Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Guerlain, Insolence EDT

Guerlain, Insolence EDT

Średnia ocena użytkowników: 3,9 /5

Kategoria
Marka

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Zapach, który nie należy do rodziny szyprowej, orientalnej, drzewnej ani aldehydowej, nie jest bowiem zapachem konwencjonalnym. Jego piramida zapachowa została zdekonstruowana tak, aby miał on otwartą strukturę. Kompozycja otwiera swoje serce nutą fiołka, za którym podąża malina, kwiat pomarańczy i róża, a następnie tanka, żywica i irys.
Niekonwencjonalny jest też flakon, zaprojektowany przez artystę rzeźbiarza Serge'a Mansau. Bryła flakonu składa się z korpusu, szyjki i korka. Trzy półkule są dość masywne, aby flakon mógł zachować równowagę. Wszystkie części wydają się układać w spiralę i sprawiają wrażenie, jakby wirowały. Po raz kolejny Guerlain stworzył prowokujący zapach wymykający się klasyfikacjom. Muzą zapachu jest dwukrotna zdobywczyni Oscara, aktorka Hilary Swank.

Nuty zapachowe: irys, kwiat pomarańczy, róża, fiołek, drzewo sandałowe, białe piżmo, bób Tonka, wanilia, mailny.

Cena/Pojemność: EdT 199 zł/ 30ml, EdT 295 zł/ 50ml, EdT 399 zł/ 100ml

W skład linii zapachowej wchodzą również: Ekstrakt Parfum 7,5ml/455 zł. , Body Lotion (Mleczko do ciała) 200ml/192 zł. i Shower Gel (Żel do kąpieli)/159 zł.

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 123

Średnia ocena użytkowników: 3,9 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
50% jesień/zima 50% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Jeden z moich ulubieńców

Perfum dostała mama w prezencie. Zarówno dla mnie jak i dla niej zapach był za ciężki. Jednak w ostatnim czasie mój gust zmienił się diametralnie. Ostatnio powąchałam i przepadłam. Mama bez protestu oddala go w moje ręce.
Ciężki, duszący, mocny - tylko tak go mogę opisać, ale ma w sobie "to coś" co mnie do niego ciągnie. Uwielbiam się nim spryskać, gdy mam ochotę zaszaleć i wiedzieć, ze wszyscy wokół mnie też go czują. Z nim nie potrzebuję dodatków i biżuterii. Prawdziwy zapachowy "killer"., który utrzymuje się cały dzień na skórze, a na ciuchach zdarzyło się, ze czułam go i po praniu.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Zapach delikatności i kremowej subtelności

Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, by ochłonąć na chwilkę później. Teraz znów kocham się w nich szalenie.

Insolence nie są równe, zapach ewoluuje, ale mam wrażenie, że on się zmienia jak kameleon, raz tak, a raz tak. Szkoda, bo ja wyjątkowo lubię tę kremową jego wersję, taką delikatną, subtelną, przyjemną, do rany przyłóż, jak masłowaty balsam do ciała. Drugie jego oblicze to kwiatowy killer pomieszany ze słodkim kremem, też delikatnym, ale to jednak nie to. Obie wersje są dosyć waniliowe, co akurat mi odpowiada.

Zapach lekko podobny do Aqua Allegoria Pivoine Magnifica, chociaż nie twierdzę, że podobieństwo jest wielkie i łudzące. Tak z charakteru.

Perfumy aż mnie duszą, jak to często u Guerlain, ale nic to, są tak piękne, że się daję. Jest bardzo kwiatowo, a wszystko to na delikatnym puszku podane.

Czuję różę, piwonię, fiołka - zdecydowanie to jest mocny pierwszy plan. Krem, wanilia, żywica, irys, bób Tonka - plan drugi, a na sam koniec wanilia, słodka i lekka.

Zapach wyjątkowo oryginalny, jestem pewna, że jeśli już się spodoba, będziemy do niego wracać. Ja będę.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

zapach zniewalający!

