Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Serge Lutens, Rahat Loukoum EDP

Serge Lutens, Rahat Loukoum EDP

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 90,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Rahat Loukoum powstał w 1998 roku. Inspiracją dla tego niezwykłego zapachu był rodzaj słodyczy - cukierków o galaretkowej konsystencji znanych na Wschodzie jako "lokum".
Flakon przepiękny i szlachetny jak to u Lutensa bywa:)

Nuty zapachowe: white almond, crushed cherry pits,hawthorn, heliotrpe, Turkish rose, balsam, tonka bean, aldehydes, white honey, musk, vanila.

Cena: 90USD / 50ml

Recenzje 11

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Slodycz gladka i upiorna ;-)

Rahat Loukoum Lutensa to piekna, gladka, migdalowa slodycz z dodatkiem wisni, miodu i wanilii. Slodycz Rahat Loukoum to slodycz z gatunku upiornych i powodujacych bol zebow (uwielbiam takie ;-))) ).
Calosc jest bardzo udana, jednak dla mnie zbyt gladka, jednorodna i jednostajna - o wiele bardziej podoba mi sie bogate i pelne nieoczekiwanych zwrotow akcji Loukhoum Keiko Mecheri.
Nie kupie wiec, ale testowalam z ogromna przyjemnoscia :-).



Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: probki

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Olejek migdałowy

Ok, to urocze - perfumy pachnące jak migdałowy olejek do ciasta - słodkie, nasuwające bardzo apetyczne skojarzenia, optymistyczne. Ale... za takie pieniądze? Raczej się nie skuszę. Trwałość ok.
Buteleczka ładna

Używam tego produktu od:?
Ilość zużytych opakowań:próbka

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wbrew pozorom nie mordoklejka

Kupowałam małą odlewkę, ponieważ nuty zapachowe bardzo mnie korciły, ale obawiałam się zmasowanego ataku tych wszystkich słodkości.

Cóż... po otrzymaniu swojej odlewki okazało się, że moje obawy były bezpodstawne i spokojnie mogłam pokusić się o 10 albo nawet 20 ml, a nie tylko o małą piąteczkę. Nuty amaretto, wiśni, marcepanu łączą się ze sobą w przepyszną całość, która przywodzi na myśl pałac sułtana i leniwe zajadanie się przysmakami leżąc na haftowanych poduszkach. O dziwo jednak nie jest to słodycz która wykręca zęby - jest to słodka słodycz, owszem, ale nie przesadzona, nie namolna, nie migrenogenna i uwaga: nie aż tak ekspansywna, jak mozża by sądzić. Ta słodycz powoli łagodnieje.

Na wszelki wypadek polecam jednak zagorzałym wielbicielkom słodkości, i to raczej po uprzednim przetestowaniu.

Używam tego produktu od: kilkunastu dni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie odlewki 5 ml

Quality Missala Jak dobierać perfumy

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

muzyka Beiruta

postcards from turkish. :)

kraja zmysł węchu na kawały lukrowanej chałwy nadziewanej kleistymi wiśniami, pistacjami i waniliowym pudrem.
powietrze wrze od przepychu, wokół wirujące różnorodnością barw confetti.
a zlepione lukrem migdały nieprzerwanie tańczą coś na wzór tańca o zabarwieniu erotycznym. :)

ta kompozycja brzmi jak elephant gun Beiruta :
http://pl.youtube.com/watch?v=kjeh6P4sRfw

Używam tego produktu od:testy
Ilość zużytych opakowań:

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

SEN NOCY LETNIEJ...

Coś bajecznego, odrobina koloru, a w zasadzie cała paleta barw, która jest w stanie wnieść powiew urozmaicenia do zwykłej, szarej rzeczywistości.

Cudowna słodycz - wiśnie, migdały, cukier, wanilia, odrobina miodu, całość połączona niezwykle harmonijnie.
Kompozycja miękka, otulająca, bogata, momentami aż zapierająca dech w piersiach.

Wieczór nad jeziorem, świerszcze pobrzmiewające w trawie, gwiazdy świecące jasnym blaskiem na niebie, niezwykle romantyczna atmosfera i para - dwoje zakochanych w sobie, szepczących sobie czułe słówka kochanków...
Zapach ewidentnie przenosi w inny świat, w magiczną krainę pełną miłości, wróżek, elfów i marzeń.

