Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Cedre EDP

Cedre EDP

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 385,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

'Cedre' to stworzony w 2005 roku przez Ch. Sheldrake`a zapach z kategorii kwiatowo -drzewnej. Po przyprawowym początku otwiera się gorące, tuberozowe serce i przenika w głąb majestatycznego cedru. Końcówka zaś jest ciepła i miękka.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: goździkowiec korzenny, cynamon
nuta serca: cedr, tuberoza
nuta bazy: piżmo, ambra, nuty zwierzęce

Cena: 385zł / 50ml

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 18

Średnia ocena użytkowników: 4,2 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

mocny, głęboki i trwały

Zapach jest niesamowicie trwały, na niektórych ubraniach czuć go nawet po dwugodzinnym praniu w pralce!

Na początku, przez około 20 min., czuję głównie zapach jak to niektóre Wizażanki pisały "animalistyczny". Faktycznie jest taki zwierzęcy, trochę jak zapach kobiety podczas okresu zmieszany z mokrym psem. Potem jest już tylko lepiej, czuć zapach cedru i coraz silniejszą nutę tuberozy.

Flakonik jest estetyczny, choć papier mógłby być wykonany bardziej luksusowo. Zanim ktoś zapyta dodam, że perfumy kupiłam na stronie samego producenta.

Wystarczy mała ilość, by czuć na sobie ten zapach cały dzień, a jednocześnie nie rozprzestrzenia się na tyle, żęby czuli go wszyscy przechodnie na ulicy czy osoby w pracy.

Sam zapach jest naprawdę solidny, czuć, że nie sa to tanie perfumy. Zapach jest bardzo mocny, powiedziałabym, że niektórym może się kojarzyć ze starszymi osobami. Mi się podoba, ale nie zwariowałam zupełnie na jego punkcie.

Dla mnie są to naprawde porządne, odrobinę niszowe perfumy, niepowtarzalne, nie ma przy nich ryzyka, że co druga koleżanka ma je na sobie.

Pewnie wypróbuję jeszcze inne perfumy Lutensa, nie wiem czy do nich wrócę, bo ciągle szukam czegoś skrojonego pode mnie. Na razie mam jeszcze połowę butelki, więc nie muszę się zastanawiać;)



Używam tego produktu od: 4 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: w połowie

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

zaskakujący

Zaskakujący zapach. Rzeczywiście ma coś z pszczelarstwa i fizjologii. Nie jestem dobra w wychwytywaniu nut, ale w przypadku Cedre w ogóle czuję się bezradna - jest na tyle nietypowy, że nie umiem go w żaden sposób ująć ani zaklasyfikować. Z pewnością nie jest tym, na co wskazuje nazwa. Nie czuję w nim drewna, raczej słodycz, miodowawą (nawet nie miodową), gęstą, intensywną. Taką hm.. żółtą/złotą/ugrową.

Trwałość genialna, projekcja też bardzo dobra. Zwraca uwagę - bardziej w kierunku zaintrygowania niż komplementacji.

Używam tego produktu od: roku
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszej 50tki

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Bądźcie cierpliwi, którzy nie lubicie tuberozy

Tak pachnie lekko nieświeża pszczelarka! Druzgocąca słodycz otwarcia, w której ogromne ilości miodu i wyrobów miodopochodnych przeplatają się z wonią sztucznych kwiatów, to coś, co może zniechęcić do dalszych testów. Potem Cedre nieco się uspokaja, ale nie ewoluuje znacząco. W imię oprotestowania pochopnych sądów, wytrzymuję dalsze trzy godziny w oparach cedru i miodu, podlanych nieco fizjologiczną nutą, opisywaną przez niektóre Panie (niestety trafnie) jako woń brudnych włosów.
Po pięciu godzinach cierpień w imię poszukiwania cedru idealnego, wreszcie moja skóra ma prosty, przyjemny, drzewny i miodowy zapach. Cieszyłabym się tą kompozycją o wiele bardziej, gdyby początki nie były tak trudne.
Trwałość bardzo dobra.

Quality Missala Jak dobierać perfumy

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

O pożytkach z dziwaczności.

Ktoś kiedyś powiedział, że prawdziwe piękno musi być trochę dziwaczne. Nie dziwaczność sama w sobie, rzecz jasna, piękno stanowi ale dodaje mu ciężaru, szczególności.
I taki jest dla mnie właśnie Cedre. Bardzo szczególny, wyjątkowy, dziwaczy a jednocześnie niezwykle wprost piękny. Zdaje się opierać na dysonansie, kontraście, łączeniu jeśli nie przeciwieństw to różnic. Jest pełen napięcia i emocji, wibrujący, zakochany w sobie.
Cedre to jedna z najbardziej wielowymiarowych kompozycji, które znam, bezkompromisowa, uwodząca, pełna przestrzeni.

