Szpital w Prenzlau - Forum Wizaz.pl
Rejestracja
Płeć: *

Administratorem danych osobowych jest Edipresse Polska SA z siedzibą przy ul. Wiejskiej 19 w Warszawie. Dane będą przetwarzane w celu świadczenia usług za pomocą portalu oraz w celach marketingowych zgodnie z zakresem udzielonych powyżej zgód.

Osoba podająca dane ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych osobowych oraz wyrażenie zgody na ich przetwarzanie jest dobrowolne. Dane mogą być udostępnione innym podmiotom z grupy kapitałowej Edipresse Polska SA.

Rejestracja. Proszę czekać
Nie możesz się zalogować? Przypomnij hasło
Masz już konto? Zaloguj się!
Odzyskiwanie utraconego hasła
Odzyskiwanie utraconego hasła. Proszę czekać
Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Masz już konto? Zaloguj się!

Wróć   Forum Wizaz.pl > Zdrowie i Medycyna > Ginekologia

Notka

Ginekologia porady i dyskusje związane ze zdrowiem intymnym kobiety. Uzyskasz tu informacje na temat antykoncepcji, problemów z miesiączkowaniem oraz na temat schorzeń ginekologicznych.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2012-11-17, 20:56   #1
olla88
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 1
Szpital w Prenzlau

Witam. Czy odwiedzał ktoś szpital w Prenzalu? A może ktoś planuje wizytę w najbliższym czasie? Chciałabym poznać jakieś opinie na jego temat!
olla88 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-11-21, 10:50   #2
do33tti
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Szpital w Prenzlau

Witaj. Byłam w Prenzlau we wrześniu.Powiedz co dokładnie chcesz wiedzieć.

---------- Dopisano o 10:50 ---------- Poprzedni post napisano o 10:10 ----------

W tej chwili napiszę podstawowe wiadomości. Dzwonisz do dr Rudzińskiego na polską infolinię, on cię wpisuje na termin, który ci pasuje. Przed planowaną wizytą jedziesz do psychologa po zgodę (20 euro). Namiary na psychologa dostajesz od lekarza. Wizyta musi się odbyć wcześniej, ponieważ trzeba jechać do innej miejscowości. Ja byłam w poniedziałek, a zabieg miałam w piątek. Ze zgodą, dowodem osobistym jedziesz na zabieg. Musisz być w szpitalu przed ósmą rano, na czczo. Wchodzisz do szpitala, schody na wprost, na drugie piętro ( drzwi z kolorową szybą). Wchodzisz, kierujesz się w lewo. W tym korytarzu po prawej stronie będzie pielęgniarka mówiąca trochę po polsku. Jej dajesz pozwolenie na zabieg i dowód. Później zaprowadza cię do poczekalni, gdzie czekasz na inną pielęgniarkę, która przeprowadza z tobą wywiad, mierzy tętno. Dostajesz formularz do wypełnienia po polsku i niemiecku. Nie zdziw się, może być sporo Polek w poczekalni. Po wypełnieniu formularza, czekasz na wizytę u lekarza. Gabinet jest na przeciwko poczekalni. Lekarz ( dr Rudziński) bierze od ciebie formularz, zadaje kilka dodatkowych pytań i bada cię. Gdy już potwierdzi powód twej wizyty informuje cię o cenie, dostajesz dwie tabletki do połknięcia przy nim. Wychodzisz i czekasz na wizytę u anestezjologa. Jest Niemcem, ale z tobą idzie inny polski lekarz, który wszystko tłumaczy. Potem czeka cię przydział sali. W sali dostajesz kolejne tabletki do połknięcia i szpitalną piżamkę. Przebierasz się i kładziesz się do łóżka, na nim jest rozłożony specjalny podkład, bardzo możliwe że zaczniesz krwawić. Ja pierwsze skurcze miałam już po wyjściu z gabinetu lekarskiego, gdy się przebierałam krwawiłam dość mocno. Nie ma jednak reguły, każda kobieta inaczej to przechodzi. Dziewczyna z łóżka obok w ogóle nie krwawiła. Potem przychodzą dwie pielęgniarki, które zawożą cię z łóżkiem na salę zabiegową, która jest na parterze. Tam przejmują cię inne pielęgniarki, zakładają wkłucie. Obok twojego łóżka przysuwają inne , na które się przesiadasz i wiozą cię do sali zabiegowej, gdzie czeka lekarz, który przeprowadza zabieg. Budzisz się z narkozy w sali obok, zawożą cię z powrotem do twojej sali. Tam odpoczywasz, dostajesz wodę lub herbatę do picia. Potem wypełniasz kolejną ankietę, w której określasz swój stan, podpisujesz się i możesz się przebrać w swoje ubranka, wychodzisz ze szpitala. Tak wygląda w skrócie wizyta na oddziale. Rano na ósmą, a wychodzisz koło trzynastej. Lekarz przychodzi jeszcze na salę sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Płatności dokonuje się w kasie na parterze po wizycie u lekarza, prowadzi tam ciebie lub osobę towarzyszącą pielęgniarka, która ma twój rachunek Przyjeżdżasz z osobą towarzyszącą, jeśli to kobieta może być z tobą na sali, jeśli mężczyzna czeka w poczekalni. Tabletki, które dostaniesz trochę ograniczają myślenie, mija to po kilku godzinach. Personel przede wszystkim jest niemieckojęzyczny, mówią również po angielsku. Mąż nie mówi w żadnym z tych języków, ja ledwo pamiętam, mimo to nie było problemów ze zrozumieniem czego od nas się oczekuje. Wszystkie formularze mają wersję polską, więc nie ma problemu. Zabieg jest w narkozie, nic nie czujesz. Po zabiegu nie ma dolegliwości bólowych, zupełnie jakby nic się nie stało.

