Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Dzongkha

Dzongkha

Średnia ocena użytkowników: 3,5 /5

Kategoria
Pojemność 50 ml
Cena 260,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Dzongkha to zapach drzewny, kwiatowy i mocno skórzany. Został stworzony przez Bertranda Duchaufoura oczarowanego podróżą do Bhutanu, królestwa położonego we Wschodnich Himalajach pomiędzy Chinami i Indiami. Zawiera w sobie moc i mistycyzm inspirowany zapachem kamieni i kadzideł używanych w buddyjskich świątyniach.
Garbowana skóra, palona herbata i tajemny ogień, wokół którego zorganizowane jest codzienne życie w tym regionie. Zapach ten zadziwia także wonią kwiatów rosnących w tym wyjątkowym miejscu - peonii, irysa. Przemawia zarówno do kobiet, jak i mężczyzn, snując za każdym razem inną historię Dzongkha, języka królestwa Bhutanu.

Cena: 260zł/ 50ml

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 28

Średnia ocena użytkowników: 3,5 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
100% jesień/zima 0% wiosna/lato

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: kilka próbek

Dziwadełko

Ojej, znowu mnie to spotyka. Perfumy niszowe nie mogą pachnieć normalnie, ładnie i przyjemnie, ależ nie, one muszą być jak najbardziej dziwne, jak tylko się da. Nie daj Boże trafimy na unisex, wtedy to już przepadliśmy, jest gorzko, mchowo i dębowo co najwyżej.

Zapach kojarzy mi się z anyżem, trochę z kukułką, ale tylko trochę, zdecydowanie bardziej ze sklepem ze starociami. Może być też spożywczy, ale koniecznie zatęchły.

Bardzo skórzany zapach, ale nie jest to miła jagnięca skórka kurteczkowa, to ciężka skóra używana przy produkcji starych i niemodnych portfeli, tudzież topornych torebek.

Nie czuję żadnych kwiatów, nawet obiecywanej peoni i irysa. Może zgubiły się za lekko alkoholowym nalotem? Wszystko możliwe.

Jest troszkę kadzidlany, ale nie za bardzo. Mocno gorzki, co w moich oczach go dyskwalifikuje.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Absynt, herbata i kadzidło

Dzonghka otwiera się na mnie bardzo zielono. Czuję absynt, którego nie ma w składzie. Są też delikatne elementy owocowe oraz równie delikatne kwiatowe (niestety nie wiem, jak pachną piwonia i liczi, nie wykluczam że to one, ale strzelać nie będę). Wkrótce dołącza kadzidło - mocne, czyste, jednak inne niż znane mi niż np. to z Avignon (autorstwa tego same go pana) oraz trochę później - herbata i przyprawy. Irysa jako takiego, o dziwo - nie czuję. Są także elementy skórzane, ale pojawiają się one prawie pod sam koniec. Jednym słowem - bogactwo.

Trwałość wynosi ok. 8 h, a projekcja jest dobra przez pierwszą godzinę.

Czy jest to miłość od pierwszego powąchania? Niekoniecznie, a nawet - na pewno nie. Dzonghkę doceniłem z czasem. Niewątpliwie jest trudnym zapachem, i nie każdy ją zrozumie, a jeszcze mniej osób polubi, czy nawet pokocha. Jednak jest to jeden z tych zapachów, które chce mi się testować na okrągło. Myślę, że doprowadzi to do zakupu flakonika....

Używam tego produktu od: Kilka dni
Ilość zużytych opakowań: Testy nadgarstkowe i globalne

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Nie muszę ich mieć ale...

To zapach zupełnie nie europejski, kojarzący się z wielogodzinnymi medytacjami, z wyciszeniem przy filiżance herbaty z mlekiem. Nuty generalnie mi odpowiadają- mogło być więcej kadzidła a mniej irysa, który nijak do mnie w Dzongkha nie przemawia. Lubię ten kwiat w Pradzie irysowej i w Chanel 5 Premiere, w tym zapachu niekoniecznie. Dzongkha jest sucha i raczej zimna. Nie na wielkie wyjścia tylko na spokojne popołudnia w domu. Kupna zapachu nie żałuję, uwielbiam wonie inne, odbiegające od stereotypów.
Trwałość raczej mizerna, flakon jak to od L\'Artisan- piękny.


Używam tego produktu od: 1 dzień
Ilość zużytych opakowań: mam swoje 50 ml

Quality Missala Jak dobierać perfumy

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Język urzędowy Buthanu pachnie jak owsianka?

