Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Uroda > Pielęgnacja - Pytania do kosmetyczki

Notka

Pielęgnacja - Pytania do kosmetyczki Tutaj możesz zadać pytanie kosmetyczce, wymienić się doświadczeniem, opowiedzieć o swojej pielęgnacji.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2012-04-09, 12:52   #1
gabi1989
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Kraina mlekiem i miodem płynąca :)
Wiadomości: 700

Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki


Oglądałam wczoraj swoją płytę ze studniówki i w pewnym sensie ten seans zainspirował mnie do stworzenia tego wątku. Miałyście kiedykolwiek jakieś dziwne sytuacje podczas wizyt w salonach piękności ?

Opiszę swoją sytuację, miała miejsce w dzień studniówki, udałam się do jedynej, ale podobno bardzo dobrej i okrzykniętej jako znająca się na rzeczy szłam więc do niej z nastawieniem, że makijaż jaki mi wykona będzie ok, jednak gdy tylko zaczęła mi nakładać podkład zdecydowanie zbyt ciemny do mojej karnacji, zamurowało mnie. Zwróciłam tej kobiecie uwagę, a ona mi na to: "wiem, co robię". Ok, siedziałam cicho, jednak gdy zaczęła mi tym podkładem smarować uszy i szyję (!) zapytałam grzecznie, co robi, a ona: "jest pani wyjątkowo marudna, proszę siedzieć i się nie ruszać". Przyszła kolej na kolejne etapy malowania, patrzyłam z przerażeniem na swoje odbicie, miałam jednak nadzieję, że może moja ciemna skóra to jedynie wina lamp. Po przyjeździe do domu pierwsze co zrobiłam to spojrzenie do lustra. Miałam ochotę płakać po tym, co zobaczyłam. Chciałam to zmyć, jednak bałam się, że rozmażę oczy, starłam więc chusteczką to co mogłam, jednak niejedna osoba tamtego wieczoru pytała mnie czemu użyłam tak ciemnego podkładu. Do tej pory oglądając zdjęcia i nagranie ze studniówki zastanawiam się, jak ta pani może mieć dalej klientów.
gabi1989 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-11-15, 12:03   #2
Omara1000
Raczkowanie
 
Avatar Omara1000
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: POLAND
Wiadomości: 72
Exclamation Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Nawiązując do mojej poprzedniczki, chciałabym opisać kilka sytuacji bądź rzeczy jakie miały miejsce w różnych salonach kosmetycznych. Cieszę się, że ktoś nawiązał do takiego wątku, bo uważam że jest on bardzo ważny. Tak jak większość forum poświęcone jest dziwnym a czasami aż dramatycznym historią jakie dzieją się w zakładach fryzjerskich. Jestem trochę rozeznana na tematy kosmetyczne, ponieważ skończyłam taką szkołę i czego się naoglądałam to można by książkę napisać. Ja odniosę się do kilku punktów. Może po przeczytaniu tego zanim udasz się do kosmetyczki lub podczas wizyty będziesz zwracać uwagę na to co robią...

1. W pierwszym salonie na jaki trafiłam panowały owszem sterylne warunki, było coś czysto, zadbanie. Pani kosmetyczka może mniej zadbana. Zastanawiało mnie dlaczego tak mała ilość klientów odwiedza ten salon. Oczywiście pół gabinetu obwieszone było przeróznymi dyplomami, certyfikatami. Myślę...ok, może tak się doszkalała. Jednak po jakimś czasie okazało się że to tylko dyplomy zakupione na allegro...doznałam szoku, nawet mogłam się dowiedzieć za ile.

2. Inna rzecz jaka mnie przerażała... proponowanie klientce zabiegu, piękne opisywanie na czym będzie polegał, ile kosztuje, itp...Np. mówiła,że zabieg będzie kosztował 120zł, po czym kończyła zabieg i jak przyszło do zapłacenia to nagle było 250zł. Uwierzcie mi, nie chcielibyście widzieć miny klientki.

3. "Powitanie" klientów... czyli siedzenie na krześle z wywalonymi nogami na innym krześle.

4. Tzw. pokój socjalny ... co tam się działo. Nawet nikt nie chciałby zajrzeć do szafki. Zaschnięte naczynia, jakieś kawałki jedzenia, odklejone półki. JEDEN WIELKI SYF !

