Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Rousse EDP

Rousse EDP

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 330,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Zapach przede wszystkim cynamonowy. Rozświetlony przez mandarynkę, wzbogacony goździkiem i drewnem sandałowym. Przekazuje istotę lasu i otacza ciepłym, bogatym aromatem cennych przypraw. Zainspirowany pokazem "Avant que l'ombre", zwłaszcza rdzawym kolorem kreacji francuskiej piosenkarki Mylene Farmer. Stworzony po to, aby odczuwać więcej niż tylko zapach...

Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, cynamon, cedr
nuta serca: cynamon, goździki, fiołek, szlachetne drzewa (drzewo sandałowe, mahoń)
nuta bazy: ambra, wanilia, nuty balsamiczne

Cena: 330zł / 50ml

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 31

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: kilka próbek

Ale to już było...

Lutek, no typowy Lutek, jest dziwnie, jest intensywnie, jest mocno, jest nietypowo i nie do końca pięknie.

Dodatkowo w przypadku Rousse bardzo przypomina mi Charlie z Revlonu, a nie pałam do Charliego miłością. Oba pachną lekko podstarzało, są zwyczajnie dziwne, nie można jednoznacznie określić, czy kosztowały miliony monet, czy może raczej kupione zostały w kiosku na rogu.

Mandarynka została zagłuszona, a szkoda, bo gdyby było jej więcej, byłby to perfumy weselsze. A tak, jak zwykle, są smutne, przytłaczające, wręcz depresyjne. Cynamon jest stonowany, cedru trochę więcej. Poza tym bardzo mocno czuję goździki, ale nie są to ładne goździki, to po prostu coś w stylu futra ze szmateksu. Jest fiołek, są nuty drzewne, wyróżnia się mahoń. Ambra mnie dusi, wanilia jest ciepła, ale nie czuć jej zbyt dużo. Jest balsamiczny, zdecydowanie.

Poraził mnie opis, że niby Avant que l'ombre... (koncert Mylene Farmer), ok, w porządku, ale avant que l'ombre... ("zanim nadejdzie cień") jest depresyjny, jest też bardzo kunsztowny, luksusowy, ale i dziwaczny, jak sama piosenkarka. Moja ulubiona, od lat, kołysze mnie swoim głosem każdego dnia, a Serge Lutens niestety, nie pozwala mi czuć się dobrze sama ze sobą.

Jak na twórcę, perfumy i tak nie są aż tak bardzo udziwnione. Niemniej jednak, dla mnie za bardzo. Mało owoców, dużo drzew i bagien.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Boski, mocny, elegancki, czasem może przygnieść, moja wieloletnia miłość.

Zapach poznałam przypadkiem:
weszłam do perfumerii w złotych tarasach, a tam pani po francusku zagaduje, że ma dla mnie zapach, że muszę go choć powąchać i choć ona widzi, że nie do końca jestem ruda, to muszę powąchać Rousse (rudowłosą).
Nie lubię jak ktoś do czegoś tak mnie przekonuje, ale cóż, skoro taki napór- powąchałam... I ugięły mi się nogi, nie sądziłam, że ktoś może TAKI zapach stworzyć. Jest to moja życiowa miłość.
Okazało się, że to był początek wprowadzania Lutensów do pl.

Zapach skrajnie elegancki, dopracowany, wytrawny, nic ze słodyczy. Cynamon wyrobiony, dorosły, dojrzały niczym kora wieloletniego drzewa, niczym elegancka piękna kobieta z klasa po 40. Moja miłość.

Zapach w gorące dni może wykończyć, także gdy boli głowa lub ma się migrenę- odradzam. W duzych ilościach może przydusić nosiciela.

Trwałość niesamowita <3

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Rdzawy oblok

Bardzo sie cieszylam, ze nareszcie mam probke tego zapachu, bo na pelnowymiarowy flakon bez testow sie nie spieszylam.
Otwarcie jest mocne, swidrujace, dosc glosne- mandarynka i cedr tworza zapach starej babcinej pomadki, ktora zapomniana w szufladce lezy sobie lat kilkanascie. Mam tez troche inne skojarzenia- czasami mi sie zdaje, ze czuje zapach masci z apteki. Dosc szybko to mija, jednak zostawia po sobie taki ogonek, ktory ciagle jest w tle zapachu.
Rousse- to nie cynamon mielony, to kawalki kory cynamonowej, zapach gourmand. Zjawia sie ambra, ktora osladza do kaszlu suchy zapach slodkawej kory i naoleja go. Na skorze zapach staje sie tlusty, przyprawowy z ambra w roli glownej. Gozdziki sie pogubily po drodze, ale nagle daja o sobie znac nuty balzamiczne. Znowu zapach upodabnia sie do aptecznych masci... i mowie w tym momencie mu NIE.
Trwalosc tak sobie :(

