Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Shaal Nur EDT

Shaal Nur EDT

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 360,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Oryginalny i unikalny. Kwiatowo-różana nuta, która opiera się na ciepłej bazie przypraw. Towarzyszy im kwiat karo karounde, narcyz i żonkil. Imię pochodzi od indyjskiej księżniczki, ale oznacza również najwyższej klasy jedwab lub szal z kaszmiru.
Zapach przywołuje obrazy orientu. Powoduje inne postrzeganie czasu zapewniając ciepłe odprężenie. Cytrusy usuwają zmęczenie, rozmaryn łagodzi ciało i umysł, kadzidło oddala niepokoje i pobudza aktywność umysłu.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytrusowo-kwiatowa - cytryna, bergamotka, grejpfrut, mandarynka, kolendra, palisander
nuta serca: kwiatowo-aromatyczna - tymianek, estragon, rozmaryn, karo karunde, róża, petit grain (olejek z liści gorzkiej pomarańczy)
nuta bazy: ostro-drzewno-ambrowa - cedr, wetiwer, paczula, kadzidło, piżmo, gałka muszkatołowa, opoponaks

Cena: ok. 360zł/ 100ml

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 18

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

mój

Shaal Nur... na pewno nie szal...na pewno nie dla małych dziewczynek, dla miłośniczek cukierków i słodkich owocków, również-nie. miłośniczek świerzaków- nie.
Shaal Nur jest mój mój- to znaczy: nosząc go nie bawię się w przebieranki,nie eksponuję seksowności,nie staram się uwodzić, ani uchodzić za kogoś kim nie jestem.
Mówi o mnie prawdę: o moim związku z naturą, na zewnątrz suchy,nieco nieprzystępny, wewnątrz: słodki, lecz nie słodkością ulepu cukrowego lub owocowego, a drzewnej żywicy. Kiedy poznasz go bliżej okazuje się czymś innym niż myślałaś na początku (i jeśli polubisz pierwszy kontakt, nie wiadomo czy po bliższym poznaniu nadal Ci się będzie podobał).
Najpierw atak cytrusów, który mówi: "Trzymaj się ode mnie z daleka". Potem wchodzą suche zioła, dość gwałtownie również, nadal na dystans- i tak trwają jakiś czas (ok 1/2h na mnie),aby potem się uspokoić (choć nie zniknąć). Wtedy robi się miło (lecz nie przemiło), bardzo lekko żywicznie słodko. Taniec ziół i cytrusów (już delikatniejszych) trwa i co jakiś czas wysuwa którąś z nut do przodu, potem inną...aby w końcu (po dobrych 5-6 godzinach) zasnąć w delikatnych objęciach lekko słodkiej żywicy (i obudzić się z miłym wspomnieniem:). Zdecydowanie nie dla każdego. Moim zdaniem raczej na wiosnę i wczesną jesień- w upalne dni może być trochę męczący i wydaje mi się, że w te mroźne trochę zbyt sucho- surowy.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

cudowny

Gdybym mógł stać się kobietą na jeden dzień, starałbym się to uczcić i dołożyć wszelkich starań aby cud natury, jakim jest ciało kobiece, otulić doskonałym zapachem. Pewnie bym się też przy okazji wyfiokował ;), ale zapach byłby dla mnie najważniejszy. Wybrałbym bez chwili zastanowienia Shaal Nur, bo to zapach opisujacy kobietę. Otwiera sie łagodnie, lekko i subtelnie cytrusowo, zachęca do podejscia bliżej, aby uraczyć bogactwem ziołowych akordów, nie jest przy tym szczególnie gościnny, słabym adoratorom zdaje się zasugerować aby sie oddalili, na polu pozostają tylko Ci, kórych nie wystraszy zdecydowana i ostra nuta. Tych z wielu, później Etro obdarzy jedną z najpiękniejszych bazowych nut jakie znam w damskich zapachach, różano-drzewno-paczulowa, z ciepłym akcentem kadzidlanym.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Zimny drink przy gasnącym kominku

Ten zapach chciałam poznać od bardzo, bardzo dawna, toteż gdy wreszcie udało mi się zdobyć ilość umożliwiającą przetestowanie, byłam strasznie podekscytowana. Spodziewałam się czegoś niesłychanie wyszukanego, pięknego, a przede wszystkim - oryginalnego. Stąd też zdziwienie moje było spore, gdy po pierwszym niuchnięciu nadgarstka mój podczaszkowy komputer pokładowy szybko przeszukał zapachową bazę danych i wypluł wynik: "Opium"!

