Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Larendogra EDP

Larendogra EDP

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5

Kategoria
Pojemność 50 ml
Cena 46,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

"Larendogra" to spolszczona w XVI-XVII wieku nazwa "Eau de la Reine d-Hongrie" - francuskiej wersji słynnej "Wody Królowej Węgier", której autorką była Elżbieta Łokietkówna, Królowa Węgier w XIV wieku. Ta cudowna woda była lekiem, perfumami, a przede wszystkim afrodyzjakiem. Frywolna do późnego wieku Elżbieta czarowała tym zapachem cesarzy, królów i dworzan. Dominujący w zapachu tej Eau de Perfum naturalny olejek rozmarynowy, znany roślinny afrodyzjak, a także inne roślinne olejki eteryczne tworzą niepowtarzalną nutę zapachową ziół, egzotycznych kwiatów (Ylang-ylang) i żywic (Benzoe Siam), ambry i innych naturalnych składników. "Larendogra" ekscytuje, przyciąga i zniewala swoim erogennym zmysłowym zapachem. Wzbudza zainteresowanie, jest inna, egzotyczna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. I tym właśnie gwarantuje sukces. Flakonik szklany 50ml i 100ml, bez atomizera.

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 5

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nietrwały

Hm... Jednocześnie przyciąga i odpycha. Dość ostry, ziołowy zapach rozmarynu i mięty po chwili łagodnieje i pachnie jak szampon Familijny, ziołowy jakiś ;) Przyjemnie, znajomo, orzeźwiająco, ale mam wrażenie, że kompozycja jest zrobiona trochę na "odwal", niezharmonizowana. No i przede wszystkim zapach utrzymuje się skandalicznie krótko.
Buteleczka ładna, aczkolwiek już z niejednego źródła słyszałam o obłażącym kolorze i gumowej zatyczce...

Używam tego produktu od:kilku dni
Ilość zużytych opakowań:próbka od przemiłej Wizażanki :cmok:

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

zaskakujący

Do zakupu tej EDT skłoniła mnie recenzja Jemiołki, która tak obrazowo opisała ten zapach, że od jakiegoś czasu ta recenzja za mną chodziła i nie dawala spokoju. Nienawidzę kupowania w ciemno zapachów przez net...jednak niska cena i te ziołowe klimaty sprawiły, że zaryzykowałam.

Za każdym razem jak wąchąm Larendogrę miotaja mną sprzeczne uczucia - po raz pierwsz mam tak, że ten sam zapach przyciaga i odpycha zarazem. Na początku mój nos odbiera ten zapach jako zdecydowanie męski, po chwili troche łagodnieje odkrywając delikatniejsze ziolowe nuty i całośc robi sie jednocześnie bardziej kobieca, koniec jest chyba najmilszy dla mnie, troche skórzany. Jest to zdecydowanie zaskakująca mieszanka, troche odpychająca, a zarazem bardzo kusząca, taka która sprawia, że co 5 min wącham sobie nagarstek co i raz odkrywając jakis nowy element.

Butelka to mały koszmarek - i już nawet nie chodzi o estetykę opakowania (bo akurat taka stylistyka chyba tu pasuje), ale z mojej butelki, która jak na początku sądzilam jest wykonana z niebieskiego szkła, po któryms użyciu zaczęła odłazić niebieska powłoczka i teraz przy każdym użyciu mam całe dłonie w niebieskich paprochach....:(

Jeśli uda mi się skończyc te 100 ml to kupię ponownie - czuję, że z każdym użyciem coraz mocniej "wrastam" w ten zapach.Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

dziwna, miła niespodzianka

przyznam się że lubię popularne, w miarę nieskomplikowane zapachy jak eau deden, dalissime, miracle, czy i love love. tzw. niszowce rzadko mi się podobają. zamawiając larendogrę spodziewałam się trochę zapachu zwalającego z nóg (w tym negatywnym sensie), mocnego i aptecznie dusznego, zdolnego zamaskować smrodek średniowiecznych, niemytych ciał ;).

larendogra okazała się dziwną, ale miłą niespodzianką. pachnie naprawdę interesująco i intrygująco, nie ma w sobie NIC z owoców i słodkości. pachnie przejrzyście, ziołowo, na pewno nie jest to zapach płaski, bo z czasem łagodnieje i robi się cielesny, "ziołowo-mydlany", jak mówi moje chłopaczysko. absolutnie nie dusi, nie odrzuca. co ciekawe, nie znoszę zapachu olejków eterycznych ylang-ylang i rozmarynowego, a w tej kompozycji sprawdzają się świetnie.

