopiero jak cera wchłonie resztki toniku (Malina uważa, ze nie należy mieszać kosmetyków na skórze, czyli nakładać jednego po drugim nie pozostawiając czasu na wchłonięcie, Genifique odkryła na YT i bardzo jej podpasował, stosuje go przez 3 tygodnie, a później robi tygodniową przerwę)
- krem MAC Strobe Cream pod makijaż (baza i krem w jednym, doskonały nawet dla bardzo suchej skóry)

2. Wieczorem
- oczyszczanie twarzy za pomocą kremu Decleor + ściereczka muślinowa (Uwaga! Nazwa Foaming Cleanser wcale nie oznacza, że produkt będzie się pienił, a to na + bo oznacza, że poskąpili slsów)
- oporniejszy makijaż oczu świetnie usuwa dwufazowy płyn Loreal
- w miarę możliwości, jak najczęściej maseczka aspirynowa
- krem pod/na oczy
- j.w. maseczka typu sheet mask My Beauty Diary
- tonik opisany powyżej po wchłonięciu maseczki MBD lub zmyciu aspirynowej
- mocno nawilżający balsam na noc Decleor Angelique
- olejek rycynowy na brwi i rzęsy
- Carmex na usta

3. Pod prysznicem (tak Malina zamieniła wanne na prysznic)
- żel do mycia ciała lub mydełko LUSH
- szmpon do włosów Tressemme
- odżywka Yes To Carrots, naprzemiennie z maską YTC (warto wspomnieć, że Malina z uwagi na bujność i gęstość włosów myje je dwa razy w tygodniu, stara się nie robić tego częściej)
- szorowanie ciała czymkolwiek szorstkim

4. Jak tylko jest chwilka czasu...
- masaż twarzy przy użyciu większej ilości balsamu na noc
- LUSH Toner Tab (Malina jest pod wielkim wrażeniem tych musujących tableteczek, wystarczy chwila nad gorącą wodą, aż się jedna rozpuści i naprawdę efekt jest zauważalny)
- olejowanie włosów własnoręcznie ukręconą mieszanką olejku kokosowego, rycynowego, oliwy z oliwek
- peeling kawowy (czyli czarna substancja atakuje docelowo cellulit, a praktycznie całą łazienkę, stąd nie stosowany codziennie)
-płukanka piwna (jak się ostanie, Malina nie dopije, ma tendencję do picia tylko do połowy, reszta idzie na włoski, bo wygazowane już nie smakuje, a szkoda wylać)

A tu taki mały przepisik:

Maseczka aspirynowa:
- 4 tabletki klasycznej aspiryny Bayer bez żadnych dodatków
- kilka kropelek wody mineralnej
- łyżeczka jogurtu naturalnego (np. Greckiego)

Tabletki połączyć z wodą tak aby napęczniały, dodać jogurt, wymieszać. Tak powstałą pastę nałożyć na twarz. Mozna użyć łyżeczki. Poczekać aż zaschnie. Zmyć. Dotykać gładkiej buzi tylko czystymi rączkami.

Ważne!
- należy zachować jak największą ostrożność aby maseczka nie dostała się do oczu, aspiryna to kwas acetylosalicylowy, a kwas plus oko to nie za dobre połączenie
- w trakcie stosowania maseczki aspirynowej w codziennej pielęgnacji należy bezwzględnie stosować na dzień wysokie filtry UVA i UVB, aby nie nabawić się przebarwień i innych problemów skórnych

To by było na tyle Malinowej pielęgnacji. Czasami zdarzają się pewne zmiany, zawirowania. Malina przecież, jak każdy człowiek, czasami bywa zmęczona lub nie ma czasu. Ale zawsze pamięta o demakijażu, chociaż w liceum (o ZGROZO!) zmywała go rano przed zrobieniem kolejnego (efekt braku świadomości konsekwencji jakie owe postępowanie miało dla jej cery).
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg images-9.jpg (6,5 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg DownloadedFile-1.jpg (9,4 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images-7.jpg (6,5 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images-11.jpg (12,3 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg DownloadedFile.jpg (5,4 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images-8.jpg (7,3 KB, 1 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg normal_angelique_night_balm.jpg (10,6 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images-10.jpg (8,2 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg DownloadedFile-5.jpg (7,9 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpeg DownloadedFile-2.jpeg (4,2 KB, 0 załadowań)
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-13, 16:09   #11
marznia
Raczkowanie
 
Avatar marznia
 
Zarejestrowany: 2003-07
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 185
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Widzę, że sporo tego w Twojej pielęgnacji. Ja też uwielbiam kosmetyki LUSH. Na razie używałam tych do czyszczenia twarzy. Kocham Aqua Marinę i Fresh Farmacy. Angels on bare skin jeszcze nie miałam, ale muszę wypróbować skoro tak zachwalasz. Mówisz, że trzeba stosować filtry przy maseczce aspirynowej... Jakie polecasz? Ja już wypróbowałam kilka, ale żaden nie spełnił moich oczekiwań.
__________________
- Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna. -

marznia prosi o głosy na jej recenzje Garniera
marznia jest offline  
Stary 2011-04-13, 16:28   #12
Quera
Zadomowienie
 
Avatar Quera
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 843
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Świetnie piszesz, naprawdę masz talent, świetnie się to czyta
Dałam 5*
Quera jest offline  
Stary 2011-04-13, 17:53   #13
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział IX
Przefiltrowana teoria
13 kwiecień 2011


