Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Etro, Dianthus EDT

Etro, Dianthus EDT

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 350,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Dianthus to pierwszy zapach firmowany przez Etro, który dedykowany jest tylko i wyłącznie kobietom. To nowoczesna klasyka, która przenosi nas do ogrodu pełnego kolorów i zapachów. To miejsce, które nigdy nie zaznało zimy.
Boski goździk, któremu Dianthus zawdzięcza swoją nazwę pochodzi z Zanzibaru i zawiera w sobie aromat tego odległego miejsca: wyrazisty i ciepły bukiet kwiatów, których zapach trwa wiecznie. Podobnie jak wieczna jest miłość. Wszak według legendy goździki powstały z łez pasterza bez pamięci zakochanego w bogini Dianie.

Nuty zapachowe: pomarańcza, geranium, róża stulistna, różowy pieprz, imbir, goździk, nuty drzewne, piżmo, cedr, wanilia.

Cena: ok. 350zł / 100ml

Cechy produktu

Rekomendacja
na wieczór
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 13

Średnia ocena użytkowników: 4,1 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tęsknię za goździkami.

Zdaje się, że goździki były sztandarowymi kwiatami okresu PRL. Wręczane na urodziny, imieniny, na Dzień Kobiet (wraz z osławioną paczką rajstop) wcale się nie dziwię że zbrzydły naszym rodakom tak bardzo, że zniknęły właściwie z kwiaciarni.
Okresu PRL-u nie pamiętam, nie pamiętałam też jak pachną goździki. Jeśli tak jak Dianthus to chciałabym powrotu... nie, nie ustroju ale tych kwiatów do naszego życia.

Otwarcie Dianthusa jest ostro kwiatowe, daje po nosie szybko jednak się wygadza i nabiera zielonego, wilgotnego podbicia. Dianthus to majowy ogród o zmierzchu, to ciepłe powietrze ciężkie od woni kwiatów, trawy i mokrej ziemi, to różowawa maciejka z kremowym podbiciem. Ta kremowość zapachu z czasem nasila się, staje się bardzo dosłowna i może to ona jest odpowiedzialna za "nivejkowatość" tych perfum o której przeczytałam w recenzjach Poprzedniczek. Na mojej skórze zmierzch Dianthusa przypomina raczej woń świeżo rozsmarowanego naturalnego masła roślinnego roztartego wprzód w dłoniach wraz z kroplą olejku z geranium i cedru.

Dianthus to lekki, wdzięczny zapach bardzo łatwo noszalny- tak łatwo, że właściwie nie rozumiem na czym polega jego niszowość. Nie umniejsza to wcale urokowi tych perfum- może byłby one banalne inną porą roku ale pod koniec kwietnia, w słoneczną, ciepłą pogodę są wprost wymarzone.

Trwałość bardzo dobra jak na edt, siedmiogodzinna.
Flakon, jak zawsze u Etro, piękny.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Ładne

Ładne są, nie powiem, goździk pachnie ślicznie. Jest jednak coś w niszowych perfumach, co mnie odrzuca. Buteleczki mają podobną stylistykę, zapachy często trącą myszką, ogólnie - czuję się w nie przebrana, a nie ubrana. To akurat był jeden z najładniejszych niszowców, jakie testowałam, tzn. nadający się do noszenia bez uczucia, że mam na sobie męczącego niszowca, ale jednak nisza nie dla mnie w 95% ;)