5. Następny salon na jaki trafiłam, bardzo polecany przez klientów (niby)... Podpisany pod logiem SPA ( choć koło Spa to nie stało). Wnętrze jako takie. Panie kosmetyczki na pierwszy rzut oka miłe. Wszystkie uważały się za profesjonalistki. W ofercie miało mnóstwo rzeczy ( nawet nie wiem po co skoro i tak chętnych nie było).
Gabinet podzielony na można powiedzieć 2 pomieszczenia, jedno do zabiegów na twarz, drugie na ciało. Tylko że w tym na ciało to można było jeszcze "nasrać" . Przepraszam za wyrażenie. Było i łóżko do masażu, jakaś kapsuła na odchudzanie ( skoro i tak wiadomo że nic nie działa), duża narożna wanna i sauna sucha. W ogóle jakieś organizacji. Nie wyobrażam sobie przyjść na zabieg i siedzieć np. w tej wannie gdzie przez to pomieszczenie przechodziło sie do WC i ciągle ktoś chodził.

6. Jeśli chodzi o kosmetyki, wyróżniało się jeden tonik i jedno mleczko do każdej cery dla mnie to śmiech na sali !!! Kieliszek do henny już był tak brudny że nic nie było widać co w nim jest, tak samo jak patyczek drewniany do nakładania henny. Pęsety leżały wszystkie razem na widoku, widać że stare bo obdrapane. Pilniki i bloki polerskie były ciągle te same, starte na maxa, jedynie popsikane płynem do dezynfekcji. Nawet nie wiadomo czy po każdej klientce były czyszczone, już nie mówię że zmienione. Szafka z lakierami i żelami była tak brudna i lepka ( chyba od wylanego żelu ) że słoiczki się do niej przyklejały.
Krzesło do pedicure ledwo stało, było złamane czy zepsute, aż strach siadać.
A szczytem wszystkiego w tym salonie było przemywanie paznokci denaturatem, który miał zastąpić cleaner ( czyli płyn do odtłuszczania paznokci) .

7. Ostatni salon na jaki trafiłam, w ogóle nie przypominał salonu. Jedynie łóżko kosmetyczne stało. Zero jakiegoś sprzętu, preparatów. Nie wyobrażam sobie pracy bez lampy lupy, ale widać ta Pani lupe miała w oczach. Totalna podstawa, nawet mniej. Z kosmetyków nie było zbytnio wyboru, a z tego co zauważyłam Pani kosmetyczka wykorzystywała próbki ( po co się wysilać i wydawać kasę ) Zero dezynfekcji klientki i siebie. Zabieg który powinien trwać z 1,5h trwał niecała 1h, normalnie jak na wyścigi. Jedna maseczka i peeling i do domu, Chyba z tego założenia wychodziła. Zero jakiegoś masażu, ampułki. Bo taki zabieg jak zrobiła to można sobie w domu zrobić.
Nie przestrzeganie reguł zabezpieczenia włosów klientki przy nakladaniu maski algowej. Jak mi by tak zalała włosy, gdzie później trzeba wyszarpywać te zaschnięte kawałki alg to nawet złotówki ode mnie by nie dostała.
A punktem kulminacyjnym dla mnie było nakładanie henny zwykłym pędzelkiem, takim co dzieci malują obrazki w przedszkolu. Widać tu skąpstwo.
Omara1000 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-01, 23:19   #3
gabi1989
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Kraina mlekiem i miodem płynąca :)
Wiadomości: 700
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Cytat:
Napisane przez Omara1000 Pokaż wiadomość
Nawiązując do mojej poprzedniczki, chciałabym opisać kilka sytuacji bądź rzeczy jakie miały miejsce w różnych salonach kosmetycznych. Cieszę się, że ktoś nawiązał do takiego wątku, bo uważam że jest on bardzo ważny. Tak jak większość forum poświęcone jest dziwnym a czasami aż dramatycznym historią jakie dzieją się w zakładach fryzjerskich. Jestem trochę rozeznana na tematy kosmetyczne, ponieważ skończyłam taką szkołę i czego się naoglądałam to można by książkę napisać. Ja odniosę się do kilku punktów. Może po przeczytaniu tego zanim udasz się do kosmetyczki lub podczas wizyty będziesz zwracać uwagę na to co robią...

1. W pierwszym salonie na jaki trafiłam panowały owszem sterylne warunki, było coś czysto, zadbanie. Pani kosmetyczka może mniej zadbana. Zastanawiało mnie dlaczego tak mała ilość klientów odwiedza ten salon. Oczywiście pół gabinetu obwieszone było przeróznymi dyplomami, certyfikatami. Myślę...ok, może tak się doszkalała. Jednak po jakimś czasie okazało się że to tylko dyplomy zakupione na allegro...doznałam szoku, nawet mogłam się dowiedzieć za ile.

