Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Serge Lutens, Datura Noir EDP (Woda perfumowana)

Serge Lutens, Datura Noir EDP (Woda perfumowana)

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 300,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Datura, w sanskrycie dhattűra, to indyjska święta roślina boga Sziwy, ziele od wieków używane do celów leczniczych i obrzędowych, a także... środek odurzający i niosąca śmierć trucizna. Datura o wielu obliczach zainspirowana Serge'a Lutensa do wykreowania niezwykłych perfum: słodkich, narkotycznych, wieloznacznych... Ich oryginalność podkreśla charakter kompozycji, w której nie zostały wyróżnione klasyczne fazy głowy, serca i bazy. Pojawiając się i znikając na przemian, przeplatają się w Daturze nuty: żywicy, mirry, gorzkich migdałów, bobu tonka, piżma, chińskiego osmantusa, heliotropu, mandarynki, kwiatu drzewa cytrynowego, tuberozy, wanilii, olejku kokosowego i moreli.

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Nuty
orientalne
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 25

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
50% jesień/zima 50% wiosna/lato

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka próbek

Czekoladowy Baileys, Malibu czy Amaretto...

Generalnie zapach dziwny, taki ani kobiecy ani męski. Dla kobiety zbyt gorzki, dla mężczyzny za słodki...
To moje drugie podejście do tego zapachu a le tym razem chyba nie zużyję całej próbki.
W pierwszej chwili czuję dużo alkoholu i zdecydowany zapach Baileysa. Potem do akcji wkracza kokos, troszkę wanilii i wciąż mocny (ale z wyższej półki) alkohol w tle i bardzo gorzkie migdały. Przypominają mi Amaretto, którego nie lubię. Nie czuję w tym zapachu nic szczególnego co by mnie wciągnęło.
Nie podoba mi się. Kojarzy mi się też z zapachem spalonego chemicznie naskórka po użyciu większej dawki samoopalcza.
Chyba więcej prób nie będzie.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Przepiękne

Nigdy nie spodziewałam się, że aż tak bardzo spodobają mi się perfumy Serge Lutensa. Są one zwielokrotnieniem zapachu serii Silk z Oriflame, jeśli ktoś ją lubi, Datura Noir powinna być dla niego idealna.

Pachnie migdałowo, kremowo, lekko gorzko, ale tak naprawdę to zapach bardzo słodki, więc aż trudno uwierzyć mi w taki efekt. Magia? Bardzo orzeszkowy, oleisty, szlachetny, taki jedwab, satyna, kobiecość, eteryczność.

Projekcja idealna, intensywność spora, trwałość doskonała. Nawet flakon mi nie przeszkadza, chociaż z reguły gustuję w tych kobiecych.

To są perfumy życia, jest spora szansa, że jeśli spodobają się raz, zostaną z nami już do końca.

Czuję orzechy, gorzkie i słodkie migdały, minimalnie wanilię, bób Tonka, kwiaty drzewa cytrynowego, tuberozę, ale nie taką odurzającą i mocną, jest raczej otulająca, morelę, olejek kokosowy troszkę nawet też.

Słodkie, ale jednocześnie bardzo kremowe, gładkie, stapiają się z naszą skórą.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Migdałowa gonitwa myśli

Bieluń dziędzierzawa (czyli Datura Stramonium, która zainspirowała S. Lutensa) to roślina diaboliczna i zwodnicza. Jej czarne trujące nasiona schowane są w torebkach pokrytych gęstymi, ostrymi kolcami, które przypominają molocha straszliwego. Kwiaty nie wyglądają już tak złowrogo, są to białe i długie kielichy, na pozór kruche i delikatne.
Już w antyku znano trujące i halucynogenne właściwości bielunia i wykorzystywany je do podstępnego trucia niewygodnych osób.
Datura Noir bynajmniej nie kojarzy się z jakimś podskórnym niebezpieczeństwem, silnymi omamami, euforią, czy nawet szałem wściekłości. Raczej z rozgrzewającym ciastem korzennym z dużą ilością gorzkich migdałów lub wonnymi mleczkami do ciała.
Zapachu nie można sklasyfikować jako „ciężko-słodki”, owszem słodycz też gra tutaj swoją melodię, ale całość przeplatana jest ostrymi i korzennymi tonami. Datura Noir, to trochę taka hybryda, nie jest stricte-ulepna, nie jest żywiczo-korzenna. Wszystko zostało tutaj zmieszane, ale niewyważone. Więc jaka w końcu jest ta Datura?
No właśnie… ja czuję przewagę migdałów, a może bardziej mleczka migdałowego, do tego laska wanilii, gęste oleje do ciast, może lekkie głaśnięcie heliotropu. Tych dymnych, kadzidlanych mirr i żywic nie wyczuwam prawie wcale.
Po czasie zapach zdejmuje ten słodki migdałowi turban i zarzuca na łepetynę jasny kapelusik z dużym rondem. Jest bardziej pudrowo, gładko, wyraźnie wyczuwam białą lilię i tuberozę. Robi się bardziej mlecznie, krucho, a słodka gorycz nie bije już od migdałów. To taka słodycz kwiaciarni w której sprzedawca postawił przede wszystkim na białe i różowe lilie.
Zapachu raczej nie zaliczyłabym do „Noir”, moje skojarzenia z nim związane oscylują raczej wokół kolorów kremu, czy beżu, a nie jakiejś ciemnicy. Wokół słodkich pistacji i pikantnych przypraw, niźli jakiejś śmiertelnie trującej mikstury, która wywołuje delirium.
Woń jest całkiem ciekawa i nie można jej zarzucić wtórności, czy wbicia weń tyczki banału. Jest jednak trochę jednostajna i toporna (nie pożałowali tych garści migdałów, oj nie pożałowali). Dlatego wrażliwcy mający skłonności do migren, mogą Datury Noir na dłuższą metę nie zdzierżyć i po czasie potrzebne im będą sole trzeźwiące.
Gdybym została obdarowana flakonikiem Datury Noir z pewnością nie płakałabym, ani nie tupała nogami. Myślę, że raz na jakiś czas, a zwłaszcza w zimne dni, ta mieszanka poprawiłaby humor i była jak duży pluszowy miś do przytulenia (jak wiadomo pluszaki szybko się jednak nudzą, więc nie wiadomo w końcu jak byłoby z tym zapachem).
Bądź co bądź, jedno jest pewne – przy takiej „truciźnie” nie ma co liczyć na porażenie (co najwyżej przerażenie) , ani żaden narkotyczny haj.


