18.URODZINY Klub Recenzentki Kody rabatowe Konkursy i testy
Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

YSL, Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain (Matowa pomadka w płynie)

YSL, Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain (Matowa pomadka w płynie)

Średnia ocena użytkowników: 4,9 /5

Zobacz hity sprzedażowe

Kategoria
Marka
Pojemność 6 ml
Cena 169,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Bardziej matowa, bardziej intensywna, wyniesiona na absolutnie ekstremalny poziom – przełomowa formuła zapewnia znakomity efekt kolorystyczny oraz niewyczuwalne wrażenie naturalnie nagich ust.

Intensywnie nasycona kolorem, osadza się na ustach naprawdę cieniutkim woalem. Od rana do wieczora i znów aż do rana, Tatouage Couture pozostawia po sobie nadzwyczajny, trwały ślad.

Pocałunek składany na ustach przez ukośny aplikator gwarantuje niezwykle trwały kolor. Nowatorski aplikator zapewnia hedonistycznym wielbicielkom tatuażu intuicyjną precyzję i umożliwia kontrolowaną aplikację z profesjonalizmem wizażysty, aby kształtować i konturować uwodzicielskie wypukłości ust.

Wypisany atramentem, zaprezentowany w nowym oszronionym flakoniku. Elegancki, wystrzałowy, niezwykle nowoczesny i graficzny design pozwala przelotnie ujrzeć odcień w swoim wnętrzu. Zobacz, ale nigdy nie poczuj – on stanie się Twoją obsesją.

Cechy produktu

Rodzaj
w płynie
Właściwości
kryjące
Efekt
matowe
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 26

Średnia ocena użytkowników: 4,9 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Mój szminkowy geniusz

"Mistrzostwo świata" to jest to, jak mogę określić tę szminkę.

Wspomnę, że mam u siebie około 40 szminek w kolekcji a YSL wyparł je wszystkie niemal zupełnie. Pozostałych używam z przyzwoitości, żeby nie zepsuły się od płaczu z porzucenia (a w większości są to najlepsze szminki, jakich używałam do tej pory czyli MAC).

Dodam, że resztki mojego racjonalizmu nie istnieją jeśli chodzi o zakup tego produktu - obecnie mam 3 w kolekcji i nie mam zamiaru przestać. Trudno, najwyżej w zimie będę chodzić w dziurawych swetrach :)

Posiadam kolor 12 (bajeczna, klasyczna czerwień), 16 (najpiękniejszy kolor nude, jaki widziałam, wpadający w róż, ani zbyt chłodny ani za ciepły) oraz 8 (Black Red Code, chyba nic nie oddaje tak dobrze opisu tego koloru jak jego nazwa, po prostu bardzo mocna, burgundowa, elegancka czerwień).

Uwielbiam ten produkt za niemalże pancerną trwałość. Niestraszne mu są obfite obiady, desery, rozmowy a i tak jest w stanie niemalże nienaruszonym.
Konsystencja jest bardzo lekka, przypomina tint do ust. Aplikator pozwala wyrysować kształt jaki potrzebujemy dosłownie w sekundę.

Szminka idealna dla osób zabieganych, chcących trwałości i cudownego koloru.
Cena jest bardzo wysoka, ale produkt jest tego zdecydowanie wart. Nie miałam lepszej szminki, a przerobiłam ich już niemal setkę.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Ze szminką idealną jest jak z odwłokiem - każdy ma swój

Jak widać, ostatnio średnia moich recenzji jest zbliżona do średniej moich diet – wychodzi jedna na 2 lata. Zaburzę więc tę rozrzutność i dodam kolejną recenzję, tym bardziej, że dziś się zorientowałam, że będzie to kosmetyk podobny do diamentów – można bez nich żyć, ale po co.

No więc szminka YSL Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain, bo o niej mowa, jest jak duży diament: nie, że tak samo mocno lśni, wręcz przeciwnie!, tylko że jest tak samo rzadko spotykanym cudeńkiem. Od lat używam tylko matowych czerwonych szminek w formie płynnej, co najwyżej bawię się odcieniami, w zależności od pory dnia, humoru, stroju itd., miotam się od pomidorowego do prawie wiśniowego, przechodząc przez czerwień intensywną jak wzrok guru, którego cennik zaczyna się od 1000 euroszy za godzinę oświecenia. W domu mam milion szminek, które wyglądają prawie tak samo (to stwierdził mój najnowszy mąż, potem ludzie się dziwią, że się w kółko rozwodzę, ale jak można być z takim profanem!!), różnią się one wszak jakością i trwałością.