Cedre zaczyna się akordem tuberozy. Wibrującej, śpiewającej, rozgorączkowanej, "odartej z cywilizacyjnych ograniczeń" jak to pięknie Ktoś napisał. Na mojej skórze to śpiew solo i a capella, dopiero gdy tuberoza, zmęczona, zaczyna cichnąć pojawia się cedr, rozeschnięty, rozpękły bal drewna, chropowaty, szorstki, ożywczo słotki, oblepiony resztkami suchej, rozpadającej się przy dotknięciu kory.
I wtedy dzieje się magia. Cedre wtapia się w moją skórę, oszukuje nos tak, że zaciera się granica między naturalnym zapachem mojego ciała a wonią perfum.
Zapach staje się upojny, bardzo cielesny, zmysłowy, fizjologiczny, gdy zbliżam nos do nadgarstka czuję ciepłe nuty jasnej, zamszowej ambry nie wiem tylko czy to jedna z twarzy Cedre czy też woń mojego ciała.
Tuż przy skórze smużą się nutki wytrawnego cynamonu, które mieszają się z cedrową słodyczą, czasem zdają się nawzajem się wyciszać by niespodzianie, przy gwałtownijszym ruchu zaskoczyć mnie swoją intensywnością, mocą i pięknem. Mam wrażenie, że czuję też inne przyprawy, to odrobina goryczy wyczuwalna gdzieś z tyłu języka, coś jakby szafran albo bardzo swieży, wilgotny kardamon.
Tuberoza zaś wciąż śpiewa gdzieś w tle, choć teraz ciszej, niżej, urywanie, tak jakby nie śpiewała a jęczała w miłosnej ekstazie.

Trwałość doskonała, całodzienna.
Flakon piękny, jak wszystkie Lutensy.

Używam tego produktu od: ~ roku
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 50tki

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Sherlock Holmes w chacie z bali

Od razu się polubiliśmy.

A to dlatego, że Cedre Lutensa opowiada niezwykle urzekającą historię. Zapach ten jest absolutnie niemasowy i pachnie tak, jak wyobrażam sobie że mogły pachnieć pachnidła tworzące zręby świata perfumiarskiego w zamierzchłych czasach, a przynajmniej w wieku XVIII.

Cedre oblewa skórę słodyczą fizjologiczną i nurtuje mnie, który ze składników jest za to odpowiedzialny. Jak to dobrze że Lutens popełnił perfumy, które należą do kategorii opowiadających historię zamyślonego Holmesa w fotelu w wakacyjnym, położonym na odludziu drewnianym domu, który zapewnia spokój i ciszę potrzebną wielkiemu detektywowi do rozwiązania zagadki wyjątkowo ohydnego morderstwa. W domu z desek z wielkimi sękami i widocznymi słojami, przy trzaskającym wesoło kominku możemy poczuć zapach słodkich kwiatów, drewna opałowego i drewna domu, które w połączeniu z motywem tajemnicy wiodą tuż do korka Cedru...

A że ja historie ze starej Anglii uwielbiam i przenosiny kilkaset lat w tył są nęcące Cedr mnie uwodzi. Na mojej skórze zaznacza kwiatowo i fizjologicznie swoją obecność raczej niż drzewnie. Słodycz cedru jest słodyczą dorosłą, niebezpieczną i zakazaną, tak jak słodycz zazdrosnego pożądania wiszącego w dusznym, ciemnym pokoju. Wąchając Cedr mam wrażenie oglądania wyrafinowanego horroru - nic się nie dzieje aż do chwili niespodziewanego ciosu, który sprawi że krew stężeje na sekundy w żyłach...

Używam tego produktu od: jeszcze tylko testy
Ilość zużytych opakowań: próbki

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Słodki, fizjologicznie

Spodziewałam się bardziej drewnianego cedru, wywąchałam zupełnie coś innego.
Od samego początku Cedre jest słodki, że aż drapie w gardle, coś jakby miód w wersji extreme (może to być, że zaczerpnięty z Miel de Bois?), ale do tego dochodzi niepokojąca, intymnie, fizjologicznie zapodająca nuta... Te dwa komponenty pachną na mnie nieprzerwanie i niezmiennie, niestety, innej głębi nie dostrzegłam. Nie odbieram mu polotu, ale tymczasowo zawieszam zapoznawanie się.