2. Inna rzecz jaka mnie przerażała... proponowanie klientce zabiegu, piękne opisywanie na czym będzie polegał, ile kosztuje, itp...Np. mówiła,że zabieg będzie kosztował 120zł, po czym kończyła zabieg i jak przyszło do zapłacenia to nagle było 250zł. Uwierzcie mi, nie chcielibyście widzieć miny klientki.

3. "Powitanie" klientów... czyli siedzenie na krześle z wywalonymi nogami na innym krześle.

4. Tzw. pokój socjalny ... co tam się działo. Nawet nikt nie chciałby zajrzeć do szafki. Zaschnięte naczynia, jakieś kawałki jedzenia, odklejone półki. JEDEN WIELKI SYF !

5. Następny salon na jaki trafiłam, bardzo polecany przez klientów (niby)... Podpisany pod logiem SPA ( choć koło Spa to nie stało). Wnętrze jako takie. Panie kosmetyczki na pierwszy rzut oka miłe. Wszystkie uważały się za profesjonalistki. W ofercie miało mnóstwo rzeczy ( nawet nie wiem po co skoro i tak chętnych nie było).
Gabinet podzielony na można powiedzieć 2 pomieszczenia, jedno do zabiegów na twarz, drugie na ciało. Tylko że w tym na ciało to można było jeszcze "nasrać" . Przepraszam za wyrażenie. Było i łóżko do masażu, jakaś kapsuła na odchudzanie ( skoro i tak wiadomo że nic nie działa), duża narożna wanna i sauna sucha. W ogóle jakieś organizacji. Nie wyobrażam sobie przyjść na zabieg i siedzieć np. w tej wannie gdzie przez to pomieszczenie przechodziło sie do WC i ciągle ktoś chodził.

6. Jeśli chodzi o kosmetyki, wyróżniało się jeden tonik i jedno mleczko do każdej cery dla mnie to śmiech na sali !!! Kieliszek do henny już był tak brudny że nic nie było widać co w nim jest, tak samo jak patyczek drewniany do nakładania henny. Pęsety leżały wszystkie razem na widoku, widać że stare bo obdrapane. Pilniki i bloki polerskie były ciągle te same, starte na maxa, jedynie popsikane płynem do dezynfekcji. Nawet nie wiadomo czy po każdej klientce były czyszczone, już nie mówię że zmienione. Szafka z lakierami i żelami była tak brudna i lepka ( chyba od wylanego żelu ) że słoiczki się do niej przyklejały.
Krzesło do pedicure ledwo stało, było złamane czy zepsute, aż strach siadać.
A szczytem wszystkiego w tym salonie było przemywanie paznokci denaturatem, który miał zastąpić cleaner ( czyli płyn do odtłuszczania paznokci) .

7. Ostatni salon na jaki trafiłam, w ogóle nie przypominał salonu. Jedynie łóżko kosmetyczne stało. Zero jakiegoś sprzętu, preparatów. Nie wyobrażam sobie pracy bez lampy lupy, ale widać ta Pani lupe miała w oczach. Totalna podstawa, nawet mniej. Z kosmetyków nie było zbytnio wyboru, a z tego co zauważyłam Pani kosmetyczka wykorzystywała próbki ( po co się wysilać i wydawać kasę ) Zero dezynfekcji klientki i siebie. Zabieg który powinien trwać z 1,5h trwał niecała 1h, normalnie jak na wyścigi. Jedna maseczka i peeling i do domu, Chyba z tego założenia wychodziła. Zero jakiegoś masażu, ampułki. Bo taki zabieg jak zrobiła to można sobie w domu zrobić.
Nie przestrzeganie reguł zabezpieczenia włosów klientki przy nakladaniu maski algowej. Jak mi by tak zalała włosy, gdzie później trzeba wyszarpywać te zaschnięte kawałki alg to nawet złotówki ode mnie by nie dostała.
A punktem kulminacyjnym dla mnie było nakładanie henny zwykłym pędzelkiem, takim co dzieci malują obrazki w przedszkolu. Widać tu skąpstwo.
w jednym z programów śniadaniowych był kiedyś fryzjer, który mówił o tym, że te dyplomy dostaje się też za wszelkie udziały w prezentacjach kosmetyków (zwanych szkoleniami ) i on mógłby sobie wytapetować nimi mieszkanie
gabi1989 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-02, 08:27   #4
mysiaczeq
Rozeznanie
 
