18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Clinique, Take the Day Off, Cleansing Balm (Balsam do demakijażu)

Clinique, Take the Day Off, Cleansing Balm (Balsam do demakijażu)

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5

Pojemność 125 ml
Cena 149,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Ten lekki balsam do demakijażu błyskawicznie usuwa makijaż z twarzy i powiek, nawet ten wykonany za pomocą najbardziej długotrwałych kosmetyków. Tuż po nałożeniu jego konsystencja przyjmuje postać płynnej oliwki, która nie wysusza skóry. Produkt odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry.

Cechy produktu

Właściwości
nawilżające, oczyszczające
Opakowanie
słoiczek
Konsystencja
mleczko
Pojemność
>100ml
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 28

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: jedno opakowanie

Dobrze sobie radzi

Miałam ten produkt w opakowaniu miniaturowym 15 ml.
To rodzaj masełka, który nabieramy szpatułką . Rozpuszcza sie pod wpływem ciepła.
Rozsmarowujemy go na twarzy , dobrze rozpuszcza makijaż . Po wszystkim używam jeszcze żelu do mycia twarzy. Mam wtedy pewność, że mam nieskazitelnie czystą twarz.
Produkt nie podrażnia i nie wysusza skóry.
Zapach raczej neutralny.
Jak na tak małe opakowanie muszę przyznać, że produkt jest bardzo wydajny. Miniaturka wystarczyła mi na ponad 2 tygodnie.

Cena niestety nie jest niska i to jedyne zastrzeżenie do tego produktu.
Cieszę się, że miałam możliwośc przetestowania tego produktu.
Czy wrócę, nie wiem. Może nabędę jeszcze miniaturkę. Jednak cena ok 150 zł za 125 ml uważam, ze jest zbyt wysoka.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Niezbędnik w wieczornym demakijażu

Balsam do demakijażu Clinique to mój ulubiony produkt tego kalibru.

Balsam jest bezzapachowy, fantastycznie rozpływa się na twarzy, zmieniając swoją konsystencję w delikatne mleczko. Take the Day Off radzi sobie z każdym makijażem, zmywa kryjące podkłady, wodoodporny makijaż.

Używam wraz z produktem myjącym na bazie wody, jako pierwszy etap pielęgnacji.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Dobry demakijaż

Fajny balsam myjący. Rzeczywiście bardzo dobrze zmywa makijaż, nawet oka. Nie zapycha i nie drażni oczu.
Niestety dla mnie trochę za drogi, ale bardzo wydajny produkt.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Nie ma lepszego!

Przetestowałam wiele różnych produktów do demakijażu i zawsze było w nich jakieś większe lub mniejsze "ale".
Jednak, gdy odkryłam Clinique Take the Day Off nie zamienię już go na nic innego. Wreszcie pożegnałam się z czarnymi śladami na ręczniku, "pandą" pod oczami rano po niedokładnym zmyciu makijażu (a wieczorem wydawało się, że wszystko się zmyło...), piekącymi oczami, wypryskami i wieloma innymi wadami. Zmywanie makijażu z tym produktem jest szybkie, łatwe i dokładne. Nakładam trochę na dłonie i masuję twarz i oczy. Potem przemywam mydłem, żeby usunąć tłusty film z resztkami makijażu i tyle :)
Jedyne moje malutkie, maleńkie, malusieńkie "ale" to cena produktu, ale jest niesamowicie wydajny, więc można mu to wybaczyć.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Idealny demakijaż

Nasze spotkanie było czystym przypadkiem. Ale od razu wybuchła między nami ogromna miłość. Uwielbiam demakijaż, który ma w konieczności kontakt z wodą. Balm jest idealny ma delikatną konsystencję, domywa nawet najtrwalszy i wodoodporny makijaż, nie wysusza skóry. Nawet kiedy dostanie się do oczu nie piecze i nie powoduje "mgły". Jest bardzo wydajny- opakowanie starcza nawet na 3 miesiące ponieważ wystarczy odrobina do zmycia całej twarzy.