Edytowane przez do33tti
Czas edycji: 2012-11-22 o 08:49
do33tti jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-11-21, 13:38   #3
do33tti
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Szpital w Prenzlau

.

Edytowane przez do33tti
Czas edycji: 2013-01-20 o 15:43
do33tti jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-11-21, 13:44   #4
do33tti
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Szpital w Prenzlau

.

Edytowane przez do33tti
Czas edycji: 2013-01-20 o 15:43
do33tti jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-19, 10:33   #5
kasienka137
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Mam pytanie odnośnie wizyty u psychologoa. Czy on mówi po polsku? Chcę jechac do tej kliniki ale nie mowie ani po niemiecku ani po angielsku i mam obawy czy nie bede miala problemow z porozumieniem sie.
kasienka137 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-20, 15:45   #6
do33tti
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Szpital w Prenzlau

Psycholog mówi po polsku, jeżeli nie jest tłumacz (30 euro). Lekarz umawia cię z psychologiem, więc będzie wiedział, wystarczy się zapytać.
do33tti jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-08-07, 19:55   #7
fairy_angel
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 21
Dot.: Szpital w Prenzlau

A jak tam jest z rzeczami prywatnymi? Tzn. jak ktoś jest sam to gdzie się trzyma dokumenty i pieniądze? Jest jakiś depozyt czy może szafka zamykana w sali? Jak to wygląda?
fairy_angel jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-08-21, 10:32   #8
aaaaa34
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

witam odwiedziłam ta klinike niedawno jestem bardzo zadowolona co do opieki i ze wszystko przebiega tak szybko i niczym nietrzeba sie przejmowac owszem zabieg kosztuje 500e plus wizyta u psychologa 20e lub u doktora za 30e wszytko w otwartych kartach a tu w Polsce wszyscy sie boja ukrywaja bardzo polecam po zabiegu wstalam po 15 minutach i w ten sam dzien wyszlam goraco polecam
aaaaa34 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-22, 20:10   #9
doraa1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-11
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