Naprawdę. Ta cierpka cytryna w kąpieli ze zmrożonego mocnego alkoholu - to było przecież nic innego jak otwarcie "Opium". Trochę zrzedła mi mina, bo Opium bardzo mi się podoba, ale nie tak wyobrażałam sobie Shaal Nur. Na szczęście na nutach otwarcia skończyło się ich podobieństwo do perfumiarskiej ikony YSL.

Bo owszem, Shaal Nur na początku to plasterek limonki skąpany w wysokoprocentowym alkoholu zmieszanym z lodowatą Coca-Colą. Ale o ile Opium w kolejnych fazach zmienia się w zapach gęsty, treściwy, nieco oleisty i w nieoczywisty, kadzidlany sposób słodkawy, o tyle SN dryfuje w stronę mych ukochanych drzewnych klimatów.

Jest listopadowy, zimny wieczór, a w przestronnej, jasno oświetlonej chacie z drewnianych bali unosi się zapach ziół, które ktoś wrzucił w wygasające palenisko kominka. Ognia już nie ma, ciepło właściwie też już prawie uleciało, jedynie niedopalone, rozżarzone szczapy ostatnimi tchnieniami gorąca wyzwalają upojny aromat z gałązek jałowca i wetiweru. Ich zapach unosi się w suchym jak pieprz powietrzu i miesza z echem żywicznego dymu ze spalonych drewnianych kłód. Ktoś siedzi w fotelu, w nieruchomej dłoni opartej o poręcz głębokiego fotela trzyma kieliszek ze zmrożoną prawie na lód czystą wódką. Bardzo zamyślony, nie zauważył, że ogień w kominku wygasł i że uleciało jego rozleniwiające ciepło.

Bo Shaal Nur to nie jest zapach kojący, ciepły, przytulny. Jest oczyszczająco suchy, przestrzenny, jasny, otwarty. Świetny.


Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: 1 próbka

Co to jest strobing? [Odpowiadają mężczyźni]

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Klasa na lato!!!

Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z niszą i jak na razie trochę się zawiodłam.
Ale nie na Shaal Nur.
Jest taki cytrusowo-ziołowo-słodki, ale na szczęście cytrusy szybko milkną, zioła dodają wytrawności, a na końcu słodycz i miękkie otulające piżmo. Naprawdę tak chciałabym pachnieć latem ;))
Bardzo przypomina mi z początku Gris Clair Lutensa, choć wcale nie ma w nim lawendy (podobno), chociaż GC jest suchy i wytrawny do końca, a SN staje się delikatnie słodki.
Naprawdę dobrze bym się w nim czuła latem.....

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Prowansalska apteka

Dawno, dawno temu w jakimś sennym prowansalskim miasteczku byłam w sklepie zielarskim, a może to była apteka?
Jak przez mgłę pamiętam stojące rzędem grube parciane worki wypełnione różnymi ziołami, które właściciel nabierał drewnianą szuflą i sypał w papierowe torby, które później ważył na wielkiej, starej, miedzianej wadze.
Otwarcie Shaal Nur to olfaktoryczne wspomnienie wejścia do tego sklepiku. Woń suchych ziół aż oszałamia, powietrze wciągane do płuc jest aż gęste od zapachu, wytrawne, cierpkie, zostawiające gorzkawy posmak w ustach.
Gdzieś w głębi, na języku czuję świeżo wyciśnięty sok z cytryny, rozświetlający ziołowy aromat, dodający mu lekkości.

Dalsza podróż z Shaal Nur przypomina wejście dalej w aptekę z moich wspomnień, może aż na samo zaplecze. W głębi pomieszczenia, które pamiętam panował półmrok. Uginające się pod ciężarem tajemniczych buteleczek i pudełek półki wykonane były z ciemnego drewna. Jego nieco kadzidlany, przesiąkły suchym zapachem ziół akord to serce Shaal Nur. Z czasem zapach powoli staje się coraz miększy, coraz bardziej otulający jakby nasze zmysły zmęczyły się pylistą, chropowatą suchością pierwszych nut, o zmierzchu wysładza jeszcze nieco i w tej słodyczy zamiera.