Malina chce, aby jej ciało latem wyglądało jak najlepiej. Typowe "beach body" marzy się chyba każdej kobiecie. Ale czy "beach body*" zawsze oznacza "healthy body**"? Malina postanowiła przyjrzeć się temu bliżej. Wysportowana i smukła sylwetka nie budzi żadnych wątpliwości, jeżeli chodzi o ideał plażowego piękna. Na myśl przychodzi jednak jeszcze jeden atrybut...
- Muśnięta słońcem skóra. Hmmm... - Malina zastanowiła się przez chwilę nad tą niezwykle istotną kwestią. Sama była kiedyś zagorzałą zwolenniczką solarium i robienia się "na czekoladkę", ale te czasy dawno przeminęły. Obecnie na solarium nie poszła by nawet za darmo, natomiast bardzo zaprzyjaźniła się z filtrami przeciwsłonecznymi.
- Wiemy jak bardzo negatywny wpływ ma słońce na naszą skórę, wiemy że powinno się stosować kremy z jak najwyższym filtrem - zanim jednak Malina przeszła do kwestii dobory filtra, chciała zwrócić uwagę na pewną żadko poruszaną kwestię - ale co z tego, że na buźce mamy 50+ skoro nasze dłonie, stopy, nasze całe ciało wręcz chłonie negatywne promieniowanie? - dla Maliny bardzo ważne jest kompleksowe dbanie o ciało. Dlatego wspomina o tym jak ważna jest całościowa ochrona przeciwsłoneczna. Drogą prostej dedukcji można dojść do wniosku, że skoro skóra twarzy często eksponowana na słońce znacznie szybciej się starzeje, to tak samo działa skóra na całym ciele. Kobiety narzekają bardzo często na brak jędrności i elastyczności. A czy to przypadkiem nie są pierwsze oznaki starzenia? Zmarszczki, swoją drogą, na ciele pojawiają się znacznie później, ale pierwsze symptomy można zaobserwować nawet przed ukończeniem 30 roku zycia. Dlaczego więc wszyscy tyle mówią o tym, że filtry pomagają zachować na dłużej młodość, ale odnoszą to tylko do twarzy? Ciało też na nie zasługuje. Odzież nie chroni wystarczająco dobrze przed promieniowaniem (chyba, że chodzimy w kombinezonie). Pamiętajmy o tym.

A teraz kilka słów o filtrach, zapożyczone z www.bio-med.pl:

Cytat:
Filtry przeciwsłoneczne

- są to związki chemiczne wykorzystywane w kosmetykach, których podstawowym zadaniem jest ochrona skóry przed szkodliwym działaniem światła słonecznego. We współczesnych kosmetykach możemy spotkać dwie grupy filtrów. Pierwsza grupa stanowi związki chemiczne absorbujące (pochłaniające) energię niesioną przez promieniowanie słoneczne, drugą natomiast, przeżywającą obecnie swój renesans, tworzą filtry fizyczne, związki nieprzepuszczające promieniowania ultrafiloetowego, działają jak mikrolustra.
W kosmetykach nowej generacji stosowanych jest jednocześnie kilka związków, filtrów absorbujących i fizycznych, ponieważ tylko w ten sposób można zapewnić skórze skuteczną ochronę przed promieniowaniem ultrafiolefowym emitowanym przez słońce.

Z filtrów fizycznych wykorzystuje się obecnie przede wszystkim:


dwutlenek tytanu (TiO2),
tlenek cynku.
Związki te chronią przed UVB oraz przed częścią widma UVA.


Z filtrów chemicznych (absorbujących) należy wymienić takie związki jak:


oktokrylen - ochrona przed UVB.
trisiloxan drometrizolu i jego pochodne - chroni przed UVB i UVA, spotykany pod handlowymi nazwami silatrisol.
butyl methoxydibenzoylomethane (Parsol 1789 ) - czyli avobenzon, który jest obecnie jednym z nielicznych związków chroniących przed promieniowaniem UVA .

Tinosorb M - jest najnowszej generacji filtrem . Chroni zarówno przed UVB jak i UVA. Posiada właściwość chemicznych i mineralnych, a to dzięki temu, że ma on postać mikronizowanego filtru chemicznego. Chroni przed promieniowaniem słonecznym działając w podwójny sposób. Z jednej strony dzięki mikronizowanej strukturze podobnie jak filtry mineralne rozprasza i odbija promienie słoneczne, z drugiej tak jak wszystkie filtry chemiczne pochłaniania energię światła słonecznego.

Dopiero użycie kilku filtrów w jednym kosmetyku (zarówno ficzycznych jaki i chemicznych) daje skórze odpowiednią ochronę. Najczęściej stosuje się kilka filtrów chemicznych i jeden filtr fizyczny.
Elementem nie poruszanym do chwili obecnej przez większość firm produkowanych kosmetyki jest ilość użytego preparatu, np. zastosowanie kosmetyku słonecznego z SPF 15 w zbyt małej ilości (jak to się w większości przypadków dzieje) powoduje iż współczynnik ochrony spada z 15 do np. 6 !. Nie wolno "żałować" kosmetyku. Kosmetyki słoneczne zawierać powinny związki o aktywności antyoksydacyjnej, np. witaminę E.
Po upalnym dniu, nie wolno zapomnieć o odpowiednim nawilżaniu skóry, kosmetykiem nawilżającym lub mleczkiem po opalaniu.
A teraz trochę o filtrach stosowanych przez Malinę:
- La Roche-Posay Anthelios SPF50+ - zdecydowany favoryt, Malina lubi go za nowoczesny filtr słoneczny Mexoryl, brak parabenów oraz wysoką ochronę, niestety dość kosztowny, tańszym odpowiednikiem jest L'Oreal Solar Expertise, zawiera te same składniki
- Clinique City Block SPF40 - bardzo dobry filtr, jednak nie do końca sprawdził się na suchej skórze Maliny, chociaż stosowała go dawno, kiedy miała inną pielęgnację, teraz poprosi o próbkę zobaczy jak się będzie sprawował
- Clinique Sun-Care Body Gel SPF15 - Malina wie, że słabiutki, ale był bardzo dobry, błyskawicznie się wchłaniał, skóra po nim była gładka, przyjemnie chłodził
- L'Oreal Solar Expertise Mleczko do ciała SPF30 - sprawdzany, pójdzie na pierwszy ogień tego lata w celu dalszych testów
- Skin79 Super+ BB Cream Pink SPF35 - podkład, a w zasadzie krem bb i przyzwoita ochrona przeciwsłoneczna w jednym, gdyby nie to, że odcień przestał pasować Malina używała by go nadal
- wszelkie kremy i podkłady mające w składzie choć namiastkę filtra - Malina uważa, że porządna ochrona przeciwsłoneczna jest ważna ale czasami liczy się jakakolwiek ochrona, nikt przecież nie smaruje się filtrem SPF50+ kiedy cały dzień ma spędzić w domu, a jednak nawet w domu dosięga nas szkodliwe promieniowanie i to w takich przypadkach najlepiej sprawdzają się wszelkie kremy i podkłady mające filtr SPF10 lub SPF15.

