Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Clinique, Take the Day Off, Cleansing Balm (Balsam do demakijażu)

Clinique, Take the Day Off, Cleansing Balm (Balsam do demakijażu)

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Pojemność 125 ml
Cena 149,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Ten lekki balsam do demakijażu błyskawicznie usuwa makijaż z twarzy i powiek, nawet ten wykonany za pomocą najbardziej długotrwałych kosmetyków. Tuż po nałożeniu jego konsystencja przyjmuje postać płynnej oliwki, która nie wysusza skóry. Produkt odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry.

Cechy produktu

Właściwości
nawilżające, oczyszczające
Opakowanie
słoiczek
Konsystencja
mleczko
Pojemność
>100ml
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 23

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

3 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nie wykluczam kolejnego zakupu.

Wydajny, jedno opakowanie miałam prawie rok. Zmywa makijaż, ale nie nadaje się do oczu bo są jakby "za mgłą" po jego użyciu. Zapach też ma trochę "olejkowaty", ale da się przyzwyczaić. Najbardziej na plus przemawia do mnie jego stała konsystencja, nie ma ryzyka, że wyleje się w walizce.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Robi to co trzeba

Robi to co trzeba ,czyli zmywa makijaż w sposób ultra delikatny. Nie zapycha i radzi sobie z każdym makijażem. Myśle ,że pewnie da się znaleść jakieś zamienniki ,ale jeszcze nic podobnego nie znalazłam ,a używałam sporo takich kosmetyków. Mimo ceny jest wydajny ,no i nigdy mnie nie zawiódł

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

cudo dla osób z suchą i wrażliwą skórą

mając ekstremalnie suchą i wrażliwą skórę, od dawna szukałam czegoś do demakijażu, co nie będzie wymagało dużej ilości dotykania twarzy - każdy z wrażliwą skórą wie o co chodzi. ktoś mi kiedyś polecił ten produkt i jest to najlepsza rzecz jaka mnie ostatnio spotkała. Mała ilość rozpuszcza cały makijaż na twarzy, woda bez problemu wszystko zmywa. Minusem jest cena, ale dobrym zamiennikiem (chociaż nie tak skutecznym) jest produkt z Body Shopu, rumiankowy balsam do demakijażu.

Anna Małecka masaż szyi i dekoltu

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Oj nie...

Kto czyta moje recenzje ten wie, że jestem śmiertelnie obrażona na Clinique z prostego powodu. To jedna z Trzech Jeźdzców Apokalipsy (Clarins_Vichy_Clinique), która powoduje u mnie natychmiastową reakcję obronną cery w postaci bolących kretowisk i gul. Leczenie ich zajmuje mi tygodnie i jest to przeze mnie udowodnione naukowo co potwierdzam własną twarzą. Zakupiłam nie wiem po co na kiermaszu Estee Lauder za pół ceny.. Zmywanie makijażu tym wynalazkiem to jakiś smętny żart. Oczy pokrywa mgłą na długo po demakijażu. Fluid, cienie bronzer rozmazuje i wtłacza w pory jeszcze bardziej niż przez cały dzień miały ku temu okazję. Całość finalnie zamiast czystości jest pokryte tłustym filmem. Nie wiem czy to jest produkt uboczny jakiś innych kremów czy jak. Ja nie polecam! Jedyny krem który bez żalu roztopiłam wrzątkiem i spłynął w ciemność.. Za tą cenę lepiej kupić sobie nową święcę Yankee..

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Jeden z najlepszych kosmetyków wszechczasów!

Czaiłam się na ten balsam prawie rok. Jednak za każdym razem, gdy myślałam o zakupie, było mi szkoda kasy na słoiczek smalcu. Aż pewnego dnia, moja ulubiona drogeria internetowa zrobiła wyprzedaż, i tak stałam się szczęśliwą posiadaczką owego balsamu. Teraz wiem, że jest wart każdych pieniędzy.

Balsam zamknięty jest w ślicznym, płaskim, fioletowym słoiczku ze srebrną zakrętką. Słoiczek ten wypełniony jest bo brzegi czymś, co na pierwszy rzut oka rzeczywiście przypomina smalec. Lecz nic bardziej mylnego. To jakaś magiczna substancja, która w kontakcie z ciepłem skóry zamienia się w aksamitny olejek.