Trwałość, jak na wodę toaletową świetna.
Flakon piękny

Używam tego produktu od: ~półtora roku
Ilość zużytych opakowań: w trackie 100tki

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Orient dla zuchwałych

Shaal Nur nie jest zapachem dla grzecznych dziewczynek, stroni od banału, zwraca uwagę otoczenia. Pan Stettke zachwycony. Otwiera się wspaniałym petitgrainem (zapach rzecz jasna, nie Pan Stettke), cytrusy na początku nie są ani irytująco świeże, ani bardzo dominujące. Potem pojawia się cała masa roztartych przypraw i jest coraz ciekawiej, aż chwilami nieco wierci w nosie od tego bogactwa. Kiedy przyprawowa nuta wybrzmiewa, Shaal nur staje się cięższy, ewoluuje w kierunku drewniano- paczulowym, ale ciągle jest dość ostry i zdecydowany. Suchy, ani trochę nie słodki, to nie jest zapach, którym można się otulić. Kwiatów, o których mowa, a szczególnie róży, w ogóle nie wyczuwam w tym bukiecie, może to i dobrze.
Nie ma przeszkód, żeby go uznać za unisex.
Jednym zdaniem: suchy, cytrusowy, bardzo intrygujący orient na ostro. Mnie zachwycił.
Do tego fenomenalna, kilkunastogodzinna trwałość.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

i tak i nie

Kolejny zapach, który jest u mnie na tak i jednocześnie na nie. ktoś na forum pięknie to ujął. Pierwsze chwile z Shaal Nur są trudne. Po nosie dają ziołowo-cytrusowe nuty,które dla mnie są traumą. Gdy pierwszy raz użyłam Shaal Nur chciałam pędem biec do łazienki!Ale postanowiłam to przeczekać. Na szczęście trauma kończy się po 20 minutach, jak do głosu dochodzi nuta serca. Zapach się lekko wysładza. Ja nie czuje tu kwiatów. zapach w tej fazie kojarzy mi się z zapachem vibovitu w saszetkach. Shaal Nur tak trwa i trwa na mojej skórze, by po 2 godzinach odkryć swe prawdziwe piękno.
:love: Na koniec zostaje już tylko piękne, kadzidlane drewno. Uwielbiam tą fazę!!! Trwałośc zapachy powalająca. Spokojnie wytrzymuje na mnie 8 godzin.

Używam tego produktu od:tygodnia
Ilość zużytych opakowań:w trakcie 10 ml odlewki

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Piękny

Mam kompletnie inne odczucia niż Paulinka :) Na mnie Shaal Nur mieni się tysiącem odcieni. Czuć całe bogactwo jego składu, z każdych niuchem pachnie inaczej. Jest i cytryna, i zioła, i lekko słodka ambra, i delikatne nuty kwiatowe... Może odrobinę kojarzy mi się z Leau Nueve Lubin, ale raczej tylko nuta głowy - zioła i cytrusy, LEau nie ma tak bogatego rozwoju :) Trwałość wzorowa.
Buteleczka ładna

Używam tego produktu od:?
Ilość zużytych opakowań:próbka

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

drzewno - cytrusowy

Generalnie Shaal Nur to ładny zapach ale szału nie robi ;) Zwłaszcza, że trzyma sie bardzo blisko skóry, nie rozwija się i jest nietrwały.

Zapach jest drzewno - cytrusowy a właściwie drzewno - cytrynowy. Raczej ciepły i rozgrzewający niż orzeźwiający. Czuć w nim też troszkę przypraw (kardamon) i jakąś delikatna nutę herbacianą.
Jak czytam to co napisała to dochodze do wniosku, że powinien mi się ten zapach bardzo podobać. a jakoś nie oszalałam na jego punkcie... I nie sądze by to się zmieniło ;)

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: próbka

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wytrawne, miękkie zioła

Już podczas pierwszego naszego kontaktu wiedziałam, że zostaną przeze mnie oflagowane jako stosunkowo ładne, ale takie których nie mam specjalnej ochoty nosić. Za to pięknie noszą się w rekomendowanym przez producenta miksie z Heliotrope - ten polecam serdecznie.