Używam tego produktu od: tydzień
Ilość zużytych opakowań: próbka

Co to jest strobing? [Odpowiadają mężczyźni]

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

urocze ciepłe kwiaty

nie umiem opisywać pozczególnych nut, jednak zapach tych perfum kojarzy mi się z zapachem takich obezwładniających kwaitów jak tulipany, fiołki... Nie takich kwiatów w typie świeżych, zwiewnych. Jest to dla mnie zapach otulający aksamitny.

Używam tego produktu od: parę razy uzylam
Ilość zużytych opakowań: probka

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Prześliczne tuberozowo-kokosowe mydełko, cudne :)

1 z moich ulubionych Lutków, obok m.in. Borneo, śliczny, uroczy i do tego niesamowicie trwały :)
Uwielbiam ten zapach, pachnie pięknie tuberozą i słodko i od tuberozy i od kokosa :)
Zdecydowanie polecam

Używam tego produktu od: od kilku miesięcy
Ilość zużytych opakowań: w trakcie flakonika

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

no taki inny ...

Perfumy nabyłam niejako w ciemno, trafiły mi sie na wymiance, nigdy wcześniej nie miałam próbki ani pojęcia jak pachnie, jednak opis kompozycji mówił mi, ze będzie ciekawie.
I owszem, aczkolwiek nie od razu. Pierwszy mały psik Datury na nadgarstek i w sumie lekkie rozczarowanie, kokos, a potem jakby mydełko jakieś, a w tle coś co mnie zaintrygowało jednak. Drugi raz to już było lepiej. Na początku również kokosowo, ale i orientalnie mi zapachniało.

Ma w sobie coś, jest niebanalny, nietuzinkowy i ciekawy.

Używam tego produktu od: 2 miesiące
Ilość zużytych opakowań: jedno

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Przedłużenie Moich Dłoni

Zacznę od tego że rok temu byłam dziewczyną totalnie i wiernei zakochaną w Daisy Marca Jacobsa (z małym zauroczeniem Candy Prada).
Tak było.
Datura Noir była czystą kartką.
Nie znam Lutensów.
Nigdy nie wąchałam innych kompozycji.
Kojarzyłam je z prostymi szlachetnymi butelkami- jakby szufladami z zapachem, z których każda zawiera zbyt cenną zawartość by zdradzać ją swoją formą.
Sam zapach wymaga wizualizacji.
Datura dla mnie nie jest Noir.
jest w niej biel.
Porównanie z tytułu dotyczy "Orlando".
To on mial w dzieciństwie białą lisicę- która pogryzła go do krwi pewnie niejeden raz:) (i dobrze bo kto trzyma takie dzikie piękno w domu).
Poza tym to bezkres bieli.
I słodyczy.
Ale nie takiej jadalnej stricte słoikowo-torebkowej.
Datura Noir nie pachnie jak kuchnia czy piekarnik.
Jej słodycz jest przewrotna.
Z pazurem.
Rozwija się odrazu po tym jak DN owija się wokół nadgarstka.
To nie jets zapach, który integruje się z moją skórą tak jak robił to Daisy.
Daisy to perfumy które nie dominowały.
A Datura Noir obliguje jak szlachectwo.
Jest jak piekna sukienka boho.
Elegancja kobieca ale wciąż słodycz dziewczęca.
Tego zapachu nie da się w moim przypadku tylko lubić.
On stał się przedłużeniem moich dłoni.
Znowu to samo co z Daisy- mogłabym rozłożyć go na składniki, ale to jak wyciąganie nici z sukni haute couture.
Jest zapachem idącym nie za mną ani przede mną.
Jest integralny- stapia się w całość ze skórą, ubraniem i tym co o sobie myślę.
Zaapch przepieknei gaśnie- nie znika.
Jego ostatnia postać - te, która trwa w moim otoczeniu- najbardziej mnie urzeka.
Marzę o linii kąpielowej Datura Noir i pudrze do ciała.
Które nie istnieją, a byłyby pożądane.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Noir? Czyżby?