Używam tego produktu od: dłuższego czasu
Ilość zużytych opakowań: próbka

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

cudowne delikatne

Cedre omyłkowo pomyliłam z innym zapachem Lutensa i zdziwiłam się, że tak słodko się rozwijają... było to Chene, które równie wielkie wrażenie na mnie wywarły. Ale Cedre jest inny... Cedre jest zaskakująco kobiecy, delikatny, zwiewny.
Ja w tym zapachu wyczuwam słodką żywicę, ale bardzo dyskretną, pomieszaną z kwiatami i nutami drzewnymi. Razem to tworzy bardzo kobiecą, subtelną, ale wyrazistą mieszankę. Jest seksownie, jest cieleśnie i jest niebanalnie! Naprawdę cudny zapach :)

Używam tego produktu od: testy
Ilość zużytych opakowań: próbka

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

kadzidlo i paszmina

No i tak. Cedr Lutensa to zapach kryjacy w sobie nadzwyczajne piekno, ktorego zupelnie bysmy sie nie spodziewali. No bo cedr powinien pachniec...cedrem, lasem, samochodowa choinka. Tutaj aromat cedru jest bardzo dobrze zamaskowany, rozpoznawalny przy mocniejszym pociagnieciu nosem. Plus za fantastyczna wielowymiarowosc kompozycji - nuta glowy trwa krociutko (jest nawet nawet swieza!), nuta serca troche dluzej az zapach robi sie cieplejszy, wlasnie bardziej drzewny. Zadnych nieumytych wlosow tu nie wyczuwam (a tfu!), ale wierze, ze Cedre nie spodoba sie kazdemu, bo moze kojarzyc sie z bezkompromisowoscia perfum z lat 80 od naszych sasiadow zza Buga.

Jak na moj nos zapach jest bardzo mocny, orientalny, przebogaty (ambra, pizmo! - jak mogloby byc inaczej) w stylu lat 80. Mysle, ze tak wlasnie wyobrazam sobie zapach Indii (ale nie tych realnych, ale wyimaginowanych), bazarow gdzie tania garkuchnia sasiaduje z lokalna perfumeria, a szale z paszminy przenikaja ta jedyna w swoim rodzaju wonia. W ogole sie tego nie spodziewalam po tym zapachu, a od dawna juz szukam orientalnych bogactw zamknietych w butelce.

Pierwsza nuta jest zdecydowanie przyprawowa - gozdzikowa, jedzie nawet z lekka syropem na kaszel. Idealnie czuc rowniez tuberoze, ktora tutaj pachnie nieco jak miod gryczany :) Pozniej natomiast Cedre ciepleje staje sie zamszowy, miekki niczym tytulowa paszmina, narkotyczny, otulajacy i obezwladniajacy. Az widze przed soba, oczami wyobrazni, hinduske w sari z dlugim czarnym warkoczem.

No wiec - dawno nic nie zrobilo na mnie takiego wrazenia, tak wiec flacha bedzie moja. Cedre zdetronizowal wszystkie mroczne (Coze) i alkoholowe (bois dombrie)inspiracje. Oczywiscie Cedre to zapach zdecydowanie na zime, akurat do polskiego lata pasuje jak piacha do nosa. Juz widze, jak ludzie sie ze wstretem odsuwaja he he

Flacha oczywiscie jak to Lutens. Ja sobie prostote cenie.Używam tego produktu od:testy i miniaturka
Ilość zużytych opakowań:miniaturka

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Szyprowe cudo :)

Kolejny cieplaczek, który podbił mój nos... ale przede wszystkim i moje serce :)

Jakoś zawsze trzymałam się z dala od szyprowych zapachów, nie wiedzieć czemu, miałam o nich fatalną opinie. Wszystko się zmieniło właśnie dzięki Cedrowi Lutensa.

Zapach jest nieziemsko ciepły, słodkawy, można się nim upajać bez końca... sama przyjemność. Nie jest zbyt ostry czy drażniący, nuty idealnie zgrane - tworzą niesamowicie harmonijny zapach.

Flakonik... kocham takie, nie ma dla mnie wspanialszych flakonów, piękno tkwi w jego prostocie.

Polecam gorąco, warto spróbować !!

Używam tego produktu od:2 tygodni
Ilość zużytych opakowań:na razie odlewki, marzę o własnym flakonie

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Mój signature scent...

To zapach, który od kilku lat był moim signature scent i w końcu stałam się szczęśliwą posiadaczką własnej flaszki...

Nie potrafię opisać tego zapachu tak obrazowo jak moje poprzedniczki, powiem tylko, że ten zapach jest: cielesny - niemal fizjologiczny - słodki - upajający - intensywny - ciepły - po prostu idealny!

Słodkie drzewo miesza się tu z zapachem rozgrzanego ciała. Oszalałam na punkcie Cedre.