Używam tego produktu od: dziś
Ilość zużytych opakowań: psik

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

grzaniec z goździkami

Na Goździku chyba zakończę testowanie perfum niszowych, ponieważ perfumy niszowe nie są najwyraźniej dla mnie. Po przetestowaniu kilku, nie znalazłam żadnego który by mnie jakos specjalnie ujął,(wszystkie są do siebie bardzo podobne); ogólnie są fajne, ale odstają od mojej skóry i nie pasują do mnie. To nie są perfumy, ale wonie owiewające mnie jakoś dookoła, nie stapiając się z moją skórą ani ze mną samą.
Dianthus strasznie mnie zaskoczył i to wcale nie pozytywnie. Na początku czuję prawdziwego goździka, takiego z ogródka, ciemnoróżowego nakrapianego białymi plamkami.Czuję świeżość tej rośliny, soczystość jej zielonych łodyg. Jakbym wąchała wprost z ogódka, z rabatki.Ale zaraz potem Dianhus przeobraża się w coś męczącego, kwaśnego po to by zakończyć swoją symfonię ... grzańcem z masą goździków przyprawowych (!!) Gdy pierwszy raz testowałam, ten "alkohol" buchający z mojego nadgarstka obficie posypany goździkami wdzierał się on niemal w moje gardło i przy każdym ruchu czułam piekącą moc tej gorącej nalewki. A że ja nie przepadam za alkoholem, to można sobie wyobrazić jak się czułam:)
Kolejne testy nie wypadły lepiej. Nadal czułam grzańca, może już nie tak gorącego jak kilka dni temu, ale nadal to był po prostu podgrzany alkohol z goździkami.
Ogromne rozczarowanie:(
Butelka nie robi na mnie specjalnego wrażenia, ponieważ wszystkie te butelki są niemalże takie same, bez szczególnego polotu.

Używam tego produktu od: -
Ilość zużytych opakowań: próbka

Mexx Look up now

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Niczym wieczorny ogród...

Dianthus użyty w warunkach domowych to nie jest prawdziwy Dianthus. Czuję wtedy lekkie mydlinki oraz nachalny bukiet podduszonych kwiatów.

Po pierwszej aplikacji byłam w szoku, bo testowany w Quality Dianthus pachniał na mnie zgoła inaczej. Rozczarowana wyszłam sobie na balkon aby odetchnąć nieco świeżym powietrzem. Nagle do mojego nosa doleciał cudowny zapach - rozkwitającego wieczorem ogrodu, zroszonego rosą, dyszącego wilgocią i bujnością kwiatów. Jak idiotka wychyliłam się z balkonu, aby zobaczyć co tak pachnie - jakieś kwiaty, drzewa, klomby? A przecież pod naszym balkonem rośnie tylko trawnik i kilka krzaczków...

Wtedy poruszyłam głową i zrozumiałam, że to Dianthus, a nie żaden ogród. Chyba, że to ogród zamknięty w buteleczce.

Jeszcze żaden zapach nie zaskoczył mnie swoją zmiennością (od mydlin do ogrodu) jak właśnie Dianthus.

Używam tego produktu od: kilkunastu dni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie odlewki 10 ml

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

zbyt mydlany

Zapach otwiera sie aromatem geranium i dosyc mocna roza z gozdzikiem, na ktorych cala kompozycja sie opiera. Po chwili dochodza nuty pomaranczy i tak na pierwszy rzut nosa nie jest to cos szczegolnie porywajacego. Przelomem jest tutaj pojawiajacy sie pieprz. Niosacy za soba absolutnie zniewalajace nuty drzewne ocieplone pizmem. I wszystko by gralo bo ewoluuje niezle pomimo kiepskiego poczatku ale...no wlasnie ...mam tylko jedno ale, a mianowicie zapachowa mydlanosc. Nie jest ona specjalnie uciazliwa, ale ja jestem uczulona na tego typu aromaty i krotko mowiac nie zniese. Zaluje bardzo, ze nie moge go ocenic wyzej bo generalnie jest to bardzo fajna kompozycja,. Jednak na niszowej polce mozna spotkac o niebo ciekawsze okazy.