Właśnie testuję próbkę tego zapachu. Zapachu który jak dziewczyny wspominają w komentarzach, nie daje o sobie zapomnieć. Nawet kiedy drugiego dnia, chcesz zmiany na innyc zapach, Insolence nie pozwala bo cały czas czujesz go na skórze!
Jest nieeesamowicie trwały, obłędnie zmysłowy.
Sprwia ze się uzależniasz, że pragniesz go mieć na sobie codziennie! W nim czujesz się sexownie, wyjątkowo, pewna siebie .. trochę taka famme fatale.
Niech Was nie zmyli delikatna niepozorna buteleczka, czy jasnoróżowy kolorek.. To jest killer rodem Aliena, czy Angel. Cudowny zapach... taki mój ;)


Używam tego produktu od: testuję od kilku dni
Ilość zużytych opakowań: próbka 1ml

TOP 10 męskich perfum

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

bezczelnie uzależniający

Przyszla pora na własny flakon Insolence. Dla porównania zamowilam 3 próbki. Insolence edp, edt i My insolence. Na jednej ręce mam Insolence edt i edp a na drugiej My insolence. Trzecia reka jak nic by mi się przydała. Edp testuje juz spory czas ale ciągle cos stoi na przeszkodzie żeby kupic pelnowymiarowa flaszkę. Insolence edt na mnie pachnie prawie identycznie jak edp ale jest slodsze i bardziej figlarne, faktycznie jak zauwazyla wizazanka poniżej, nie ma w nich tej tajemniczości. Za ten efekt pewnie odpowiada slodka i pyszna malinka, choc u mnie efekt malinowy jest bardzo delikatny i wnosi taka lekka świeżość, czego nie mam w edp. Tam jest pudrowo-fiolkowo z nutą kurzu. Mimo wszystko edt i edp w pewnym momencie pachną na mnie prawie identycznie. Za zapach starobabciny go nie uważam choc ta tona pudru faktycznie może sprawia takie wrażenie. Reasumując, Insolence edt powalilo mnie na kolana. To przepiękny, kwiatowo slodki zapach. Zamówilam juz 50 ml tego cuda. W chłodne dni, takie jak dzis jest po prostu rewelacyjny. Nie dusi, nie przytlacza, dozowalam z próbki i kilka kropel daje efekt wow. Czuje go na sobie non stop. To.co musi być po 3 pelnych psikach z butli. W Isolence edp brakowało mi właśnie takiej lekkiej słodyczy, ktora mamy w edt. Edp jest dla mnie taka suchsza i wytrawniejsza. Edt figlarnie kobieca ale to ciągle Insolence. Fatycznie nie dajmy się zwieść kolorkowi różowemu. Moc jak w edp a nawet pokuszę się o stwierdzenie, ze wieksza. Zdecydowanie jestm za woda toaletowa. My insolence z kolei jest świeże i śliczne, w sam raz na lato. Edt to gesty syrop fiolkowy z poslodzonymi malinami. Cos pięknego!!!

Używam tego produktu od: probki
Ilość zużytych opakowań: probki

Jezusie kochany! Kocham zapachy o mocy killera, ale ten to przesada! Mogę tylko użyć 2 psiki i to delikatnie za uszami. Na szyję nie dam rady! No i ziąb na dworze musi być, wtedy zapach jest świetny. W lecie jakbym go uzyla to od razu chyba byłabym jedna noga na tamtym świecie! Nie dziwie się teraz osobom, które nie cierpią tego zapachu. Slodki fiolkowo malinowy killer. Uwaga ostrożnie!

To juz ostatni edit. Okielznalam tego bezczelnego diabła. No i anielski się zrobil. Pachnę nim od stop do glow i ciągle mi malo. Chyba zamówię jeszcze druga flaszkę bo ta szybko się skończy.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Bajka

Nie umiem filozofować o zapachach ale wiem tyle że zapach jest mój. Mocny, konkretny, ciężki, pozytywnie dusi, słodki, ciężki, ciekawy.
Akurat zapachy Guerlain wychodzą dobrze.

Używam tego produktu od: Dłużej niż miesiąc
Ilość zużytych opakowań: 1

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Musujący, syntetyczny, piękny.