Bylam w szpitalu w Prenzlau w listopadzie..i jesli ktos sie zastanawia nad wyborem miejsca do zabiegu aborcji polecam ten szpital..mila obsluga,zabieg bezbolesny,czysto,schludn ie,komfortowo..trzeba byv przed ,8, potem badanie cisnienia,ankieta dot uczulen itp,potem bada lekarz i trzeba dokonac wplaty,przydzielaja pokoj,ja mialam 2 osob z inna polka,tego dnia bylo ok 10 polek..przebieramy sie w koszule,czekamy,rozm z anestezjologiem przy ktorej byl lekarz i tlumaczyl,z komunikacja nie ma problemu mimo iz noe rozm po niemiecku..potem dostaje sie 2 tabletki,po nich troche sie uspokoilam,a jeszcze przy badaniu gin przez lekarza dostaje sie 2 tabl na rozkurcz macicy,ja akurat nie plamilam ale mozna krwawic..na lozku zawoza na sale operacyjna,tam wkluwaja wenflon,przypinaja urzadzeniami i maska na twarz i kilka sek i spimy..obudzilam sie obok na na ..sali i za kilka minut odwiezli mnie na sale,dali wode i 13 wyszlam ze szpitala..nie daja zadnego wypisu tylko potwierdzenie wplaty...aa jeszcze przed zabiegiem trzeba byc u psychologa koszt 20 euro a zabieg 450 euro.
doraa1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-23, 01:45   #10
fairy_angel
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-08
Wiadomości: 21
Dot.: Szpital w Prenzlau

Ja byłam w sierpniu też polecam i potwierdzam to co koleżanki wyżej piszą. Zresztą Niemcy - co tu dużo mówić, wszystko na poziomie.
fairy_angel jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-18, 10:55   #11
Ana_N
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Witam. Dziewczyny mam nadzieję, że tu jeszcze zaglądacie od czasu do czasu i mi odpowiecie. Ja nie mam samochodu i chciałam się dowiedzieć czy pociągami i autobusami spokojnie się tam dostanę. Szczególnie chodzi mi o połączenie do tego psychologa, bo do Prenzlau widziałam, ze jest pociąg ze Szczecina. Nie znam języka i raczej będę sama. Jeszcze czytałam i klinice na Słowacji i niby też mają polską konsultację. Jednak o niemieckiej jest więcej informacji w necie.
Ana_N jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-19, 21:12   #12
do33tti
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Szpital w Prenzlau

Myśl o podróży samochodem, nawet gdybyś musiała kogoś wynająć. Psyholog jest daleko i przyjmuje dopiero po południu, bez znajomości języka będzie bardzo ciężko. Sprawa zabiegu to inna historia. Musisz być tam rano, do tego po zabiegu nie będziesz czuła się najlepiej, ograniczone jest logiczne myślenie, dworzec jest w mieście a klinika jest na peryferach, daleka droga.
Jeśli chodzi o Słowację to jeśli dobrze pamiętam trzeba mieć słowackie ubezpieczenie. Sprawdź to przed podjęciem decyzji.
do33tti jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-06-21, 10:14   #13
Ana_N
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-06
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Dziękuję. A czy ktoś był na Słowacji w Mediklinik?
Ana_N jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2015-10-01, 20:57   #14
Dominika56
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-10
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

a

Edytowane przez Dominika56
Czas edycji: 2015-10-16 o 13:22
Dominika56 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2015-10-01, 22:13   #15
mmunik
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 26
Dot.: Szpital w Prenzlau

Cytat:
Napisane przez Dominika56 Pokaż wiadomość
Witam, a czy któraś z was odwiedziła tą klinikę w tym roku? jaki jest czas oczekiwania?Bardzo proszę o odpowiedź
Ja.
mmunik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2015-11-17, 20:12   #16
playacanela
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 4
Dot.: Szpital w Prenzlau