3 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nie wykluczam kolejnego zakupu.

Wydajny, jedno opakowanie miałam prawie rok. Zmywa makijaż, ale nie nadaje się do oczu bo są jakby "za mgłą" po jego użyciu. Zapach też ma trochę "olejkowaty", ale da się przyzwyczaić. Najbardziej na plus przemawia do mnie jego stała konsystencja, nie ma ryzyka, że wyleje się w walizce.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Robi to co trzeba

Robi to co trzeba ,czyli zmywa makijaż w sposób ultra delikatny. Nie zapycha i radzi sobie z każdym makijażem. Myśle ,że pewnie da się znaleść jakieś zamienniki ,ale jeszcze nic podobnego nie znalazłam ,a używałam sporo takich kosmetyków. Mimo ceny jest wydajny ,no i nigdy mnie nie zawiódł

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

cudo dla osób z suchą i wrażliwą skórą

mając ekstremalnie suchą i wrażliwą skórę, od dawna szukałam czegoś do demakijażu, co nie będzie wymagało dużej ilości dotykania twarzy - każdy z wrażliwą skórą wie o co chodzi. ktoś mi kiedyś polecił ten produkt i jest to najlepsza rzecz jaka mnie ostatnio spotkała. Mała ilość rozpuszcza cały makijaż na twarzy, woda bez problemu wszystko zmywa. Minusem jest cena, ale dobrym zamiennikiem (chociaż nie tak skutecznym) jest produkt z Body Shopu, rumiankowy balsam do demakijażu.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Oj nie...

Kto czyta moje recenzje ten wie, że jestem śmiertelnie obrażona na Clinique z prostego powodu. To jedna z Trzech Jeźdzców Apokalipsy (Clarins_Vichy_Clinique), która powoduje u mnie natychmiastową reakcję obronną cery w postaci bolących kretowisk i gul. Leczenie ich zajmuje mi tygodnie i jest to przeze mnie udowodnione naukowo co potwierdzam własną twarzą. Zakupiłam nie wiem po co na kiermaszu Estee Lauder za pół ceny.. Zmywanie makijażu tym wynalazkiem to jakiś smętny żart. Oczy pokrywa mgłą na długo po demakijażu. Fluid, cienie bronzer rozmazuje i wtłacza w pory jeszcze bardziej niż przez cały dzień miały ku temu okazję. Całość finalnie zamiast czystości jest pokryte tłustym filmem. Nie wiem czy to jest produkt uboczny jakiś innych kremów czy jak. Ja nie polecam! Jedyny krem który bez żalu roztopiłam wrzątkiem i spłynął w ciemność.. Za tą cenę lepiej kupić sobie nową święcę Yankee..

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Jeden z najlepszych kosmetyków wszechczasów!

Czaiłam się na ten balsam prawie rok. Jednak za każdym razem, gdy myślałam o zakupie, było mi szkoda kasy na słoiczek smalcu. Aż pewnego dnia, moja ulubiona drogeria internetowa zrobiła wyprzedaż, i tak stałam się szczęśliwą posiadaczką owego balsamu. Teraz wiem, że jest wart każdych pieniędzy.

Balsam zamknięty jest w ślicznym, płaskim, fioletowym słoiczku ze srebrną zakrętką. Słoiczek ten wypełniony jest bo brzegi czymś, co na pierwszy rzut oka rzeczywiście przypomina smalec. Lecz nic bardziej mylnego. To jakaś magiczna substancja, która w kontakcie z ciepłem skóry zamienia się w aksamitny olejek.

Pierwszą moją myślą było coś w stylu ło matko bosko, jak ja to stamtąd wygrzebię. A grzebaniem we wszelakich mazidłach to ja się brzydzę. Na szczęście zmartwiłam się na wyrost, ponieważ wystarczy jedynie przyłożyć dłoń do kosmetyku i delikatnie nabrać na palce odpowiednią ilość. Uwierzcie mi, naprawdę nie potrzeba go dużo.