Używam tego produktu od: 2011 sierpien
Ilość zużytych opakowań: 1 ml probka

TOP 10 męskich perfum

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Kora cynamonowca

Decydując się na ten zapach, oczekiwałam smrodku sproszkowanego cynamonu (wiecie, że proszek i kora pachną inaczej, prawda?), a dostałam... właśnie korę, twardą i aromatyczną, jak dodatek do grzanego wina.
Początek jest zabójczy - czuję jakąś stęchłą nutę, której nie rozpoznaję, ale jest to smród sztucznej tkaniny, wymoczonej w jakimś smarze chemicznym :D Na szczęscie szybko znika i pojawiają się (obok cynamonu, bo ten nie znika ani na chwilę) kwiatki i coś słodkiego. Ambra? Nie, coś jakby miód.
Myślałam, że ten zapach się nie zmieni, ale... Nadeszła ta chwila i coś drgnęło. Cynamon jakby się wyciszył, przekazując pierwszeństwo nutom drzewnym, suchym, ale ciepłym i słodkim. Szkoda, że mandarynki wcale nie poczułam, tak samo wanilii, choć zwykle ta ostatnia bardzo lubi moją skórę. Jest za to dziwna słodycz, lekko syropowa, ale nie mam nic przeciwko. W końcu wszystko się uspokaja i zaczynam czuć tylko goździki i cynamon. Nie wiem, co bardziej.
Goździki zostają nawet po umyciu skóry.
Trwałość zabójcza.


Używam tego produktu od: niedawna
Ilość zużytych opakowań: próbki

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Narkotyk

Rousse miota w mój nos pył- pył cynamonowy, ostry i suchy. Noszę go i zastanawiam się, czy to naprawdę Lutens? Gdzie słynna miodowa baza? Ponieważ pachnienie jak wypiek bożonarodzeniowy nie należy do moich priorytetów, właściwie z ulgą powitałam jej brak, podobnie jak brak owoców i innych elementów, wysładzających woń cynamonu. Zanurzyłam się po prostu po uszy w wytrawną cynamonową kąpiel, prawie mononutową, bo w nucie serca czuję prawie wyłącznie cynamon na bardzo ładnej,równie suchej jak wiodący motyw, drzewnej,cedrowo- mahoniowej podbitce, ale to tylko pięknie zarysowane tło. Plus od czasu do czasu goździkowy prztyczek w nos, przypominający o tym,że cynamon należy do korzennych przypraw. W bazie zapach się odrobinę wysładza, cynamon jest już wtedy waniliowo-ambrowy, ale wanilia pojawia się tu raczej jako woń suchej laski wanilii, aniżeli tłustego olejku do ciasta, również w tym miejscu Rousse ucieka od spożywczych skojarzeń.
Przy tej całej goryczy i wytrawności jest łatwy w noszeniu, elegancki i piekielnie trwały. Na mnie cały dzień. Już niecierpliwie czekam na dzień następny.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

dobry brat bliźniak ... Opium;)

Piękny ... Po prostu piękny ... Zachwyca, cynamonem, takim nie suchym, ale nieupodlonym mezaliansem z piernikiem ... Posiada wszystkie zalety ukochanego opium, ale ... nie zabija jak Opium;) - nadaje się na lato.
Słodki cynamon, to co lubię najbardziej, mrauuu ... :)

Używam tego produktu od: 2 tygodni mniej więcej
Ilość zużytych opakowań: testy

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tchnienie Zefira

Naczytałam się o Rousse tyle, że nim jeszcze pierwszy raz go powąchałam miałam niezwykle plastyczne i sugestywne wyobrażenie tego zapachu. Otóż roiło się cynamonowe sirocco, rudobrązowy tuman suchego pyłu gnany wiatrem, słońce za rdzawą chmurą, upał, dławiący w gardle kurz.

