Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Serge Lutens, Ambre Sultan EDP (Woda perfumowana)

Serge Lutens, Ambre Sultan EDP (Woda perfumowana)

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 265,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Klasyczny, wysmakowany, ambrowy zapach, emanujący elegancją, zmysłowością i wyrafinowaniem.
Nuty główne są pudrowo - waniliowe i pochodzą z bogatych w benzoinę żywic. Wzbogacają je: kolendra, oregano, liść laurowy, mirt, sandałowiec i liście paczuli.
Zapach polecany na dzień i specjalne okazje.

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Nuty
orientalne
Rekomendacja
na dzień
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 34

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Królowa Ambr

O zapachu Lutensa można powiedzieć wiele...
To taka kwintesencja ambrowego zapachu: jest ciepły, słodki, bardzo bogaty i esencjonalny, aż jakby kleisty, gęsty i mocny. Trochę jakby bursztynowy i żywiczny,
Dla mnie to ambra w wydaniu idealnym. Królowa wszystkich Ambr.
Właśnie tak sobie ambrę wyobrażam i to ten zapach jest dla mnie definicją ambry,

Pachnidło Serga Lutensa jest kompozycją niesłychanie złożoną, skomplikowaną i dopracowaną w każdym szczególe. Ciekawe jest otwarcie-bardzo przyprawowe, czuć mocno bazylię, kolendrę, mirrę...Zupełnie jak świeżo powąchane z torebki suszone przyprawy. Póżniej zapach szybko ewoluuje, ziołowe otwarcie przemija i zaczyna układać się delikatnie na skórze. Jest raczej bliskoskórny, intymny i nie cechuje go jakoś ogromna projekcja, No killer z ogonem to to raczej nie jest... Drzewo sandałowe jest tu bardzo intymne i ciepłe. Są żywice, benzoes. Wanilii i paczuli wymienionych w nutach jakoś nie wyczuwam.
Zapach pięknie się rozwija, zmienia, ewoluuje. Z mocnego otwarcia później słabnie i niestety tli się już z wolna przygasając.
Dla mnie jest on bardzo nostalgiczny, sentymentalny, trochę nawet smutny. Nie męczy swoją obecnością, nie dominuje, snuje się ciepło w tle. Przyjemny kiedy nie mam ochoty krzyczeć sobą. Zabieram go ze sobą najchętniej na wakacje. Nie męczy w czasie upałów, nie przeszkadza, nie wywołuje migreny. Raczej się wszystkim podoba, zbieram za niego sporo komplementów. Pięknie pachnie na mężczyźnie-na moim mężu ostrzej, mniej ciepło i bardziej przyprawowo.

Bardzo lubię stylistykę butelek Lutensa-proste, ascetyczne, prostokątne, wszystkie takie same. Różni je tylko kolor płynu (tutaj idealnie odwzorowuje zapach i do niego nawiązuje) i nadruk na kartonowej etykietce. Z klasą i eleganckie.

Jedyne czego tu żal do parametrów... Trwałość niestety w okolicach 4h. Chociaż tu Ambre Sultan bywa kapryśne i raz znika i ulatnia się po chwili, innym razem pachnie długo. Niestety ogólna trwałość jest słaba, projekcja i moc zapachu również.
Mimo wszystko nie wyobrażam sobie go nie mieć. Jedna z moich zapachowych miłości...

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Czysta postać orientu

W perfumach tych już dawno się zakochałam i często używałam zeszłej zimy , tej mi się kończyły :( Niestety w moim sklepie wycofali Lutensa na pocieszenie można je zamawiać przez internet. Będę musiała bo zapach ten to arcydzieło a i też za mało powiedziane. Perfumy te są gorące, mocno ambrowe, kadzidlane i korzenne. Niewątpliwe swą moc ma tu ambra, mirra, piżmo, benzoes, i różne żywice. One to dają ten gorący charakter Ambre Sultan. Ale zapach ten ma też drugą naturę: tą ostrą przyprawową czyli dzięki: oregano, liść laurowy, kolendra. Ta korzenna, z charakterem woń ciągle się przebija i daje takiego pazura zapachowi. Perfumy te są także bardzo trwałe, początkowo mocno intensywne a pod koniec stają się balsamem dla ciała w postaci ambry.
Flakon, choć prosty jest, to ma w sobie coś. Perfumy te zdecydowanie są pełne orientalnego przepych ale mi zdecydowanie odpowiadają. I z pewnością kupię kolejne flakoniki.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ambra dymno-żywiczno-przyprawowa

Ambre Sultan jest przepiękny. Bije od niego bogactwo i przepych, czuć, że jest to prawdziwy orientalny zapach.

Składników jest sporo, ale ja wszystkich nie wyczuwam. Obok ambry jest na pewno mirra, są żywice, jest benzoina. Całość, mam wrażenie, jest wręcz rustykalna.

Trwałość jest bardzo dobra i wynosi ponad 10 h. Projekcja utrzymuje się na dobrym poziomie przez 5-6 h. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów od Mistrza Lutensa.

Jeszcze nie używam, ale wiem, że prędzej czy później pełen flakon u mnie zawita.