Jak zrobić sobie Dzongkha:
- owsianą serię do pielęgnacji ciała Yves Rocher wlać do garnka, posłodzić i dodać mleko oraz rosół. Zapalić indyjskie kadzidełko. Gotowe!
Niestety spotkanie z Dzonkgha nie było przyjemne. Kadzidełko, unurzane w mleku, to nie jest to, czego oczekiwałam. Dominuje woń herbaty z mnóstwem mleka, posłodzonego, rozmytego i tak łagodnego, tak mlecznego, jakby twórca chciał stworzyć możliwie mdły zapach, wzbogacony kostką rosołową, żywcem wziętą z Mechant Loup. Herbata, słodkie mleko i rosół- to się nie mogło udać. Z ulgą witałam te momenty, kiedy wyłaniały się nuty skórzane i irysowy puder, ale zaraz znów od początku zalewało mnie mleko. Ciepłe mleko. Nie kremowe, tylko ciepłe i mdłe. Skórzane nuty przykrył kożuch.
Wielka szkoda, bo irys i skóra dawały wielce obiecujące błyski, i wielkie zdumienie, bo moja skóra wyostrza zapachy. Nie powinno tak mnie zemdlić, ale niestety. Pan Stettke błagał o wyrzucenie reszty próbek.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Drewno w innym wydaniu.

Początek mamy ostry, istnie przyprawowy. Do tego wyraźnie wyczuwany irys, którego w perfumach nie znoszę! Ciut skóry i kadzidło i oto mamy Dzongkhę. Nie mówię, że jest brzydka. Po prostu nie moja...
Trwałość - 3 h.
Buteleczka - ładna :)

Używam tego produktu od: ponad rok
Ilość zużytych opakowań: próbka 1 ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

inność ...

Zachwycona Timbuktu z ciekawością sięgnełam po Dzongkhę nastawiając się na unikatowe wrażenia. I nie zawiodłam się. Kadzidło, kadzidło, po trzykroć kadzidło - tak można pokrótce podsumować, jak ona na mnie się rozwija. Czuję je od samego początku do samego końca, niezmienne, trwałe ...
Irys - gdzies tam może i jest, ale raczej za plecami kadzidła. Momentami rogi pokazuje również wetiwer, drewno i skóra. Ale to sa momenty.
W przeciwieństwie do kadzidła w Winter Delice, to dla mnie jest dużo bardziej strawne. To jest dla mnie jak narkotyk wręcz. Chce go więcej i więcej.
Zapach jest mocny, długotrwały - spryskane nim rano zagięcie łokcia pachnie całkiem wyraziście jeszcze wieczorem, czyli kilkanaście godzin. Sam zapach przy najmniejszym poruszeniu ręką na której jest rozpylony, czy tez włosach daje o sobie znać. Czuję się wtedy, jakbym zatapiała się w inna rzeczywistość, w inny klimat. Dzongkha mnie uspokoja, wprowadza w jakiś miły dla ducha stan, trans.
Piekna i intrygująca ... Boska!


Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: próbka

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

język słodki

Dzongkha w moim odczuciu to jedne z najsłabszych tworów L\'artisana. Otwarcie to typowa L\'artisanowa baza, która we wszystkich perfumach tej marki przebija. Ogólnie cała kreacja wije się wokół tej bazy. Perfumy te są słodkie, dosłodzone - co również nie jest typowe dla tej firmy. Spodziewałam się czegoś mocnego, co zmąci mój spokój jak Timbuktu. Niestety tutaj mamy delikatną niemrawą niszę z mocno dosłodzoną (nawet przesłodzoną) nutą. Zapach chimeryczny, niemrawy i zgrzytający swoją słodyczą. To tak jak w popularnych CKIn2U. Jest delikatnie i przesłodko. Nie zaintrygował mnie. Jeśli Dzongkha to język Butanu to jest to niszowa alternatywa dla języka internetu CKIn2U. Jakoś się przetarło w świadomości ludzi, że czcionka (mowa) ma pachnieć słodko. Moim zdaniem nieudany.

Używam tego produktu od: test
Ilość zużytych opakowań: próbka

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Stragan z herbatą

Skrapiam nadgarstek Dzongkhą, zamykam oczy i przenoszę się na egzotyczne targowisko, może być w Buthanie, ale gdzieś przy granicy z Indiami.

