Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

H&M, High Impact, Eye Colour (Cień do powiek)

H&M, High Impact, Eye Colour (Cień do powiek)

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 2 g
Cena 23,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Jedwabisty cień do powiek, który łatwo się rozprowadza, dając mocny, aksamitny i długotrwały efekt, prosty w aplikacji. Szeroka gama specjalnie dobranych kolorów i niecodziennych wykończeń - od delikatnych matów przez nasycone barwy po mocny metaliczny blask. Możliwość wielu kombinacji.

Cechy produktu

Rodzaj
prasowane
Opakowanie
pojedyncze
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 3

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Cudowna pigmentacja

W swojej recenzji opisuję ocień: Let it shine.
Cudowny, wyglądający na bardzo luksusowy kosmetyk cień do powiek.
Tego luksusu dodaje pudełko, które jest utrzymane w złoto-białej kolorystyce.
Fajnie, że pudełeczko ma okienko, przez które można zobaczyć cień do powiek.
Łatwo się je otwiera i zamyka.
Podoba mi się także kształt jak i połysk pudełeczka.
W środku znajduje się delikatny, biało-złoty, migoczący cień do powiek.
W dotyku jest satynowy, łatwo się go rozciera, blenduje i łączy z innymi cieniami do powiek.
Nadaje połysku, cudownego, migoczącego efektu na powiece.
Jest mocno napigmentowany, nie osypuje się i nie ściera.
Natomiast łatwo jest go zmyć płynem do demakijazu.
Kolejnym plusem cienia jest to, ze nie zbiera się w załamaniu powieki.
Jets genialny - wręcz trwały.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: kilka opakowań

Smaczna ta grzybowa kawa

Po przewrotnym tytule czas na krótkie sprostowanie: SHIITAKE i ARABICA to odcienie, które posiadam i (nad)używam.

Sfrustrowana posiadaniem zapełnionej niezbędnymi kolorami inglotowej flexi palety, które miała być wszystkim czego mi potrzeba i do czego powinnam się ograniczyć - doszłam do wniosku, że czegoś jednak brakuje.
Zapewne umiaru...Znaczy tego też, bo na kij mi w jednym miejscu 20 odcieni, między którymi trudno rankiem wybrać pasującą opcję kolorystyczną.
Brakowało czegoś zwykłego, neutralnego(tak, brak było najwyklejszego brązu) i już miałam znowu trafić do Inglota...z automatu, ale jakoś zawinęłam o HM...i o jakie moje zdziwienie było, gdy robiąc swatche konsystencja ich cieni i pigment wybiły mi z głowy inglotowe suche pylące kolorowe bryłki. 20 minut i dobrałam satynowo-matowy duet.

SHIITAKE - nieoczywisty cielisty, półtransparentny satynowy, bardzo połyskliwy kolor, taki jaki przychodzi na myśl gdy widzimy tę nazwę. Mieni się na szaroróżowo-zielonkawo-szampański (polecam przekonać się na własne oczy jak dziwną robi taflę). Mokry w odczuciu, aplikuje się bez problemów palcem albo bardziej zbitym pędzlem, klei się bo powieki. Dla leniwych jakich jak ja, bez bazy, bez komplikacji - na cała powiekę, przetrzeć pędzelkiem też dolną, strzelić jakąś kreskę lub olać sprawę i już - nasze oczy ale jakby lepsze, całkowicie nieszkodliwy i nienachalny błysk. Organoleptyczne doznanie gdzieś pomiędzy Mary Lou a kultowym Golden Rose Eye Fashion z Kobo.

ARABICA - kawa z minimalną ilością mleka, bardziej orzechowy kolor, neutralny ton, wreszcie pierwszy, który na oliwkowej cerze, nie wygląda pomarańczowo, sztucznie czy brudno. Fakt, kolor trafiony pod włosy i oczy. Matowy, bardziej suchy od Shiitake, lubi się osypać w opakowaniu gdy się w nim grzebie, ale nie zauważam problemu w nakładaniu czy to tym do blendowania czy bardziej zbitym pędzlem. Trzyma się na miejscu, nie blednie, DISCLAIMER: nie próbowałam nakładać innych cieni na jego wierzch, choć podejrzewam, że z uwagi na jego suchy pigment może nie z wszystkim się dogadać.

Formuła w obu przypadkach jak najbardziej mnie kupiła, nawet Arabica pod względem suchości wydaje się być bardziej plastyczna niż cienie z Inglota...

Opakowanie? Ujmujące, z praktycznością za dużo nie ma do czynienia, ale cieszy oko jeśli minimalizm króluje na toaletce . Gdybym miała ziścić swój plan zminimalizowania ilości kosmetyków to na ten moment, tylko te dwa cienie sensu stricte zostają ze mną, reszta poszła by w świat bez odżałowania.

Kwestia ceny, do dyskusji - trzeba by było podzielić między opakowanie a sam cień. Nie jest to dużo, nie jest to mało, choć biorąc pod uwagę koszt palety, która miała by przynajmniej dwa tak miłe we współpracy cienie, z którymi każdego ranka chce się zaczynać dzień - 46 złotych to dobra inwestycja.

Ostatnie przemyślenie leci do tych wszystkich, którzy wiecznie poszukują, porównują, eksperymentują, ale czasem chcą odmiany w swej prostocie...Zaglądnijcie, ot przypadkiem do HM, nietrudno znaleźć tam perełki i zamienniki innych perełek, które w drogerii albo są wykupione albo brak ich w ogóle. Myślę, że nawet jeśli nie planujecie kupować, warto tam zajrzeć i podotykać, potem przepaść na pół godziny i niemalże wytatuować sobie przedramiona. Yuuuup...!

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Kolejny bubel

Kolejne cudowne opakowanie, złoto-białe, które przykuwa uwagę. Tym razem nie moją, tylko mojej mamy. Nie byłam zadowolona z kosmetyków z H&M, ale skoro miałam okazję go przetestować to spróbowałam.

Posiadam (a raczej moja mama) ładny, brązowy, mieniący się tysiącami drobinek odcień. W opakowaniu wygląda bardzo ładnie, ale tylko i wyłącznie tam. Wydaje się dość suchy, na pierwszy rzut oka. Pędzel ładnie go nabiera, jednak do powieki już tak świetnie się nie przykleja... Osypuje się i strasznie słabo rozciera. Po skończonym makijażu praktycznie nie ma go na mojej powiece. Pigmentacja jest fatalna, a trwałość jeszcze gorsza.
Dodatkowo nie czułam się komfortowo, gdy je nosiłam.

Pisałam to już w poprzedniej recenzji- firma H&M powinna skupić się na swoim głównym produkcie, czyli odzieży. Rzadko kiedy się zdarza, że tego typu sklepy wybiją się kosmetycznie. Tak jak przypuszczałam kolejna rzecz z ich formy okazała się bublem.

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    29
    produktów

    115
    recenzji

    172
    pochwał

    10,00

  2. 2

    36
    produktów

    119
    recenzji

    138
    pochwał

    9,25

  3. 3

    0
    produktów

    23
    recenzji

    225
    pochwał

    7,38

Zobacz cały ranking