Cześć dziewczyny, chciałam przestrzec każdą z Was przed tą kliniką. Szukając miejsca ,w którym odbędzie się zabieg , kierowałam się przede wszystkim kompetencją lekarza, cena i odległość od mojego miasta nie grały roli, chciałam po prostu być w dobrych rękach.
Przyjechałam do kliniki w godzinach porannych, po czym udałam się do kasy, następnie do pielęgniarek i w końcu do dr.Rudzińskiego na badanie. Jak wiadomo psycholog jest niezbędny , ale że nie było na niego czasu, doktor wziął ode mnie pieniądze w wysokości 30 Euro i było po sprawie (oczywiście powiedział,żebym się nikomu nie chwaliła,że załatwiliśmy to w ten sposób).
Bardzo mnie zawiódł fakt, że lekarz niechętnie odpowiadał na moje pytania, ponaglał mnie, ponieważ miał w tym dniu dużo zabiegów...
Zabieg trwał krótko, wróciłam do sali i ok 13 opuściłam szpital.
Krwawienie miało się utrzymywać do kilku dni, jednak u mnie trwało ponad miesiąc... po 3 tygodniach, dostałam tak silnego krwotoku, że znalazłam się w szpitalu, okazało się, że w macicy zostały resztki poporonne... Przez 3 dni przyjmowałam pigułki poronne ,to co przeżyłam w tym szpitalu jest nie do opisania....po 3 dniach okazało się, że pigułki nic nie pomogły i czeka mnie łyżeczkowanie. Podczas zabiegu dostałam "głupiego jasia" (choć wolałam narkozę, bo nie miałam już sił na jakikolwiek ból ) lekarz niestety odmówił, zmienił jednak zdanie, kiedy zobaczył w jaką "histerię" według nich, popadłam. Prawda była taka, że NIGDY W ŻYCIU nie czułam gorszego bólu... Dostałam narkozę i 2 dni później wybłagałam wypis do domu.

Kontaktowałam się z dr.Rudzińskim , chciałam powiedzieć o zaistniałej sytuacji, chciałam również jakiś słów otuchy, przyznania się do błędu, przeprosin... bo przecież wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy popełniamy błędy. Niestety doktor uniósł się dumą, nawet nie przekazał żadnych słów współczucia, w zamian za to skarcił mnie, że zamiast przyjechać do niego do kliniki, poszłam do szpitala....

Mój ginekolog powiedział, że gdyby zakażenie się wdało, miałoby to ogromny skutek na moim zdrowiu... więc o mały włos...

Proszę Was , jeśli decydujecie się na taki zabieg, nie wybierajcie tej kliniki, ja mogłam być jedną na milion, ale skąd pewność, że Ty nie będziesz tą drugą na milion?
Nie wspomnę już o gigantycznych pieniądzach, jakie wydałam , ale przede wszystkim ucierpiało moje zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne, bo zaufałam nieodpowiedniemu lekarzowi, który tylko pomnożył mi problemy....

Edytowane przez playacanela
Czas edycji: 2015-11-17 o 20:21
playacanela jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-01-22, 21:32   #17
Und
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Cytat:
Napisane przez mmunik Pokaż wiadomość
Ja.
Witam czy ktis byk juz w 2016 roku w tym szpitalu??
Und jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-01-23, 16:34   #18
Und
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Czesc dziewczyny odwiedza ktos jeszcze te forum i moze mi pomoc o tym szpitalu w plenzlau?

---------- Dopisano o 16:34 ---------- Poprzedni post napisano o 16:29 ----------

"Mmunik "ty byłaś w roku 2016?????
Und jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-01-25, 22:59   #19
IngeWenzel
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 4
Dot.: Szpital w Prenzlau

Czesc, moge Ci pomoc. Napisz na priv, jesli nadal potrzebujesz pomocy
IngeWenzel jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-01-26, 08:25   #20
onna19
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

Witam widze ze pisalas czy ktos odwiedzil ten szpital w 2016 czy masz jakies konkretne info kosztów i jak to wyglada? Bardzo bym prosiła o odpowiedz
onna19 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-01-26, 14:27   #21
tysia1001
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-02
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