Malina pragnie również zdementować jako by używała sporej ilości kosmetyków w pielęgnacji, wszystko czego używa do twarzy, oprócz muślinowych ściereczek i LUSH AoBS, mieści się na półeczce obok lustra o wymiarach 12cmx15,5cm***. Każdy musi znaleźć swoją idealną pielęgnację i Malina jest temu bliska. Przy tym stara się używać kosmetyków oszczędnie, ale nie skąpić. Wszystkim czytającym przekazuje pozdrowienia i szczere, płynące prosto z serduszka:
-Dziękuję!

* plażowe ciało - ideał sylwetki do którego dążą miliony kobiet na całym świecie zwłaszcza w okresie późnozimowo-wiosenno-letnim, charakteryzuje się jędrnym biustem, płaskim brzuchem, krągłymi pośladkami, zgrabnymi nogami oraz złotą opalenizną
** zdrowe ciało - ideał sylwetki rekomendowany przez lekarzy dietetyków, psychologów, lekarzy rodzinnych, a także weterynarzy, zalecany do utrzymania przez cały rok, niewątpliwie poprawiający jakość życia
***komentarz z przymróżeniem oka, dedykowany przemiłej marzni.
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-13, 20:26   #14
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział X
Wygrana batalia z cellulitem
(pół żartem pół serio)
13 kwiecień 2011


Oto sposób w jaki Malina walczy z cellulitem. Skuteczny w stu procentach.

Typ 1 i 2

Wybiera miejsce w domu gdzie będzie walczyć z tym podskórnym potworem. W miejscu tym koniecznie musi się znajdować duże lustro, w którym widać dokładnie każdą fałdkę i każde zmarszczenie. Malina staje w wyznaczonym miejscu i zdejmuje ubrania, które zasłaniają miejsca najbardziej podatne, tak aby wróg był jak najlepiej widoczny. Następnie staje w odległości 1,5 metra od lustra (nie bliżej, może być trochę dalej). Na taką odległość bowiem będą się zbliżać potencjalni ludzie, którzy mogą zobaczyć nasz cellulit. Kolejnym krokiem jest zdjęcie soczewek (lub okularów, których jednak Malina nie nosi, a powinna). Teraz mamy całkowicie niezaburzony obraz siebie. Aby kuracja była naprawdę skuteczna zakładamy okulary przeciwsłoneczne (latem nosi je prawie każdy). I co? Gdzie ten cellulit? Nie ma. Tak pozbyliśmy się cellulitu w stopniu 1 lub 2.

Typ 3

Jeżeli jednak borykamy się ze stopniem trzecim musimy wytoczyć cięższą artylerię, przygaszamy światło lub względnie używamy światła świec.

Typ 4

Cellulit typu czwartego wyleczymy na pewno odsuwając się dwa kroki w tył od lustra.

Typ 5 (!)

Jeżeli nadal uważamy, że mamy cellulit znaczy to, że przybrał on najgroźniejszą z możliwych form - Cellulitu urojonego. Niestety jest on bardzo trudny do wyleczenia, ponieważ osoba cierpiąca na tę przypadłość będzie z uporem maniaka ściskać uda i pośladki, aby uwidocznić swój cel nie-do-zwalczenia. Należy wtedy zamknąć oczy wziąść głęboki wdech i pomyśleć o czyms przyjemnym, o tym co nas ostatnio spotkało dobrago lub z czego jesteśmy dumni. Powoli wydech... nie otwieramy oczu, kilka wdechów i wydechów.

- Cellulit zniknął? - zapytała Malina - Powinien. Jeżeli nie to mi juz ręce opadają...

Edytowane przez palina_malina
Czas edycji: 2011-04-14 o 19:24
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-13, 21:34   #15
marznia
Raczkowanie
 
Avatar marznia
 
Zarejestrowany: 2003-07
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 185
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Hahahaha.... Świetne sposoby. Na pewno skorzystam jak moje nie przyniosą rezultatów
__________________
- Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna. -

marznia prosi o głosy na jej recenzje Garniera
marznia jest offline  
Stary 2011-04-13, 21:50   #16
magrat16
Zakorzenienie
 
Avatar magrat16
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Cetrum :)
Wiadomości: 3 148
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Malinko masz ode mnie piąteczkę, za zdrowe podejście do diety. A mówi to kolejny mikrus- 157cm
A sposoby na cellulit są rewelacyjne!
__________________
Focus T25 tydzień: 4/14
Przeczytane w 2014:2(2013: 61)
Obejrzane w 2014:6
Blog kosmetyczno zakupowy - ostatni wpis- farbowanie henną Khadi
Blog literacki-



65,8--->62--->55
magrat16 jest offline  
Stary 2011-04-13, 22:20   #17
Paszczurek666
Zakorzenienie
 
Avatar Paszczurek666
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: Piernikowo
Wiadomości: 3 838
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Cudownie się Ciebie czyta
__________________
Nie wydaję pieniędzy na głupoty (tysięczna para butów NIE JEST głupotą)
Miłośniczka butów wszelakich

Podskakuję z Mel B.