Używam tego produktu od: kilku dni
Ilość zużytych opakowań: probka

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Goździki i maciejka

Zapach letniej nocy... W ogródku kwitną gożdziki i maciejka, ich zapach roznosi się w ciepłym (chociaż to środek nocy...) powietrzu... Gwiazdy spadają... A ja nie wiem, jakie życzenie pomyśleć - bo już jestem szczęśliwa :)
Śliczny, kwiatowy, ale niebanalny, nie do pomylenia. Tylko ta cena :cry:
Buteleczka ładna

Używam tego produktu od:?
Ilość zużytych opakowań:próbka

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie lubię goździków...

Według mnie zapach goździka - pierwsze skrzypce całej tej kompozycji - albo się lubi, albo nie. Prosta sprawa. Zapach tego kwiatu jest charakterystyczny - trochę ostry, trochę mdlący. No, ja akurat nie przepadam... :o
W tym zapachu przebija się styl retro. Nie dość, że sztandarowy komunistyczny kwiatuszek to jeszcze trochę pudru i dusicielski klimacik. No i w dodatku ten znienawidzony przeze mnie różowy pieprz, geranium i imbir na dokładkę.Kręci to w nosie, mdli... Nieee, ja podziękuję, nie daję rady tego nosić.

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: ...

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Maestro Goździk

Muszę przyznać, że perfumy dosyć szybko mi się nudzą. Niewiele z nich ma szansę zagościć w moim sercu (i w toaletce na dłużej). Ale tak się też zdarza.
Achhh, ja chciałabym, żeby Dianthus był taką wieczną miłością właśnie.:)
Jest to zapach urody przecunej. Nie ma chyba osoby, która nie zwróciłaby na niego uwagi, choć to przecież zapach kwiatowy (czytaj: dosyć pospolity). Otóż Dianthus pospolity nie jest: to goździk w czystej postaci, goździk piękny, może trochę niepokorny (ten pierzasty, ogrodowy, sadzony na skalniakach), może towarzyszy mu maciejka.
Zniewala urodą bez dwóch zdań i na razie funkcjonujemy sobie jak marchewka z groszkiem: czyli jesteśmy nierozłączni.
Czasem dołącza do nas Vicolo Fiori, bo Dianthus i Vicolo bardzo się lubią i pięknie razem współgrają ;)

Używam tego produktu od: -
Ilość zużytych opakowań:w trakcie pierwszej setki

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Goździk - krem nivea - goździk

Dzięki intrygującym opisom (zarówno producenta, jak i Wizażanek) bardzo chciałam poznać ten zapach. I przyznaję, że było warto, mimo że spodziewałam się czegoś zupełnie innego...

Zapach zaczyna się dość ostro, od pierwszych nut czuję wyraźnie goździk, ale jakby bardziej egzotyczny... ;) Mam wrażenie, że to geranium i róża, ale nuty są tak skomponowane, że żadna (poza tytułowym goździkiem) nie wybija się z kompozycji. Następnie dzieje się coś bardzo dziwnego i niespodziewanego - nuty zlewają się zupełnie, aby idealnie odtworzyć zapach starego dobrego niebieskiego kremu Nivea... nie ukrywam, ten rozwój wypadków nie wzbudził mojego entuzjazmu, ale po mniej więcej pół godzinie triumfalnie wrócił goździk, tym razem solo. I mimo że jest to zapach bardzo dobrze znany, to jednak Dianthus sprawia, że niezmiennie dziwi mnie jego urok i oryginalność... i fakt, że nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak pięknie pachną goździki... :) Po kilku godzinach (szaleństwa nie ma - najczęściej po około dwóch) bardzo wyraźnie pojawia się cedr, nadając kwiatowemu zapachowi trochę suchości, a na finiszu ten nietypowy bukiet zostaje dosłodzony wanilią i w takim zestawie trwa już do końca.

Nie wiem, czy zdecyduję się na zakup, bo 100 ml wydaje mi się przesadą, jednak już teraz wiem, że czasami będę miała ochotę pachnieć goździkiem... myślę, że warto poznać Dianthus, nawet jeśli perfumy nie przypadną nam do gustu, to na pewno pozwolą odkryć goździka na nowo.