Witam. Czy moglby mi ktos pomoc? Chodzi mi o tego psychologa? Kiedy on przyjmuje? Od ktorej godziny? Czy musze byc kilka dni wczesniej przed zabiegiem? Nie moge pojsc do niego dzien przed zabiegiem? I jak jest z tym jezykiem? Czy tlumacz juz bedzie na miejscu? A i ile dni bylyscie w tym miescie i gdzie spalyscie? Jest kolo kliniki jakis hotel? Bardzo prosze o pomoc. Z gory dziekuje .
tysia1001 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-01-27, 01:20   #22
playacanela
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 4
Dot.: Szpital w Prenzlau

Jeju dziewczyno, czy Ty naprawdę jesteś taka głupia?! Masz wszystko opisane na górze wystarczy przeczytać dokładnie , mniemam ,że to chociaż umiesz bo inteligencji brak.
playacanela jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-03-15, 07:17   #23
CrazyInLove69
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Witaj, mam pytanie czy udzieliłabyś mi szerszych informacji na temat szpitala w Prenzlau w Niemczech? Wybieram się tam w niedługim czasie i interesuje mnie kilka informacji. Byłabym wdzięczna. P.
CrazyInLove69 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-03-17, 07:33   #24
CrazyInLove69
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 2
Dot.: Szpital w Prenzlau

Mam pytanie odnośnie tego gdzie najlepiej przenocować jadąc tam? Może któraś z Was może coś przyzwoitego polecić?
CrazyInLove69 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-03-18, 11:44   #25
IngeWenzel
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-01
Wiadomości: 4
Dot.: Szpital w Prenzlau

Po pierwsze, myślę, że takich informacji udzieli Ci infolinia szpitala. Po drugie: <link>

Edytowane przez zxcvbnmasd
Czas edycji: 2016-03-18 o 13:12
IngeWenzel jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-12, 21:53   #26
Cieszydelko
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