Po raz pierwszy, w użyciu globalnym a nie jedynie nadgarstkowym, miałam okazję nosić Insolence w okresie zimowym, jakoś na przestrzeni stycznia i lutego. I jak ten zapach poprawiał mi wtedy humor. Cała ta wszechobecna szarzyzna, bure chodniki i niczym nie różniące się od nich trawniki, ogołocone drzewa i chłód nie wydawały się tak przygnębiające jak zwykle. Nie znoszę zimy, a Insolence okazał się być antydepresantem bez recepty.
Uwielbiam Insolence w wersji edt za niewymuszoną kokieteryjność i bezpretensjonalność. Nawet ta odrobina infantylizmu, która odróżnia edt od edp, i której jak ognia staram się unikać w perfumach nie zdołała odebrać mi przyjemności obcowania z tym zapachem.
Pierwszy psik to coś niesamowitego - zapach wręcz chrupie :) Wiem, wiem dziwne to skojarzenie, ale Insolence dzięki pierwszym, owocowym nutom jest musujący, jak bąbelki w dopiero co otwartej butelce gazowanego napoju. Tak mocne, że aż świdruje i kręci w nosie. I mimowolnie się uśmiechasz. Po pewnym czasie zapach osiada na skórze i ujawnia się charakterystyczna pudrowa nuta fiołków. Mix owoców i kwiatów w tej formie jak najbardziej do mnie przemawia. Zresztą nawet teraz, pisząc tę recenzję siedzę z nadgarstkiem przy nosie, bo dzisiejszy sobotni wieczór postanowiłam spędzić w towarzystwie Insolence.
Niektórych drażni syntetyczna nuta wyczuwalna w tym zapachu. Przyznaję, też ją czuję, ale w ogóle mi ona nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie uważam, że również ona decyduje o niepowtarzalności tego zapachu. Podobno Insolence edt miało być eksperymentem marki Guerlain, próbą znalezienia niszy i trafienia do nowego targetu. Czy eksperyment się powiódł? Niech za odpowiedź służy fakt, że Insolence cały czas na drogeryjnych półkach jest obecny i chyba byłby w stanie opowiedzieć kilka ciekawych historii o "upadku" niejednego pseudo zapaszku.
Ja umiejscawiam Insolence w rzędzie opatrzonym napisem "klasyk".


Używam tego produktu od: niecały rok
Ilość zużytych opakowań: 50 ml

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Baaardzo mój !

Cudowny, słodki ale nie banalny, kobiecy i bardzo tajemniczy. Jestem oddana fanka Hermesa i Prady ( chociaż ostatnia odsłona Candy Floral jest w moim przekonaniu porażka) ale to właśnie Insolence Guerlaina zdobyło moje kobiece serce. Francuskie w 100%, wytworne ale nie nudne i przytłaczające, czarna kiecka, marcowa czerwona szminka i Insolence to idealna propozycja na wieczór. Działa także z biała koszulowa bluzka i okularami :) uwielbiam Insolence, trwałe i cudnie kobiece.

Używam tego produktu od: pół roku
Ilość zużytych opakowań: 1

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

mniej mroku - więcej malin

Nie dajcie się zwieść nazwie - edt w tym przypadku wcale nie oznacza rozwodnionej wersji edp. Jest równie trwała i buzująca kobiecością co woda perfumowana. Z tą różnicą, że mniej w niej mroczności i tajemnicy, a więcej słodyczy malin w syropie.

I właśnie ta słodycz sprawia, że wolę wersję edp. Nie jestem fanką gourmandów - choć mam swojego ulubieńca w tej kwestii. Jednak dla kobiet, które nadal pozostają zauroczone modą na tego typu kompozycje będzie to strzał w 10-tkę. Choć - tak jak to się już we wcześniejszych recenzjach przewijało - polecam przetestować przed kupnem. Właśnie ze względu na tę moc całości. Jest do tego stopnia "mordercza", że po ich testowaniu przez dwa dni niczym się nie perfumowałam, bo cały czas je czułam. I właśnie ta "sprana" i wgryziona w skórę nuta, której nie jest w stanie ruszyć ani prysznic, ani mydło, sprawia, że jest to zapach, który chciałoby się mieć, bo jest jak cień - cały czas podąża za nami.

Polecam zwłaszcza kobietom niepewnym swoich wdzięków - mając ten zapach na sobie, większość facetów zwróci na was uwagę; ośmiela i przyciąga mężczyzn, a jedocześnie kobietę czyni bardziej odważną.

Używam tego produktu od: testy ogólne
Ilość zużytych opakowań: próbki

5 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

O\'le!