Jem czekoladę aż uszy mi się trzęsą.
----------------------------
Używasz poprawnie?
'Szlak prowadzi na wschód.'
'Szlag mnie trafia.'
Paszczurek666 jest teraz online  
Stary 2011-04-14, 03:05   #18
Linusiaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Linusiaczek
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 2 851
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

NO JAK to się stało, że ja tu dopiero teraz trafiam?

Fantastyczny jest ten Twój wątek i styl pisania. Przebiłam się przez pierwsze parę postów, może nie ze wszystkim się tak bardzo bardzo dokładnie zgadzam, ale założenia są fantastyczne. Podoba mi się też bardzo Twoje zdrowe podejście do diety i samooakceptacja siebie. I komentarz dotyczący 'laseczek' popieram w 100%. (W ogóle zauważyłam ostatnio, że co 2 moja chuda koleżanka, która oczywiście NIE powinna się odchudzać, gdyż jeśli cokolwiek schudnie to już będzie wyglądać niezdrowo, gada o odchudzaniu stale - czy one naprawdę nie mają innych zainteresowań...?)

Tak czy siak, ode mnie też 5*. Za całokształt I będę regularnie wracać.

Edytowane przez Linusiaczek
Czas edycji: 2011-04-14 o 03:08
Linusiaczek jest offline  
Stary 2011-04-14, 09:38   #19
Dobika
Raczkowanie
 
Avatar Dobika
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Łodygowice
Wiadomości: 45
Smaczny profil Dobika
Smaczne przepisy7
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Super się czyta,dużo opisów i wspaniałe sposobyPiąteczka!
Pozdrowionka
Dobika jest offline  
Stary 2011-04-14, 14:30   #20
Quera
Zadomowienie
 
Avatar Quera
 
Zarejestrowany: 2010-05
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 843
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Sposoby na cellulit mnie powaliły
Nie myślałaś o karierze pisarki?
Quera jest offline  
Stary 2011-04-14, 16:07   #21
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział XI
Kilka centymetrów i ogólne marudzenie
14 kwiecień 2011


Dzisiaj malinomierzenie, czyli Malina postanowiła sprawdzić ile ma w obwodach, jako że nie jest to sprawa przyjemna, trzeba krótko, zwięźle i na temat:

1. Biodra - 93cm (zazwyczaj było coś koło 89cm)
2. Talia - 84cm (nie jest łatwo przyznać się do tego publicznie)
3. Pod biustem - 81cm (Malina nawet nie wie czy to dużo)
4. Biust - 101cm (no to jest raczej dużo, dacie wiarę, że elektroniczny brafitter wylicza Malinie rozmiar 75G!!, Malina nosi C i dobrze jej w C, jest wygodny, nic się nie wylewa, nic nie przemieszcza się bez zezwolenia, a w G to by Malina mogła je zgubić)
5. Miejsce gdzie powinien być biceps - 28cm (Malina posiada biceps oddolny, czyli taki, który nawet bez napięcia mięśni jest widoczny, złożony jest głównie ze skóry i tłuszczu i radośnie zwisa ku dołowi)
6. Udo, w miejscu pieprzyka lokalizującego - 57cm (- Czy ja mam grube uda?)
7. Łydka - 36cm (również w miejscu pieprzyka lokalizującego, aby Malina pamiętała gdzie się ma za tydzień zmierzyć).

- Chyba jeszcze nie przypominam kuli armatniej? Chociaż przydało by się jakieś kobiece wcięcie w talii... - westchnęła Malina. No cóż od dziecka miała taką figurę, ale też od dziecka nie była nigdy szczupła. Na tym chciała by się skoncentrować. Chciała by ubytku w talii, a przybytku w pupie. Wie, że to bardzo trudne, ale na tym się skupi, na spalaniu i modelowaniu. Od dziś żadne ćwiczenia pupoprawiające i taliochudnące nie będą jej obce.

Ale niestety dzisiejszy dzień nie należał do najbardziej udanych. Malina miała pewne zawirowania w życiu osobisto-uczelnianym i jej plan dzisiejszych ćwiczeń spalił na panewce. A spacery chyba sobie odpuści, bo jak narazie na żaden jeszcze nie poszła.
- Nie chcę mi się tak łazić bez celu po osiedlu - no tak, ta forma aktwności najmniej przypadła jej do gustu. Na siłowni może spędzać dodatkowe godziny i sprawia jej to ogromną przyjemność.
- I o to chodzi, prawda? - no na pewno.
Malina przeglądała ostatnio blogi innych użytkowniczek, niektóre bardzo jej przypadły do gustu. Niektóre były źródłem wiedzy i inspiracji. A inne sprawiły, że uśmiech zagościł na jej twarzy.

(I teraz Malina zmarnowała około pół godziny na przeszukiwanie odwiedzonych wątków, bo nie pamięta co gdzie było. Jest jej smutno, bo chciała napisać, który ją do czego zainspirował, ale będzie musiała robić to partiami i na bierząco.)

Ale jedna rzecz szczególnie ją zaintrygowała, a mianowicie tajemnicza mikstura Dobiki, którą koniecznie musi przetestować.