Pierwszą moją myślą było coś w stylu ło matko bosko, jak ja to stamtąd wygrzebię. A grzebaniem we wszelakich mazidłach to ja się brzydzę. Na szczęście zmartwiłam się na wyrost, ponieważ wystarczy jedynie przyłożyć dłoń do kosmetyku i delikatnie nabrać na palce odpowiednią ilość. Uwierzcie mi, naprawdę nie potrzeba go dużo.

Działanie:

Jak już wspomniałam, balsam w kontakcie ze skórą zmienia się w olejek. A przynajmniej w coś co przypomina olejek, ale chyba nie do końca nim jest, ponieważ zmywa się do czysta i bez problemu. Wystarczy opłukać twarz wodą, lub przetrzeć ją ciepłym, mokrym ręcznikiem i nie zostaje po nim żaden ślad. Żaden tłusty film, żadna tłusta, lepka warstwa, no po prostu nic. Twarz jest czysta, mięciutka, brak jakiegokolwiek śladu przesuszenia, czy podrażnienia. Nie odczuwam żadnego ściągnięcia, a jedynie delikatne nawilżenie. Po użyciu balsamu twarzy nie trzeba już katować żelem, czy mydłem. Od razu można przechodzić do następnej fazy pielęgnacji.

Co do kwestii usuwaniu makijażu, to byłam i jestem pod ogromnym wrażeniem działania balsamu. Są dni, kiedy nie chce mi się malować. Lecz przeważnie noszę na twarzy, a raczej na oczach, ciężką artylerię w postaci wodoodpornej maskary, takiegoż eyelinera, czarnej kredki w dużych ilościach, żelu do brwi, ciemnych cieni do powiek, oraz bazy do nich. Ostatnio eksperymentuję z czarnym pigmentem od Inglota. Byłam przerażona, ponieważ to cholerstwo mimo iż piękne, to niczym nie chciało się zmyć. Tarłam i tarłam, mydłem, mleczkiem, kremem, oliwką, i jedyne co osiągnęłam to czerwone oczy, podrażnioną skórę i smugi na twarzy. Balsam Clinique pozbył się pigmentu w całości, w niecałą minutę. I nawet specjalnie nie musiałam się starać. Bo wystarczy rozmazać go trochę po oczach i rozpuszcza wszystko, co się na nich znajduje. Radzi sobie z każdą, nawet najczarniejszą i najbardziej wodoodporną kolorówką do oczu. I robi to bez jakiegokolwiek podrażnienia. Nie ma mowy, żeby coś zapiekło, nawet jeśli przypadkiem dostanie się troszkę balsamu do oka. W tym przypadku również wystarczy resztkę mejkapu zmyć wodą, lub przetrzeć ręcznikiem. Nie uświadczycie nawet jednej smugi. Balsam działa o niebo lepiej, szybciej i delikatniej, od każdego mleczka, z jakim miałam styczność. Nawet tym najdroższym. Największą jego przewagą jest to, że po prostu nie trzeba niczego trzeć, a sam demakijaż zmienia się w przyjemny masaż.

Podkład, róż, bronzer oraz szminka zmywa równie szybko i równie delikatnie.

Balsam nie wysusza nawet bardzo suchej i wrażliwej skóry. Testowała go moja przyjaciółka z najbardziej delikatną skórą, jaką znam i nie wyrządził jej krzywdy. Przy najbliższej okazji, sprezentuję go jej.

Zapach niby jest, a niby go nie ma. Delikatny, prawie niewyczuwalny i bardzo naturalny. Charakterystyczna rzecz dla Clinique, których kosmetyki są bezzapachowe. Nie przeszkadza mi to.

Cena, teraz już wiem, że jaka by nie była to i tak nie jest straszna. Za taką jakość jestem w stanie zapłacić każdą sumę.

Jestem oczarowana balsamem, pod każdym względem. Taki niepozorny, a tak fantastycznie działa!

Z wielką przyjemnością umieszczam go w moich hitach, oraz na miejscu numer 1 wśród kosmetyków do oczyszczania twarzy.

Polecam!