Ulepny, zawiesisty, ogoniasty, przestrzenny.
Anektuje tu i teraz i akcentuje swoją obecność krzykiem.
Bezczelny i tupeciarski.
Nie pozostawiający nikogo obojętnym.
Wyobraziłam sobie kobietę, która mijając się z kimś (nieważne: kobieta czy mężczyzną), spogląda wyzywająco, ale wcale nie zachęcająco, seksualnie, ale wyzwaniem do konfrontacji, a kiedy ktoś płoszy się, chwyta go za nos i wodzi za sobą.
Zapach i przyjemny, i migrenogenny.
Nazwa, flakon i kampania - trafione w dziesiątkę.
Przyznaję najwyższa notę, ponieważ uważam, że warto tę kompozycję aromatyczną poznać.
Czy ktoś będzie chciał ją nosić oraz jak i kiedy - to bardzo indywidualna sprawa.
Zapach elegancki, wręcz wytworny i pobudzający zmysły.
Mam w sobie coś z płachty na byka i byka samego w sobie, jak i mattadora. A najwięcej z tego napięcia pomiędzy tymi trzema elementami.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: próbki

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Co za bezczelność...

Zapach niezwykle trudny do opisania. Nietypowy, inny, dziwny, być może nawet odrzucający. Z odrobiną buntu i arogancji, gdzie nuty kwiatowe przeplatają się z owocowo-drzewnymi. Odrobinę słodki, aczkolwiek z drapieżną waniliową nutą. Dość ciężki, wyraźnie zaznaczający swoją obecność. Flakon miły dla oka.

Używam tego produktu od: 2012 roku
Ilość zużytych opakowań: 1 próbka z atomizerem o pojemności 1 ml

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Mój najdroższy proszek do prania ;)

Takie było mojepierwsze wrażenie - proszek, po prostu proszek do prania, ostra chemiczna woń, bluzka skropiona tymi perfumami pachniała jak świeżo wyciągnięta z pralki i słabo wypłukana ;)
Później zaczęłam czuć w nich inne rzeczy, nie jestem w stanie powiedzieć jakie dokładnie...podobno są mocno fiołkowe, ale ja właściwie nie wiem jak pachną fiołki ;)
W każdym razie mój odbiór tego zapachu bardzo zmienił się z czasem, coraz mniej czuję chemii i coraz więcej miękkich, ciepłych słodkich nut, ale nie jest to nadał żaden słodziutki gładziutki przyjemniaczek.
Jest ostro, jest intensywnie, świdruje w nosie. Jak na wodę toaletową moc i trwałość jest niesamowita.
Trzeba uważać żeby z nimi nie przesadzić - dwa, trzy psiknięcia i długaśny ogon ciągnie się za nami cały dzień i nikogo nie pozostawia obojętnym.
Zwraca uwagę, zaczepia.

Nie radzę kupować w ciemno chociaż sama tak zrobiłam ;) to zapach z gatunku tych, które się kocha, albo nienawidzi, lub walczą w nas oba uczucia ;) nie da się być wobec niego obojętnym.

Bardzo ciekawy zapach dla "zuchwałych" lub "bezczelnych" odważnych kobiet ;)

Używam tego produktu od: miesiąc
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego 30ml

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Intensywne fiołki, to fakt

Insolence rzeczywiście ma w sobie coś, co odejmuje rozum i przymusza do zakupu. Z tym, że w przeciwieństwie do poprzedniej recenzentki, ja ten stan osiągnęłam dopiero pod konieć drugiego dnia testu. Wcześniej zapach wydawał mi się zbyt mocny i zbyt fiołkowy. Ciągnął się za mną długim ogonem, gdziekolwiek się nie ruszyłam i męczył niemiłosiernie. Dobrze, że była to zima, mogłam zawinąć uperfumowaną szyję szalikiem, żeby nie zadusiło mnie na amen. Jednak wieczorem poczułam, że fiołki złagodniały, zapach stał się miękki i pudrowy, niezmiernie przyjemny i otulający. Postanowiłam dać mu szansę następnego dnia. Okazało się, że fiołki nie były już tak duszące, szalik odłożyłam na półkę i z przyjemnością wwąchiwałam się w otaczający mnie zapach. Kupiłam i nie żałuję, chociaż używam ich raczej w chłodniejsze dni, boję się, że w upalne lato insolence zrobiłoby krzywdę mnie albo osobom w moim otoczeniu.

Nie kupię ponownie, bo te, które mam, w połączeniu z pozostałą zawartością mojej perfumowej szafki, starczą mi na lata.

Używam tego produktu od: pół roku
Ilość zużytych opakowań: 50 ml w trakcie

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    52
    recenzji

    137
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    87
    recenzji

    53
    pochwał

    8,56

  3. 3

    0
    produktów

    66
    recenzji

    57
    pochwał

    7,18

Zobacz cały ranking