Przepis na miksturę Dobika podaje na swoim wizażowym wątku o odchudzaniu, jest on bardzo prosty. Składniki to woda, miód i ocet jabłkowy. Miksture pije się na czczo przez 30 dni, nie dłużej! Raz na 6 miesięcy. Jako, że Malina chciała by nieco odtruć swój organizm to postanowiła ją przetestować. Jak tylko skończy notke to wyskakuje z podomki (to jest przebiera się w mniej obciachowe ciuchy niż niebieskie spodnie w kratę z krokiem w kolanach - Ale jakie one wygodne!) i jedzie zaopatrzyć się w składniki, bo z wyżej wymienionych w domu posiada jedynie wodę i to tylko tą kranową, bo mineralna wyszła. Pare minut temu zrobiła ostatniego łyka. Musi różwnież zaopatrzyć się w mleko sojowe i chyba wogóle zrobić zakupy, bo w lodówce poza hummusem(o którym będzie chyba mowa jeszcze dziś) tylko halny wieje.

Ogólnie jest godzina 16.34, a jak do tej pory ten dzień był najmniej fit ze wszystkich od początku odchudzania. Nie skusiła się wszakże na żadne kusicielskie słodkości (czyżby silna wola?), ale mimo wszystko odczuwa ten stan kiedy to wiemy, ze mogło być lepiej, a nie jest tylko i wyłącznie z naszej winy. Może nabędzie skakankę i poskacze wieczorem w samotności? Nie wie czy to dobry pomysł, ale na pewno jakiś pomysł. Tylko czy w sklepie, którego nazwa to imiona dwóch apostołów mają takie zabawki? Musi sprawdzić. I stan konta też musi sprawdzić. Bo kryzys jest, ale jeszcze nie wielki kryzys.

Na koniec jeszcze Malina chciała odpowiedzieć dziewczynom, które odezwały się ostatnio w wątku:
@marznia - Żeby zwalczyc cellulit trzeba go najpierw pokochać (uśmiech)
@magrat16 - Dziękuję! Mikrusy łączą się (uśmiech)
@Paszczurek666 - Dziękuję za komplement! (uśmiech)
@Linusiaczek - Bez samoakceptacji trudno jest dążyć do wytyczonych celów, bo to jakby zaprzeczanie siebie. Dopiero akceptując to co mamy, możemy sprawić, że zacznie się to zmieniać. A z "laseczkowatości" niektórzy wyrastają w pewnym wieku, a innym ona zostaje. Nic nie poradzimy. Tak jesteśmy iwarunkowani. I dziękuję za ocenę! (uśmiech)
@Dobika - Dziękuję i również pozdrawiam! (użmiech)
@Quera - Najprostrze sposoby są najbardziej efektywne. A karierę pisarki przepowiadano mi od pierwszego szkolnego wypracowania, które nostalgicznie zaczęłam od "Już jesień...". Niestety jest to ciężki chlebek i trudno się przebić, więc postanowiłam pójśc w bardziej stabilnym kierunku i wybrałam prawo.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg images-12.jpg (8,7 KB, 1 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images-13.jpg (10,9 KB, 3 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg images-14.jpg (10,1 KB, 1 załadowań)
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-14, 20:34   #22
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział XII
Przychodzi kryzys
14 kwiecień 2011


Z Maliną jest źle. Ćwiczenia i zdrowa dieta miały poprawiać samopoczucie i zapewniać dobry nastrój. Natomist dzieje się odwrotnie. Najchętniej poszła by spać zaraz po przebudzeniu, a skoro już koniecznie musiała wstać i wyjść, to po powrocie do domu myślała już tylko o łóżku. Dobrze, że wyrwała się na chwilę do P&P na zakupy, bo inaczej na pewno by już spała. Nie wie czy to spadek cukru w organizmie, czy co? Nad notką siedzi już od godziny i ciągle coś ją rozprasza albo wprawia w zamyślenie. Nawet nie ma szczególnej ochoty na nic słodkiego, chociaż słodycze ubóstwia wielce. Może faktycznie się dzisiaj wcześniej położy. Miało być o tylu rzeczach, o hummusie, o rybkach i o wielu innych, a tak jest klops i notka na pare linijek. Oj słabiutko, słabiutko...

Jeszcze tylko przygotuje miksture Dobiki i na pewno położy się spać. ZzzZzzZzzz....
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-14, 20:40   #23
crozee
Zakorzenienie
 
Avatar crozee
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 3 631
Smaczny profil crozee
Smaczne przepisy3
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

hej Malinko swietnie sie Ciebie czyta! Jak ksiazke! Powodzenia w utracie wagi Ja tez mam w talii tyle co Ty. damy rade Mi zostało jeszcze 10 kg co najmniej do zrzucenia musimy sie motywować
__________________
1. http://lb2f.lilypie.com/wPH3p1.png
"miłość się wreszcie stała ciałem, które chce trzymać nas za rękę"

2. http://lmtf.lilypie.com/uBIsp1.png
"To moje pierwsze tygodnie
U mamy pod sercem jest mi wygodnie
I czekam z radości już skacze
Kiedy was w końcu wszystkich zobaczę"
crozee jest offline  
Stary 2011-04-15, 01:50   #24
Linusiaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Linusiaczek
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 2 851
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Cytat:
Napisane przez palina_malina Pokaż wiadomość
Rozdział XII
Przychodzi kryzys
14 kwiecień 2011


Z Maliną jest źle. Ćwiczenia i zdrowa dieta miały poprawiać samopoczucie i zapewniać dobry nastrój. Natomist dzieje się odwrotnie. Najchętniej poszła by spać zaraz po przebudzeniu, a skoro już koniecznie musiała wstać i wyjść, to po powrocie do domu myślała już tylko o łóżku. Dobrze, że wyrwała się na chwilę do P&P na zakupy, bo inaczej na pewno by już spała. Nie wie czy to spadek cukru w organizmie, czy co? Nad notką siedzi już od godziny i ciągle coś ją rozprasza albo wprawia w zamyślenie. Nawet nie ma szczególnej ochoty na nic słodkiego, chociaż słodycze ubóstwia wielce. Może faktycznie się dzisiaj wcześniej położy. Miało być o tylu rzeczach, o hummusie, o rybkach i o wielu innych, a tak jest klops i notka na pare linijek. Oj słabiutko, słabiutko...