Używam tego produktu od: około roku, może mniej
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Cedrowa chatka w srodku lasu

Kazdy dobrze wie, ze cedr nalezy to dobrego gatunku drewna. Na rynku jest tyle roznych gatunkow drzew i drewna, ze ja osobiscie w wiekszasci niepamietam jak dokladnie pachnie kazdy z nich... W perfumach dosyc czesto uzywany jest cedr, moze nie az tak czesto jak np. sandalowiec, jednak w zupelnosci czesciej niz sosna czy swierk. To sprawilo, ze zaczelam sie zastanawiac co jest w tym calym cedrze, tak przez Lutensa czy wielu innych cenionym? Bylam swiecie przekonana iz pachnie tylko suchym, surowym zapachem, ktory przeciez z latwoscia mozna uzyskac z innych drzew...

Zanim jednak zdecydowalam sie powochac dzielo Lutensa, mialam okazje znalezdz sie w sklepie z deskami i meblami drewnianymi (wlasnie wprowadzilismy sie do nowego domu wiec go wyposazamy). W pewnym momencie moj chlopak tracil mnie mowiac: zobacz tam maja prawdziwe deski cedrowe!

Gdy powochalam to lekko-rozowawo-bezowe drewno, to zamiast poczuc surowy zapach, udezyl mnie niesamowicie piekny aromat! Lekko drzewny, lekko slodki. Zupelnie pasujacy to tej leciutko rozowawej barwy deseczek.

Bedac w szoku, ze to drewno/drzewo tak ladnie pachnie, postoanowilam w ciemno skusic sie na 15ml od Lutensa aby sie przekonac, jak on ten zapach zinterpretowal.

Jedyne czego sie obawialam to tej calej tuberozy... okazuje sie, iz nawet tu ta cala tuberoza pachnie przeslicznie, ale od poczatku...

Zapach otwiera sie aromatem drzewno-kandyzowanym, jakkolwiek dziwnie to brzmi, to tak wlasnie jest. Ten aromat przypomina mi imbir oraz kandyzowane owoce, podane na lesniej polance, otoczonej bujnymi cedrami. Dopiero pozniej wychodzi ten caly zapach tuberozy, niczym jakiejs lesnej rusalki, ktora jest piekna i lagodna, a biegajaca posrod drzew. Taka jest tez ta tuberoza, ladna jednak niekrzykliwa i bardzo stonowana. Odetchnelam z ulga poniewaz moje starcie z ogromnym klasykiem Fracas, to niebylo nic przyjemnego... W cedre tuberoza slicznie podkresla aromat cedrowego drzewa, a wszystkiego dopelnia cynamon. Jest to cynamon wysuszony i bardzo wytrawny, co tylko podkresla lesny urok calej kompozycji. Cedre utrzymuje sie na skorze wiele godzin, emanujac na przemian to cieplem, to wilgocia rosnacych gesto cedrowych drzew.

Zapach jest piekny, pieknie sie rozwija, ma w sobie tyle zycia i lesnego spokoju zarazem. Zapach jedyny w swoim rodzaju, niedopodrobienia. I oczywiscie jak to od Serga Lutensa bywa, jest to zapach bardzo dostojny. Serge Lutens ma to do siebie, ze niewazne czy jego kompozycja to interpretacja Arabskiej ksiezniczki czy tez lesnej chatki lub spalonej sloncem lawendy, wszystkie jego zapachy laczy ta jedna, rzadko spotykana cecha: sa piekne w swej postaci i emanuje z nich ta duma, dostojnosc.

Cedre to moj cudowny olfaktoryczny skarb i koniecznie musze kupic butelke 50ml.Używam tego produktu od: 2 tygodni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 15 ml

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

nie dla mnie

Niestety nie dla mnie ten zapach, a własciwie wiele sobie po nim nie obiecywałam i chyba dobrze.
Wyczuwam w nim duzo gozdzikow, ktorych nie lubie i czesto powoduja u mnie odruch wymiotny. Do tego mamy tutaj podany cynamon, tuberoze i duzo cedru.
Calosc w klimatach korzennych powodujaca, ze mam ochote isc go zmyc. Kolejny Lutens po ktorym jest mi nie dobrze. Probke zurzyłam i wiecej do niego nie wroce blee.

Trwałosc super. Buteleczka ładna

Używam tego produktu od:testy
Ilość zużytych opakowań:probka

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    10
    produktów

    372
    recenzji

    2
    pochwał

    10,00

  2. 2

    2
    produktów

    355
    recenzji

    3
    pochwał

    9,53

  3. 3

    13
    produktów

    116
    recenzji

    0
    pochwał

    3,15

Zobacz cały ranking