Co to jest strobing? [Odpowiadają mężczyźni]

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

trudna miłość

zakochałam się w tym zapachu od pierwszego powąchania- wytrawny, orientalny i ciepły przy okazji zapach..Na mnie rozwija się cudnie, przyprawy łagodnieją a na pierwszy plan wysuwa się ambra. Intensywność i projekcja więcej niż dobra. I tutaj zaczyna się problem, otoczenie niestety nie znajduje tego zapachu tak pięknym jak ja. Więc do pracy i na codzień odpada niestety :( Natomiast na upojne noce i chłodne wieczory w umiarkowanych dawkach sprawdza się doskonale.
Trwałość- trzyma się około 10 godzin (szok) :o

Używam tego produktu od: pół roku
Ilość zużytych opakowań: 20 ml odlewki

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

100% orientu

Takie zapachy lubię...zanurzasz się w nich i przenosisz na arabski targ, czujesz moc przypraw, rozpalone słońce i przekrzykujących sie kupców. Zapach ciężki, slodki ale nie mdlący, nasycony przyprawami. cudo!

Używam tego produktu od: 2 m-cy
Ilość zużytych opakowań: próbka 3 ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

hardcore\'owa wersja Obession CK:love:

Uwielbiam po prostu:love:

Ciężki, jak zauważyła poprzedniczka zwierzęcy zapach, na mnie ciut łagodnieje po pierwszym wybuchu, bardzo podobnie do Obession CK.

Zresztą jest na mnie i w moim odbiorze wiele wspólnego między tymi zapachami, ale o ile nie zastanawia mnie używanie Obession w jakichkolwiek okolicznościach i traktuję go jako normalny zapach, czytaj: nie zastanawiam się nad tym, co na niego powie tzw. otoczenie:P, to już z z Luciem jestem .... hmmm ... bardziej ostrożna;).

Co ciekawe i chyba dla mnie najbardziej pociągające, to paczula, która na mnie czesto daje smród niemożliwy do przyjęcia (np. Cocoon YR, bleee), a tu rozwija się cudownie.
Jest ciepło, ba! gorąco, dziko:brzydal: i bardzo interesująco, bo o ile w Obession robi się z czasem coraz bardziej pudrowo (tak, tak :ehem: ), to w Lutku jest pod koniec i pudrowo i dziko zarazem.

Dla mnie jeden z zapachów życia.

Używam tego produktu od: ponad roku, może 2 lata
Ilość zużytych opakowań: około pół całego i wiele próbek i testów

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Zwierzęcy

Dla mnie to czysta, taka zwierzęca, lekko płciowa ambra :) zmieszana z przyprawami, ale słodka, dusząca, głęboka. Nie jest to zapach łatwy do noszenia, bo może przytłaczać właścicielkę, ale jeśli już go poskromimy... Cudowny! Pobudza ;)
Używam tego produktu od: niedawna
Ilość zużytych opakowań: 10 ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

egipski orient

Początek jest mocny, nie oszczędzający nosa - orient, który mi przypomina bardzo egipski suk, na którym woń orientalnym przypraw miesza się ze słodko-mdlącą wonią owego suku.
Dla nie niektórych może być ciężko strawne, ale koneserów, uwielbiających takie klimaty jest piękny.
Nuty przyprawowe dominują, przeplatając się ze słodkawą paczulą zamkniętą w uścisku wanilii.
Wyrafinowany, niesamowity, na pewno nie da się przejść koło niego obojetnie.
Nie jest wcale taki mocny, znam mocniejsze wersje orientu.
Trwałość też mogłaby być kapkę lepsza, ale nie narzekam.

Używam tego produktu od: 2 miesiące
Ilość zużytych opakowań: próbki, jedno

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

rewelacja

Mój zdecydowany faworyt, zniewalający zapach!
Zakochałam się w nich w perfumerii na południu Francji dobrych kilka lat temu i mimo, że w międzyczasie miałam i używałam innych perfum to za nimi tęsknię najbardziej i do nich wracam.
Są orientalne, ciężkie i wyrafinowane zatem nie dla każdego, ja jestem zachwycona każdą nutą, która się z nich wydobywa. Są niezwykle trwałe, mocne ale nie duszące. Interesują osoby postronne, jednym się podoba zapach, innym nie ale zawsze są zauważone poprzez swoją orginalność.
Cudo, dla mnie na codzień, chociaż czasem po prostu szkoda ich marnować i ma się poczucie oszczędzania..