Avatar mysiaczeq
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 589
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

ja poszłam w dniu połowinek do kosmetyczki na regulacje brwi, było stosunkowo późno więc nie chciało mi się dziubać w nich uznałam, ze kosmetyczka zrobi to szybciej. Zrobiła, spojrzałam w lustro i się przeraziłam. Każda inna, stwierdziła, że tu jest "wyrwa" której wcześniej na pewno tam nie było i ze tu to mam se kredeczka dorysować i skad tu wziac kredeczke na chwile przed połowinkami o_0
__________________
Instruktor Stylizacji rzęs Anna Chrostowska

Blog: Beauty Makes Sense
Fanpage: Sense of Beauty Studio Białystok
mysiaczeq jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-02, 12:05   #5
dacn
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 9 557
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Cytat:
Napisane przez gabi1989 Pokaż wiadomość
Oglądałam wczoraj swoją płytę ze studniówki i w pewnym sensie ten seans zainspirował mnie do stworzenia tego wątku. Miałyście kiedykolwiek jakieś dziwne sytuacje podczas wizyt w salonach piękności ?

Opiszę swoją sytuację, miała miejsce w dzień studniówki, udałam się do jedynej, ale podobno bardzo dobrej i okrzykniętej jako znająca się na rzeczy szłam więc do niej z nastawieniem, że makijaż jaki mi wykona będzie ok, jednak gdy tylko zaczęła mi nakładać podkład zdecydowanie zbyt ciemny do mojej karnacji, zamurowało mnie. Zwróciłam tej kobiecie uwagę, a ona mi na to: "wiem, co robię". Ok, siedziałam cicho, jednak gdy zaczęła mi tym podkładem smarować uszy i szyję (!) zapytałam grzecznie, co robi, a ona: "jest pani wyjątkowo marudna, proszę siedzieć i się nie ruszać". Przyszła kolej na kolejne etapy malowania, patrzyłam z przerażeniem na swoje odbicie, miałam jednak nadzieję, że może moja ciemna skóra to jedynie wina lamp. Po przyjeździe do domu pierwsze co zrobiłam to spojrzenie do lustra. Miałam ochotę płakać po tym, co zobaczyłam. Chciałam to zmyć, jednak bałam się, że rozmażę oczy, starłam więc chusteczką to co mogłam, jednak niejedna osoba tamtego wieczoru pytała mnie czemu użyłam tak ciemnego podkładu. Do tej pory oglądając zdjęcia i nagranie ze studniówki zastanawiam się, jak ta pani może mieć dalej klientów.
Dawno temu, czyli jak ja byłam nastolatką we wszelakich pismach kobiecych pisali własnie o tym że podkład należy kłaść na twarz, szyje i dekolt bo imaczej twarz bedzie miała wygląd maski i będzie sie nieładnie odcinała od szyi, serio!!
Ale to było w czasach pomarańczowych podkładów, pomarańczowych róży i ceglastych bronzerów.
dacn jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-02, 13:52   #6
zuziazla
Raczkowanie
 
Avatar zuziazla
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Sycylia
Wiadomości: 362
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Jestem wizażystką i również potwierdzam, że podkład nakłada się też na szyję, dekolt i uszy, to chyba dość logiczne jest.. I chciałam jeszcze dodać, że jak się na makijaż chodzi do kosmetyczki to się nie należy dziwić, że jest on wykonany niepoprawnie.
__________________
Blog o życiu na Sycylii: http://zuzka3.blogspot.it/

MY - 20.11.
zuziazla jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-02, 15:38   #7
Falabella
Zakorzenienie
 
Avatar Falabella
 
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 3 240
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Kiedyś, gdy miałam potworny trądzik to imając się każdego możliwego środka wybrałam się w końcu do kosmetyczki. Zaproponowałam kwasy. Był to kwas pirogronowy. Kazała mi przychodzić co tydzień, potem co dwa. Byłam na kilku zabiegach. Wyglądało to tak, że najpierw wyduszała moje gule, nakładała kwas, a potem wiadomo, neutralizator. To wszystko było nie tak jak trzeba, ale ja nie o tym...

Najgorsze było to, że za każdym razem stawały z koleżanką nade mną i rozmawiały o mnie jakby mnie nie było, że czegoś tak ohydnego to nie widziały, że nic na to nie pomoże i takie tam.

Spox.