Dziewczyny, miałam nieszczęście być pacjentką tego szpitala miesiąc temu. Naczytałam się jak to fantastycznie niemieckie i z wysokiej półki usługi oferuje ta klinika. Niestety. Poza ładnym budynkiem z przystrzyżonym trawnikiem nie dostrzegłam tam niczego godnego pochwały. Polskie pacjentki traktowane są jak ludzie gorszej kategorii, a przecież żadna z nas nie zachodzi w niechcianą ciążę dla zabawy, żadna z nas nie ma radości z wycieczki setki kilometrów (jak to miało miejsce w moim przypadku) by pozwolić się uśpić i oddać swoje ciało w ręce tzw. profesjonalistów za 500€, które dla większości z nas są kwotą zdobywaną nie bez trudu. Dla każdej z nas, która z różnych względów musiała poddać się aborcji jest to osobisty dramat i stres, którego nie może sobie wyobrazić nikt, kto nie znalazł się nigdy w takie sytuacji..
Moja wizyta u dr Rudzińskiego była krótka i lakoniczna, chciałam mu pokazać choćby zdjęcie usg, które przywiozłam z Polski, bo uznałam, że to może być ważne/przydatne (w którym miejscu znajduje się zarodek, potwierdzenie, że nie ma do czynienia z ciążą pozamaciczną itd) - nawet nie pozwolił mi wyjąć go z torebki, tak mu się spieszyło... Nawet mnie porządnie sam nie zbadał - kazał usiąść na fotelu, w tej najbardziej komfortowej dla kobiety pozycji, wsunął we mnie dwa palce stojąc pomiędzy moimi nogami i po 3 sekundach badanie się zakończyło. Był gburowaty i nieprzyjemny, nie pozwolił na pytania, "bo czas nagli" - tego dnia w poczekalni było 9 dziewczyn razem ze mną. Osiem z Polski. Powiedział pobieżnie jak wygląda zabieg, że krwawi się do 6 dni po, dał mi dwie tabletki i pożegnał.
Następnie oczekiwałam z moim chłopakiem na przydzielenie pokoju, kiedy się tam znalazłam i odczekałam swoje dwie godziny krwawiąc już po tych tabletkach zabrali mnie na salę. obudziłam się, czując się dobrze, odwieźli mnie do sali, doszłam do siebie i o 14 wyszłam myśląc, że "przecież nie było tak źle", że "może miał gorszy dzień, trudno, nie jest tam od tego by nas głaskać i mówić, że będzie cacy", oraz, że "grunt, że stało się to wszystko w tzw cywilizowanych warunkach, że nie w polskim podziemiu aborcyjnym, nie w jakimś przysłowiowym namiocie". Pozwoliłam sobie na uczucie ulgi, że mam to za sobą, że "wszystko dobrze się skończyło" mimo upokorzenia, którego doznałam na fotelu, a także kiedy w sali operacyjnej niemiecka pielęgniarka wywarczała do mnie po polsku "idź tam" nakazując przesunięcie się na łóżko operacyjne i ściągając ze mnie prześcieradło zaczepiła nim o wkłuty wenflon o mało go nie wyrywając. Taka niemiecka delikatność względem tych polskich "dziwek", które im codziennie pozwalają zarobić kilka tysięcy euro górką...
Wróciłam do domu. Siedmiogodzinną podróż umilały mi skurcze macicy, przy których moje bolesne miesiączki wydają się teraz łaskotkami. Oczywiście, że nie dostałam w szpitalu leków przeciwbólowych, nikt mnie nie zapytał, czy mnie boli, kiedy wybudziłam się z narkozy. Nie pofatygował się do mnie lekarz, by sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku.
Ale przecież najważniejsze było, że już jest po wszystkim. Miałam ze sobą własny ibuprom, który zabrałam na zasadzie "kto ze sobą nosi" i przetrwałam te kilka godzin, które mnie miały prowadzić ku pełnemu ozdrowieniu.
Kiedy plamienie i nawracające krwawienia trwały już 11 dni zaniepokojona zadzwoniłam do dr Rudzińskiego, by zapytać go, czy mam się martwić. Doktor tonem wszechwiedzącego specjalisty, który zęby zjadł na przerywaniu ciąż nakazał mi czekać i nie panikować (a nie jestem typem rozhisteryzowanej panikary - rozmawiałam z nim spokojnie i rzeczowo, mając na uwadze, że czasami nie wszystko idzie zgodnie z planem i w moim przypadku rekonwalescencja może być nieco dłuższa).
Po kilku dniach krwawienia ustały ale plamienie się pojawiało cały czas. Na dzień przed trzecim tygodniem od zabiegu dostałam ostrego bólu w podbrzuszu, niewysokiej gorączki i bardzo silnego krwawienia połączonego z wielkimi skrzepami. Uznałam, że dalsze czekanie zamiast do zdrowia zbliży mnie do grobu, więc na następny dzień umówiłam się z moim lekarzem.
Potem było już "z górki" - badanie usg potwierdziło spektakularny brak niemieckiej jakości w wykonanym zabiegu, masę skrzepów i resztek poporonnych, które lada moment mogły skutkować silnym stanem zapalnym, sepsą albo po prostu śmiercią. Następnego dnia byłam już w szpitalu z rozpoznaniem resztek poporonnych w organiźmie, gdzie ponownie musiałam zostać uśpiona, a moja macica wyłyżeczkowana.
Teraz czuję się już lepiej, krwawienie ustało i dochodzę do siebie. Rozważam też kontakt z kliniką z żądaniem zwrotu kosztów poniesionych na nieprawidłowo wykonany zabieg a jeśli będzie trzeba i starczy mi sił, możliwe, że pozew, bo może wtedy zaczną się przykładać do swojej pracy, żeby kolejna dziewczyna, która nie będzie miała tyle co ja szczęścia w nieszczęściu nie przypłaciła fuszerki własnym zdrowiem albo życiem, bo niestety, w średniowiecznej Polsce aborcja długo pozostanie nielegalna, a wybór klinik za granicą ograniczają nam zasoby portfeli, więc chcąc nie chcąc jesteśmy skazane na Prenzlau...
Kończąc - uważajcie na siebie, jeśli będziecie musiały przejść przez taki etap w życiu, bądźcie ostrożne, słuchajcie swojego ciała i lepiej "panikujcie" jeśli ma to Was uchronić od najpoważniejszych z możliwych konsekwencji...
Cieszydelko jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-13, 08:10   #27
playacanela
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 4
Dot.: Szpital w Prenzlau