Używam tego produktu od: kilku lat
Ilość zużytych opakowań: w oczekiwaniu na drugie

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ziołowo-żywiczna fiesta

Testując nowy zapach najlepiej nie mieć wielkich oczekiwań; nieźle jest równieć naczytać się wcześniej negatywnych recenzji- zdarzają się bowiem niespodzianki, a to one najbardziej mnie cieszą w przygodach z perfumami. Otwarcie Ambre Sultan to potwierdziło -spodziewałam się apteki,czegoś mało ambrowego, a mocno ziołowego, tymczasem dostałam samą przyjemność. Mało ambrową, fakt. Gotowa jestem dopsikiwać się Ambre Sultan wręcz kompulsywnie żeby wydłużyć radość obcowania z tą fazą zapachu. Mój nos jest delikatnie drażniony przez …..oregano z kolendrą,a może i rozmaryn też kto wsypał i zamieszał? Producent chyba tych składników nie podaje, wskazuje natomiast ambrę, której jest jak na lekarstwo. Wracając do najcudowniejszej fazy (ach, jakbym chciała zatrzymać ten pierwszy kwadransik forever!) czyli fazy ziołowej, to najpiękniejsze w tych ziołach jest to, że nie pachną...spożywczo. Nie budzą skojarzeń kulinarnych. To, że nie wonieję marynatą do kurczaka, zawdzięczam prawdopodobnie drzewnej bazie, której uroda jest niebywałym tłem dla tych przyprawowych popisów- słodkawa paczula i wanilia, które uspokajają te ziołowe harce. Ponieważ w kuchni oregano i rozmaryn nigdy w towarzystwie wanilii nie występują,
to skontrastowanie wytrawnych, gorzkawych ziół, z wanilią i paczulą daje naprawdę wspaniały efekt. Baza przynosi również mocny akcent w postaci absolutnie przepięknych żywic. Owe przepiękne żywice w niektóre dni upodabniają Ambre Sultan do (nie żartuję, daję słowo) L Eau Trois!!! Rozwodnionego, fakt, ale jednak wyraźniejsze są w tych perfumach nuty żywiczne i drzewne, aniżeli jakiekolwiek inne i ja zaliczyłabym Ambre Sultan do kompozycji raczej ziołowo-drzewnych niż ambrowych. Bo ambra jedynie smuży się delikatnie, pojawia się po wybrzmieniu intensywnego ziołowego otwarcia, a użyto jej tyle co babiego lata. Ot, taka pajęczynka ambrowa dla przyozdobienia całości. Ambra oczywiście jest tu słodkawa i kompletnie niezwięrzęca. Cudeńko.
Nie daję pięciu gwiazdek, ponieważ po czterech mniej więcej godzinach znika ze mnie jak sen jaki złoty. Pan Stettke jako ambrofil też pewnie chętną dłonią odjąłby jedną za mało ambry w ambrze. Ale ja nie mam serca.


Używam tego produktu od: kilku dni
Ilość zużytych opakowań: próbki

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Kufer Kompanii Wchodnioindyjskiej.

Ambre Sultan jest jak magiczny kufer, który dopłynął do elżbietańskiej Anglii na pokładzie żaglowca, przez siedem mórz, z Indii, krainy dziwów.
Sama skrzynia pewnie została zakupiona u jakiegoś radży, rzeźbiona w drewnie sandałowym, kunsztowna, przesiąkła słoną wodą i morskim wiatrem. W niej zaś same cuda. Gdy odchylimy wieko zapach aż buchnie nam w twarz a oczom naszym się ukażą małe przegródki w których spoczywają przyprawy, prawdziwy majątek w listkach, ziarenkach, w proszku. Czarny pieprz leży obok kardamonu i chyba trochę zawilgoconych ziarenek kolendry a gdzieś pod spodem ukryto ciemne strąki wanilii. Czyżbym czuła też kmin rzymski?
W innej przegródce umieszczono złote bryłki szlachetnych żywic, zdaje się że czuję labdanum doprawione szczyptą mirry.
Wszystkie te wspaniałości to wcale nie koniec sekretów szkatuły. Na samym jej dnie bowiem spoczywa pierścień, wykradziony nocą skarb radży, sygnet z wielkim bursztynem, który rozgrzany gorącem przypraw pachnie gdzieś w samej podstawie zapachu stopioną, przedwieczną żywicą.

Trwałość zadowalająca, kilkugodzinna.
Flakon piękny jak wszystkie Lutensy

Używam tego produktu od: ~ kilku miesięcy
Ilość zużytych opakowań: w trackie 15stki

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Apteka z rozmarynem i bazylią

Hmmm...
Początek zapachu - wejście do apteki, takiej starej, z secesyjnym kontuarem z ciemnego, grubego drewna, z mozaikami na podłodze. Przestrzeń emanuje chłodem i półmrokiem a na półkach stoją ozdobne, brązowe słoje.
Rozwinięcie, to mieszanka ziół: rozmarynu, bazylii, oregano i innych, których nie zidentyfikowałam. Któreś z tych ziół zapodaje delikatnym mentolem lub delikatną miętą.
Zakończenie pozostaje ziołowe, jakby z domieszką czegoś słonawego, może być, że to sławne curry ;)
Ambry, takiej jak lubię, nie wyczułam. Ambre Sultan pewnie spodobał by mi się bardziej, ale nieodparcie kojarzy mi się z Ambre Russe, który, oprócz apteczności, ma w sobie piękną ambrę i zdecydowanie wygrywa z sułtańskim oregano i z bazylią.

Używam tego produktu od: próbki, od dłuższego czasu
Ilość zużytych opakowań: próbki

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    331
    recenzji

    1
    pochwał

    8,85

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    3,15

Zobacz cały ranking