Zabiegi u nich bardzo pogorszyły sprawę. Na szczęście potem wyleczyłam się sama.
__________________

Falabella jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-02, 19:48   #8
carmen_88
Raczkowanie
 
Avatar carmen_88
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: Miami, LA, NY
Wiadomości: 445
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Cytat:
Napisane przez zuziazla Pokaż wiadomość
Jestem wizażystką i również potwierdzam, że podkład nakłada się też na szyję, dekolt i uszy, to chyba dość logiczne jest.. I chciałam jeszcze dodać, że jak się na makijaż chodzi do kosmetyczki to się nie należy dziwić, że jest on wykonany niepoprawnie.
Ja jestem makijazysta juz 4 lata w zawodzie i powiem Ci,ze nie masz racji tak do konca.
Uczestniczylam w roznych szkoleniaxch, kursach-w Polsce i za granica i sa rozne szkoly odnosnie tego czy nakladac podklad na szyje, ale o tym zaraz..
Pierwsze: dobiera sie tak podklad zeby nie bylo roznicy w odcieniu skory przed nalozeniem go i po - nie ma wtedy problemu z nakladaniem podkladu na uszy bo nie musisz go tam nakladac jak dobrze dobierzesz odcien. owszem, podklad nalozymy wszedzie tam, gdzie cialo jest widoczne- ale glownie naklada sie go do tv czy sesji zdjeciowych. Nie chcemy,zeby nasze klientki wygladaly sztucznie w kilogramie szpachli,prawda?
Po drugie- na kilku kursach uczono mnie,ze na szyje akurat lepiej nie nakladac podkladu,bo szyja ma delikatna skore wiec lepiej-o ile jest mozliwe-tylko wyrownac odcienie nakladajac puder badz bronzer(zwlaszcza w przypadku dojrzalych cer gdy podklad wchodzi w zmarszczki na szyi).
Mam nadzieje,ze nie masz mi za zle, ale uwazam ze nalezy sie wymieniac swoimi doswiadczeniami, czy wiedza..
Po trzecie- nie zgodze sie do konca,ze u kosmetyczki nie mozna zrobic ladnego makijazu. Z doswiadczenia mojego w szkolach i na kursach dla "MEJKAPISTOW" widze,ze za duzo osob je konczy, co jestem w stanie trochee zrozumiec-szkoly na nich zarabiaja. Ale widzialam niejednokrotnie pseudo wizazystki ktore owszem, technike sie staraly wyuczyc ale zero jakiegokolwiek polotu czy tworczosci wlasnej. Ktore do konca zycia beda zarabiaz robiac prywatnie makijaze pannom mlodym czy na studniowke. Znam za to dziewczyny w salonach, ktore maja niesamowity talent i ich klientki wychodza spod ich reki jak ksiezniczki. Pracuje dla kilku agencji, zdziwilabys sie wiedzac ze wiekszosc makijazystow to tylko ludzie po szkolach plastycznych. Po prostu maja talent.


A co do tematu to pamietam majac 17l.-18l szlam na jakies wesele chyba i poszlam do wizazystki na makijaz, wyszlam w zielono-zlotym makijazu oczu,toporne linie, zero przejsc,cieniowania i uwaga! czerwona szminka! jak powiedzialam,ze za mocno i nie chce takich ciemnych ust i w ogole chce miec poprawiony makijaz to mnie wysmiala twierdzac,ze gowniara jestem to sie nie znam i ze ona ma wazniejsze rzeczy niz poprawiac idealny makijaz
Ok, doszlam do domu, po drodze zmylam usta, moja mama na moj widok, zmylam makijaz, wymalowalam sie sama a na imprezie kazdy mowil,ze pieknie ta XYZ zrobila mi makijaz. Taaa, ona..

Mialam tez sytuacje kiedy poszlam zrobic manicure w salonie,a do tego stolika gdzie siedzialam ja i kosmetyczka przysiadla sie dostawiajac krzeslo jej kolezanka i gadaly miedzy soba o glup.otach komentujac wszystko i wszystkich.

Edytowane przez carmen_88
Czas edycji: 2013-01-03 o 03:37
carmen_88 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-03, 08:02   #9
dacn
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 9 557
Dot.: Najgorsze/najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące sytuacje u kosmetyczki

Musze zgodzic sie z carmen, nie po to dobieram idealny podkład w kolorze mojej skóry po to zeby później maziac nim każdy odsłoniety fragment skóry.
Nie biorę udziału w sesjach, nie potrzebuje kryjącej maski, dlatego nie maluje uszu czy ramion.

Ze swoich osobistych doświadczeń jak poszłam na depilację łydek to kosmetyczce nie podobało sie, że mam takie owłosione nogi, włoski miały 5 mm więc naprawdę nie wiem o co jej chodziło. Marudziła cały zabieg i strasznie była zmęczona bo " sie tak napracowała". Młoda byłam i mało asertywna.
dacn jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Pielęgnacja - Pytania do kosmetyczki


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:54.