Zamiast cynamonowego oddechu porywczego i skorego do gniewu Eurosa dostałam jednak tchnienie figlarnego Zefira. Rousse na mojej skórze nie ma nic wspólnego z pustynną burzą, nie jest gwałtowny, suchy, porywczy. Zamiast wytrawionego słońcem piachu i cynamonowego proszku mam łagodny podmuch, bryzę o zapachu cynamonowego olejku. Tłustawy, wilgotny, podbity ciemną, niespożywczą wanilią i doprawiony gorzkim szafranem Rousse był dla mnie totalnym zaskoczeniem.
Po jakimś czasie cynamon podsycha trochę i staje się odrobinę cierpki a między nim pobłyskują nuty drewna- cedru i chyba mahoniu, tak na mój nos. Dla mnie to najciekawszy moment kompozycji. Niestety, cynamonowy zefir szybko traci na mocy i chwilę później pozostaje po nim już tylko ambrowa poświata.

Rousse to ładny zapach. Ładny.
Nic więcej.

Trwałość bardzo marna, trzygodzinna.
Flakon piękny

Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: odlewka

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Cynamonowa euforia!

Nigdy dotąd nie przeżyłam tak szczęśliwego, przypadkowego uśmiechu losu - a może przeznaczenia...
Próbkę Rousse kupiłam w zestawie innych lutensów...
Zachwycona po pierwszym użyciu zaczęłam szukać informacji na jego temat: cynamonowa burza! to chyba najtrafniejsze określenie, chociaż...
Dla mnie Rousse jest ucieleśnieniem Herbertowskiej Diuny, suchym, pustynnym aromatem pięknej planety przesyconej melanżem, okiełznanej przez Fremenów, jeźdźców czerwi o błękitnych w błękicie oczach...
Jest po prostu nieziemski, niesamowity, cudowny...

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: 1,5 ml

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

orientaaaalny

i znowu ta swieczka na swieta o zapachu cynamonowym
szukalam filoka, pisalo ze jest fiolek a tu .... GOZDZIK ; cynamon, i jakies przypraawy, tak jak w kazdym z jego zapachow
oczyswisce sa nietypowe, i troche dlugo sie trzyma 4 godziny , ale to jednak nie jest to !
raczej dla kobiet ktore lubia ORIENTAL !

Używam tego produktu od: dzis
Ilość zużytych opakowań: zeero

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Cynamon, szafran, wanilia

Szukam pięknego cynamonu w perfumach i tu znalazłam, ale nie jako pojedynczą, cynamonową nutę, ale jako cudo przeplecione z innymi wonnościami. Nie jest za słodki, jest idealnie wyważony.
Rousse pachnie na mnie jak Safran Troublant, jakiś czas po aplikacji, z cynamonem.
Zapach jest zwiewny, puchowy i migotliwy. Szafran z wanilią i cynamonem, albo raczej cynamon z szafranem i wanilią.
I kiedyś kupię sobie flakon. O.

Używam tego produktu od: jakiegoś czasu
Ilość zużytych opakowań: odlewka

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Metafizyczny cynamon

Dawno nie przeżywałam takiego zachwytu i oczarowania, jak z powodu cynamonowego, szlachetnego,tajemniczego Rousse. O nutach wszystko napisały moje przedmówczynie. Dodam tylko, że klimat Rousse jest niezwykły i wywołuje we mnie jakieś odległe od spraw przyziemnych wizje : wieczóru wypełnionego muzyką Ravela, przestrzeni w ciemnoniebieskim i rdzawym kolorze. Choć Rousse jest jednym wielkim cynamonowcem, swoją atmosferą tajemniczości i głębią od razu skojarzył mi się z LHeure Bleue Guerlaina. Tak, to ten sam szyk, taka sama klasa, takie samo niedopowiedzenie. Bardzo, bardzo piękny jest ten rudy Lutensiak. Bardzo podoba się też otoczeniu. Noszę Rousse od kilku dni i już parę razy słyszałam, &amp;quot; pięknie pachniesz jakimś pięknym cynamonem&amp;quot;. Cudo !
Używam tego produktu od: od dawna próbki
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Mrrrr... Mhmmmm...

Chmurka suchego, cynamonowego pyłku na ambrowej bazie. Ambra w wydaniu słodko-duszącym, ale cynamon bardzo fajnie to równoważy. Zapach głęboki, orientalny i z klasą.
Buteleczka ładna

Używam tego produktu od:?
Ilość zużytych opakowań:próbka

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    358
    recenzji

    3
    pochwał

    9,61

  3. 3

    13
    produktów

    111
    recenzji

    0
    pochwał

    3,02

Zobacz cały ranking