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nr. 3 w rankingu damakijazu

Gdybym ni znala olejku DHC Deep cleansing, ktory jest absolutnym hitem w kategorii demakijaz oleistymi mazidlami, oraz olejku Oskia -
Clinique stalby na podium.
Mam jednak porownanie ze wspomnianymi wczesniej produktami i do nich bede go porownywac, niestety.
Opakowanie-bardzo fajne, latwiej go transportowac podczas wakacji niz inne olejki.
Konsystencja-miekki smalec :) po wydlubaniu odpowiedniej ilosci-ani za malo ani za duzo (ziarno fasoli?) -pod wplywem ciepla przemienia sie w olej.
Milo sie nim zmywa makijaz, w miare latwo jezdzi sie po skorze , wykonujac przy tym lekki masaz. Jednym slowem -fajna rzecz.
A teraz o minusach: jest drogi -za drogi jesli wezmiemy pod uwage jego wydajnosc, ktora jest dosyc marna przy codziennym stosowaniu.
DHC 200 ml w cenie bez promocji to wydatek 23 euro gdy Clinique kosztuje 28 euro.
DHC czy Oskia zuzywa sie w ok 8 miesiecy, Clinique zyzyl sie u mnie w 2.5 miesiaca.
Jesli chodzi o zmywanie twarzy Clinique jest ok, chociaz DHC i Oskia pozostawiaja skore duzo milsza w dotyku i lekko nawilzona,
Clinique procz czystosci raczej nie nawilza w zaden sposob (nie wysusza tez!)
Praca z nim jest troszke tepawa. Niby ma konsystencje oleista ale jak wezmiemy za duzo bedzie nam przeszkadzac "tlustosc" robi sie ciezki na twarzy , jak wezmiemy za malo bedzie za malo poslizgu i nic sobie nie wymasujemy :(
Wczesniej wymienieni konkurenci sa fantastyczni i praca z nimi to PRAWDZIWA przyjemnosc, wszystko jest idealne w Clinique jest tylko poprawnie.
Nie poprawia stanu skory , nie pogarsza go tez w zaden sposob.
Po uzyciu DHC skora jest szczesliwa ;) i napradwe pojawia sie coraz mniej zaskornikow a te ktore juz sa szybciej sie goja.
Dlaczego kupilam Takle the day off ? Dostalam kupony ze znizka na zakup produktu do demkijazu marki Clinique . Nie szukalam i nie szukam zastepcow Oski i DHC zwyczajnie nadarzyla sie okazja wyprowac cos nowego i...zgrzeszylam :) zaluje :P
Podusmowujac: Polecam moje idealne olejki, jesli wachacie sie czy kupic Clinique a macie mozliwosc zakupu pozostalych dwoch-nie kupujcie balsamu.
Jesli chcecie wyprobowac Clinique-smialo krzywdy wam nie zrobi, niestety nic dobrego rowniez nie.
Ja nie polecam mimo ze produkt jest poprawny
EDIT : odjelam mu gwiazdke za to z nie pomaga walczyc z niedoskonalosciami a wlasciwie mam wrazenie ze nieco zapycha cere, jest dziwnie tlusty
Na wakacjach sie nie sprawdzil

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

nie potrzebuję niczego więcej

Zdecydowanie najlepszy produkt do demakijażu w mojej historii.

+ dobry, prosty skład bez drażniących substancji zapachowych i bez parafiny;
+ zabójcza wydajność (półtora roku częstego używania);
+ śliczne opakowanie, które również łatwo można zabrać w podróż;
+ przed wszystkim świetnie usuwa makijaż i robi to bardzo delikatnie;
+ radzi sobie z azjatyckimi kremami BB i każdym podkładem;
+ można go spłukać wodą, nie potrzebujemy żadnych bzdurnych ściereczek, które potem trzeba prać i które drażnią skórę;
+ umożliwia wykonanie delikatnego masażu twarzy;
+ nigdy nie spowodował u mnie wysypu czy podrażnienia.