dla mnie to zapach nietuzinkowy - a jeszcze jak sobie pomyślę że polski, rodzimy, to w ogóle duma ogarnia. na pewno będę go używać, nie tylko w charakterze eksponatu na półce.

wadą larendogry jest niezbyt duża trwałość zapachu (ok 4h). z tego samego powodu żałuję, że opakowanie nie jest bardziej poręczne. szklany flakon z zatyczką-korkiem nie nadaje się do przechowywania w torebce. będę musiała kupić atomizer w sephorze i sporządzić sobie podręczną miniaturkę zapachu.
Używam tego produktu od:tydzień
Ilość zużytych opakowań:siedzę w pierwszym, 100ml

Mexx Look up now

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

ciekawostka

Miałam nie oceniać perfum, bo odbieranie zapachu to bardzo subiektywna sprawa, ale stwierdziłam po namyśle, że nie mniej i nie bardziej subiektywna niż wchłanialnośc kremu :)
Więc do rzeczy
Larendogra jest zapachem dziwnym i mocno niedzisiejszym. Na pewno nie dla każdego. Nie kojarzy mi się z żadnymi znanymi mi wcześniej perfumami.
Zapach jest silnie ziołowy, nie są to czyste i świeże zioła ale kordiał albo jak kto woli driakiew :). Jestem w stanie wyodrębnić bez wątpienia rozmaryn, tymianek, hyzop (?). Otwarcie mają mocno ziołowe, ale po chwili łagodnieją. Cały czas jest to zapach gorzki, wytrawny, trochę żywiczny, nie czuję e nich grama kwiatków ani słodkości, nie ma beztroskich cytrusków ani radosnych owocków ani słodkich korzennych przypraw. Chwilami pachnie na mnie jak miąższ słonecznika. Ten miąższ słonecznika pojawia się niespodziewanie i ginie pod rozmarynem, zaskakujący zapach, długo go nie umiałam nazwać chociaż go znałam, aż kiedyś w warzywniku-eureka :D.
Z czasem zapach kompozycji łagodnieje, baza jest trochę żywiczna, troszkę pieprzowa, troszkę skórzana, jest tez tu trochę wilgotnej ziemi i zielonej łupiny orzecha włoskiego... Zapach trzyma się blisko ciała, ogona mi nie doprawia. Uczciwie przyznaję, początek może przytłaczać otocznie, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach. Trwałością nie powala, przy skórze trzymają się około 4 godzin. Zapach dobrze się komponuje z otwartą przestrzenią, leśnym wiatrem, powiedziałabym, że wtedy rozkwita.
Aktualnie jestem nim zafascynowana. Lubię wytrawne, pełne goryczy zapachy, a ten właśnie tak na mnie pachnie.
Całość jest zamknięta w szklanym fioletowym sześcianie z koreczkiem. Brak im atomizera, może i dobrze, myślę że beztroski psik tą miksturą mógłby mnie przyprawić o ból głowy.
Cieszę się, że go poznałam, latam po świecie nochal wsadzam w zagraniczne niszowce i wytwory miejscowej ludności w egzotycznych krajach, a tu w Polsce powstała taka ciekawa, ziołowa kompozycja.
Cena śmiesznie niska, zapłaciłam około 50 PLN za 100 ml.
Być może kupię kolejną butelkę kiedy te się skończą, bo jest zapachem który powolutku we mnie "wrasta".

Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

O mój rozmarynie...!

Przedziwna to kompozycja. Faktycznie kojarzy się z średniowieczną miksturą. Na początku bardzo wyraźnie czuć rozmaryn plus zioła, w ogóle bardziej ziołowo- nalewkowy to aromat i jako perfumy codzienne nie mogłabym Larendogry nosić. Dobrze mieć na półeczce jako ciekawostkę. Sama jednak chyba się z nimi nie zaprzyjaźnię- zbyt męskie i chłodne, trochę apteczne. Intrygują i odpychają swą odmiennością zarazem. Nie znam Wody Królowej Węgier,których Larendogra jest modyfikacją ,więc się nie moge ustosunkować.
Póki co zastanawiam się...zostawić czy oddać...?
Ładny flakonik, bez atmoizera,którego brak akurat w tym przypadku rozumiem.




Używam tego produktu od:dziś
Ilość zużytych opakowań:100 ml

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    90
    produktów

    155
    recenzji

    4
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    148
    recenzji

    3
    pochwał

    8,72

  3. 3

    12
    produktów

    137
    recenzji

    0
    pochwał

    8,05

Zobacz cały ranking