Jeszcze tylko przygotuje miksture Dobiki i na pewno położy się spać. ZzzZzzZzzz....
Malinko a może jednak włącz trochę więcej kcal do diety i trochę więcej ruchu? Za mało jedzenia to też niedobrze, humor powinien być lepszy. No ale tak czy siak to Linusiaczek trzyma kciuki za Malinkę
Linusiaczek jest offline  
Stary 2011-04-15, 21:31   #25
magrat16
Zakorzenienie
 
Avatar magrat16
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Cetrum :)
Wiadomości: 3 148
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

trzymam kciuki! Albo to przez pogodę, albo może za mało masz czegoś w diecie. Ja gdy węglowodanów mam za mało to wiecznie śpiąca łażę, ale o moim uzależnieniu mówiłam już
__________________
Focus T25 tydzień: 4/14
Przeczytane w 2014:2(2013: 61)
Obejrzane w 2014:6
Blog kosmetyczno zakupowy - ostatni wpis- farbowanie henną Khadi
Blog literacki-



65,8--->62--->55
magrat16 jest offline  
Stary 2011-04-16, 00:19   #26
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział XIII
Zabawki
15/16 kwiecień 2011


Dzisiejszy dzień był pełen ćwiczeń kardio na siłowni (Malina spędziła tam dwie i pół godziny!) i sukienek przeglądanych w ulubionym sklepie internetowym (Malina w czerwcu wybiera się na bal). Ale notka nie o tym będzie.

Malina zabierając się do czegoś, stara się zabrac do tego porządnie. Jakoś tak jej się zawsze w główce coś roi, że szerokopojęty ekwipunek wszelaki bardziej pomoże niż zaszkodzi. Skoro pisze pracę magisterską, zakupiła odpowiedni poradnik. Jeżeli chodzi o dbanie o urodę to wszelkie akcesoria upiększające nie są jej obce, a Clarisonic Mia w kolorze lawendowym jest szczytem marzeń. Uwielbia gotować, więc w kuchni ma mnóstwo przyrządów spełniających przeróżne funkcje. Kręci ją na przykład supernowoczesne urządzenie do gotowania na parze (dokładnie "kręci", nie każdy może to zrozumieć, ale ona tak po prostu ma). Jeżeli chodzi o fitness to znalazła kilka perełek, którymi chciała by się podzielić:

1. Skakanka - Niby nic, a jednak! Do zakupienia skakanki zainspirowała Malinę indja2, która w swoim skocznym wątku opisuje co i jak odnośnie skakanki. Kilka innych dziewczyn również ją poleca. Skakanka jest idealna w takie dni kiedy siłownia wydaje się być tak daleko, wyjście na dwór jest niewykonalne, a cztery sciany domowego zacisza wydają się tak niezmiernie przytulne, że aż żal je opuszczać. No i Malina postanowiła i zakupiła, a żeby było z bajerami - lawendową z licznikiem.

1. Duża fitnessowa piłka, czyli po prostu PIŁA! - Przydatna w wyżej wymienionych przypadkach oraz w czasie długiego siedzenia przy komputerze, podczas pisania pracy magisterskiej (Malina chce połączyć pożyteczne z jeszcze bardziej pożytecznym). Zamówienie na PIŁĘ poleci rano do TŻta, który cały czas Malinę wspiera emocjonalnie. Kochany!

1. Mata do ćwiczeń - Niech nikt nie śmie pomyśleć, że to banał! Mata jest wyjątkowo ważnym wyposarzeniem fitnessowym. Zwłaszcza kiedy ćwiczymy w domu, a nie mamy wykładziny dwucentymetrowej grubości, tylko zwykłą, standardową. Malina stanowczo nie lubi swojej wykładziny, bo czuje się jak by ćwiczyła na betonie. I łokcie bolą, i kolana bolą, i placy i wogóle... A ręcznik nie wystarcza.

1. Ciężarki - Malina miała kiedyś ciężarki, ale niestety zaginęły gdzieś w akcji i nikt ich dotąd nie widział. Trzeba albo je znaleźć albo kupic nowe. Malina wolała by znaleźć, bo jednak nie lubi zagubionych rzeczy. Zwłaszcza kiedy leżą gdzieś i się naśmiewają, by później odnaleźć się w najmniej odpowiednim momencie (czytaj: gdy zakupi już nowe).

1. Hula hop - Koniecznie z wypustkami. Malina chciała kupic je rok temu, ale naczytała się, że robi siniaki i nie chciała się aż tak poświęcać. Na szczęście zasięgnęła opinii żywej osoby, a nie internetu i żywa osoba powiedziała, że sobie chwali i przekonała Malinę. Jak wystąpią siniaki to jakoś sobie z nimi poradzi. Ma hula hop zwykłe, ale nie potrafi go utrzymać "w talii" dłużej niż 3 sekundy, bo jest zdecydowanie za lekkie. Ma też ogromną wadę - nie jest składane. A Malina jako podróżnik czynny, zawsze stara się wybierać rzeczy, które są małe i poręczne i przede wszystkim można je upchnąć do torby podróżnej z limitem na bagaż piętnaście kilo. Jako, że dziś wypadło Matki Boskiej Pieniężnej (Malina nie chce tym określeniem obrazić niczyich uczuć religijnych, sama jest wierząca, ale tak się przyjęło, żeby nazywać nim Dzień Nadejścia Przelewu) to zdecydowała się do skakanki dorzucić i hula hop.