Dodam, że nie używałam go do demakijażu oczu, nigdy nie stosuję olejowych kosmetyków do tego celu.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Skuteczny i Wydajny

Produkt spełnia swoją funkcję. Niewielka ilość wystarczy żeby zmyć cały makijaż. Podczas zakupu zastanawiałam się czy warto wydać tę niemałą- jak na produkt do demakijażu- kwotę... Jednak starczył mi on na około 8 miesięcy. Uważam że jest warty swojej ceny. Mam cerę suchą i u mnie sprawdził się świetnie, demakijaż przy użyciu tego produktu to dla mnie czysty relaks i przyjemność :) Opakowanie trwałe i wygląda estetycznie nawet po tak długim okresie użytkowanie. Kupiłam już kolejne opakowanie.

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

godny polecenia, zmywa nawet wodoodporny makijaż

Skuteczność:

Produkt ten dobrze sobie radzi ze zmywaniem nawet najbardziej trwałych kosmetyków.
Używam bardzo trudnych do zmycia wodoodpornych, japońskich tuszy do rzęs (m.in. majolica majorca) i balsam ten potrafi sie z nimi szybko i sprawnie rozprawić. Czasami gdy nałożę znacznie mocniejszy makijaż oczu niż zwykle ,muszę powtórzyć zmywanie.

Działanie:

Nie podrażnia
Nie wysusza (też nie nawilża)
Nie zapchał mnie
Nie ma po jego użyciu uczucia ściągnięcia

Konsystencja:

Konsystencja stała. pod wpływem ciepła ciała balsam zmienia się w olejek zmienibardzo tłusta (jak smalec), ale po zmyciu wodą nie pozostaje na twarzy tłusta warstwa.

Opakowanie:
spory słoiczek, do tego dość ciężki - nie lubię z nim podróżować. Szczęśliwie dzięki stałej konsystencji tego produktu łatwo można przełożyć jego niewielką ilość do opakowania zastępczego na podróż czy siłownię/basen (ja używam małych plastikowych słoiczków z rossmana).

Wydajność:

bardzo dobra, wręcz imponująca (fakt, że nie maluję się mocno, poza rzęsami) - zużycie pierwszego opakowania zajęło mi 9 miesięcy.

Zapach

brak - kwestia gustu, dla mnie szkoda, bo przepadam za kosmetykami o ładnych zapachach.

Używam tego produktu od: grudnia 2014 r.
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 2

2 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Mieszane uczucia

Jak zaczełam uzywać to się zakochałam bez reszty.
Ale to jest produkt wydajny (stosowany raz dziennie wieczorem do demakijażu wystrczy na ok 6 miesięcy!!) i im dłużej go mam w swej łazience tym mniejszy entuzjazm wzbudza. szkoda..

Po pierwsze wygooglowałam skład bo po dłuższym czasie stosowania zauważam ,że cera zaczyna się zanieczyszczać i nawet retinole już nie radzą sobie jak niegdyś (coś je sabotuje pomyślałam i padło na tegoż clinique)

i tak oto pierwszy w składzie (można obstwiać ze to min 30% całego składu) ethylhexyl palmitate;
"Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Substancja stosowana jako renatłuszczająca w preparatach myjących. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową"*
czyli posiada wszystkie plusy i minusy pochodnych parafiny (mojej skórze nie służy)

drugi w kolejce carthamus tinctorius (safflower) seed oil czyli olej z krokosza tez ma właściwośći okluzyjne j.w

trzeci CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE " Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy."*


sorbeth-30 tetraoleate -emulgator

polyethylene substancja stosowana jako ścierniwo. Stosowany w pilingach jako substancja ścierająca zrogowaciały naskórek, a także w pastach do zębów. Polietylen nieskocząsteczkowy tworzy na powierzchni skóry i włosów film, który ogranicza nadmierną utratę wody z powierzchni, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza naskórek i włosy*

no i dalej woda chyba jakiś emolient i konserwant..

Z jednej strony produkt rozpuszcza makijaż i z tym się zgodzę.
Z drugej jednak strony produkt za prawie 150 zł to nic innego jak tanie składniki i potencjalnie "zapychające" które nie którym nie zaszkodzą (skóry suche) innym tak ale mało komu pomogą.

ZDECYDOWANIE NIE dla skór tłustych ze skłonnością do zapychania ,trądzikowych!

Plus za nie dodanie zapachu.

Dla mnie kolejny produkt clinique który jednak bardziej szkodzi niż pomaga. Słaby skład , za sporą kasę.