Nieustannie z tańszych szminek polecam Bourjois, Rouge Edition Velvet, bo SuperStay 10H Tint Gloss Maybelline już chyba nie jest dostępny, oraz moje odkrycie z zeszłego roku Rimmel, Stay Matte. Z droższych polecałam Guerlaina Intense liquid Matte Lipstick, ale bezczelni go wycofali.

Wszystkie te moje mazidła różnią się aplikatorem, niektóre mają bardzo wygodny i poręczny, inne szeroki jak opony do Grand Cherokee SRT8, a jeszcze inne podczas aplikacji wymagają pewnej ręki chirurga naczyniowego – vide: moja trauma Sephora Collection Cream Lip Stain Liquid Lipstick, do której nakładania trzeba mieć większą cierpliwość niż do nauczenia domu nowej sprzątaczki („tak, na górze szafek też trzeba odkurzać, żyjemy na takiej dziwnej planecie, że kurz nie pyta, czy może się tam pokurzyć, kurz po prostu się kurzy”). Natomiast YSL- jak zwykle - ma genialny aplikator: majtnie się tym raz po wargach i z głowy. Idealny na poranne spóźnienie, kiedy przed wyjściem jest czas tylko na dwie czynności: wypicie espresso i nałożenie szminki w kolorze idealnym. Ewentualnie zrobienie jeszcze małej awantury, bo na to zawsze jest czas, nie ma co ryzykować i wychodzić z wprawy ;)

I teraz, uwaga, zdziwienie na miarę ostatniej afery z samoniszczącym się obrazem Banksy’ego: stwierdziłam, że potrzebna mi do szminka w kolorze naturalnym, nude, barely-there, jak zwał, tak zwał, w każdym razie w idealnym kolorze moich ust. A ze szminką w idealnym, mitycznym kolorem My Lips But Better, jest, jak głosi starorumuńskie przysłowie, jak - excusez le mot - z dupą: każdy ma swoją. Moim kolorem YSL jest 16: tak, tak, niby wszystkie wiemy, że MLBB ma być cielisty, stonowany, naturalny i neutralny, zgaszony mniej lub bardziej różowy beżowiak, i nr 16 taki jest! Jednocześnie ja mam dość ciemny swój naturalny pigment ust, więc ciężko jest znaleźć kolor, który by nie był jaśniejszy. A te ciemniejsze często z brudnym, zgaszonym różem mają niewiele więcej wspólnego niż stanie w jednej gablocie, wpadają w jakieś smętne beżowawe tony albo od razu w pijane fiolety.

Trzyma się jak blogerka fanów – nic jej nie rusza. 6 lat temu użyłam pierwszy raz szminki zwanej tint, stain, barwnik, właśnie też od YSL – mowa o Rouge Pur Couture Vernis à Lèvres Glossy Stain i oszalałam na punkcie tego efektu wniknięcia plamy koloru w usta. Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain ma identyczną trwałość – swoją szosą, nazwa „tatuaż” idealnie oddaje trwałość tej szminki. Nakładam jedną warstwę, po około minucie zastyga i można pić morze wina i jeść. Jeśli ktoś nie przeciągnie potem serwetą od czoła do pięt, to jest szansa, że szminka nadal będzie tam, gdzie powinna. Cmokać się można, całowanie namiętne odpada, ale z drugiej strony bałabym się szminki, która po takich ero-harcach dalej byłaby na swoich miejscu: musiałaby mieć trwałość lakieru jachtowego, strach się bać o stan ust. A ta absolutnie nie wysusza, nic tylko się malować - po uprzedniej aplikacji Carmexu. A nosi się ją równie przyjemnie, jak torebki YSL :D

Opakowanie, jak opakowanie – może być. Jednak uważam, że w takiej cenie YSL mógłby się trochę wysilić i wziąć przykład z cacuszek Guerlaina. Po kolorówce z tej półki spodziewam się trochę więcej wysiłku włożonym w dizajn, a nie połączeniu ładnego złota z logo YSL (prawie jak w Sulpice lub w innych klasycznych torebkach Saint Laurenta!) z matowym, przezroczystym dołem. No sorry, ale to wygląda strasznie tandetnie, jak opakowania dwóch różnych kosmetyków. O wiele bardziej przypada mi do gustu elegancka wersja wcześniejszego staina YSL.

Zapach bardzo mi się podoba, taki klasycznie kobiecy, szminkowy.