Stoję przy straganie na którym hałaśliwy, mocno gestykulujący handlarz wystawił różne gatunki herbaty w skórzanych workach. Kupiec ubrany jest w długie, przybrudzone dhioti z grubej bawełny, czuć od niego tłustą ziemią i trochę zastarzałym potem.
Zachwala mi różne gatunki herbaty, poleca na migi czarną, bardzo dojrzałą, wędzoną lapsang, wysypuje mi nieco suszonych herbacianych listków na dłoń, rozciera, zachwala ich moc, pokazuje herbaty aromatyzowane przyprawami i płatkami kwiatów ale ja szukam węchem przesączającej się z którejś skórzanej sakwy cierpkiej woni mojej ulubionej zielonej herbaty, chińskiej, bardzo wytrawnej.
Wiem, że jest w którymś z worków ale woń garbowanej, przesiąkłej innymi zapachami skóry zwodzi mój nos a gwar targowiska i zachęty namolnego tragarza nie sprzyjają koncentracji.

Dzongkha jest zapachem pięknym, bogatym ale dla mnie w pewien specyficzny sposób męczącym- czuję w nim echa ulubionej woni, tropię je ale są tak ulotne i kapryśne, że skazana jestem na nieustanny niedosyt.

Trwałość dobra, zapach utrzymuje się na mojej skórze mniej więcej siedem godzin.
Flakon klasyczny, bardzo ładny.

Używam tego produktu od: kilka miesięcy
Ilość zużytych opakowań: odlewka

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

skórka z kadzidełkiem w tle

Skuszona opiniami, achami, ochami i wszelkiego typu zachwytami, rozpoczęłam poszukiwania,zakończone sukcesem- 5 ml tegoż cuda stoi w mojej zaszklonej świątyni zapachów wszelakich w łazience;)
moja reakcja na wszelakie nowo otrzymane odlewki jest taka sama-ciesze sie jak dziecko i z bijącym serduchem rozpoczynam testy;)
psik-i niuch....co czuje? ogórki konserwowe...a w oddali jakiś fiołek, nieco przygaszony...
a po chwili skóra, siodło, stajnia, takie skojarzenie na szybko, i ta skóra, troche demeterkowa, utrzymuje sie czas jakis, po czym uwalnia sie delikatne kadzidło, ledwo wyczuwalne, co w połączeniu z ową skórką daje całkiem miły dla nosa efekt, po jakims czasie zapach staje sie ledwo wyczuwalny, mydlany, gasnący. Trwałośc kiepska, zadnej mocy rażenia, smugi, nic... spodziewałam sie czegos bardziej wyrazistego, mocniejszego, trwalszego...niestety...

Używam tego produktu od:testy
Ilość zużytych opakowań: odlewka 5 ml

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

well...

No coz. Gdybym nie miala wczesniej do czynienia z whiskowo-koniakowym Bois dOmbrie, irysowym Bois diris a nawet Bvlgari Black, Dzongkha stanowilby pewne novum, terra incognita na mapie perfum. Jednak Bois dOmbrie zlewalam sie kilka miesiecy temu, Irysy uzywalam wczesniej, a jeszcze wczesniej zaczarowal mnie Black...

Jezeli wiec znacie i lubicie ww. zapachy, to i najprawdopodobniej Dzongkha znajdzie uznanie. Co moge o niej powiedziec? Jest to skora zmieszana z cierpkim irysem, kadzidlem i podwedzana herbata. Zapach mocny, ale nie duszacy (o ile nie przedobrzymy) kadzidlany, raczej,hmmm udziwniony, dla kobiet i dla mezczyzn, na pewno nie taki jak wszystkie. Tak sie sklada, ze uwielbiam cierpkosc klacza irysa i odnajduje go swietnie w Dz. Nie wyczuwam natomiast zadnych innych kwiatow. Ten zapach to skora, irys, bhutanski kardamon i koscielne kadzidlo (nie mylic np z kadzidlem w Cedre Lutensa).

Generalnie - zapach raczej z buddyjskiej swiatyni niz z kolorowego tsechu czy bazaru. Jest w nim pewien majestat i dostojenstwo, ale czy tak wlasnie pachnie Bhutan?

Nie wiem, czy kupie, bo przerobilam juz Bois dombrie i bois diris, ale ciesze sie, ze mialam szanse przetestowac.