1. Step, stepper (z ang. deck) - bardzo fajna rzecz, można sobie taki schodek postawić na środku pokoju i na niego wchodzić i schodzić. I machać rękami przy okazji - czego to Malina nie poleca wykonywać na schodach klatki schodowej w bloku mieszkalnym, ponieważ nie wszyscy sąsiedzi rozumieją ideę bycia "fit" i często unieprzyjemniają ćwiczenia na wszelkie dostępne sposoby (z psem schodzą po 10 razy, a pies wącha, zaczepiają, papierosy palą, a fu!). Można powiedzieć, że step jest lekarstwem na "nie-fit" sąsiadów oraz osobistymi schodami, które można "wybudować" sobie gdzie tylko dusza zapragnie. Jednak Malina narazie zrezygnuje ze stepu, ponieważ nawet złożony zajmuje bardzo dużo miejsca w bagażu.

1. Ostatnia rzecz, którą Malina chce przedstawić jest wspaniała, moblina, składana, mała domowa TRAMPOLINA! Gadżet, który Malinę do tego stopnia w dniu dzisiejszym zauroczył, że o mały włos nie popełniła kupienia go. Ale przemyślawszy sprawę doszła do wniosku, że narazie się z tym zakupem wstrzyma, ponieważ musi zrobić tak zwany "research" i kiedy będzie już po, rozważy ów zakup ponownie. I tu chciała by się zapytać: - Czy ktokolwiek cokolwiek jakkolwiek mógłby na ten temat podpowiedzieć? - W duszy Malina jest chyba jeszcze dzieckiem, bo uważa, że taka zabawka sprawi jej dużo frajdy i niebywale przyczyni się do ogólnego wyszczuplenia/ujędrnienia (postarajcie się ją z tego wyleczyć jeżeli to głupi pomysł).

(większość zdjęć to akcesoria firmy sportowej na R. głównie dlatego, że ładnie współgrają kolorystycznie)


Dlaczego wszystkie akcesoria mają numer 1 na początku? Otóż, Malina lubi porządek i w wątku porządek musi być. Ale każdy przedmiot "przemówił" do niej tak samo donośnym, zachęcającym głosem i przekonał o swojej funkcjonalności. O tym, że ich wszystkich od razu nie zakupiła zdecydowały względy finansowe oraz inne, ale to nie zmienia faktu, że wszystkie uważa za tak samo przydatne.

Jutro Malina zaplanowała tak bardzo polecaną w wielu wątkach Zumbę i ma nadzieję, że jej się spodoba. Poztym chciała się pochwalić, że dziś biegała na bieżni. Jest to nie lada wydarzenie, ponieważ zamierająca kondycja uniemożliwiała jej do tej pory takową formę ruchu. Jeżeli musiała biec na autobus to dochodziła do siebie przez całą drogę. Na szczęście nie musiała nigdy przed nikim uciekać. Ale teraz ma plan: do świąt nadrobić staconą kondycję tak, aby móc biegać około 20 minut (przyznać się musi, że na bieżni biegała niecałe minut pięć, aż świat nie zaczął wirować, oddech zanikać, a nogi odmawiać posłuszeństwa). Tak czy owak wyczyn jest, plan jest i tego się trzymamy.

A i jutro będzie trochę przepisów (nie wie czy będzie miała czas je napisać, ale stwierdziła, że jak ogłosi to publicznie, to nie będzie miała innego wyjścia).

Jeszcze tylko trochę korespondencji (bardzo Malinę cieszą wszystkie komentarze):
@crozee - No jasne, że damy radę, dlatego też zamierzam włączyć do mojej codzienności taliozmniejszacz w postaci hula hop. Dziękuję i motywuję wzajemnie! (uśmiech)
@Linusiaczek - Z "więcej ruchu" jestem na tak, natomiast kalorii i tak jem sporo. Z takich większych wyżeczeń to tylko nie jem słodyczy i smażonego jedzenia (no chyba, że naleśniki razowe). Raczej się najadam i raczej pełnowartościowo. Nie wyżyłabym na listku sałaty z serkiem. ALe dziękuję za dobre słowo i motywację! (uśmiech)
@magrat16 - Ja śpiąca jestem rano, bo o tych godzinach co ćwiczę to kiedyś bym jeszcze spała. Natomiast mam też problemy z obiegiem płynów w organizmie i czasami z tego powodu czuję się opuchnięta i śpiąca. Ale znikną kilogramy, znikną problemy (mam bynajmniej taką nadzieję). I dziękuję za kciuki! (uśmiech)


PS. Ważna informacja! Malina ma problemy z ortografią. Nie widzi swoich błędów ortograficznych, dopiero gdy przeczyta kilka razy, a nie zawsze ma czas. Uczy się słówek na pamięć, ale nie zawsze jej to wychodzi. Była by wdzięczna za wyrozumiałość i nie ma nic przeciwko konstruktywnej krytyce. Jako, że to kwestia niezwiązana z tematem, wolała by na PW.
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg images-2.jpg (9,1 KB, 1 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg PrecompiledPage-2.axd.jpg (7,6 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg PrecompiledPage-4.axd.jpg (7,4 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg PrecompiledPage-3.axd.jpg (7,8 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpeg images-1.jpeg (2,8 KB, 3 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg PrecompiledPage-1.axd.jpg (8,7 KB, 0 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg PrecompiledPage.axd.jpg (9,1 KB, 0 załadowań)