Wydajność w normie - nie wiem, co trzeba robić z niejedyną w kosmetyczce szminką, żeby ją szybko zużyć, malować nią mieszkanie czy co?

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

cudeńko

mmmm gdyby tak zmniejszyć cene... mogłabym mieć chyba każdy odcien...
Głowne zalety :
- bardzo fajny efekt matowy - prezentuje się na ustach nieziemsko!
- fajna konsstencja która się milo i wygodnie rozprowadza
-szybkie schniecie- chwila moment i usta s gotowe!
- trwałość- bardzo długo się utrzymuje!!
-usta wygladaja na bardzo pełne
-duży wybór kolorów
-intensywnie napigmentowane

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Uwielbiam!

Jedna z moich ulubionych pomadek. Ma płynną konsystencję, która zastyga na ustach. Nie tworzą się żadne grudki, nie wchodzi też w załamania ust, ani ich nie wysusza. Aplikator niestandardowy, ale sprawdza się świetnie! Z łatwością można ładnie wyrysować kształt ust bez użycia konturówki. Uwielbiam ją też za trwałość. U mnie trzyma się rewelacyjnie, nie ma mowy o ścieraniu nawet po tłustym posiłku. Jej jedyną wadą jest cena.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

CUDO

Otrzymałam tą małą niepozorną pomadkę w prezencie. Fantystyczny kolor ciemno malinowy. Jako że gustuje w matowych pomadkach, a raczej do tej pory używałam tanich, to ta jest na pewno produktem Luksusowym.
Cena wiem, że powala, opakowanie jest małe, ale...jest niezwykle wydajna. Starcza na długo. Ale Jest ona mocno napigmentowana. Nie nakładam jej aplikatorem, a palcem rozcierając po ustach, daje to delikatniejszy efekt.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Luksus

To prawdziwy luksus. Zacznę od tego, że pomadka nie jest warta swojej ceny. Płacimy za jakość ale też za markę i piękny design. Opakowanie to cudo. Taka pomadka nie może leżeć w kosmetyczce tylko musi dumnie stać na toaletce abyśmy mogły na nią patrzeć i ją podziwiać. Opakowanie jest bardzo ładne i robi wrażenie. Pomadkę dostałam na urodziny - to była moja zachcianka. Sama chyba nigdy mimo pozytywnych recenzji bym po nią nie sięgnęła ze względu na cenę.
Sam w sobie produkt jest bardzo dobry - ale znam podobne za połowę ceny - lecz już nie w tak pięknych opakowaniach.
Pomadka dobrze się rozprowadza na ustach, jest wydajna, jest trwała i również dobrze nawilża usta.

5 /5 HIT!

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Luksusowe cudeńko

Chyba nikt, komu nazwa YSL obiła się o uszy, nie łudzi się, że cena tej pomadki będzie przystępna. Wychodzę jednak z założenia, że raz na jakiś czas warto sobie taki luksus zafundować i uśmiechać się do lustra odkręcając złotą nakrętkę z logiem producenta :)

No właśnie, już po samym opakowaniu widać, że nie jest to kiepski (i tani) produkt. Po otwarciu ukazuje nam się niezwykle praktyczna szpatułka, która ułatwia dokładne rozprowadzenie pomadki (chociaż konsystencja jest tak fajna, że nie powinno to nastręczać żadnych problemów); warto też zaznaczyć, że pomadka ma delikatny, przyjemny zapach - jeszcze więcej luksusu, a co!

W tym przypadku padło na odcień nr 23 - bardzo naturalny, ale wyraźny (w sam raz dla bladych blondynek :)). Muszę się tu przyznać, że długo szukałam delikatnego koloru szminki - wiele "nude'ów" wchodzi w ciemne albo zbyt jasne, "trupie" tony. Ten jest idealny.

Przy nakładaniu jej na usta czuć, że niemal natychmiast zastyga, jednak nie ma mowy o mocnym wysuszeniu ust, tak jak zdarza się przy innych matowych szminkach.
Słyszałam kilka opinii, że ta pomadka przetrwa wszystko - cały dzień pracy, jedzenie, picie - i tutaj z pewną przykrością muszę stwierdzić, że chyba żaden kosmetyk nie jest aż tak trwały. Tatouage Couture trzyma się jednak wyjątkowo długo w porównaniu z innymi.
Zdecydowany must have!

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Mega!