No i jaki jest ten Shaal-Nur...
Wytrawny i trochę surowy. Ziołowy na absolutnie niespotykany miękki, otulający sposób. Perfumeryjne zioła są na ogół suche, pyliste i albo do obrzydzenia zielone albo niepokojąco aptekarskie, opcjonalnie swojsko herbaciane. A tutaj mamy przemile mięciutkie, przytulne i rozkoszne ziołowe posłanie. Pojawia się i subtelna, niedosłowna, skromna słodycz. Lekkie, kwiatowe wonie delikatnie unoszą się wokół niesione ciepłym podmuchem południowego słońca. Są i cytrusowe i ambrowe olejki eteryczne wprowadzające w odprężająco-relaksujący nastrój a ciepłe kadzidło aromatyzowane drzewem sandałowym dodaje szczypty mistycyzmu.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: ...

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie

Moje doświadczenia z Shaal Nur wyglądaja podobnie, jak u khy - w pierwszej chwili bardzo mi się spodobały, ale ponosiłam trochę, i jednak NIE, nie będą to moje perfumy.
Przede wszystkim dużo cytrusów w wersji ostro-gorzkiej, za agresywnej dla mnie i męczącej, do tego jeszcze czuję wyraźnie paczulę - mieszanka specyficzna, u mnie funkcjonuje pod etykietką "COŚ STAREGO ZLEŻAŁEGO" i chyba nigdy do tego zestawienia nie dorosnę;). Co prawda po kilku godzinach trochę ta nuta łagodnieje, ale no cóż, nie ma powodu,żebym się przez kilka godzin z nią użerała, tym bardziej że to, co pozostaje, jest rzeczywiście BARDZO ładne, dla mojego nosa sandałowo-bursztynowe, ale... Te perfumy naprawdę trzymają się blisko ciała, do przesady (przynajmniej tak jest u mnie) - żeby poczuć, przyznaję, ładny zapach muszę dosłownie zaryć nosem w skórę. Nie nie nie, za dużo zachodu ;)
Są wytworne, maja klasę, nie sposób,mimo wszystko, dać im mniej, niż trzy gwiazdki - ale to zupełnie nie moja bajka.
Natomiast bardzo byłabym ich ciekawa na męskiej skórze, podejrzewam, że mogłyby zagrać o wiele lepiej (tym bardziej, że są reklamowane jako zapach typu unisex)


Używam tego produktu od:testy
Ilość zużytych opakowań:próbki

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ani orientalny, ani szal...

ani kwiatowy, ani księżniczkowy. ;)

Otwarcie jest cytrusowo - cierpkie. Takie tryskające gorzkawym sokiem skórki ze świeżych cytrusów, gniecione w porannym słońcu bardziej, niż krojone cienistej kuchni.
Po kilku chwilach owa nuta cytrusowych skórek przekształca się w pieknie perfumeryjną nutę aromatycznych olejków. I naprawdę, naprawdę czuć w Shaal Nur petitgrain w najpiękniejszym możliwym wcieleniu. :ehem:

Kiedy już nasycimy się cytrusowym blaskiem, kiedy zmysły obudzą się do życia pod wpływem energetyzujących pierwszych akordów - nadchodzi czas na pieszczotę. Łagodny aromat różanego drewna miękko przenika przez deszcz cytrusowych promieni, niepostrzeżenie zmieniając się w gęsty, leniwy nawet zapach różanego olejku. Następuje chwilowe wyciszenia zapachu.

Chwilowe, bo oto do akcji wkraczają przyprawy. Nuty wytrawne, drapiące, kolczaste jak małe rzepy uczepione aksamitnej, różanej bazy. Rozmaryn, estragon, zielony pieprz, kurkuma, krztyna szałwii. Dodatkowo okraszone nieco gryzącym kadzidełkiem podobnym do tego szczególnego dymku, który wyczuwam w Shalimarze.
I... Kto nie wąchał, nie uwierzy - ale ta szorstka chmurka jest naprawdę piękna. I wcale, ale to wcale nie jest irytująca.

Shaal Nur znika ze skóry niepostrzeżenie, po trzech, czasem czterech godzinach zostawiając po sobie ślad wytrawny, jak popiół po kadzidle i transparentny jak kropla petit grain.

Używam tego produktu od: roku
Ilość zużytych opakowań: w trakcie własnej setki

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    331
    recenzji

    1
    pochwał

    8,85

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    3,15

Zobacz cały ranking