Działanie:

Jak już wspomniałam, balsam w kontakcie ze skórą zmienia się w olejek. A przynajmniej w coś co przypomina olejek, ale chyba nie do końca nim jest, ponieważ zmywa się do czysta i bez problemu. Wystarczy opłukać twarz wodą, lub przetrzeć ją ciepłym, mokrym ręcznikiem i nie zostaje po nim żaden ślad. Żaden tłusty film, żadna tłusta, lepka warstwa, no po prostu nic. Twarz jest czysta, mięciutka, brak jakiegokolwiek śladu przesuszenia, czy podrażnienia. Nie odczuwam żadnego ściągnięcia, a jedynie delikatne nawilżenie. Po użyciu balsamu twarzy nie trzeba już katować żelem, czy mydłem. Od razu można przechodzić do następnej fazy pielęgnacji.

Co do kwestii usuwaniu makijażu, to byłam i jestem pod ogromnym wrażeniem działania balsamu. Są dni, kiedy nie chce mi się malować. Lecz przeważnie noszę na twarzy, a raczej na oczach, ciężką artylerię w postaci wodoodpornej maskary, takiegoż eyelinera, czarnej kredki w dużych ilościach, żelu do brwi, ciemnych cieni do powiek, oraz bazy do nich. Ostatnio eksperymentuję z czarnym pigmentem od Inglota. Byłam przerażona, ponieważ to cholerstwo mimo iż piękne, to niczym nie chciało się zmyć. Tarłam i tarłam, mydłem, mleczkiem, kremem, oliwką, i jedyne co osiągnęłam to czerwone oczy, podrażnioną skórę i smugi na twarzy. Balsam Clinique pozbył się pigmentu w całości, w niecałą minutę. I nawet specjalnie nie musiałam się starać. Bo wystarczy rozmazać go trochę po oczach i rozpuszcza wszystko, co się na nich znajduje. Radzi sobie z każdą, nawet najczarniejszą i najbardziej wodoodporną kolorówką do oczu. I robi to bez jakiegokolwiek podrażnienia. Nie ma mowy, żeby coś zapiekło, nawet jeśli przypadkiem dostanie się troszkę balsamu do oka. W tym przypadku również wystarczy resztkę mejkapu zmyć wodą, lub przetrzeć ręcznikiem. Nie uświadczycie nawet jednej smugi. Balsam działa o niebo lepiej, szybciej i delikatniej, od każdego mleczka, z jakim miałam styczność. Nawet tym najdroższym. Największą jego przewagą jest to, że po prostu nie trzeba niczego trzeć, a sam demakijaż zmienia się w przyjemny masaż.

Podkład, róż, bronzer oraz szminka zmywa równie szybko i równie delikatnie.

Balsam nie wysusza nawet bardzo suchej i wrażliwej skóry. Testowała go moja przyjaciółka z najbardziej delikatną skórą, jaką znam i nie wyrządził jej krzywdy. Przy najbliższej okazji, sprezentuję go jej.

Zapach niby jest, a niby go nie ma. Delikatny, prawie niewyczuwalny i bardzo naturalny. Charakterystyczna rzecz dla Clinique, których kosmetyki są bezzapachowe. Nie przeszkadza mi to.

Cena, teraz już wiem, że jaka by nie była to i tak nie jest straszna. Za taką jakość jestem w stanie zapłacić każdą sumę.

Jestem oczarowana balsamem, pod każdym względem. Taki niepozorny, a tak fantastycznie działa!

Z wielką przyjemnością umieszczam go w moich hitach, oraz na miejscu numer 1 wśród kosmetyków do oczyszczania twarzy.

Polecam!