Świetna pomadka, kolor jest bardzo trwały, soczysty i zniewalająco wygląda. !
Zaraz po pomalowaniu matuje na ustach, jestem zadowolona, design szminki jest również świetny.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Warta swojej ceny!

Przepiękne opakowanie i świetna szminka! Nawet jak pomadka się skończy to żal wyrzucić takie cudne opakowanie :) Dostałam ją w prezencie więc cena nie dotknęła mnie tak bardzo ale uważam że warto zakupić dobry kosmetyk niż bawić się w tanie pomadki które się szybko ścierają. Mam kolor 08 - taki ciemniejszy czerwony - świąteczny odcień. Dobrze kryje, nie rozlewa się poza kontur, jest trwała i nie przesusza ust. Świetna!

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedno opakowanie

Moje cudo

Moja cudowna, niezastapiona. Cudowny kolor, piękny, nasycony- cały dzień towarzyszy ma moich ustach. Polecam każdej kobiecie, każda z Nas powinna mieć taką kobiecą broń. :) Coś cudownego! Nieodłączny pasażer.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

:)

Cena może szokować, ale lepiej mieć jedną, a porządną i niezawodną pomadkę. Na mat jest teraz niesamowita moda, a dzięki tej pomadce efekt będzie utrzymywał się cały dzień :)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: jedna próbka

polecam

Ja jestem zdania, że wolę kupić sobie raz na jakiś czas jeden produkt, niż kupić kilka tańszych, z czego z żadnego nie będę w pełni zadowlona. Wolę wydać więcej, ale mieć pewność, że kosmetyk, którego używam nie ma konkurencji w zakresie działania w swojej kategorii. Do zakupu jakiejś pomadki od YSL przymierzałam się od dawna. Sprawdzałam kilka różnych formuł i odwlekałam ten zakup kilka miesięcy. Przy ostatniej wizycie w drogerii Pani konsultantka zajawiła mi tą nowość od YSL, a jak dodała, że to matowa szminka, z ochotą za nią poleciałam do stanowiska tej marki w sklepie. Na pierwszy rzut oka przyciągnęło mnie opakowanie szminki. Jest ładne, luksusowe, trochę na wzór Chanel, ale wyróżnia się złotą nakrętką. Duży plus za to, że nie otwierając produktu widzę jego odcień. W przypadku niektórych satynowych pomadek, gdy ma się kilka wersji kolorystycznych jednej pomadki, irytujące jest to, że za każdym razem trzeba każdą pomadkę otwierać i szukać tego koloru, na który akurat tego dnia miało się ochotę. To dla mnie drugi plus. Trzecim plusem jest niewątpliwie aplikator. Specyficzny porównując do innych matowych pomadek, ale jak dla mnie idealny. W kilka minut jestem w stanie obrysować sobie kontur ust, który zastąpił mi konturówkę. To dla mnie chyba największa zaleta tej pomadki, bo oszczędzam i czas i pieniądze (nie muszę w końcu kupować kolejnego produktu). Plus oszczędzam miejsce w kosmetyczce. :)
Z tego względu polecam zaznajomić się z tą pomadką wszystkim osobom, które szybko i łatwo chcą zastąpić sobie jednym produktem dwa różne.

Kolory - nie testowałam wszystkich, ale te które sprawdzałam (odcienie czerwieni i beże) są bardzo ładne i twarzowe. Dużym plusem jest również gama kolorystyczna - mamy tutaj dużo czerwieni, więc na wizytę w drogerii, aby dobrać swój odcień trzeba poświęcić dobre pół godziny. Dzięki temu, że poświęciłam odpowiednią ilość czasu czuję, że w końcu mam swój odcień czerwieni na zimę. Na wiosnę pewnie wrócę po bardziej pomarańczową czerwień.

Trwałość? Przyzwoita, jak na fakt, że nie wysusza ust i ładnie się zjada. Jak dla mnie jest zadawalająca. Miałam pomadki, które trudno byłoby mi zmyć z ust, ale po jednym dniu z taką szminką czymprędzej porzucałam ją w kąt kosmetyczki. Ta taka nie jest. Oczywiście po obiedzie trzeba ją sobie dołożyć, ale nie trzeba od początku sobie tych ust wyrysowywać. To na pewno plus.

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    12
    produktów

    19
    recenzji

    298
    pochwał

    10,00

  2. 2

    4
    produktów

    19
    recenzji

    219
    pochwał

    7,54

  3. 3

    13
    produktów

    42
    recenzji

    160
    pochwał

    6,87

Zobacz cały ranking