Takie właśnie są te perfumy - słodkie, pełne romantycznych uniesień, obfitujące w olbrzymią dawkę błogiej przyjemności i miłych doznań..
Zapach jest absolutnie piękny, fascynujący, mogłabym praktycznie rozpłynąć się z zachwytu...

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Mmmmm...

W Rahat Loukoum nie da się doszukać nadętego jak balon pojęcia niszowatości i wydumanej ideologii. W składzie nie ma drewna z ginących lasów deszczowych i wydzieliny zagrożonych gatunków zwierząt ani wody z lodowca ;). A jednak zapach jest unikatowy, baśniowy i bardzo specyficzny...

To piękny zapach z kraju o bajecznej scenerii. Mracepan, amaretto, kandyzowane wiśnie, migdały, płynny miód, wanilia... Wszystkie składniki pojawiają się stopniowo tworząc coraz bogatszą i bardziej esencjonalną mieszankę łakoci. Ta łagodna fala słodyczy została przybrana skrystalizowanymi drobinkami białego i brązowego cukru - podczas wwąchiwania się w nadgarstek niemal czuje się tą jego chropowatość. Poezja...

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: ...

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Dużo cukru w cukrze.

Recenzja na specjalne życzenie E. :D

Rahat Loukoum to zapach niezwykły. Nawet, a może szczególnie jak na Lutensa.
Typowy słodziak, jadalny do granic możliwości, bez mroczków i półcieni, bez nut drzewnych. Z punktu widzenia wierności nazwie to chyba dobrze, z punktu widzenia "lutkofila" - nie bardzo.

Jest to kompozycja o bardzo ruchliwym otwarciu. Pierwsze sekundy to typowa single note - gniecione, miażdżone raczej migdały bez skórek. Taki niezbyt słodki marcepan.
Trwa to chwilkę, bo oto już nadciąga armia cukrowa - doskonale uchwycony aromat topionego, a jednak nie skarmelizowanego cukru - coś w rodzaju zapachu, jaki roznosi się wokół przy robieniu waty cukrowej. Zapach ten zawsze zdawał mi się bardziej atrakcyjny, niż sam smak tego nieskomplikowanego specjału.
To jednak wcale nie koniec zadziwiających przemian, bo już w ciągu pierwszych minut ten migdałowo - słodki duet przełamany zostaje zapachem soczystej, chrupkiej jeszcze czereśni z Piemontu zanurzonej w gęstym, niezbyt mocnym likierze...
Tu następuje chwila zawieszenia, a potem ta smakowita mieszanka zaczyna się ogrzewać. Ciepło, ciepło, coraz cieplej... Konsekwentnie - nie jest to ciepło upalne, lecz ciepło kulinarne, jak gdyby garnuszek z tymi specjałami ktoś wsunął na blachę wielkiego pieca.
Pod wpływem tej subiektywnie odczuwanej wysokiej temperatury migdały, cukier i nutki alkoholowe przenikają się i w efekcie... otrzymujemy zapach do złudzenia przypominający Amaretto.
I to dalej nie jest koniec!
Kolejny etap tej niezwykłej uczty to wanilia i biały, gładki, puszysty miód kremowany. Proszę mi nie zarzucać przesady - ten miód jest rzeczywiście taki właśnie "obrobiony", pozbawiony drapiącej w gardle, a tak charakterystycznej dla wytworów Palais Royal nutki miodu w stanie naturalnym. W tymże momencie pojawiają się również przebłyski róży brzmiącej w tej powodzi słodyczy raczej jak różana konfitura wydłubana ze świeżego paczka... I tu już powoli zaczyna być coraz mniej ładnie.

Zapach nadal jest słodki, tkwią w nim te wymiąchane ze sobą rarytasy, ale... zamiast nabierać głębi, ukazywać nowe płaszczyzny - staje się coraz bardziej mdły. Nuży dokładnie w ten sposób, który sprawia, że człowiek nie jest w stanie zjeść wielkiego kulfona waty cukrowej.


Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: próbka, nie wiem, czy będzie więcej

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Słodkości

Jako wielbicielka słodkości i wielbicielka mistrza Sergea nie mogłam nie mieć Rahat Loukoum... Zapach kusił mnie od dawna i kupiłam go kompletnie w ciemno.
Pierwsze nuty to spożywczy olejek migdałowy, bardzo mocny i intensywny, ale szybko znikają. Później pojawia sie piękna, rozgrzewająca słodycz z dosyć silnym aromatem czereśni, zupełnie jak lampka aromatycznego i słodkiego wina. Migdały i czereśnie łagodnieją wkrótce i pozwalają sie przebić innym nutkom: delikatnej róży, wanilii, miodu...
Całość dla mojego nosa bardzo przyjemna, uważam RL za bardzo udana kompozycje. Zapach owszem- jest słodki, ale mnie ta słodycz nie przeszkadza, jest mila, rozgrzewająca i pięknie otulająca.


Używam tego produktu od:niedawna
Ilość zużytych opakowań:w trakcie pierwszego

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Turkish Delight

Dla mnie pachnie jak oryginalne Turkish Delight. Rahat loukoum to zapach smaku tych łakoci, zapach smaku pistacjowego turkish delight. Skąd jednak ta pistacja, kiedy wyraznie wyczuwam czeresnie? Galaretka ta ma taki specyficzny, mydlany smak z lekko pistacjową nutą :) Do wąchania jak najbardziej, ale czy do noszenia?
Wole zajadac, niz nimi pachniec. Mimo tego, zapach bardzo udany !


Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: testy

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

A ja kocham RL

Obok Chergui najpiekniejszy z Lutensów:) Muszę dodać że Lutki mnie nie kochają i większość na mnie "nie leży".
Ale Rahat jest absolutnym wyjątkiem. Kocham zapachy słodkie i rzadko kiedy coś jest dla mnie "za słodkie" (pomijając oczywiście "cuda" w stylu Pink Sugar;)
nie jadłam tych tureckich słodyczy stąd nie prównam ich z zapachem, ale jesli maja z nim coś wspólnego, już mam na nie ochotę:)
RL jest słodki i jest to słodycz jadalna, dla kogoś kto nie lubi tego typu zapachów może być zbyt dosłowny, ale mnie, miłośniczce Belle de Minuit, Theoremy i EC wydaje się idealny. Jest to zapach otulający i ...może to dziwnie zabrzmi ale ja odbieram go jako rozgrzewający, coś jak kieliszek dobrego alkoholu w zimowy wieczór przed kominkiem;)
Własna butelka to kwestia polowania, w tej chwili oddałabym za nią wszystko, w śmielszych marzeniach widzę nie tę prostokątną, ale "laboratoryjną". Pozostaje więc Ebay:)

Używam tego produktu od:Od lata
Ilość zużytych opakowań:Jedna odlewka i próbki w liczbie dwóch:)

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wolę Turkish Delight

No tak - ubóstwiany Serge :D. Jednak wybaczcie mi, że nie będę o nim pisać z pozycji "na kolanach"...;)
Rahat Loukoum to tyle samo fascynująca co karkołomna próba "przekładu" na język perfum zjawiska znanego pod nazwą lokum, czyli w wersji bliskowschodniej - Turkish Delight (turkish cezeriye), a więc upiornie słodkich galaretek nadziewanych migdałami albo pistacjami i posypanych obficie cukrem-pudrem. Często funkcjonuje to jako tzw. pamiątka z Turcji obok butelki raki np. :D. Przekupnie chętnie dorzucają kartony lokum do zakupionych u nich oczu proroka itp gadżetów.
Lutensowski RL obezwładnia najpierw mocnym, alkoholowym uderzeniem. Po chwili do alkoholu dorzuca kilka wiśni (heh, te czekoladki z "alkoholizowanymi" wiśniami :D), a potem migdały, migdały, migdały...migdały. I tak bez końca. Wszystko słodkie do bólu ząbków. To ja już wolę Turkish Delight :D.
Z niecierpliwością czekam kiedy Serge wpadnie na pomysł, żeby zrobić perfumy o zapachu baklavy albo tortu Pavlova ;)
Używam tego produktu od:
Ilość zużytych opakowań: próbka

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    90
    produktów

    160
    recenzji

    4
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    148
    recenzji

    3
    pochwał

    8,47

  3. 3

    13
    produktów

    141
    recenzji

    0
    pochwał

    8,06

Zobacz cały ranking