Czy czarna datura w ogóle istnieje w naturze nie wiem, spodziewam się, że o ile tak, to zapewne jeśli chodzi o wydzielaną woń nie różni się od innych datur. Zapach kwiatów datury, czyli bielunia, jest iście narkotyczny, i to również w dosłownym tego słowa znaczeniu, roślina bowiem pełna jest alkaloidów, potencjalnie śmiertelnie trujących. A Datura Noir? Zabijanie czy wzbudzanie halucynacji olejkiem migdałowym, hmm... To tak, jakby Rowan Atkinson miał zagrać Hannibala Lectera.
Olejek migdałowy jest gorzkawy, do niego dołącza nieco heliotropu i moreli, zapach jest miły,lekko mdławy i kompletnie pozbawiony charakteru. "Za zwykły"- zaopiniował Pan Stettke. Oprócz wytrawnych migdałów i tuberozy mój nos niczego innego nie znajduje, nie znajduje również pozostałych nut deklarowanych przez producenta, ani nadmiaru słodyczy, podkreślanej przez niektóre recenzentki (to ostatnie nie dziwi mnie w najmniejszym stopniu, bo moja skóra nie wysładza, tylko wyostrza zapachy). Nie rozwija się w duszący i dominujący sposób, trzyma się blisko skóry, nie zostawia ogona i nie budzi najmniejszego zainteresowania otoczenia.
Taka, ot, miła, miękka, nieskomplikowana kompozycja, kiedy chcę odpocząć po wstrząsających olfaktorycznych wojażach. Pragnęłam narkotycznego mroku, podążając za nazwą, znalazłam pluszowe migdały.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tuberozowo-migdałowa męczarnia

Kokosy i migdały na słodko – tak się ta podróż zaczyna. Niestrawne, niejadalne, posypane cukrem gorzkie migdały ze skórką. Już pierwsze sekundy powodują u mnie ćmienie podczaszkowe, później jest jeszcze gorzej. Hektolitry wyciągu z tuberozy, trochę kwiatów i snująca się smętnie morelka. Oczywiście wszystko w oparach mdłego, kokosowo-migdałowego olejku do ciasta jakiejś kiepskiej firmy. Moja „ulubiona” kategoria zapachowa – czyli nie wzięła bym nawet gdyby rozdawali na ulicy. Nie potrafię wydumać do kogo ten zapach jest skierowany? Wielbicielki słodkości mogą poczuć się rozczarowane tym syntetycznym, słodko-gorzkim migdałowym odorem. Wielbicielki reszty Lutensów (szczególnie tych drzewnych) – rozczaruje w nim wszystko. U mnie wywołuje mdłości. Jedno z największych zapachowych „męczydeł” jakie miałam przyjemność (?) testować.


Używam tego produktu od: kilku dni
Ilość zużytych opakowań: probka

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Gdzie ta czarowica?

Bardzo bylam ciekawa tego zapachu, ponoc dla czarownicy. Tymczasem sa to perfumy jak dla mnie zbyt subtelne i nieokreslone, malo charakterne. Nie ma w nich nic tajemniczego, zero magii. Sa za to jakies smutne kwiaty, ktore trzymaja sie blisko skory, calosc pachnie bez wyrazu, nie tetni zyciem, nie rozwija sie, tak naprawde nie wiadomo czym pachnie i czy w ogole pachnie. Zapach widmo. Flakon oczywiscie ladny, prosty, klasyczny.

Używam tego produktu od:dzis
Ilość zużytych opakowań:test

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wybawiciel

Na myśl przychodzą mi białe orchidee. Lekkość, delikatność, czystość, zaufanie. Zapach przypomina mi białą kartę chroniącą od zła, czułego przyjaciela, radość, spokój, oddanie. Kąpiel w mleku, z olejkiem migdałowym, miękka skóra, długie, ciągnące się do ziemi włosy. Jasny, przejrzysty, ehh.. Prawie się zakochałam. Słodko mi..

Używam tego produktu od:testy kilkudniowe
Ilość zużytych opakowań:testy

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

same owocki

próbowalam się przekonać do Lutensa, ale zaden z testowanych nie przypadł mi do gustu. Wiem, ze się podobają ale sa nie dla mnie. W Daturze nie czuję nic prócz owocków, jakby jabłka czy morele. Żadnej wanilii, kokosu, migdałów... NIC.

Używam tego produktu od:kilka psiknięć
Ilość zużytych opakowań:próbka

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    52
    recenzji

    138
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    91
    recenzji

    53
    pochwał

    8,80

  3. 3

    0
    produktów

    66
    recenzji

    64
    pochwał

    7,47

Zobacz cały ranking