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nr. 3 w rankingu damakijazu

Gdybym ni znala olejku DHC Deep cleansing, ktory jest absolutnym hitem w kategorii demakijaz oleistymi mazidlami, oraz olejku Oskia -
Clinique stalby na podium.
Mam jednak porownanie ze wspomnianymi wczesniej produktami i do nich bede go porownywac, niestety.
Opakowanie-bardzo fajne, latwiej go transportowac podczas wakacji niz inne olejki.
Konsystencja-miekki smalec :) po wydlubaniu odpowiedniej ilosci-ani za malo ani za duzo (ziarno fasoli?) -pod wplywem ciepla przemienia sie w olej.
Milo sie nim zmywa makijaz, w miare latwo jezdzi sie po skorze , wykonujac przy tym lekki masaz. Jednym slowem -fajna rzecz.
A teraz o minusach: jest drogi -za drogi jesli wezmiemy pod uwage jego wydajnosc, ktora jest dosyc marna przy codziennym stosowaniu.
DHC 200 ml w cenie bez promocji to wydatek 23 euro gdy Clinique kosztuje 28 euro.
DHC czy Oskia zuzywa sie w ok 8 miesiecy, Clinique zyzyl sie u mnie w 2.5 miesiaca.
Jesli chodzi o zmywanie twarzy Clinique jest ok, chociaz DHC i Oskia pozostawiaja skore duzo milsza w dotyku i lekko nawilzona,
Clinique procz czystosci raczej nie nawilza w zaden sposob (nie wysusza tez!)
Praca z nim jest troszke tepawa. Niby ma konsystencje oleista ale jak wezmiemy za duzo bedzie nam przeszkadzac "tlustosc" robi sie ciezki na twarzy , jak wezmiemy za malo bedzie za malo poslizgu i nic sobie nie wymasujemy :(
Wczesniej wymienieni konkurenci sa fantastyczni i praca z nimi to PRAWDZIWA przyjemnosc, wszystko jest idealne w Clinique jest tylko poprawnie.
Nie poprawia stanu skory , nie pogarsza go tez w zaden sposob.
Po uzyciu DHC skora jest szczesliwa ;) i napradwe pojawia sie coraz mniej zaskornikow a te ktore juz sa szybciej sie goja.
Dlaczego kupilam Takle the day off ? Dostalam kupony ze znizka na zakup produktu do demkijazu marki Clinique . Nie szukalam i nie szukam zastepcow Oski i DHC zwyczajnie nadarzyla sie okazja wyprowac cos nowego i...zgrzeszylam :) zaluje :P
Podusmowujac: Polecam moje idealne olejki, jesli wachacie sie czy kupic Clinique a macie mozliwosc zakupu pozostalych dwoch-nie kupujcie balsamu.
Jesli chcecie wyprobowac Clinique-smialo krzywdy wam nie zrobi, niestety nic dobrego rowniez nie.
Ja nie polecam mimo ze produkt jest poprawny
EDIT : odjelam mu gwiazdke za to z nie pomaga walczyc z niedoskonalosciami a wlasciwie mam wrazenie ze nieco zapycha cere, jest dziwnie tlusty
Na wakacjach sie nie sprawdzil

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

nie potrzebuję niczego więcej

Zdecydowanie najlepszy produkt do demakijażu w mojej historii.

+ dobry, prosty skład bez drażniących substancji zapachowych i bez parafiny;
+ zabójcza wydajność (półtora roku częstego używania);
+ śliczne opakowanie, które również łatwo można zabrać w podróż;
+ przed wszystkim świetnie usuwa makijaż i robi to bardzo delikatnie;
+ radzi sobie z azjatyckimi kremami BB i każdym podkładem;
+ można go spłukać wodą, nie potrzebujemy żadnych bzdurnych ściereczek, które potem trzeba prać i które drażnią skórę;
+ umożliwia wykonanie delikatnego masażu twarzy;
+ nigdy nie spowodował u mnie wysypu czy podrażnienia.

Dodam, że nie używałam go do demakijażu oczu, nigdy nie stosuję olejowych kosmetyków do tego celu.

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    1
    produktów

    43
    recenzji

    422
    pochwał

    10,00

  2. 2

    24
    produktów

    112
    recenzji

    283
    pochwał

    9,39

  3. 3

    28
    produktów

    81
    recenzji

    322
    pochwał

    9,26

Zobacz cały ranking