Używam tego produktu od: czasami
Ilość zużytych opakowań: tylko odlane kilka ml...

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Oczarowanie

Zapach - oczarowanie. Kto by pomyslal, ze gozdzik, kwiat meczony przez wszystkie Dni Nauczyciela i zakonczenia roku szkolnego, pachnie tak oszalamiajaco. Bo tak, jest to gozdzik - ale nie gozdzik obowiazkowy kwiatek, ale gozdzik niesamowicie wonny, kobiecy, szalenie uwodzicielski (mezczyzni chodza za nim doslownie stadami - za malo ktore perfumy otrzymuje tyle meskich komplementow :-)) ).
Mysle, ze sekret tkwi w tym, ze nie jest to zapach kwiatowy - jest to po prostu zapach kwiatu. Delikatny, ale zywy. Niesamowicie naturalny, a jednoczesnie zjawiskowy. Szalenie kobiecy, ale absolutnie nie majacy nic wspolnego ani z typowymi, kobiecymi, kwiatowymi perfumami, ani z typowa kobieta (bo jednak trzeba miec charakter, zeby tak oszalamiac TYM gozdzikiem ;-))) ).
Na mojej skorze lezy przepieknie, gozdzik wrecz idealnie splata sie z pomarancza, roza, rozowym pieprzem - ale dla mnie i tak Dianthus pozostanie przede wszystkim cudnym zapachem gozdzikow, tak :-)))).
(no to ide dalej zbierac te komplementy, a co ;PPP)

Używam tego produktu od: kilku tygodni
Ilość zużytych opakowań: 5 ml

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

gozdzik na mydle

Nie sądziłam ze Dianthus moze byc tak mocny. W wyzszych temperaturach bije rekordy co do trwałosci i intensywnosci woni. Spodziewałam się jednak więcej przestrzeni, więcej gozdzika i mniej ostrego mydła. Mydło wręcz wzera się w nos, na szczescie utrzymuje sie blisko skóry, nie niszczac gornych warstw. Gozdzik rozwija się ponad mydłem..bardzo ładny, delikatny..rozowy :)
Używam tego produktu od:testy
Ilość zużytych opakowań: testy

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Goździkowa piękność

Ostatnimi czasy do moich "łask" powracają zapachy kwiatowe. Cóż, wiosna przyszła, ale i zapachy z ktorymi dane mi jest się zapoznać są naprawdę piękne: odurzające, jaśminowe Songes A. Goutal, zwiewne motyle od L`Artisana...
Teraz przyszedł czas Dianthusa. To zapach, który odczarowuje skojarzenia związane z tym pięknym acz nieco niedocenianym kwiatem. To niesamowite jak pachną te niepozorne, skromne kwiatki. Także w interpretacji Etro.

Dianthus jest głęboki, gęsty, słodki, ciepły i odurzający. Jest w nim jakaś zawiesistość, esencjonalność, skondensowanie. Po prostu moc. Czar. Jest też iskra rozpraszająca tę upojną kwiatowość - wyraźnie czuję różowy pieprz. Po pewnym czasie Dianthus bardzo się wysubtelnia, nie jest już tak gęsty jak na początku (ta gęstość przypomina mi nieco wstęp innego zapachu Etro - Etra).

W moim odczuciu to naprawdę koncertowo zaklęte w zapach goździki (i to ogrodowe!), które pięknieją z każdą minutą rozwijania się na skórze. Dianthus posiada magiczną moc przenoszenia do kwitnącego ogrodu tuż po deszczu, który wydobywa głęboki aromat tych kwiatów. Cudo.

Używam tego produktu od:
Ilość zużytych opakowań: próbka

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    9
    produktów

    52
    recenzji

    138
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    91
    recenzji

    56
    pochwał

    8,93

  3. 3

    0
    produktów

    71
    recenzji

    68
    pochwał

    8,00

Zobacz cały ranking