Edytowane przez palina_malina
Czas edycji: 2011-04-16 o 01:07
palina_malina jest offline  
Stary 2011-04-16, 15:40   #27
magrat16
Zakorzenienie
 
Avatar magrat16
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Cetrum :)
Wiadomości: 3 148
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

jaki hula hop kupujesz? Też marzy mi się duży 100-110 cm z wypustkami. Widziałam jakieś po 36 zł, ale porządniej wyglądało takie za 86zł jeśli byłyby chęci i efekty to zainwestowałabym w droższe i większe, ale boję się, że nie będzie wychodziło. Mam obecnie dziecięce i nic a nic nie wychodzi
__________________
Focus T25 tydzień: 4/14
Przeczytane w 2014:2(2013: 61)
Obejrzane w 2014:6
Blog kosmetyczno zakupowy - ostatni wpis- farbowanie henną Khadi
Blog literacki-



65,8--->62--->55
magrat16 jest offline  
Stary 2011-04-17, 00:22   #28
crozee
Zakorzenienie
 
Avatar crozee
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 3 631
Smaczny profil crozee
Smaczne przepisy3
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

nie radze z wypustkami, bo nerki obija, a to jest szkodliwe.
__________________
1. http://lb2f.lilypie.com/wPH3p1.png
"miłość się wreszcie stała ciałem, które chce trzymać nas za rękę"

2. http://lmtf.lilypie.com/uBIsp1.png
"To moje pierwsze tygodnie
U mamy pod sercem jest mi wygodnie
I czekam z radości już skacze
Kiedy was w końcu wszystkich zobaczę"
crozee jest offline  
Stary 2011-04-18, 08:21   #29
Soso
Zakorzenienie
 
Avatar Soso
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 9 038
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Bardzo pozytywnie się Ciebie czyta Ode mnie piąteczka

Dodam tylko od siebie, że bywam tą laseczką w rozmiarze xs, ktorej zdarza się marudzić, że jest gruba, choć wie, że może to brzmieć absurdalnie. Z drugiej strony przy takiej wadze dwa trzy kilo do przodu (które zwykle po zimie się znajdują) to naprawdę spora różnica

Jesli chodzi o talię szczerze polecam po prostu brzuszki. Mam w talii ok 60 cm dzięki nim własnie, choć już dawno ich nie robię
__________________

Soso jest offline  
Stary 2011-04-20, 09:59   #30
palina_malina
Rozeznanie
 
Avatar palina_malina
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: a to różnie czasem Wro czasem daleko...
Wiadomości: 568
Dot.: Pamiętniki Maliny na diecie. Czyli przedziwna historia o utracie kilogramów.

Rozdział XIV
Krótko zwięźle i na temat
20 kwiecień 2011


Malina musi się szybciutko wytłumaczyć z tak długiej nieobecności. Otóż, weekend spędziła na wsi, natomiast dziś wielki egzamin. Mimo tego przez cały ten czas trzyma dietę i nie tknęła nawet słodyczy. Dziś z rana była na siłowni, ostatni raz przed świętami. Jutro wyjeżdża do UK i obawia się, że zaprzestanie ćwiczeń. Obiecuje nadrobić wszystko w drodzę i jutro wieczorem umieścić kilka nowych postów, m. in. obiecany post z przepisami.

Oprócz tego:
@magrat16 - Hula hop kupuję narazie taki tańszy z wypustkami, ponieważ chce się z nim zaznajomić i uznałam, że nie ma sensu kupować od razu najbardziej pro. Czytałam w Twoim wątku, że Ty również zakupiłaś, martwisz się siniakami. Narazie nie jestem w stanie Ci doradzić w tej kwestii, bo sama jeszcze nie próbowałam, ale może to zależeć od ciężkości hh i intensywności treningu. Zresztą każdy człowiek ma inną skłonność do siniaków. Jenym wyjdą nawet przy lekkim uderzeniu, innym nie wyjdą nawet przy dość mocnym.
@crozee - To może zależeć od ciężkości hh, bo wiadomo, jak za ciężkie i wypustki za duże, to faktycznie obija. Ja wybrałam wypustki stosunkowo małej wielkości, bo obawiałam się siniaków i teraz obawiam się o nereczki. Może warto było by zapytać lekarza?
@Soso - Każda z nas bywa czasami taką "laseczką". Ja nie rozumiem jedynie kiedy w moim towarzystwie dziewczyna o wiele zgrabniejsza i wyższa odemnie twierdzi, że jest gruba. Głównie dlatego, że logicznie rozumując, jeżeli ona jest gruba to ja jestem już poza skalą i nie ma dla mnie ratunku. Takie osoby często nie zdają sobie sprawy jak czują się ich koleżanki, które mogą nabawić się kompleksów lub mieć zaniżoną samoocenę. Jestem już trochę za stara na kompleksy (24l), ale pamiętam jaki wpływ miały takie uwagi szczupłych koleżanek, kiedy byłam w liceum. Dlatego wyznaję zasadę, wszystko z umiarem. Wiadomo przecież, że nawet szczupłej koleżance może się nieznacznie przytyć i chciała by pomarudzić, ale bez wyolbrzymiania. To zupełnie niepotrzebne. I dziękuję za piąteczkę! (uśmiech)

Edytowane przez palina_malina
Czas edycji: 2011-05-02 o 10:51
palina_malina jest offline  
 

Nowe wątki na forum Konkurs Rossmann - Szał Ciał

Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Wyłączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:19.

Wizaz.pl - Polityka poufności - Warunki dostępu - Góra



Ukryj
Dla Dzieci: recenzje więcej »