Trwalosc naprawde super - kilka godzinUżywam tego produktu od:kilka dni
Ilość zużytych opakowań:probki

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Przyczajony tygrys,ukryty smok

Sprawa tak się przedstawia, że to jest zapach skóry. Skórzanej kurtki. Porównałam oba te zapachy i jest to niemal identyczna nuta, z tym, że Dzongkha jest trochę lżejsza (a dokładniej: jaśniejsza).

Sposób, w jaki zapach skóry jest tu imitowany, to ciekawa rzecz: bo jak z zapachów kwiatów stworzyć coś, co do nich nie jest podobne? A lArtisan to właśnie zrobił.

Skórzana woń Dzonghki jest na początku mocniejsza niż oryginału. Po paru minutach staje się słabsza - i wtedy staje się w/w imitacją. Jednak zapach prawdziwej skóry jest trochę cięższy. W dziele lArtisanu czuć kwiatowy skład (jest on jednak wyczuwalny wtedy, jeśli się go porównuje ze skórą; bo wąchany samotnie - jest po prostu dziwnym zapachem, raczej mało perfumeryjnym).

W taki, skórzany, sposób trwa on przez około 3-4 godziny. Później zaś Dzongkha staje się... kadzidlana i wytraca całkowicie skórzany zapach. Oczywiście nie mówię o kadzidełkach, tyko o kadzidle kościelnym. Jest to piękne kadzidło. Nie tak mocne, jak w kościele, bo jest to jego wersja delikatna - i oczarowująca.

Mówiąc krótko: z przyczajonej bestii (mało "noszalnej" woni) przemienia się w ukrytą piękność (kadzidło, które jest czarującej urody).

Jest to więc jeden z tych zapachów, którymi człowiek delektować może się w domu. Na miasto, do pracy, czy na spotkanie w tym nie wyjdziesz - mówię o kobietach. Bo do mężczyzny pasowałby on zdecydowanie bardziej, aż sama jestem ciekawa efektu, gdyby użył go mężczyzna.

Bo czy chciałabyś pachnieć jak skórzana kurtka? Jeśli masz ją na sobie - to pachnieć ona będzie sama z siebie i Dzongkha może tą woń jedynie uwypuklić. Ale jeśli ubierzesz się w co innego - to ten zapach staje się intruzem; czymś, co do niczego nie pasuje. Jest oderwany od tego, przy czym powinien się pojawiać po prostu.

Jednak: można i warto poznać Dzongkhę - o ile jesteś ciekawa zapachów dziwnych, perfumeryjnych tworów i odkryć. Jeśli zaś cię to nie interesuje - Dzonghki poznawać nie musisz.

Acha: zapach jest trwały i dość mocny (czym dzieła lArtisan nie zawsze się charakteryzują).
4 gwiazdki daję za odwzorowanie zapachu skóry i za przemianę w kadzidło (podkreślam: to kadzidło delikatne, bliskoskórne, wyczujesz je, kiedy zbliżysz nos). Jednak nie chciałabym tymi perfumami pachnieć. Co do królestw Bhutanu z opisu - kojarzy mi się Dzongkha z człowiekiem z Nepalu: z pracownikiem fizycznym, z rolnikiem... z kimś, kto skórą może pachnieć, bo ją ma na sobie, czy też przy niej pracuje.

Używam tego produktu od: jakiegoś czasu
Ilość zużytych opakowań: odlewka

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wymiata

Wymiata paskudek wszystkich w okolicy kilku metrów. A myślałam zachwycona Tea for Two że wszystkie LArtisany są tak głębokie, piękne, wyciszające, z duszą. A Dzongkha owszem tę duszę i moc ma, tego jej odmówić nie można, ale dusza to przewrotna, dusza z rogami i ogonem. Toż to piekielne wyziewy, które potrafią zadziwić, że można tym zapachem pachnieć z przyjemnością, zachwycać się nim.
Może to i skóra, ale skóra okropna, jeśli kwiaty to równie mroczne, ale mroczne nieciekawe i odpychające, jak dla mnie obcowanie z tym zapachem, noszenie go jest bardzo traumatyczne.
Kupiłam we wspólnych zakupach dekant i muszę wypuścić w świat.
Jest trwały, flakony LArtisam bardzo mi się podobają. Zostanę jednak przy Tea for Two.

Używam tego produktu od: kilka tygodni
Ilość zużytych opakowań: próbka + odlewka która poleciała w świat

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    355
    recenzji

    1
    pochwał

    9,49

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    3,15

Zobacz cały ranking