Cytat:
Napisane przez Cieszydelko Pokaż wiadomość
Dziewczyny, miałam nieszczęście być pacjentką tego szpitala miesiąc temu. Naczytałam się jak to fantastycznie niemieckie i z wysokiej półki usługi oferuje ta klinika. Niestety. Poza ładnym budynkiem z przystrzyżonym trawnikiem nie dostrzegłam tam niczego godnego pochwały. Polskie pacjentki traktowane są jak ludzie gorszej kategorii, a przecież żadna z nas nie zachodzi w niechcianą ciążę dla zabawy, żadna z nas nie ma radości z wycieczki setki kilometrów (jak to miało miejsce w moim przypadku) by pozwolić się uśpić i oddać swoje ciało w ręce tzw. profesjonalistów za 500€, które dla większości z nas są kwotą zdobywaną nie bez trudu. Dla każdej z nas, która z różnych względów musiała poddać się aborcji jest to osobisty dramat i stres, którego nie może sobie wyobrazić nikt, kto nie znalazł się nigdy w takie sytuacji..
Moja wizyta u dr Rudzińskiego była krótka i lakoniczna, chciałam mu pokazać choćby zdjęcie usg, które przywiozłam z Polski, bo uznałam, że to może być ważne/przydatne (w którym miejscu znajduje się zarodek, potwierdzenie, że nie ma do czynienia z ciążą pozamaciczną itd) - nawet nie pozwolił mi wyjąć go z torebki, tak mu się spieszyło... Nawet mnie porządnie sam nie zbadał - kazał usiąść na fotelu, w tej najbardziej komfortowej dla kobiety pozycji, wsunął we mnie dwa palce stojąc pomiędzy moimi nogami i po 3 sekundach badanie się zakończyło. Był gburowaty i nieprzyjemny, nie pozwolił na pytania, "bo czas nagli" - tego dnia w poczekalni było 9 dziewczyn razem ze mną. Osiem z Polski. Powiedział pobieżnie jak wygląda zabieg, że krwawi się do 6 dni po, dał mi dwie tabletki i pożegnał.
Następnie oczekiwałam z moim chłopakiem na przydzielenie pokoju, kiedy się tam znalazłam i odczekałam swoje dwie godziny krwawiąc już po tych tabletkach zabrali mnie na salę. obudziłam się, czując się dobrze, odwieźli mnie do sali, doszłam do siebie i o 14 wyszłam myśląc, że "przecież nie było tak źle", że "może miał gorszy dzień, trudno, nie jest tam od tego by nas głaskać i mówić, że będzie cacy", oraz, że "grunt, że stało się to wszystko w tzw cywilizowanych warunkach, że nie w polskim podziemiu aborcyjnym, nie w jakimś przysłowiowym namiocie". Pozwoliłam sobie na uczucie ulgi, że mam to za sobą, że "wszystko dobrze się skończyło" mimo upokorzenia, którego doznałam na fotelu, a także kiedy w sali operacyjnej niemiecka pielęgniarka wywarczała do mnie po polsku "idź tam" nakazując przesunięcie się na łóżko operacyjne i ściągając ze mnie prześcieradło zaczepiła nim o wkłuty wenflon o mało go nie wyrywając. Taka niemiecka delikatność względem tych polskich "dziwek", które im codziennie pozwalają zarobić kilka tysięcy euro górką...
Wróciłam do domu. Siedmiogodzinną podróż umilały mi skurcze macicy, przy których moje bolesne miesiączki wydają się teraz łaskotkami. Oczywiście, że nie dostałam w szpitalu leków przeciwbólowych, nikt mnie nie zapytał, czy mnie boli, kiedy wybudziłam się z narkozy. Nie pofatygował się do mnie lekarz, by sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku.
Ale przecież najważniejsze było, że już jest po wszystkim. Miałam ze sobą własny ibuprom, który zabrałam na zasadzie "kto ze sobą nosi" i przetrwałam te kilka godzin, które mnie miały prowadzić ku pełnemu ozdrowieniu.