Moim zdaniem nie warto przepłacać.. Olejek bielendy za kilkanaście złotych ma bogatszy skład, jeśli chodzi o efekty są identyczne.
To samo olej kokosowy.

* info z kosmopedia.org - polecam zajrzeć by wgłębić się w szczegóły..

Używam tego produktu od: 6 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: jedno

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Skuteczny!

To mój pierwszy produkt od Clinique, zdecydowałam się na niego pod wpływem wielu pozytywnych recenzji na blogach kosmetycznych.
Jest bezzapachowy, delikatny dla skóry, nie podrażnia skóry ani oczu , nie wysusza i jest skuteczny!
Nakładam go na palce i zanurzam na krótką chwilę w wodzie następnie masuję twarz i spłukuję, następnie czynność powatrzam z niewielką tym razem ilością kosmetyku by mieć pewność że dokładnie umyłam twarz. Z makijażem oczu też sobie bardzo dobrze radzi, rozpuszcza make up przy czym oczy wogóle nie pieką i nie są podrażnione- super:) Jedyne co zauważyłam to to, że należy kosmetyk porządnie spłukać z oczu , ponieważ miałam wrażenie jakbym miała je lekko wysuszone, zachodził mi obraz lekką mgłą np. jak patrzylam na ekran komputera-trwało to krótki czas ale jednak przeszkadzało.
Opakowanie starczyło mi na niecałe 3 miesiące codziennego używania.Ciekawa konsystencja- mi odpowiada , bowiem mogę mieć kontrolę ile kosmetyku nakładam i ile zużywam.Kosmetyk polecam!

Używam tego produktu od: 3 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Kocham :)

Konsystencja i zapach:

Różnie można opisać konsystencję - jest trochę podobna do smalcu i jest tłusta. To jednak nie powinno dziwić, ponieważ tylko dzięki tłustej lub oleistej konsystencji można skutecznie rozpuścić makijaż. Balsam jest bezzapachowy.

Jak stosuję kosmetyk:

Niewielką ilość balsamu rozgrzewam w palcach. Przybiera on wtedy formę oleistą i bezbarwną. Następnie delikatnie masuję nim twarz. Oczy zmywam wcześniej płynem do oczu. Inaczej cały makijaż oczu rozprowadzam po twarzy. Jednak jeżeli komuś to nie przeszkadza, to balsam bardzo dobrze rozpuszcza makijaż jaki znajduje się na oczach. Jest to kosmetyk, który nie podrażnia ani oczu, ani skóry twarzy. Jest bardzo delikatny, ale skuteczny. Po masażu makijaż jest rozpuszczony i gotowy do usunięcia za pomocą pianki/mydła do mycia twarzy. Balsam zmywa się dobrze i szybko, a wraz z nim znikają wszystkie zanieczyszczenia.

Rezultaty:

Po użyciu balsamu skóra jest miękka i gładka, a po zmyciu pianką bardzo czysta. Wystarczy przetrzeć ją wacikiem nasączonym płynem micelarnym, a następnie delikatnym tonikiem. Nie musimy zużywać hektolitrów wody i tony wacików. Balsam jest doskonały do codziennej pielęgnacji, a jak wracamy zmęczeni z imprezy wystarczy balsam, trochę pianki i wody i możemy bez wyrzutów sumienia kłaść się spać z czystą cerą.

Dodatkowe informacje:

Balsam Clinique zawiera olej z krokosza barwierskiego, który ma działanie nawilżające i zmiękczające oraz witaminę E. Opakowanie 125 ml kosztuje 145 zł. Jest to dość dużo, ale balsam jest bardzo wydajny. Tańsze balsamy do demakijażu można nabyć np. w The Body Shop lub w Sephorze pod ich marką. Może wypróbuję je w następnej kolejności. Z tego balsamu jestem bardzo zadowolona i będę do niego wracać.


Używam tego produktu od: 3 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: pierwsze w użyciu

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    92
    produktów

    160
    recenzji

    4
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    148
    recenzji

    3
    pochwał

    8,46

  3. 3

    13
    produktów

    141
    recenzji

    0
    pochwał

    8,04

Zobacz cały ranking