Kiedy plamienie i nawracające krwawienia trwały już 11 dni zaniepokojona zadzwoniłam do dr Rudzińskiego, by zapytać go, czy mam się martwić. Doktor tonem wszechwiedzącego specjalisty, który zęby zjadł na przerywaniu ciąż nakazał mi czekać i nie panikować (a nie jestem typem rozhisteryzowanej panikary - rozmawiałam z nim spokojnie i rzeczowo, mając na uwadze, że czasami nie wszystko idzie zgodnie z planem i w moim przypadku rekonwalescencja może być nieco dłuższa).
Po kilku dniach krwawienia ustały ale plamienie się pojawiało cały czas. Na dzień przed trzecim tygodniem od zabiegu dostałam ostrego bólu w podbrzuszu, niewysokiej gorączki i bardzo silnego krwawienia połączonego z wielkimi skrzepami. Uznałam, że dalsze czekanie zamiast do zdrowia zbliży mnie do grobu, więc na następny dzień umówiłam się z moim lekarzem.
Potem było już "z górki" - badanie usg potwierdziło spektakularny brak niemieckiej jakości w wykonanym zabiegu, masę skrzepów i resztek poporonnych, które lada moment mogły skutkować silnym stanem zapalnym, sepsą albo po prostu śmiercią. Następnego dnia byłam już w szpitalu z rozpoznaniem resztek poporonnych w organiźmie, gdzie ponownie musiałam zostać uśpiona, a moja macica wyłyżeczkowana.
Teraz czuję się już lepiej, krwawienie ustało i dochodzę do siebie. Rozważam też kontakt z kliniką z żądaniem zwrotu kosztów poniesionych na nieprawidłowo wykonany zabieg a jeśli będzie trzeba i starczy mi sił, możliwe, że pozew, bo może wtedy zaczną się przykładać do swojej pracy, żeby kolejna dziewczyna, która nie będzie miała tyle co ja szczęścia w nieszczęściu nie przypłaciła fuszerki własnym zdrowiem albo życiem, bo niestety, w średniowiecznej Polsce aborcja długo pozostanie nielegalna, a wybór klinik za granicą ograniczają nam zasoby portfeli, więc chcąc nie chcąc jesteśmy skazane na Prenzlau...
Kończąc - uważajcie na siebie, jeśli będziecie musiały przejść przez taki etap w życiu, bądźcie ostrożne, słuchajcie swojego ciała i lepiej "panikujcie" jeśli ma to Was uchronić od najpoważniejszych z możliwych konsekwencji...
Hej kochana! nie wiem czy czytałaś moją historię, ale spotkało mnie to samo po wizycie w klinice. Może jakoś razem coś zdziałamy? Tak być nie może!!
playacanela jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-14, 03:29   #28
murzynkowa10
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

Hej,bylas moze w tej klinice ? Ja wybieram sie niedlugo i mam stresa bo ostatnie opinie sa bardzo zle.
murzynkowa10 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-14, 15:55   #29
anka1311
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-01
Wiadomości: 1
Dot.: Szpital w Prenzlau

Jak mozna spytac. Kiedy sie tam wybierasz?
anka1311 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-15, 02:11   #30
playacanela
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 4
Dot.: Szpital w Prenzlau

Może warto zmienić klinikę? Zaoszczędzisz sobie wiele dodatkowych stresów i cierpienia... Chociaż życzę z całego serca żeby żadnej z Was to nie spotkało.
Pozdrawiam
playacanela jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Ginekologia


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-10-21 02:47:46


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:06.